Dobre imię Polski i Polaków ma być chronione prawem

aktualizacja: 15.02.2016, 15:20
Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki podczas konferencji prasowej pt. "Ochrona dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej - działania Ministerstwa Sprawiedliwości"

Resort sprawiedliwości chce dopisać do konstytucji, że "dobre imię RP i narodu polskiego podlega ochronie prawnej". Do 5 lat więzienia ma grozić za "publiczne i wbrew faktom" przypisywanie Polsce udziału i odpowiedzialności w zbrodniach III Rzeszy.

REDAKCJA POLECA

Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt umożliwiający wytaczanie spraw karnych i cywilnych za używanie zwrotu typu "polski obóz". Byłoby to przestępstwo zagrożone karą do 5 lat więzienia. MS chce też zapisać w konstytucji, że "dobre imię RP i narodu polskiego podlega ochronie prawnej".

"Dość robienia z Polski sprawców Holokaustu" - powiedział w poniedziałek podczas konferencji prasowej wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Dodał, że obowiązkiem państwa jest dbanie o dobre imię Polski za granicą.

Według projektu MS, do 5 lat więzienia ma grozić za "publiczne i wbrew faktom przypisywanie Rzeczypospolitej Polskiej lub narodowi polskiemu udziału, organizowania lub współodpowiedzialności" za zbrodnie III Rzeszy. Śledztwo wszczynałby z urzędu pion śledczy IPN, a wyrok byłby podawany do publicznej wiadomości. Za nieumyślne i wbrew faktom publiczne prezentowanie takich treści groziłaby grzywna lub kara ograniczenia wolności.

Ma się też zmienić prawo cywilne - powództwo o ochronę dobrego imienia RP i narodu polskiego będzie mógł wytaczać IPN i organizacje pozarządowe, w zakresie swoich zadań statutowych. Według Jakiego, umożliwi to ubieganie się o "wysokie odszkodowania" za używanie takich sformułowań za granicą. Źródłem prawa, które chroniłoby Polskę i naród, byłby nowy zapis konstytucji - dodał Jaki.

- Procesy cywilne mogą być najskuteczniejszym narzędziem w zapobieganiu przypisywaniu Polsce, za granicą, udziału i odpowiedzialności w zbrodniach III Rzeszy - podkreślił wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Według niego, przykładem na skuteczne stosowanie takiego narzędzia jest m.in. Izrael.

Wiceminister był pytany, w jaki sposób państwo polskie będzie dochodzić swoich praw za granicą i czy np. skorzysta z proponowanych narzędzi w przypadku prezydenta Baracka Obamy - któremu - jak podkreślali dziennikarze, także zdarzyły się wypowiedzi o "polskich obozach śmierci".

"Oczywiście, że prezydenta Obamy nie. Nie zależy nam na skandalach dyplomatycznych. Natomiast, zależy nam na tym, aby takie określanie się nie powtarzały" - odparł wiceminister.

Według niego, w przypadku spraw zagranicznych, najskuteczniejsza może być ścieżka cywilna. "To pokazało m.in. państwo Izrael i instytucje, które wspomagają działalność państwa Izrael, że taka ścieżka cywilna może być, czy też jest wyjątkowo skuteczna. Tutaj również mamy dwie możliwości: albo polskie państwo, albo również organizacje pozarządowe, albo działania dualne" - sprecyzował Jaki.

Wskazał równocześnie, że celem proponowanych zmian jest stworzenie katalogu narzędzi, "które pozwalają w sposób dolegliwy" ścigać określenia "typu polskie obozy zagłady". Wspomniał m.in. o wysokich odszkodowaniach.

Zwrot "polskie obozy zagłady" nie wskazuje na to, by zakładali je Polacy, ale tylko na ich położenie geograficzne - uznała w 2013 r. stołeczna prokuratura. Odmówiła ona wtedy śledztwa ws. przestępstwa "publicznego znieważenia narodu polskiego" takim zwrotem z "Rheinische Post". Podkreśliła, że w takich przypadkach konieczne są reakcje np. MSZ, z żądaniem sprostowań. Resort wiele razy o to występował.

Polskie sądy oddalały też pozwy obywateli Polski za użycie przez zagraniczne media zwrotu typu "polski obóz". Sądy podkreślały, że nie spełniono tu zasady indywidualizacji naruszenia dóbr osobistych, bo inkryminowany zwrot nie dotyczył bezpośrednio ani powoda, ani jego bliskich, a odnosił się zaś do "nieoznaczonej grupy adresatów", a w takim przypadku do uznania roszczenia nie wystarczy sama przynależność do danej grupy.

W 2013 r. PiS wniosło do Sejmu projekt, by używanie zwrotów "polski obóz" było przestępstwem, zagrożonym karą do 5 lat więzienia. W poprzednim Sejmie odbyło się tylko pierwsze czytanie projektu. Rząd PO był mu przeciw - zwracano uwagę, że karalna byłaby każda wypowiedź, bez względu na kontekst - dziennikarzy, naukowców oraz polityków.

PiS i Kukiz'15 popierają propozycje MS; PO, Nowoczesna i PSL - sceptyczne

PiS i Kukiz'15 popierają propozycje resortu sprawiedliwości zmian w ustawie o IPN oraz w konstytucji mające służyć ochronie dobrego imienia Polski. PO, Nowoczesna i PSL sprzeciwiają się używaniu sformułowań typu "polskie obozy zagłady", ale do inicjatywy MS podchodzą sceptycznie.

Posłanka PiS Beata Mazurek oceniła w rozmowie z PAP, że bardzo ważne jest dbanie o dobre imię Polski i o to, "aby to dobre imię podlegało ochronie".

Dodała, że jeśli propozycja MS weszłaby w życie sądy otrzymałyby narzędzie do podejmowania spraw sądowych i karania tych, którzy umyślnie mówią o "polskich obozach śmierci". "Mam nadzieję, że to dobre imię Rzeczypospolitej jest wartością nadrzędną wobec sporów politycznych, które toczą się obecnie pomiędzy nami a opozycją" - powiedziała. Mazurek wyraziła jednocześnie nadzieję, że propozycja resortu sprawiedliwości znajdzie uznanie opozycji.

Rzecznik klubu Kukiz'15 Jakub Kulesza ocenił w rozmowie z PAP, że zmiany zaproponowane przez resort sprawiedliwości są racjonalne. "Wreszcie polski rząd wziął się na poważnie za obronę prawdy historycznej. Rozwiązania zaproponowane przez ministerstwo wydają się rozsądne, pozwolą na walkę z coraz częstszymi określeniami typu polskie obozy koncentracyjne" - powiedział.

Jego zdaniem, propozycje resortu sprawiedliwości mogą być skuteczna bronią polskiej polityki historycznej. "Inne kraje, takie jak Niemcy, czy Stany Zjednoczone taką skuteczną politykę historyczną prowadzą. Niemcy przerzucają odpowiedzialność za II wojnę światową, np. poprzez używanie zwrotu hitlerowcy, a nie Niemcy" - stwierdził rzecznik klubu Kukiz'15.

Według Kuleszy, nikt z posłów Kukiz'15 nie będzie miał wątpliwości, że trzeba poprzeć propozycje resortu sprawiedliwości. Również wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15) powiedział PAP, że ruch Kukiza jest za obroną dobrego imienia narodu polskiego, ale - jak zastrzegł - najważniejsze są zmiany ustrojowe w konstytucji.

Sceptycznie inicjatywę MS oceniają politycy PO, Nowoczesnej i PSL. Poseł PO Michał Szczerba powiedział PAP, że jego partia "absolutnie" nie zgadza się na zmiany w konstytucji, proponowane przez resort. "To działanie absolutnie na wyrost, PiS nieustannie próbuje zmieniać konstytucję, często w sposób nieuzasadniony. Jesteśmy przeciwni jakimkolwiek eksperymentom przy konstytucji" - podkreślił.

Poseł PO zapowiedział jednocześnie, że klub PO będzie pracował na projektem zmian w ustawie o IPN, zaproponowanym przez MS. Szczerba powiedział, że MSZ - za czasów rządów PO-PSL - prowadził aktywną i skuteczną walkę z błędnymi określeniami, typu polskie obozy śmierci. Jak dodał, większość dużych agencji prasowych na świecie wprowadziła zakaz używania określenia polskie obozy koncentracyjne.

"W polskim Kodeksie karnym jest artykuł 133, który pozwala na skazywanie osób, które publicznie źle mówią o Polsce" - zauważył poseł PO. Art. 133 Kk stanowi, że "kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

Rzecznik klubu PSL Jakub Stefaniak powiedział PAP, że zaskakującą sprawą jest fakt, iż PiS chce wpisywać zmiany do konstytucji, której nie szanuje i którą lekceważy. "Traktujemy ich propozycje, jako pewnego rodzaju odwrócenie uwagi od problemu spełniania przez PiS obietnic wyborczych, PiS próbuje po raz przekierować uwagę opinii publicznej na inny temat, nie związany z ich obietnicami dla obywateli" - ocenił.

Podkreślił jednocześnie, że PSL zdecydowanie sprzeciwia się używaniu określeń, typu polski obóz koncentracyjny. "Broniliśmy i będziemy bronić dobrego imienia Polski na forum międzynarodowym, ale czasami trzeba bronić dobrego imienia Polski również przed PiS" - stwierdził Stefaniak.

W ocenie rzeczniczki Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz Polska powinna jak najszerzej działać przeciwko pojawianiu się takich sformułowań. "W mojej ocenie nie wszystko jednak da się zmienić zapisem prawnym. Mam wrażenie, że dużo większą skuteczność przyniosłyby programy edukacyjne, pewna otwartość jeśli chodzi o przepływ informacji pomiędzy polskim rządem a rządami innych krajów - raczej dialog aniżeli zapisy ustawowe" - stwierdziła.

Z kolei zdaniem szefa Nowoczesnej Ryszarda Petru minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro "znany jest z tego, że dużo ogłasza, a mało robi, albo robi wszystko na pokaz, a potem wszystko okazuje się nieskuteczne". "Oczekujemy od pana ministra Ziobry w jaki sposób chce być skuteczny" - podkreślił Petru.

Żródło:

POLECAMY

KOMENTARZE