Prezydent USA

Trump: Kraje NATO wydadzą więcej na obronność

AFP
USA są bardzo zaangażowane w działalność NATO i będą nadal bardzo zaangażowane - zapowiedział prezydent Donald Trump na konferencji prasowej po szczycie Sojuszu.

Trump podkreślił, że wszystkie kraje NATO zgodziły się podnieść wydatki na obronność. Wydatki te mają się zwiększyć o 33 miliardy dolarów (nie wliczając w to wydatków USA na obronność". Według Trumpa na szczycie "udało się osiągnąć niezwykły postęp.

Czytaj także: Trump groził wyjściem USA z WTO?

Prezydent USA mówił też, że ma nadzieję iż NATO "będzie w stanie dorównywać kroku Rosji".

Na pytanie czy Trump groził państwom NATO opuszczeniem Sojuszu Trump odpowiedział, że poinformował sojuszników, że jest "bardzo niezadowolony" z tego, że nie wywiązują się ze zobowiązań dotyczących wydatków na obronność.

- Teraz NATO jest silniejsze - podkreślił.

Jednocześnie prezydent USA stwierdził, że - w jego opinii - mógłby wyprowadzić USA z NATO bez zgody Kongresu. Dodał jednak, że nie będzie takiej konieczności, ponieważ wszystkie kraje zgodziły się osiągnąć poziom wydatków na obronność w wysokości postulowanych przez Sojusz 2 proc. PKB "znacznie szybciej". Dodał jednak, że wciąż uważa, iż członkowie NATO powinni wydawać na obronność 4 proc. PKB. 

Prezydent USA zadeklarował jednocześnie, że USA pomogą niektórym krajom kupić więcej sprzętu wojskowego, udzielając im wsparcia finansowego. Zaznaczył przy tym, że "USA produkują najlepszy sprzęt wojskowy na świecie" - Wszyscy chcą go kupować, bo jest on dobry - dodał.

Trump przekonywał, że obecnie NATO jest "dobrze naoliwioną maszyną". - Kraje płacą tyle, ile nigdy nie płaciły - podkreślił.

Na pytanie o to, co sądzi o osobach, które twierdzą, że doprowadzając do napięć w NATO pomaga Władimirowi Putinowi, Trump odparł, że zmuszanie krajów NATO na płacenie dużych sum na obronność nie służy Rosji. - USA zbyt długo brały na siebie zbyt duży ciężar - podkreślił Trump. 

Trump był też pytany, czy jest możliwe iż USA uznają aneksję Krymu. Prezydent USA podkreślił, że to "Barack Obama pozwolił na aneksję Krymu", a Rosjanie potem połączyli półwysep mostem z Rosją i zbudowali port dla okrętów podwodnych. - Ja bym na to nie pozwolił - stwierdził dodając jednak, że "nie wie co stanie się dalej". Zastrzegł, że "nie jest szczęśliwy" z powodu aneksji Krymu.

Pytany o swoje spotkanie z Putinem, do którego ma dojść 16 lipca w Helsinkach, Trump stwierdził, że "to będzie tylko luźne spotkanie". - Może potrwać krótko. Może dokądś zaprowadzić lub nie - ocenił.

Z kolei pytany czy uważa, że Rosja zagraża bezpieczeństwu USA Trump odparł, że "nie chce, aby tak było". - Dlatego USA wydają tyle na obronność - dodał.

Źródło: The Guardian

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL