Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Reprywatyzacja w Warszawie

Świadek: rozmawiałem z prezydent o fałszerstwach ws. Noakowskiego 16

PAP/Jacek Turczyk
Były dyrektor BGN Marcin Bajko zeznał przed komisją weryfikacyjną, że przeprowadził "szereg rozmów" z prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz o możliwych problemach związanych ze sfałszowaniem dokumentów ws. Noakowskiego przez oszustwo w latach 40.

"Wydaje mi się, że mogło być co najwyżej takie sformułowanie pani prezydent, że jej mąż i inni spadkobiercy nic nie wiedzieli na ten temat, że mógł być sfałszowany dokument" - powiedział świadek.

Komisja bada w poniedziałek reprywatyzację kamienicy przy ul. Noakowskiego 16, do której części w 2003 r. prawo nabył m.in. mąż prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz, Andrzej Waltz. Prezydent stolicy nie stawiła się jako świadek - oświadczyła, że odmawia zeznań jako świadek, bo sprawa dotyczy jej męża.

Przed wojną właścicielami Noakowskiego 16 były osoby pochodzenia żydowskiego, które zginęły w czasie II wojny światowej. Jak pisały media, w 1945 r. Leon Kalinowski, wraz z Leszkiem Wiśniewskim i Janem Wierzbickim, zaczął posługiwać się w warszawskich urzędach, antydatowanym na czas sprzed wojny pełnomocnictwem właścicieli do dysponowania nieruchomością - mieli sfałszować akt notarialny i wypisy z niego. Dzięki temu zaraz potem sprzedali oni tę nieruchomość Romanowi Kępskiemu (wujowi Andrzeja Waltza) i Zygmuntowi Szczechowiczowi. Potem okazało się, że wojnę przeżyła Maria Oppenheim, żona jednego z dawnych właścicieli, która wykazała oszustwo. Pod koniec lat 40. Kalinowski został skazany na 8 lat więzienia.

Po wydaniu "dekretu Bieruta", Kępski i Szczechowicz wszczęli - jako właściciele pokrzywdzeni przez dekret - postępowanie o ustanowienie prawa własności czasowej tej nieruchomości, czego odmówiono im w 1952 r. W 2001 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło orzeczenie z 1952 r. W 2003 r. prezydent m.st. Warszawy ustanowił prawo użytkowania wieczystego nieruchomości na rzecz kilkunastu spadkobierców Kępskiego i Szczechowicza, w tym - Andrzeja Waltza.

Szef komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki pytał Bajkę, kiedy dowiedział się o możliwym problemie związanym ze sfałszowaniem dokumentów przez "Kalinowskiego i spółkę". "Wydaje mi się, że to było w jakimś 2008 r. mniej więcej" - odparł Bajko. Pytany, co zrobił z tą wiedzą, odpowiedział, że potem przeprowadził "szereg rozmów z Hanną Gronkiewicz-Waltz". Pani prezydent pytała, co się w takich okolicznościach dzieje - zeznał Bajko.

"Konkluzja tych naszych rozmów była mniej więcej taka, że w sytuacji, gdyby było potwierdzone - nie chodzi tylko o plotki - że ktoś sfałszował dokumentację, wyrokiem sądu lub jakiegoś organu administracji, wtedy można byłoby zastosować przepisy dotyczące wznowienia postępowania i stwierdzenia nieważności decyzji" - oświadczył Bajko. Dodał, że miasto nie było stroną decyzji zwrotowej i wtedy nie może ono wnioskować wprost o takie rozpatrzenie. "Szereg rozmów dotyczyło również tego, czy zaszły nieodwracalne skutki prawne, które są przeszkodą do wznowienia postępowania" - oświadczył świadek.

Jaki pytał też, że kto byłby właścicielem nieruchomości, gdyby okazało się, że Kępski i Szczechowicz de facto nie złożyli wniosku dekretowego, bo złożyli go na podstawie sfałszowanego aktu notarialnego. Bajko odpowiedział, że "jeżeli ten akt notarialny był faktycznie sfałszowany, czy też, skutecznie nie przeniesiono tych uprawnień, to o tym musiałby orzec jakiś sąd lub organ". "Póki co, jest domniemanie z ksiąg wieczystych, że to było skuteczne" - dodał.

"Natomiast odpowiadając na pańskie pytanie wprost: zapewne miasto; ta nieruchomość nie miałaby roszczeń" - odpowiedział świadek. "Dziękuję, czyli miasto byłoby właścicielem" - podsumował Jaki.

Rozmowy z panią prezydent nt. Noakowskiego 16, "takie bardziej rozbudowane, wielominutowe, kilkukrotne, były w dużym natężeniu w 2013 r. przed referendum i w 2014 r. przed kolejnymi wyborami samorządowymi" - powiedział Bajko. Dodał, że we wcześniejszym okresie nie przypomina sobie rozmów z Gronkiewicz-Waltz ws. Noakowskiego 16. "Wydaje mi się, że mogło być co najwyżej takie sformułowanie pani prezydent, że jej mąż i inni spadkobiercy nic nie wiedzieli na ten temat, że mógł być sfałszowany dokument" - zeznał.

Na pytanie Jakiego, czy akta ws. Noakowskiego 16, "trafiły kiedykolwiek do Gronkiewicz-Waltz", Bajko odpowiedział: "Jestem pewien, że tak".

"Czy świadek podczas rozmów odczuł determinację pani prezydent, aby wznowić to postępowanie" - zapytał Jaki. Bajko odpowiedział, że "takiej determinacji nie było". Powiedział też, że nie pamięta, aby prezydent stolicy pytała, co stało się z mieszkańcami kamienicy i jak można im pomóc. "Rozmowa dotyczyła tylko suchych faktów związanych z prawami do kamienicy" - zaznaczył świadek.

Bajko powiedział, że do Gronkiewicz-Waltz docierały informacje dotyczące "problemów społecznych przy Noakowskiego 16". "To były pisma skierowane prosto do pani prezydent, ewentualnie do BGN docierały już po dekretacji, bądź w kopiach, więc wiedzę o tym, że są tam lokatorzy i cierpią, na pewno taka wiedza była" - zaznaczył świadek.

Źródło:

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL