Nepal potrzebuje turystów

aktualizacja: 02.01.2016, 09:48
Foto: Filip Frydrykiewicz

Czy Nepal jest bezpieczny? Czy wypada tam jechać po trzęsieniu ziemi, gdy ludzie wciąż cierpią? - pytają zdezorientowani turyści na forach internetowych. Większość rezygnuje z wycieczek, a Nepalczycy tracą pracę i gospodarce ich kraju grozi załamanie

REDAKCJA POLECA
30.12.2016
Nepalczycy: Udało nam się odbudować, ale potrzebujemy turystów
29.04.2016
Nepal: Dziewczynki poślubiły boga
25.04.2016
Robert Lewandowski kapitanem drużyny UNICEF-u
24.02.2016
Nepal: 23 osoby zginęły w katastrofie samolotu
24.08.2015
Everest znów dostępny dla himalaistów
Kariera.pl
Kiedy mam prawo do pierwszego urlopu?
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Pod koniec kwietnia 2015 r. światowe media długo pokazywały obrazy zniszczonego Katmandu i wiosek w środkowym Nepalu. Plac Durbar przed królewskim pałacem, w stolicy kraju, gdzie zawaliły się cztery świątynie, zamienił się w stertę gruzu, przez którą koparki przekopywały się w poszukiwaniu ciał ofiar. Zagraniczni ratownicy wyciągali ludzi spod zawalonych budynków, często kilka dni, a nawet tygodni po trzęsieniu, w którym zginęło prawie dziewięć tysięcy ludzi. Zdjęcia lotnicze pokazywały dziesiątki wiosek zrównanych z ziemią, a nagrania lawiny spadającej na bazę pod Everestem przeraziły widzów.

- Plac Durbar w Katmandu jest zniszczony, ale uprzątnięty. Drugi plac w zabytkowym Patanie prawie nie ucierpiał, tak samo jak dwie buddyjskie stupy, największe atrakcje miasta - tłumaczy Jenny Adhikari, która od wielu lat oprowadza szwedzkich turystów. - Ludzie myślą, że Katmandu zostało zrównane z ziemią, że miasto wygląda jak po bombardowaniu, bo materiały telewizyjne skupiały się tylko na zniszczeniach.

Jenny zwraca uwagę, że w samej stolicy mocno ucierpiało jeszcze tylko Gongabu, skupisko tanich moteli dla Nepalczyków. Tam jednak turyści nigdy nie zaglądają.

- Ze szlaków trekingowych dramatyczna sytuacja była pod Everestem i w dolinie Langtangu - wyjaśnia Endra Rai, właściciel firmy Star Rafting organizującej trekingi, spływy raftingowe i wyprawy alpinistyczne. - Najbardziej popularny szlak dookoła Annapurny był daleko od epicentrum, teraz nawet można wybrać się już pod Everest - dodaje.

Trzęsienie ziemi dotknęło wioski w środkowym Nepalu, przede wszystkim w dystryktach Sindhupalchowk i Dolakha. - To biedniejsze regiony kraju, gdzie ludzie budowali domy z gliny i kamienia. Dlatego zapadły się całe wioski - tłumaczy Luke Wagner z USA, stypendysta Fulbrighta, specjalizujący się w Nepalu. Podczas trzęsienia ziemi organizował pomoc humanitarną, a w kolejnych miesiącach pomagał przy odbudowwaniu domów. - Te regiony, z wyjątkiem doliny Langtangu, rzadko były odwiedzane przez turystów - podkreśla.

- Wiele grup odwołało przyjazdy, straciliśmy ponad połowę klientów - ocenia Endra Rai. Nepalskie Ministerstwo Finansów podaje, że między styczniem i październikiem Nepal odwiedziło tylko 300 tysięcy turystów, o 350 tysięcy mniej niż rok wcześniej. W 2014 r. obcokrajowcy spędzali średnio dwanaście dni w Nepalu, teraz tylko sześć.

Hotele i restauracje masowo zwalniają pracowników, rząd szacuje, że pracę straciła nawet połowa. - My jeszcze nie zwalniamy, bo mamy stałych klientów, którzy polecają nas znajomym. Jest źle, bo turystyka to wiele miejsc pracy, nie mamy innego przemysłu - martwi się Rai.

- Trudno jest przekonać teraz turystów, że Nepal jest bezpieczny - Jenny Adhikari w listopadzie miała tylko jedną trzyosobową grupę. „Normalnie mam osiem, dziesięć lub dwanaście osób podczas jednej wycieczki. Poprowadziłam tę grupę po kosztach, żeby przekonać ludzi, że można tu przyjeżdżać - opowiada.

Ceny na Thamelu, gdzie jest najwięcej tanich hosteli w Katmandu, spadły o połowę, podobnie jak wycieczek organizowanych przez lokalne biura podróży. - Wypada tu przyjechać na urlop, wydać pieniądze i wspomóc Nepalczyków po trzęsieniu. Ale nie jestem przekonany, czy należy bezwzględnie wykorzystywać przeceny. Gospodarka i ludzie są w wielkich tarapatach - ocenia Andrew, Nowozelandczyk, który pomaga lokalnym przewodnikom przyciągać nowych turystów. Andrew organizuje miejskie spacery, które znacznie różnią się od standardowego zwiedzania. - Część zysku trafia na społeczne inicjatywy i pomoc ofiarom trzęsienia - podkreśla.

- Nasza firma również łączy działalność turystyczną ze wsparciem dla ofiar trzęsienia - Endra buduje domy z worków wypełnionych ziemią, które są odporne na wstrząsy. - Spływy odbywają się m.in. w Sindhupalchowk, gdzie prawie 90 procent domów rozsypało się w czasie katastrofy. Ci ludzie wciąż żyją pod gołym niebem, w namiotach, a przyszła już zima. Musimy im pomóc - dodaje.

Co gorsza, od września trwa w Nepalu blokada granicy. Ludzie mieszkający na południu kraju protestują przeciwko nowej konstytucji, która dyskryminuje tę grupę. Gaz, paliwo, a nawet lekarstwa można kupić niemal wyłącznie na czarnym rynku po zawyżonych cenach. - Hotelarze wciąż robią wszystko, by zapewnić wygodę turystom. Nie podnoszą cen. W miejscach turystycznych jest o tyle lepiej, że przed blokadą przedsiębiorcy robili zapasy - dodaje Endra.

- Sytuacja polityczna jest napięta, lecz protesty ograniczają się do południa kraju - tłumaczy Luke Wagner. - W Nepalu turyści byli zawsze pod ochroną. Nawet podczas wojny domowej strony konfliktu rozumiały, jakie znaczenie mają obcokrajowcy dla gospodarki kraju - podkreśla.

POLECAMY

KOMENTARZE