Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Prawo karne

Policjant, który zatrzymał "Hossa": zgubił go lokalny patriotyzm

PAP/Policja
Oficer œledczy policyjnego Zespołu Poszukiwań Celowych z Poznania, który w czwartek zatrzymał Arkadiusza Ł. ps. "Hoss" przyznał, że poszukiwania nie należały do łatwych, a sporym zaskoczeniem okazał się kamuflaż mężczyzny. Zgubił go lokalny patriotyzm - dodał.

"Hoss" jest podejrzany o oszustwa metodš "na wnuczka" w kilku krajach Europy na ponad 1,4 mln zł. Był poszukiwany listem gończym, w czwartek po niespełna miesišcu został zatrzymany w mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu. Zatrzymania dokonali "Łowcy Cieni" z CBŒP we współpracy z policyjnym Zespołem Poszukiwań Celowych z Poznania, który wczeœniej wytropił na Malcie podejrzanego o brutalne zabójstwo Kajetana P.

Oficer œledczy z poznańskiego zespołu przyznał, że trzytygodniowe poszukiwania Arkadiusza Ł. z kilku powodów nie należały do najłatwiejszych. Jednym z głównych był kamuflaż "Hossa", który m.in. zgolił brodę i włosy. "Do tego chodził w okularach. Zupełnie inaczej wyglšda teraz niż na zdjęciach z ostatnich trzech lat. Trzeba pochwalić go za ten kamuflaż, za kreatywnoœć. Nie byliœmy w stanie go rozpoznać" - mówił.

Jego zdaniem "Hossa" zgubił "lokalny patriotyzm" i mocne przywišzanie do najbliższych, choć w czasie gdy był poszukiwany, kontaktował się tylko z dwoma członkami rodziny.

"+Hoss+ okazał się lokalnym patriotš. Jest warszawiakiem i +cišgnęło go do lasu+. W żoliborskim mieszkaniu przebywał ze swojš żonš. Okazało się, że jest osobš, która nie potrafi samotnie funkcjonować. Gdyby nie było z nim tej kobiety, to myœlę, że po trzech dniach musielibyœmy mu ratować życie. On nie potrafi nawet herbaty sobie zrobić, ani nic wokół siebie" - przyznał oficer z zespołu "Łowców Głów".

Arkadiusz Ł. na Żoliborzu pojawił się 13 marca. Policjanci obserwowali mieszkanie przez trzy dni, bowiem z powodu kamuflażu nie byli w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy jest to osoba, której szukajš. "W mieszkaniu cały czas były spuszczone żaluzje. Widzieliœmy go tylko raz przez kilkanaœcie sekund. Natomiast porusza się on w doœć specyficzny sposób, to okazało się pomocne" - zaznaczył.

Samo zatrzymanie, jak okreœlił oficer, odbyło się w "humanitarny" sposób, choć ani "Hoss", ani jego żona, nie mieli zamiaru otwierać drzwi.

"Pukaliœmy, nawet do okna, dzwoniliœmy do drzwi. Potem uznaliœmy, że czas zabawy się skończył. Chcieliœmy to zrobić w sposób jak najbardziej humanitarny. On jest osobš zdrowš, ale po dwóch zawałach, ma wszczepione ma bypassy. Chcieliœmy mu pewnych rzeczy oszczędzić, ale skoro na nasze wpraszanie nie reagował, musieliœmy wejœć inaczej. Nie stawiał oporu, nie mówił nic, był jednak zaskoczony" - stwierdził.

Policjant przyznał, że dodatkowym utrudnieniem dla tropišcych było romskie œrodowisko poszukiwanego, które okazało się niełatwe do inwigilacji. "Przede wszystkim język, jakim się posługujš, był barierš. Do końca nie wiadomo, kto jest kim, kto jak się nazywa. Nie wiadomo też, w jakich układach i korelacjach żyjš. Wszyscy majš tak samo na nazwisko. Był taki moment w tej sprawie, że wydawało nam się, że ma on szeœć córek; okazało się że jest ich mniej. Ale imiona, które pojawiały się w rozmowach, sprawiały właœnie takie wrażenie. To ludzie bardzo rodzinni i objęliœmy opiekš wiele z tych osób" - tłumaczył.

Œledczy swojš prace rozpoczęli 20 lutego, trzy dni po wydaniu listu gończego przez prokuraturę. Poszukiwania rozpoczęli w Poznaniu, w którym w tym czasie "Hoss" zamieszkiwał.

"Odtworzyliœmy jego ostatnie dni, jako osoby wolnej - do momentu, gdy zapadła decyzja o wydaniu listu gończego. Nie ukrywam, że odtwarzanie jego drogi zajęło nam trochę czasu. Finalnie zmieniliœmy taktykę naszego działania, przestaliœmy się gonić, jak to miało miejsce w przypadku ubiegłorocznego naszego działania w sprawie Kajetana W. Ustaliliœmy, gdzie powinien się pojawić, to była tylko kwestia czasu, kiedy znajdzie się w pewnym mieszkaniu na Żoliborzu" - mówił funkcjonariusz.

"To była trochę inna i też ciekawa sprawa. Na pewno jakieœ nowe doœwiadczenie. Najtrudniejsze to było nasze zmęczenie i pokrzyżowane plany sportowe. Mieliœmy startować w +Maniackiej Dziesištce+ (popularny w Poznaniu bieg na 10 km - PAP), ale nasze plany zostały brutalnie pokrzyżowane. Zamiast biegać, spędzaliœmy w samochodzie po 20 godzin dziennie" - podsumował.

ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL