Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Reprywatyzacja w Warszawie

Gronkiewicz-Waltz o wycieku danych: prawie rok temu zawiadomiłam prokuraturę

PAP/Rafał Guz
Prawie rok temu zawiadomiłam w sprawie praktykanta prokuraturę, ona tę sprawę wyjaœni. Nie możemy zamknšć drzwi przed praktykantami - powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz, odnoszšc się do informacji o pobraniu przez praktykanta danych dotyczšcych stołecznych nieruchomoœci.

Dziœ "Rzeczpospolita" poinformowała, że aplikant radcowski podczas praktyki w stołecznym urzędzie pobrał nielegalnie dane ponad 47 tys. nieruchomoœci w Warszawie, głównie na Mokotowie. Były to dane o właœcicielach, wpisy z ksišg, wyrysy działek. 

"Mamy mniej więcej 160 praktykantów rocznie w różnych biurach. On akurat trafił do tego (biura - PAP). To, że jedna osoba jest nieuczciwa, nie może doprowadzić do tego, byœmy powiedzieli wszystkim stażystom i praktykantom, że majš wstęp zabroniony" - powiedziała w pištek pytana o sprawę prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. 

Podkreœliła, że jak najwięcej różnych danych powinno być otwartych. "Cały œwiat żyje open data. Oczywiœcie my to sprawdzamy, ale też nie możemy zamknšć drzwi przed praktykantami. Prokuratura tę sprawę wyjaœni" - dodała. 

"Kiedy policja w czerwcu 2016 roku zapytała o konkretnš działkę, zobaczyliœmy, że ten praktykant miał dostęp, w zwišzku z tym sprawdziliœmy wszystko" - mówiła Gronkiewicz-Waltz. Jak podkreœliła, informacja o liczbie nieruchomoœci, których dane wyciekły - ponad 40 tys. - pochodziła właœnie z urzędu miasta. "Zawiadomiliœmy prokuraturę w lipcu 2016 roku - już po miesišcu od zapytania policji" - mówiła. 

"Wszystkie działania PiS służš teraz pokazaniu, że miasto jest Ÿle zarzšdzane. (...) To, że prawie rok temu zawiadomiłam w sprawie praktykanta prokuraturę, to jest teraz wycišgane przed komisjš weryfikacyjnš. To jest robienie atmosfery, tak jak robienie atmosfery wokół sędziów przed reformš sšdownictwa. To czysto polityczne działanie. Myœmy byli w porzšdku" - oceniła prezydent Warszawy. 

Według informacji "Rzeczpospolitej", œledztwo w tej sprawie prowadzi dział ds. cyberprzestępczoœci Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak podał dziennik, na trop nielegalnej działalnoœci praktykanta wpadł nie urzšd, lecz stołeczna policja. Były student prawa i administracji Zdzisław B. nie przyznał się do zarzutu. Jak podaje gazeta, mężczyzna twierdzi, że ze zbioru korzystał zgodnie z upoważnieniem. 

ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL