Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Promocja turystyczna

Prezes POT: Pokażemy Polskę otwartš, gościnnš i bezpiecznš

Prezes POT Robert Andrzejczyk zamierza położyć nacisk na promocję w internecie
Polska Organizacja Turystyczna
Zmieniło się podejœcie do turystyki. Traktujemy jš jako gałšŸ gospodarki, w którš warto inwestować. Dlatego rzšd zwiększył nasz budżet o 23 procent, a wiele spółek i instytucji państwowych otwiera przed nami drzwi. Chcemy też współpracować z branżš turystycznš – mówi prezes Polskiej Organizacji Turystycznej Robert Andrzejczyk

Filip Frydrykiewicz: Obejmuje pan stanowisko w momencie kryzysu wizerunkowego, jaki dotyka Polskę. Za granicę docierajš informacje, że Polska nie szanuje swojej przyrody - wycina Puszczę Białowieskš. Na europejskiej mapie czystoœci powietrza Polska œwieci na czerwono od smogu. Mnożš się doniesienia o napaœciach na obcokrajowców. Te wiadomoœci nie zachęcajš do odwiedzenia Polski. Zaprzeczajš obrazowi, jaki latami starała się stworzyć Polska Organizacja Turystyczna, że Polska jest krajem œwietnie zachowanej dzikiej przyrody, zarazem nowoczesnym, a jej mieszkańcy to ludzie otwarci i goœcinni.

Robert Andrzejczyk: Nie wyolbrzymiałbym tego problemu. Mamy jasne deklaracje polskiego rzšdu i zdecydowane czyny polskich organów œcigania, przeciwdziałajšce ksenofobii i rasizmowi.

Polska ma wiele wyjštkowych miejsc o unikatowym znaczeniu dla europejskiego i œwiatowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego. Puszczę Białowieskš jako przykład fenomenu przyrodniczego wpisanego na listę UNESCO Polska Organizacja Turystyczna intensywnie promuje. Oferta turystyczna Polski jest bardzo bogata i urozmaicona.

Nasz kraj niezmiennie jest chętnie odwiedzany przez zagranicznych turystów - co roku roœnie ich liczba.

Jesteœmy kierunkiem niezwykle atrakcyjnym dla goœci zagranicznych, a turystyka jest jednš z najdynamiczniej rozwijajšcych się dziedzin polskiej gospodarki.

Polska ma też inne walory - jest krajem otwartym i bezpiecznym, a Polacy sš bardzo goœcinni.

Mieszkajšc za granicš na pewno zetknšł się pan ze stereotypami na temat Polaków. Na przykład, że sš niechętni wszystkiemu co obce.

Zetknšłem się ze stereotypami, ale one pękajš jak bańka mydlana, kiedy ludzie, którzy tak myœlš, poznajš nas bezpoœrednio. Szczególnie, jeœli przyjeżdżajš do Polski i spotykajš Polaków na miejscu.

W tym cały problem, żeby chcieli przyjechać.

Jak dotychczas nam się to udaje. W 2016 r. przyjechało do Polski 17,5 mln zagranicznych turystów. Nie mamy jeszcze pełnych danych za rok 2017, ale należy się spodziewać, że będzie to rok rekordowy. Liczbę przyjazdów turystów zagranicznych w pierwszym półroczu oszacowano na ponad 8,3 miliona, czyli o 4,6 procent więcej niż w tym samym okresie roku 2016. Z kolei liczba ich noclegów wzrosła o 5,2 procent. Wzrosła również œrednia długoœć pobytu w Polsce, do 5,7 noclegu.

Najdynamiczniej zwiększyły się przyjazdy z Chin, o 35,9 , i z Izraela, o 13,5 procent. A także z grupy państw opisanych jako „pozostałe zamorskie", czyli Australii, Japonii, Kanady i Korei Południowej, o 13,2 procent. Sš to najlepsze wyniki od lat.

Nasz kraj został pod koniec zeszłego roku umieszczony przez ekspertów prestiżowego wydawnictwa podróżniczego Lonely Planet w gronie najlepszych kierunków turystycznych na œwiecie na 2018 rok. Zagraniczne nagrody dostajš również polskie miasta - ostatnio Gdańsk czy Kraków.

Chcemy być oczywiœcie jeszcze skuteczniejsi. Dlatego po pierwsze opieramy się na wiedzy pochodzšcej z rynku, z branży. To sektor prywatny jest najważniejszym Ÿródłem informacji o trendach i popycie. Stšd też zbliżenie kierownictwa MSiT i POT do branży turystycznej. Wsłuchujemy się w głos branży i staramy się wykorzystać jej doœwiadczenie.

Po drugie kładziemy nacisk na nowoczesne narzędzia marketingowe, w tym internetowe, budujšc większe zasięgi dla naszych kampanii. Po trzecie - najważniejszym narzędziem w tym działaniu jest rekomendacja i osobiste spotkanie. Dlatego będziemy odwoływać się do osobistej rekomendacji. I to zarówno Polaków mieszkajšcych za granicš, jak i obcokrajowców mieszkajšcych w Polsce, aby stali się ambasadorami naszego kraju.

Chińczyk przyleci na zakupy

W latach 2012 – 2016 Polska prowadziła duże kampanie reklamowe w krajach charakteryzujšcych się zamożnymi i mobilnymi obywatelami, jak Wielka Brytania, Niemcy, Francja. Potem na rynkach sšsiednich - Ukraina, Czechy, Litwa, Skandynawia - i nieco dalszych – Hiszpania, Włochy. Na koniec wiele pieniędzy, głównie unijnych, poszło na reklamę w Azji, w Chinach, Japonii i Indiach. Jakie rynki Ÿródłowe sš dzisiaj pańskim zdaniem najważniejsze?

Niewiele się tu zmieni. Nadal najważniejsze będš dla nas kraje Unii Europejskiej. Przede wszystkim Europa Zachodnia: Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Holandia, Belgia, Hiszpania, Włochy. Chcemy też mocniej zaistnieć w Czechach i na Węgrzech. Z krajów UE pochodzi 75 procent turystów zagranicznych odwiedzajšcych Polskę i według naszych przewidywań ten trend będzie się utrzymywał. Nadal widzimy więc tam potencjał do rozwoju.

Z rynków pozaunijnych najważniejsi sš dla nas sšsiedzi – Rosja i Ukraina. A jeœli myœlimy o rynkach dalekich, to nadal spoglšdamy na Azję – stamtšd przyjazdy rosnš najdynamiczniej. To sš turyœci, którzy zostawiajš dużo pieniędzy, bo sš zainteresowani nie tylko zwiedzaniem, ale także zakupami i usługami.

Azjaci to turyœci trudni – trzeba się dobrze przygotować do ich przyjęcia, poznać ich zwyczaje, potrzeby, w tym kulinarne, i mentalnoœć. Sš też turystami niewdzięcznymi, bo wpadajš na krótko i już nie wracajš.

Azjaci co do zasady majš mniej urlopu niż Europejczycy, kiedy więc wyruszajš w podróż chcš zobaczyć w krótkim czasie jak najwięcej miejsc. Ale to dobrzy turyœci, bo robiš duże zakupy. Dla przykładu - chińscy turyœci wydajš w Polsce najwięcej ze wszystkich, przeciętnie ponad 7,8 tysišca złotych. Pamiętajmy, że turystyka jest ważnš gałęziš gospodarki. Sprzedaż produktu turystycznego generuje wpływy w wielu innych sektorach gospodarki, w tym w sprzedaży detalicznej.

LOT już dzisiaj zapewnia połšczenia z Pekinem, Seulem i Tokio. Od maja będzie latał do Singapuru. Rozmawiamy z nim, aby turyœci zaczynali w Warszawie podróż po naszym regionie Europy, jechali do Pragi i Budapesztu, ale wracali do Warszawy i stšd odlatywali z powrotem do siebie. Poza tym chcemy im urozmaicić zwiedzanie. Ponieważ LOT jest współwłaœcicielem estońskiej linii lotniczej Nordica mogliby po zwiedzeniu Polski, zajrzeć do krajów nadbałtyckich i wrócić do Warszawy. Co by było tym korzystniejsze, że turyœci z Azji najwięcej zakupów robiš w ostatnie dni przed wylotem.

Z zainteresowaniem spoglšdamy też na Izrael, z którym mamy teraz wiele połšczeń, w tym z lotnisk regionalnych, nie tylko LOT-u, ale i przewoŸników niskokosztowych. Polska stała się bardzo popularnym celem przyjazdów młodych, aktywnych Izraelczyków, nastawionych na zakupy i na zabawę. Głównie ze względu na cenę połšczeń, ale i konkurencyjnš cenę pobytu. Dlatego będziemy się starali zaznaczyć mocniej naszš obecnoœć w Izraelu. Będziemy mieć na przykład zdecydowanie większe niż dotychczas stoisko na targach turystycznych w Tel Awiwie. Planujemy też zaprosić tamtejszych dziennikarzy i touroperatorów do Polski na podróże studyjne.

Wiele krajów w Europie żyje z turystów amerykańskich. LOT zapewnia teraz kilka połšczeń z zachodnim i wschodnim wybrzeżem USA. Czy to też wykorzystacie?

Ze względu na potencjał drzemišcy w licznej Polonii amerykańskiej w wypadku Stanów Zjednoczonych chcemy nawišzać między innymi do przypadajšcego w tym roku stulecia obchodów odzyskania niepodległoœci przez Polskę.

Stulecie niepodległoœci jako argument na rzecz wyjazdu do Polski? Obawiam się, że na Amerykanach nie zrobi to wrażenia.

Ale może zrobić na Polonii amerykańskiej, która czuje silnš więŸ z Polskš. Będziemy zachęcali jš, żeby w tym szczególnym roku odwiedzała kraj przodków i żeby namawiała do podróży amerykańskich znajomych i rodzinę. Chcemy, żeby Polonia stała się dŸwigniš rekomendacyjnš, dzięki której przyjadš do Polski także inni obywatele USA. Ponadto w programie, który roboczo nazwaliœmy „Discover Poland with your neighbours" (ang. odkryj Polskę z sšsiadami) przewidujemy zachętę w postaci zniżek na zasadzie podobnej do akcji „Polska zobacz więcej – weekend za pół ceny".

Budżet mamy mniejszy niż Czesi i Węgrzy

Jakie jeszcze atuty Polski chce pan pokazywać za granicš? Jej przyrodę, pamištki historyczne i zabytki, czy walory uzdrowisk? A może nowoczesne obiekty konferencyjno-kongresowe, pozwalajšce organizować w Polsce międzynarodowe spotkania na dużš skalę?

Komunikację uzależniamy od rynku. Generalnie chcemy zachęcać do udziału w turystyce aktywnej - z naciskiem na turystykę wodnš i rowerowš - i w turystyce kulturowej. Ale trzeba pamiętać, że to co interesuje Holendra czy Niemca, nie sprawdzi się w Azji. Tam więc nie warto promować turystyki aktywnej, zachwalać raczej trzeba naszš kulturę i historię plus zakupy po konkurencyjnych cenach.

Turystykę medycznš będziemy reklamowali w krajach skandynawskich, w Rosji i na Ukrainie, a także na dwóch międzynarodowych imprezach, jak targi ITB w Berlinie i WTM w Londynie. Osobno wzmocnimy nasz przekaz w tej dziedzinie na targach medycznych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Nie ma jednego schematu promocji, trzeba by omawiać sytuację kraj po kraju. Wróciłem niedawno z Singapuru. Wiadomo, że Singapurczyk to zupełnie inny klient niż na przykład Niemiec, który spędza urlop w polskim uzdrowisku nad Bałtykiem. Ale jeden mianownik będzie w naszym przekazie wspólny – że Polska jest krajem otwartym, przyjaznym, goœcinnym i bezpiecznym. Szczególnie ten ostatni aspekt jest teraz ważny dla turystów, niezależnie od kraju, z którego pochodzi.

Jeœli chodzi o turystykę medycznš w Polsce dużo się mówiło kilka lat temu o potencjale Bliskiego Wschodu. Ale nie słyszę o szczególnych sukcesach na tym polu.

Pod tym względem musimy dzisiaj gonić Czechy i Węgry. W Czechach powstajš specjalne kliniki wyspecjalizowane w obsługiwaniu goœci z Bliskiego Wschodu. Uważam, że możemy coœ z tego rynku uszczknšć, bo jest on bardzo duży. Dlatego w tym roku wystawimy się pierwszy raz na targach medycznych w Emiratach Arabskich. Pozyskaliœmy na ten cel pienišdze z Unii Europejskiej w ramach programu Go to Brand.

Jakich narzędzi zamierza pan używać w reklamowaniu Polski. Wspomniał pan o kilku targach, co jeszcze?

W wypadku kontaktów B2C (bezpoœrednio z odbiorcami indywidualnymi) akcenty będziemy zdecydowanie przenosili do Internetu. Tradycyjne formy reklamy, jak wydawnictwa czy billboardy przy drogach, nie dajš takich możliwoœci jak Internet. Ważne sš tu też koszty, musimy maksymalnie starannie planować wydatki w powišzaniu z oczekiwanymi efektami.

Majšc ograniczony budżet musimy wykazać więcej odwagi w kreacji. Nacisk będziemy kładli więc na narzędzia internetowe, w tym media społecznoœciowe, bo pozwalajš one szybko zbudować duży zasięg. Przykładem takiego typu działania jest projekt zainicjowany przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów i Ministerstwo Sportu i Turystyki, polegajšcy na zaproszeniu do Polski znanych youtuberów. Dodatkowo bardzo mocno chcemy rozwinšć działalnoœć zwišzanš z filmami w technologii 360 stopni z elementami wirtualnej rzeczywistoœci.

Należy pamiętać, że budżet mamy mniejszy niż nasi bezpoœredni konkurenci. Budżet POT w 2017 roku to 10,6 mln euro, Czesi wydali w tym czasie 16,1 mln euro, a Węgrzy prawie siedmiokrotnie więcej niż POT – 73,6 mln euro. A mówimy o krajach, z których każdy jest zdecydowanie mniejszy od Polski.

Jakie ma pan pomysły na promowanie Polski wœród samych Polaków?

Na rynku wewnętrznym prym wiodš ROT-y i LOT-y. One sš głównie zainteresowane pozyskiwaniem turystów z najbliższej okolicy.

POT bierze tutaj na siebie nieco inne zadanie – podniesienie jakoœci produktów turystycznych. Certyfikujemy, czyli nadajemy im znak jakoœci, produkty turystyczne. Certyfikaty POT to wyróżnienia bardzo cenione zarówno w samej branży jak i przez turystów. Inspirujemy też lokalne organizacje do podnoszenia jakoœci obsługi goœci, nadajšc certyfikaty prowadzonym przez nie punktom informacji turystycznej.

Na te cele chcemy zdecydowanie zwiększyć budżet. Na przykład na promocję produktów certyfikowanych chcemy przeznaczyć 50 procent więcej œrodków.

Prowadzimy też w imieniu Unii Europejskiej konkurs EDEN, w którym co dwa lata wyróżnia się wyjštkowe, ale niedocenione szerzej, produkty zrównoważonej turystyki.

Od dwóch lat POT odpowiada też za akcję zainicjowanš przez ministra Witolda Bańkę „Polska, zobacz więcej – weekend za pół ceny". Wczeœniej takie akcje prowadziły z własnej inicjatywy poszczególne miasta (Poznań, Toruń, Kołobrzeg) lub regiony (Dolny Œlšsk). Czy to właœciwa rola dla POT?

Akcja zainicjowana przez ministra Bańkę okazała się strzałem w dziesištkę i spełnia rolę, której akcje regionalne nie spełniajš – inspiruje Polaków do podróżowania po całej Polsce, nie tylko wewnštrz jednego regionu czy miasta. Liczy się wyrobienie nawyków do wyjazdów poza głównym sezonem turystycznym.

Mamy bardzo pozytywny odzew przedsiębiorców, którzy biorš udział w akcji, a z drugiej strony wręcz skargi klientów, że za szybko się wyprzedajš tańsze miejsca czy bilety do atrakcji turystycznych. Jest ogromny potencjał w tej akcji. W ostatniej jesiennej edycji mieliœmy niespełna 600 partnerów z branży z całego kraju. 110 tysięcy Polaków skorzystało ze zniżek.

Odpowiadajšc pytaniem na pańskie pytanie – kto jak nie my może to robić, żeby akcja miała zasięg ogólnopolski?

Minister sportu i turystyki Witold Bańka deklaruje, że traktuje turystykę jak dziedzinę gospodarki, i to dziedzinę o dużym potencjale rozwoju. Jak to się przełoży na działalnoœć Polskiej Organizacji Turystycznej?

Turystyka to jedna z najdynamiczniej rozwijajšcych się gałęzi polskiej gospodarki. Zmieniło się podejœcie do niej. Już nie myœli się kategoriami, że turystyka to dziedzina, w którš się wkłada pienišdze, ale że się je inwestuje. Pierwszym przejawem tego jest powiększenie przez rzšd budżetu POT na ten rok o 10 milionów złotych, czyli o 23 procent. Chyba nie ma innej dziedziny gospodarki, która by uzyskała podobny wzrost wsparcia z budżetu.

To jest jasny sygnał z Ministerstwa Sportu i Turystyki i z Ministerstwa Finansów, że w turystykę należy inwestować. Otwiera się przed POT wiele drzwi, które wczeœniej były zamknięte. Na przykład bardzo dobrze współpracuje nam się teraz z Polskimi Liniami Lotniczymi LOT, z Polskš Agencjš Inwestycji i Handlu i ze spółkami skarbu państwa.

Na co wydacie te dodatkowe 10 milionów złotych?

Całoœć przeznaczamy na działania promocyjne. 88 procent budżetu promocyjnego POT pójdzie na promocję za granicš, a 12 procent na promocję w kraju. Zdecydowana większoœć nowych œrodków zostanie przeznaczona na działalnoœć marketingowš w krajach, w których działajš nasze przedstawicielstwa - 77 procent (POT prowadzi czternaœcie Zagranicznych Oddziałów POT, od Nowego Jorku po Tokio – red.).

Między innymi dzięki zwiększeniu budżetu będziemy mogli wydać więcej na promocję na rynkach Azji południowo-wschodniej i w tym w Korei Południowej, gdzie do tej pory nie byliœmy obecni, a dokšd LOT zwiększa liczbę rejsów.

Polska turystyka nie rozwija się równomiernie

POT stoi między rzšdem a samorzšdem, a nawet pojedynczym przedsiębiorcš – hotelarzem, restauratorem, właœcicielem atrakcji turystycznej czy stacji benzynowej. To bardzo dobrze, że rzšd inwestuje w promocję, ale czy nie powinni się też składać na niš ci, którzy odnoszš bezpoœrednio korzyœć z ruchu turystycznego?

Współpraca z ROT-ami, LOT-ami i samorzšdami układa się bardzo dobrze. Cały czas dšżymy do jak największej synergii. Organizacje i samorzšdy chętnie uczestniczš w akcjach koordynowanych przez POT, jak „Polska zobacz więcej – weekend za pół ceny". Nie można przecenić ich wkładu w budowanie produktu turystycznego, szczególnie w miejscach, które ruch turystyczny dotychczas omijał. Również stoiska organizowane przez POT na targach zagranicznych cieszš się ogromnym zainteresowaniem. ROT-y i LOT-y będš miały kluczowš rolę w projekcie ministerstwa Dom Polskich Marek Turystycznych. Generalnie współpracę należy ocenić bardzo pozytywnie, ale potencjał jest jeszcze większy.

Przykładem łšczenia budżetów może być pilotażowy projekt jaki zrealizowaliœmy w zeszłym roku w Holandii, gdzie promowaliœmy Kraków. POT i urzšd miasta Krakowa stworzyły na ten cel wspólny budżet, ale to Kraków dał większoœć pieniędzy. Podobnie w wypadku planowania tegorocznej promocji w Izraelu zapytaliœmy regionalne organizacje turystyczne, czy widzš korzyœci dla siebie z takich kontaktów. Zgłosiły się Poznań, Warszawa, Małopolska, Pomorze, Warmia i Mazury, a także branża.

W maju LOT zacznie latać do Singapuru. Chcemy tam wspólnie promować Polskę. Myœlę, że Warszawa będzie obecna w tym projekcie, bo to jest w jej interesie.

Bardzo dobre kontakty mamy również z prywatnymi przedsiębiorcami. Jak wspominałem POT jest otwarty na głos branży turystycznej. Przykładem jest chociażby udział ministra Dariusza Rogowskiego i mój w ostatnim kongresie Polskiej Izby Turystyki, największej organizacji branżowej. To na przedsiębiorcach spoczywa wysiłek sprzedaży i majš bezpoœredni kontakt z klientem. Dlatego z uwagš ich słuchamy. Cieszy nas również zaangażowanie przedsiębiorców w nasze akcje zarówno w kraju, jak i za granicš.

Kiedy skończyły się unijne dotacje na promocję turystyki, skończyły się też niektóre formy aktywnoœci regionów. Najlepszym przykładem sš ważne dla polskiej turystyki targi w Berlinie. POT organizuje na tej imprezie polskie stoisko, ale od dwóch lat udaje mu się pozyskać jedynie połowę regionów jako wystawców. Wczeœniej, kiedy fundował im niemal wszystko, do Berlina jechało wszystkich 16 regionów.

ROT-y i LOT-y cały czas korzystajš ze stoisk narodowych POT-u na różnych imprezach. Jest jasne, że pienišdze na promocję turystycznš sš głównie w ROT-ach, i w dużych miastach. Jak się zbierze budżety marketingowe kilku największych miast (Kraków, Warszawa, Gdańsk, Katowice), to będzie to suma większa niż budżet POT-u. Katowice na przykład przeznaczajš 9 milionów złotych na promowanie turystyki biznesowej. Mnie osobiœcie bardzo dobrze współpracuje się z naszymi partnerami.

Z naszego punktu widzenia bolšczkš raczej jest, że ROT-y działajš na bardzo różnym poziomie – zarówno pod względem organizacyjnym jak i finansowym. Tymczasem chcielibyœmy, aby turystyka w Polsce rozwijała się w miarę równomiernie, we wszystkich regionach. Nie jest sztukš powiedzieć sobie: Mamy już turystów w Krakowie, Gdańsku, Warszawie i wystarczy. Te miejsca zawsze były i będš kotwicami marketingowymi Polski, ale sztukš jest zachęcić do odwiedzenia mniej oczywistych miejsc dla turystów jak Podlasie czy Lubelszczyzna.

Trzeba przyznać, że LOT-y i ROT-y często biorš na siebie ryzyko przy tworzeniu nowych produktów turystycznych. Ryzyko, którego czasami nie chcš podjšć firmy prywatne. Za to należy im się uznanie.

POT ma 14 zagranicznych przedstawicielstw za granicš. Znajomoœć lokalnych rynków, mediów, touroperatorów i codzienne kontakty z nimi sš konieczne. Robił pan przeglšd ZOPOT-ów, jakie wnioski pan wycišgnšł?

Oczywiste dla mnie jest, iż znajomoœć lokalnych realiów, kultury i wypracowane kontakty to największa zaleta naszych przedstawicielstw. Mam duże oczekiwania wobec ZOPOT-ów odnoœnie współudziału w kreowaniu komunikacji dostosowanej do lokalnych uwarunkowań. Jak już wspominałem w najbliższym czasie nie będzie rewolucji w zakresie rynków jakie sš dla nas priorytetowe, dlatego obecnie istniejšce ZOPOT-y będš nadal pełniły kluczowš rolę w promowaniu polskiej turystyki. Zmianie ulegnš przede wszystkim narzędzia. Nasze placówki będš korzystały w większym stopniu z innowacyjnych narzędzi marketingowych, w tym marketingu internetowego.

Dodatkowo w tym roku będziemy wdrażali pilotażowo nowš formę obecnoœci za granicš. Korzystajšc z goœcinnoœci placówek zagranicznych innych polskich instytucji chcielibyœmy rozszerzyć siatkę naszych przedstawicielstw. W tym roku przetestujemy to na Węgrzech i prawdopodobnie w Czechach, gdzie nie mamy biur. Rozważamy też Singapur.

W wypadku Węgier chcemy ulokować przedstawiciela POT-u w Instytucie Polskim w Budapeszcie. Całe zaplecze biurowe już tam istnieje. Umowa między POT-em a MSZ-em została uzgodniona. W tej chwili dogrywamy szczegóły techniczne z Instytutem Polskim.

Takie rozwišzanie pozwoli nam ograniczyć koszty stałe. Tak się dobrze składa, że w Budapeszcie Instytut Polski mieœci się przy jednej z głównych ulic i ma własnš witrynę, będzie więc można jej częœć wykorzystać na potrzeby promocji turystycznej. Liczymy też na efekt synergii – Instytut Polski szerzy polskš kulturę za granicš, a naszym celem jest między innymi promowanie turystyki kulturowej. Aż się prosi, aby to połšczyć.

W Europie i na œwiecie oddziałów Instytutu Polskiego jest więcej, w niektórych miastach działajš równolegle z biurami POT-u. Czy to znaczy, że będzie pan zamykał ZOPOT-y, a swoich przedstawicieli lokował w Instytutach Polskich?

Zobaczymy jakie doœwiadczenia przyniesie projekt pilotażowy. Ale w żadnym wypadku nie widzę możliwoœci zrezygnowania z obecnoœci na tych rynkach, na których już jesteœmy. Co nie znaczy, że nie można myœleć o pewnych oszczędnoœciach. Analizujemy koszty, ale nie zamierzamy wykonywać gwałtownych ruchów.

Marki turystyczne zrobimy z branżš

Zmienia pan strukturę POT. Jaki jest cel?

Rada POT przyjęła jednogłoœnie projekt nowego statutu POT. Chodzi o urealnienie struktury i zwiększenie jej efektywnoœci. Konsolidujemy małe, nieefektywne komórki, na przykład jedno-, trzyosobowe. Zmniejszenie liczby komórek przynosi oszczędnoœci, które zamiast na administrację możemy wydać na promocję Polski.

W ostatnim roku z POT odeszło kilku bardzo doœwiadczonych pracowników œredniego i wyższego szczebla: wiceprezes Bartłomiej Walas, dyrektor departamentu instrumentów marketingowych Barbara Tutak, kierownik sekcji Poland Convention Bureau Krzysztof Celuch czy dyrektor departamentu funduszy europejskich Piotr Tatara. Jak tę lukę zamierza POT zapełnić?

Fluktuacja kadr jest rzeczš naturalnš w każdej organizacji. POT musi się stać efektywnš agencjš marketingowš. Naszym zadaniem podstawowym jest promocja, POT będzie więc wzmacniany w tej dziedzinie. Jasnym sygnałem jest wyłonienie w konkursie na wiceprezesa POT pani Agnieszki Jędrzejczyk-Wojciechowskiej. Przeważyło jej doœwiadczenie w komunikacji. Ostatnich 11 lat spędziła w największej w Polsce agencji public relations Partner of Promotion.

Inne trzy nowe osoby to były kierownik marketingu internetowego z Orange Polska, szefowa marketingu z międzynarodowej firmy APSYS, zajmujšcej się zarzšdzaniem nieruchomoœciami komercyjnymi i osoba zarzšdzajšca marketingiem w wydawnictwie HarperCollins Polska a zarazem dziennikarka i blogerka podróżnicza. Pozyskujemy ludzi z rynku, doœwiadczonych w działaniach marketingowych. Przed pracownikami stawiamy wyzwania, jakich nie znajdš gdzie indziej – kreowania i promowania marki kraju. To bardzo przyjemne uczucie, jeœli udaje się pogodzić pracę zawodowš z robieniem czegoœ pożytecznego dla kraju. Dlatego nie brakuje nam doskonale wykwalifikowanych kandydatów.

W Ministerstwie Sportu i Turystyki trwajš prace nad zmianš ustawy o POT. Na razie nic nie wiadomo o projekcie. Czy widzi pan potrzebę zmian legislacyjnych regulujšcych działanie POT?

Minęło już 18 lat od uchwalenia ustawy. Dotrwała ona do pełnoletnioœci bez znaczšcych zmian. W chwili jej tworzenia nie było ani ROT-ów, ani LOT-ów. Ustawa jest bardzo enigmatyczna, co do ich zadań, kompetencji i finansowania. To przede wszystkim ROT-y i LOT-y widzš potrzebę nowelizowania prawa. POT aktywnie uczestniczy w pracach nad ustawš, jednak to nie my, ale ministerstwo jest gospodarzem tego projektu, dlatego nie chcę wchodzić w szczegóły.

Co dalej z koncepcjš porzšdkowania polskich marek turystycznych? Jej realizacja została wpisana dzięki zabiegom Ministerstwa Sportu i Turystyki do rzšdowego planu zrównoważonego rozwoju przygotowanego przez ówczesnego wicepremiera i ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego.

Nie mogę się wypowiadać o samej idei tej koncepcji, bo nie jestem jej „gospodarzem". POT jest jednak zaangażowany w te prace jako wykonawca, koordynator. Przydadzš się tu nasze doœwiadczenia w certyfikowaniu produktów turystycznych – zbieranie i ocenianie jakoœci poszczególnych marek – oraz w promocji, kiedy przybierze on już konkretny kształt.

Zanim przeszedłem do służby cywilnej, kilka lat zajmowałem się badaniami marketingowymi, w tym doradztwem przy układaniu portfela marek dla dużych międzynarodowych korporacji Unilever czy Kraft. W takich firmach łatwiej zarzšdzać markami, bo robi to kierownictwo firmy. W wypadku kraju trudnoœć może polegać na odpowiedzeniu na pytanie „kto jest właœcicielem danej marki". Czeka nas więc zadanie porzšdkowania tego z ROT-ami, LOT-ami, a przede wszystkim konsultowania wszystkiego z przedsiębiorcami działajšcymi w branży turystycznej, bo to na nich spoczywa gros wysiłku w przygotowaniu, utrzymaniu, a przede wszystkim w sprzedawaniu produktów turystycznych. Nie da się robić promocji turystyki bez branży.

Dr Robert Andrzejczyk

Prezesem POT został we wrzeœniu 2017 roku. Wczeœniej był dyrektorem biura dyrektora generalnego Ministerstwa Sportu i Turystyki. Jest dyplomatš i doktorem nauk humanistycznych ze specjalizacjš historia dyplomacji ekonomicznej. Wczeœniej pracował jako konsul w Malezji, na Filipinach i w Brunei oraz jako radca ds. ekonomicznych w ambasadzie w Kuala Lumpur, gdzie odpowiadał za promocję gospodarki, turystyki i szkolnictwa wyższego.

Doœwiadczenia zawodowe zdobywał też w Ministerstwie Finansów, gdzie był naczelnikiem wydziału. W tym czasie koordynował współpracę pomiędzy Komisjš Europejskš a instytucjami krajowymi. Zanim rozpoczšł pracę w służbie cywilnej kilka lat był zwišzany z branżš public relations i badań marketingowych. Kierował działem badań rynku oraz koordynował i nadzorował realizację kampanii reklamowych i PR.

Andrzejczyk jest absolwentem Krajowej Szkoły Administracji Publicznej i Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Był stypendystš Uniwersytetu w Getyndze w Niemczech oraz Uniwersytetu w Uppsali w Szwecji i Uniwersytetu Jyväskylä w Finlandii.

Wolny czas spędza aktywnie. Jest miłoœnikiem jazdy na rowerze, wspinaczki skałkowej i nurkowania.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL