Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Reprywatyzacja w Warszawie

Kaleta: Audytorzy nie zostawili suchej nitki na Ratuszu

PAP/ Jacek Turczyk
Na "systemowy chaos" i "niewydolność" BGN-u wskazuje audyt ws. reprywatyzacji, dokonany przez władze stolicy - ocenił członek komisji weryfikacyjnej Sebastian Kaleta z PiS. Zauważył, że ratusz przeprowadził audyt dopiero po wybuchu afery reprywatyzacyjnej.

- Dopiero po 11 latach swych rządów Hanna Gronkiewicz-Waltz sporządziła taki dokument (...) i przyszła refleksja, żeby może zobaczyć co w tej reprywatyzacji się dzieje - powiedział w piątek Kaleta na konferencji prasowej. Podkreślił, że audyt powstał dopiero po powstaniu komisji weryfikacyjnej. Zapowiedział, że komisja będzie weryfikować stwierdzenia audytorów.

- Audyt przede wszystkim mówi o systemowej niewydolności BGN-u (Biura Gospodarki Nieruchomościami - przyp. red.) - ocenił Kaleta.

Według niego, audytorzy nie pozostawili "suchej nitki" na ratuszu i sądach w kwestii kuratorów. Ocenił, że dzika reprywatyzacja byłaby blokowana, gdyby nie "skandaliczne orzeczenia" sądów co do kuratorów, na co miasto - jak dodał - nie reagowało, mogąc być aktywne w takich sprawach.

Rzecznik stołecznego ratusza Bartosz Milczarczyk powiedział PAP, że prezydent stolicy przedstawiając w październiku wyniki audytu, mówiła, że część urzędników odpowiadająca za reprywatyzację popełniła błędy. - Czy to były błędy intencjonalne, czy to były błędy przez zaniechanie - na to pytanie powinny odpowiedzieć służby, przede wszystkim prokuratura - dodał.

Podkreślił, że część byłych urzędników ratusza zwolnionych przez Gronkiewicz-Waltz, jak tylko zaczęły wychodzić na jaw możliwe nieprawidłowości, ma już postawione zarzuty. - To tylko potwierdza, że decyzja pani prezydent o zwolnieniu urzędników i przeprowadzeniu audytu była decyzją słuszną oraz była szybką i dobrą reakcją na te informacje (nt. reprywatyzacji), które w ub. roku ujrzały światło dziennie - powiedział Milczarczyk.

Kaleta przekonywał jednak, że audytorzy stwierdzili, że prezydent Warszawy i podlegli jej urzędnicy nie dbali należycie o interes Skarbu Państwa. Dodał, że ma o tym świadczyć sprawa nieruchomości pod adresem Piękna 49, która została zreprywatyzowana w 2011 r. Kaleta powiedział, że miasto w 2011 r. wydało nieruchomość "na nieżyjącą osobę reprezentowaną przez nieżyjącego kuratora". Kaleta zaznaczył, że miasto próbuje "odkręcić" sytuację z Piękną 49 od jakiegoś czasu, ale nieruchomość została "już puszczona w obrót". Przekazał, że komisja weryfikacyjna w tym tygodniu rozpoczęła badanie tej sprawy.

Dodał, że w audycie jest też mowa o reaktywowanych spółkach sprzed wojny; jest tam podany przykład spółki reaktywowanej metodą "na jedną akcję". Podkreślił, że miasto zwróciło tak reaktywowanej spółce 17 mln zł, w tym b. pracownica Ministerstwa Sprawiedliwości Marzena K. dostała ok. 14 mln zł.

Kaleta poinformował, że zapowiadana nowelizacja ustawy o komisji weryfikacyjnej przewiduje, że będzie ona mogła zająć się także sprawami odszkodowawczymi, a nie tylko tymi, w których miasto zwracało nieruchomości w naturze.

Zdaniem Kalety audytorzy stwierdzili także "gigantyczny bałagan w organizacji BGN-u". Dodał, że zestawienie prowadzonych spraw było niepełne i robione ad hoc.

Według Kalety, audyt dowodzi też, że Hanna Gronkiewicz-Waltz była informowana o szczegółach reprywatyzacji podczas posiedzeń tzw. "zespołu koordynującego" władz miasta. Powiedział, że na zespole była omawiana m.in. sprawa Mokotowskiej 63, jest to - jak powiedział Kaleta - kamienica, którą wskutek reprywatyzacji przejęła Marzena K. Zapowiedział, że tę sprawę komisja weryfikacyjna będzie badała na rozprawie 11 grudnia.

Kaleta podkreślił, że w latach 2011-2014 Gronkiewicz-Waltz osobiście i bezpośrednio nadzorowała prace BGN. Jak dodał, w tym czasie doszło m.in. do reprywatyzacji Chmielnej 70, od której zaczęła się afera reprywatyzacyjna.

W październiku prezydent Gronkiewicz-Waltz i jej urzędnicy przedstawili wyniki wewnętrznego audytu ws. reprywatyzacji. Potwierdza on nieprawidłowości przy reprywatyzacji; winą za nie obarcza zwolnionych w 2016 r. urzędników b. Biura Gospodarki Nieruchomościami. Audyt obejmuje lata 1990-2016 oraz 175 adresów. W 60 proc. badanych spraw ratusz "zidentyfikował ryzyka, także nieprawidłowości, które mogły mieć wpływ na wydawane decyzje". Miasto złożyło w sumie do prokuratury ponad 50 zawiadomień o możliwości przestępstwa. "Okazuje się, że działała grupa przestępcza, która wychodziła daleko poza kilku urzędników, których dyscyplinarnie zwolniłam" - mówiła prezydent stolicy.

Źródło:

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL