Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rozmowy czwartkowe

Muzułmanie nie muszš uciekać

AFP
Polska dobrze robi, sprzeciwiajšc się narzuceniu przez Brukselę automatycznego systemu rozdzielania imigrantów – mówi Jędrzejowi Bieleckiemu szefowa fundacji opiekujšcej się uchodŸcami.

Rzeczpospolita: Polska robi co może, aby nie przyjšć uchodŸców. Czy to moralne?

Miriam Shaded: W tej sprawie niezwykle nieudolna jest przede wszystkim polityka Unii Europejskiej i trudno się dziwić, że Polska nie chce się do niej przyłšczyć. Bo przecież Bruksela w ogóle tego nie kontroluje, swoim działaniem wręcz wspiera nielegalnš imigrację...

Dlaczego?

Bo pomaga wszystkim imigrantom, którzy dotrš do Europy. Nie weryfikuje, czy to sš ludzie, którym w Syrii grożš represje czy nawet utrata życia. W konsekwencji pomoc dostajš najsilniejsi, bo tylko oni sš w stanie przebyć pełnš niebezpieczeństw drogę na nasz kontynent. Słabsi, w tym przeœladowani chrzeœcijanie, ale także kobiety z dziećmi, nie majš szans, bo obawiajš się porwań, gwałtów. Docierajš więc do Unii głównie mężczyŸni, muzułmanie, także terroryœci podszywajšcy się pod imigrantów.

Jakie jest rozwišzanie?

W ambasadach krajów Unii na Bliskim Wschodzie czy w Afryce powinny być wydawane wizy osobom, które sš rzeczywiœcie zagrożone. To pozwoliłoby kontrolować ten proces. Ale jest inaczej. Mnóstwo osób zgłasza się do naszej fundacji i mówi: wystawialiœmy wniosek o wizy, braliœmy 100-procentowš odpowiedzialnoœć za osoby, które zapraszamy, chcieliœmy sprowadzić przeœladowanych chrzeœcijan i nie uzyskaliœmy wiz. Konsulaty ich nie wydajš, bo podejrzewajš, że te osoby nie wrócš. Traktujš więc tych, którym należy się azyl, jak emigrantów ekonomicznych. Tak postępowały też polskie ambasady, na przykład w Libanie, Egipcie, w krajach sšsiadujšcych z Syriš.

Ale nawet gdyby unijne ambasady wydawały wizy, nie powstrzymałoby to fali imigrantów ekonomicznych, która zalewa teraz Europę.

To pozwoliłoby Europie z czystym sumieniem skoncentrować się na ochronie granic zewnętrznych Wspólnoty przed nielegalnš migracjš. Grecja czy Włochy same sobie z tym nie poradzš. Skoro jednak takiej ochrony nie ma i nielegalni imigranci szerokim strumieniem przedostajš się do Wspólnoty, Polska dobrze robi, sprzeciwiajšc się narzuceniu przez Brukselę automatycznego systemu rozdzielania przyjezdnych między wszystkie kraje Unii.

Może powinniœmy jednak zgodzić się na taki system w odniesieniu do uchodŸców z krajów pogršżonych w wojnie, takich jak Syria?

To byłoby niebezpieczne, bo imigracja z tego kraju jest zupełnie niekontrolowana. W Syrii, podobnie jak w niektórych innych krajach Bliskiego Wschodu i Czarnej Afryki, toczy się wojna religijna, cywilizacyjna. Żydzi i chrzeœcijanie, a także ateiœci, sš masowo przeœladowani, bo majš te same poglšdy co Europejczycy. Muzułmanie natomiast nie majš powodów, aby uciekać do Europy.

Jak to, przecież w wojnie w Syrii zginęło już przynajmniej 350 tys. osób. To dziœ jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc na Ziemi.

Tak, ale ginš głównie cywile z mniejszoœci narodowych i chrzeœcijanie. To najbardziej zagrożone grupy. Kiedy islamiœci wchodzš do wiosek, nie mordujš muzułmanów. Chyba że chodzi o tych walczšcych w opozycji, ale to sš wojskowi, nie cywile.

Jednak muzułmańska ludnoœć cywilna jest poddana bardzo surowym rygorom, szczególnie kobiety.

80 procent sunnitów popiera utworzenie kalifatu, tylko dzięki temu dwa lata temu powstało Państwo Islamskie. Taka jest mentalnoœć tej społecznoœci. Inaczej jest z chrzeœcijanami, a także alawitami, których trzeba wspierać, bo sš liberalni. Podobnie jak Kurdów.

To może Polska powinna przynajmniej im automatycznie przyznawać prawo azylu?

Nie. Oni powinni przede wszystkim walczyć na miejscu, tam trzeba ich wspierać. Zresztš przywódcy alawitów nie chcš, aby ich ludnoœć opuœciła kraj. Wówczas całš Syrię zostawimy na pastwę ekstremistów muzułmańskich.

Ale to oznacza de facto wspieranie reżimu Baszara al-Asada...

Rzeczywiœcie, Europa stanęła po złej stronie konfliktu. Nie powinna była wspierać rebeliantów. Fundamentalni muzułmanie, gdy stanowiš większoœć, stajš się ogromnym zagrożeniem dla mniejszoœci – chrzeœcijan, alawitów, żydów. Mordujš ich. Przed wybuchem wojny domowej Syria była najbardziej liberalnym krajem w regionie. Kobiety miały równe prawa, były w rzšdzie, mogły się ubierać, jak chciały. Był to też bardzo bezpieczny kraj, w szczególnoœci dla chrzeœcijan. Owszem, Europa mogła postawić na innego przywódcę, wynegocjować odejœcie Asada. Ale nie powinna wspierać rebeliantów, fundamentalistów islamskich. Dawać im broń, niszczyć cały kraj.

W krajach sšsiadujšcych z Syriš schroniły się 4 miliony uchodŸców. Żyjš w obozach, często w złych warunkach. Jest wœród nich wielu muzułmanów. Tym należy pomóc?

Mogš znaleŸć schronienie w innych krajach sunnickich. Tyle że Arabia Saudyjska ich nie przyjmuje, odgrodziła się murem. Podobnie państwa Zatoki Perskiej. Pomaga Turcja, Liban, Jordania. Ale te kraje nie chcš z kolei chrzeœcijan. Każda religia chce więc swoich.

W Europie tylko premier Słowacji Robert Fico odważył się to powiedzieć otwarcie i został skrytykowany przez zachodnie stolice.

Ale miał rację, bo mamy dziœ do czynienia na Bliskim Wschodzie z wojnami religijnymi. I nieprzyjmowanie chrzeœcijan, którzy sš najbardziej przeœladowani, to działanie dyskryminacyjne. Parlament Europejski wydał rezolucję, w której uznał, że chrzeœcijanie sš najbardziej przeœladowanš grupš religijnš na œwiecie. Raport World List z 2015 r. wykazał, że najgorsza sytuacja jest pod tym względem w Syrii i Iraku. ONZ nieraz wskazywała, że islamiœci mordujš nawet chrzeœcijańskie dzieci. Nie można zamykać oczu na to, że właœnie ta grupa najbardziej potrzebuje pomocy.

Polski rzšd wskazuje na zagrożenie terrorystyczne w razie niekontrolowanej imigracji. Czy to nie przesada?

To bardzo poważne zagrożenie. Wywiad ocenia, że już teraz w Polsce może być przeszło 100 tys. muzułmanów. A przecież celem islamu jest wprowadzenie szarijatu, prawa całkowicie sprzecznego z demokratycznš konstytucjš, dla mnie wręcz nazistowskiego, totalitarnego, które wpływa na każdš dziedzinę życia człowieka i łamie jego prawa. Kobiety tych praw sš zresztš zupełnie pozbawione. Syryjczycy, którzy przejeżdżajš do Polski, sš przez to bardzo zastraszeni.

Grożono pani?

Dostaję pogróżki, bo łamię zasady islamu. Gdybym miała żyć pod prawem kalifatu, już dawno bym zginęła. Jestem chrzeœcijankš, więc zostałabym poddana panowaniu mężczyzny. Mógłby mnie gwałcić, robić wszystko, nawet zabić. Jak mam się nie czuć zagrożona? W Koranie jest dokładnie napisane, co się robi z chrzeœcijanami, z kobietami.

Ilu syryjskich chrzeœcijan udało się pani fundacji do tej pory sprowadzić?

W cišgu miesišca przyjechało ich 167. To projekt społeczny zorganizowany przez parafie, społecznoœci lokalne, fundacje i ludzi dobrej woli, to oni go finansujš. To była oddolna inicjatywa Polaków. Po debacie prezydenckiej pomocy prawnej zdecydowała się nam udzielić pani premier. Dlatego w przyznawaniu wiz bardzo nam teraz pomaga Ambasada RP w Libanie. Państwo polskie daje też ubezpieczenia zdrowotne, organizuje edukację dla syryjskich dzieci, służby graniczne i Urzšd ds. Cudzoziemców sš dla nas wsparciem.

Jak odnajdujš się Syryjczycy w Polsce?

Wynajmujemy im mieszkania albo domy. Zasada jest taka, że w pokoju nie mogš być więcej niż dwie osoby. Nie lokujemy kobiet i mężczyzn razem, chyba że chodzi o małżeństwo lub małe dzieci. Wielu Polaków ma dużo serca dla Syryjczyków. Fundacja współpracuje z 25 opiekunami, którzy zajmujš się zapisywaniem dzieci do szkoły, pokazywaniem okolicy, organizowaniem kursów języka polskiego.

Sš perspektywy znalezienia pracy dla uchodŸców?

W cišgu dwóch tygodni pierwsi Syryjczycy powinni otrzymać status uchodŸcy, wtedy dopiero będš mogli ubiegać się o pracę. A jest wiele możliwoœci: usługi, budownictwo, praca w fabrykach, sprzštanie, praca jako kucharz. To możliwe nawet bez znajomoœci języka. Z ofertami pracy zgłaszajš się polskie firmy. UchodŸcy sš rozrzuceni po całej Polsce. Przyjeżdża cały przekrój społeczeństwa, od fryzjerów, robotników budowlanych po inżynierów, bankierów. Mamy doktorów, profesorów, restauratorów, którzy potracili lokale i chcš je odtworzyć.

Nie chcš wyjechać do Niemiec?

Angela Merkel podcięła naszš działalnoœć, gdy oœwiadczyła parę dni temu, że Niemcy przyznajš automatycznie azyl i opiekę Syryjczykom, także tym z Polski. Wtedy częœć naszych uchodŸców wyjechała. To już kilkanaœcie osób. Byli zadowoleni, mieli pełnš opiekę. Ale mit Niemiec przycišga.

Jakie majš w Niemczech warunki?

Dostajš 400 euro na osobę, ale muszš z tego pokryć koszty życia. My dajemy 3 tys. zł na rodzinę pięcioosobowš, 2,4 tys. zł na trzy osoby. Po uwzględnieniu niższych kosztów życia w Polsce nie sš to gorsze warunki niż za Odrš. Chcemy zresztš zwiększyć te kwoty, ale nie możemy płacić za dużo, bo wtedy ci ludzie stracš motywację do podjęcia pracy.

Ile chce pani sprowadzić syryjskich chrzeœcijan?

Dziesięć rodzin tygodniowo, ale wszystko zależy od œrodków. Zaczynajš nas wspierać firmy, zagraniczne banki, fundacje. Odnajdujemy najbardziej potrzebujšcych przez koœcioły działajšce w Syrii, nasza działalnoœć jest już tam powszechnie znana. Sprowadzamy wyłšcznie osoby bezpoœrednio z Syrii.

Niezależnie od tego polski rzšd zgodził się na przyjęcie 2 tys. uchodŸców, będzie musiał zapewne o wiele więcej. To jest do zrobienia?

Na razie Polska jest do tego słabo przygotowana, nie ma funduszy publicznych, ekspertów, systemu integracji. Ale być może należałoby zaczšć od zmiany ustawy o cudzoziemcach, która z jednej strony jest bardzo restrykcyjna, jeœli idzie o przyznanie wiz, ale z drugiej przyznaje sporo praw osobom, które znalazły się nielegalnie na terenie Polski. Tymczasem ci ludzie powinni radzić sobie sami. Trzeba dać im zatrudnienie. Wtedy do Polski przyjadš tylko te osoby, które naprawdę potrzebujš pomocy i będš wdzięczne za bezpieczeństwo oraz możliwoœć podjęcia pracy.

Miriam Shaded, urodzona w Polsce córka syryjskiego pastora. Założyła fundację Estera, która zajmuje się sprowadzaniem syryjskich chrzeœcijan uciekajšcych przed wojnš domowš do Polski.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL