Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Tomasz Grzegorz Grosse: Unia bezwzględnych

Tomasz Grzegorz Grosse
Fotorzepa, Jakub Szymczuk
Jeœli w jakimœ kraju UE wyborcy zagłosujš na eurosceptyków, mogš być napiętnowani w całej Europie, a każda nadarzajšca się okazja będzie próbš ich ukarania. Trudno uznać to za regułę, która powinna obowišzywać wœród państw sojuszniczych – pisze ekspert ds. europejskich.

Kanclerz Niemiec Helmut Kohl powiedział w 1996 r., że państwa narodowe w Europie nie mogš rozwišzać poważnych problemów XXI wieku, dlatego powinny ulec dezintegracji, a na ich miejscu musi powstać zintegrowana unia polityczna. Istotš tego poglšdu jest to, że to przede wszystkim silne instytucje państwowe, wspólnoty narodowe, ich wielowiekowe tożsamoœci i tradycje, a nawet demokratyczna polityka – sš największymi przeszkodami dla dokonania przełomu w procesach integracyjnych. Podobny pomysł na przyszłoœć integracji europejskiej ma od wielu lat przynajmniej częœć elit proeuropejskich, zwłaszcza tych blisko zwišzanych z instytucjami unijnymi.

Najważniejszym narzędziem integracji jest transfer uprawnień z poziomu narodowego na unijny, a także ekspansja europejskiego prawa i jego supremacja wobec prawa krajowego. W rezultacie w wielu obszarach spraw publicznych państwa nie mogš dowolnie przyjmować ustaw i sš nadzorowane przez instytucje unijne, czy przestrzegajš prawa UE. Niemniej „integracja poprzez prawo" jest też niejednokrotnie korzystna dla samych państw, czego dowodem jest zgoda rzšdów na jej postępy.

Całkowity zawód

Nie oznacza to, że wszyscy zgadzajš się na kolejne etapy integracji, a na pewno nie na spełnienie wizji politycznej Kohla. Nawet jego protegowana, czyli Angela Merkel, zdystansowała się od tej wizji, zamiast tego kształtujšc własnš metodę integracji (tzw. unijnš), która ma wspierać interesy państwa niemieckiego.

Dlatego podejmowane były inne próby osłabiania państw narodowych. Tak może być postrzegane przyzwolenie na masowš imigrację spoza Europy, która rozpoczęła się znacznie wczeœniej niż kryzys z 2015 r. Towarzyszyła jej koncepcja wielokulturowoœci, pozwalajšca przybyszom zachować odrębnoœć języka i kultury, nawet wówczas, kiedy było to sprzeczne z zasadami powszechnie obowišzujšcymi w Europie Zachodniej. Douglas Murray, autor bestsellerowej ksišżki pod wiele mówišcym tytułem „Dziwna œmierć Europy", obwinia właœnie tę koncepcję za systematyczne osłabianie spójnoœci etnicznej i kulturowej większoœci państw UE. Wprowadzenie amalgamatu różnorodnych kultur i żyjšcych obok siebie „równoległych społecznoœci" miało tworzyć glebę dla zbudowania wspólnoty ponadnarodowej, opartej na uniwersalnych wartoœciach oraz wolnej od ksenofobii i nacjonalizmów. Nikt nie przewidział jednak tego, że kryzys migracyjny rozbudzi te uczucia w całej Europie.

Nieco wczeœniej Angela Merkel w słynnym przemówieniu z Poczdamu przyznała, że polityka wielokulturowoœci „całkowicie zawiodła". Nie udało się bowiem zintegrować dużej częœci imigrantów z kulturš i językiem niemieckim. Niedługo potem równie gorzkie słowa o wielokulturowoœci wypowiedzieli ówczesny premier Wielkiej Brytanii i prezydent Francji. – Prawda jest taka, że byliœmy zbyt przejęci poszanowaniem odmiennoœci tych, którzy do nas przybywajš, a nie tożsamoœciš kraju, który ich przyjmuje – stwierdził prezydent Nicolas Sarkozy.

Kolejnym sposobem osłabiania państw miała być koncepcja „Europy regionów", która promowała zróżnicowania lokalne i regionalne oraz postępy decentralizacji administracyjnej. Instytucje europejskie były zaangażowane w rozwój tej koncepcji na wiele sposobów, przede wszystkim poprzez politykę regionalnš (spójnoœci) oraz wykorzystujšc Komitet Regionów, instytucję powołanš w wyniku traktatu z Maastricht. Dla niektórych polityków proeuropejskich wspomniana koncepcja miała być intelektualnš przeciwwagš dla hasła „Europy ojczyzn". W sposób poœredni pokłosiem tej wieloletniej polityki sš aspiracje Szkocji i Katalonii. W Belgii zaœ kolejne reformy administracyjne doprowadziły do sytuacji, w której rosnšce znaczenie ustrojowe majš regiony, a ramy federalnego państwa tracš coraz bardziej na znaczeniu politycznym. We Włoszech coraz silniejsza w sondażach jest Liga Północna, której jednym z postulatów jest secesja północnych regionów z Republiki Włoskiej.

Zagrożenie dla ładu

Innym sposobem osłabiania państw może być rosnšcy proceder wpływania na politykę wewnętrznš przez polityków i media zewnętrzne, wywodzšce się zarówno z innych państw, jak i reprezentujšcych instytucje unijne. Dla jednych sš to pierwiosnki z dawna oczekiwanej federacji. Dla innych – obca interwencja w wewnętrzne sprawy wspólnoty demokratycznej. Nie tylko narusza ona suwerenne prawa tej wspólnoty, ale również ogranicza demokrację, gdyż utrudnia powstawanie programów politycznych odmiennych niż te powszechnie akceptowane w Europie.

Owa bezalternatywnoœć bodaj najbardziej była obecna w czasie kryzysu strefy euro w państwach objętych programami pomocowymi, które w dużym stopniu ograniczały się do implementowania szczegółowej listy działań mieszczšcych się pod wspólnym szyldem polityki oszczędnoœci. Ale jest widoczna i w innych państwach. Z wyborem nowego prezydenta Francji wielu obywateli tego kraju wišzało ogromne nadzieje na nowš, choć rozsšdnš politykę, odbiegajšcš zarówno od powielania niepopularnych rozwišzań jego poprzedników, jak również zbyt ryzykownych pomysłów polityków skrajnych. Jednak okazało się, że Emmanuel Macron wraca do starych idei, które nie podobajš się wielu Francuzom, takich jak liberalizacja rynku pracy lub oszczędnoœci budżetowe. Wszystko dlatego, aby po dziesięciu latach Francja zaczęła wreszcie spełniać kryteria fiskalne UE i oczekiwania największego partnera w polityce europejskiej, czyli Niemiec. Nawet więc państwo francuskie jest dotknięte przez bezalternatywnoœć polityki wewnętrznej, co jest wymownym przykładem ograniczenia wynikajšcego w dużym stopniu z ram integracji europejskiej.

Zewnętrzny wpływ na krajowš politykę jest szczególnie widoczny podczas kolejnych wyborów, kiedy w różny sposób wspierani sš kandydaci z partii uznawanych za proeuropejskie. W tym samym czasie piętnowani w mediach całej UE sš politycy uznawani za populistów. Dzieje się tak zwłaszcza w kryzysie integracji, kiedy każdy przejaw eurosceptycyzmu jest traktowany jako zagrożenie dla ładu europejskiego. Doœć dobrze mechanizmy narracji europejskiej opisuje poglšd węgierskiego psychiatry Thomasa Szasza. „W królestwie zwierzšt obowišzuje zasada jedz lub zostań zjedzonym, w ludzkim: opisz lub zostań opisany". Kształtowanie dominujšcej narracji politycznej jest jednym z najważniejszych pól bitew w UE, a niekorzystny wizerunek medialny może być poważnym ograniczeniem dla realizacji interesów przez państwo członkowskie.

Œwiadczy o tym dramaturgia kolejnych sporów wokół prawie każdej reformy podejmowanej w Polsce. W wielu sprawach rzšd PiS walczy jednoczeœnie z krajowš opozycjš, jak również z opiniš publicznš w UE. Jest ona kształtowana w dużym stopniu przez polityków z innych państw lub z instytucji europejskich. W niedawnym wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung" kanclerz Austrii Christian Kern zgodził się z kolegami niemieckimi, że Polskę i Węgry trzeba ukarać przy najbliższych negocjacjach nad budżetem wieloletnim UE. Dodał, że najlepszym scenariuszem rozwišzania problemu jest zmiana rzšdów w obu krajach. O ile legitymizowanym celem krajowej opozycji jest zmiana rzšdów, to jaka jest legitymizacja aktorów europejskich w tej mierze?

Unijna dyscyplina

Jak się wydaje, wyborcy – zwłaszcza w mniejszych państwach – stajš coraz częœciej przed następujšcym dylematem. Jeœli wybiorš ugrupowania proeuropejskie, które będš uległe wobec polityki wypracowanej w UE – to mogš cieszyć się uznaniem większoœci polityków i mediów w innych państwach członkowskich. Stwarza to im nieco lepszš pozycję ubiegania się o własne interesy w Europie, choć tylko w granicach ustalanych przez największych aktorów. Jeœli jednak wybiorš eurosceptyków domagajšcych się poszanowania dla przekonań własnych wyborców, to mogš być napiętnowani w całej Europie, a każda nadarzajšca się okazja będzie próbš ich ukarania, zwiększenia presji na zmianę polityki rzšdu lub bardziej proeuropejski werdykt wyborów.

Trudno uznać tę regułę za demokratycznš lub nawet takš, która powinna obowišzywać wœród państw sojuszniczych. Przypomina to bezwzględne reguły polityki międzynarodowej, która wykorzystuje każdš słaboœć przeciwnika, aby jego kosztem osišgać własne cele.

Wizja Kohla nie została na razie zrealizowana. Integracja coraz bardziej zmienia Europę, ale państwa narodowe nie uległy dezintegracji. Wprawdzie struktury ustrojowe niektórych państw słabnš, tak jak w Belgii, a inne państwa mogš wręcz ulec rozczłonkowaniu, jak Hiszpania lub Włochy, ale inne wyraŸnie zyskujš, tak jak w przypadku zjednoczenia Niemiec. Niewštpliwie zgoda mocarstw na ten historyczny proces była możliwa dzięki ramom integracji europejskiej. Przykładowo cenš za zgodę Paryża było popchnięcie procesu integracyjnego do przodu, czyli aprobata Berlina dla unii walutowej.

Integracja umacnia jedne państwa, ich gospodarki, a nawet spójnoœć terytorialnš, a inne osłabia. Tworzy to sytuację doœć typowš dla stosunków międzynarodowych, a nie specyficznš dla Unii. Jedne państwa sš silniejsze i mogš w większym stopniu kształtować politykę na kontynencie, zwłaszcza wówczas, jeœli uruchomiš korzystne dla siebie mechanizmy rozwoju gospodarczego i kształtujš narrację medialnš. Inne sš słabsze, powinny w większym stopniu się podporzšdkować, a jeœli ich politycy sprawiajš zbyt duże problemy, sš na wiele sposobów dyscyplinowani, ze szkodš dla ich społeczeństw i pozycji państwa w relacjach międzynarodowych. Unia Europejska, zamiast stać się wzniosłš wizjš Kohla, przypomina raczej specyficzny dla naszych czasów „kostium historyczny" i jednoczeœnie instrument dla realizacji odwiecznych reguł gry. Š?

Autor jest profesorem w Instytucie Europeistyki UW, artykuł wyraża osobiste poglšdy autora, a nie instytucji, z którymi jest zwišzany

Tytuł, lead i œródtytuły od redakcji

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL