Krystyna Pawłowicz przegrała proces z Agorą

aktualizacja: 09.06.2017, 07:32
Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz
Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz
Foto: PAP/ Leszek Szymański

Poseł PiS Krystyna Pawłowicz przegrała proces cywilny, wytoczony przez nią wydawcy "Gazety Wyborczej" za artykuł z 2013 r., który miał naruszać jej dobra osobiste.

REDAKCJA POLECA

Jak dowiedział się w czwartek dziennikarz PAP w Sądzie Okręgowym w Warszawie, w środę sąd ten oddalił pozew Pawłowicz przeciw spółce Agora SA o ochronę dóbr osobistych. Wyrok jest nieprawomocny.

Przyczyną procesu - w którym powódka domagała się od Agory SA przeprosin i wpłaty 20 tys. zł zadośćuczynienia - był artykuł Marcina Wójcika pt. "Ze mną trzeba grzecznie", zamieszczony w 2013 r. w "Dużym Formacie", dodatku do "GW".

Pozew zarzucał autorowi artykułu manipulację i tendencyjne zbieranie oraz przedstawianie materiałów, a większość przytoczonych wypowiedzi Pawłowicz była "przerobiona lub zmyślona" albo też bezprawnie ujęta jako dosłowne cytaty. Według pozwu, chodziło o odebranie jej wiarygodności w oczach wyborców. Pawłowicz bezskutecznie domagała się od autora autoryzacji swych wypowiedzi. Twierdziła też, że Wójcik ukrywał prawdziwe miejsce pracy i przedstawiał się jako dziennikarz "Gościa Niedzielnego".

Wójcik odpowiadał Pawłowicz, że rozmawiał z nią jako autor książki o ludziach, którym bliskie są idee głoszone przez o. Tadeusza Rydzyka i nie ukrywał swego prawdziwego miejsca zatrudnienia (podczas rozmów z nią był jeszcze dziennikarzem "Gościa Niedzielnego", dopiero potem przeszedł do "GW"). Twierdził też, że poseł nie żądała autoryzacji, a jej wypowiedzi nie zostały zmanipulowane.

Jak powiedział PAP pełnomocnik Agory radca prawny Piotr Rogowski, sąd nie dopatrzył się jakiegokolwiek naruszenia dóbr osobistych powódki. - Za bezzasadny sąd uznał zarzut naruszenia jej prywatności; przypomniał że powódka sama spotykała z dziennikarzem i udzielała mu informacji - dodał.

- Sąd bardzo delikatnie zasygnalizował także, że pani Pawłowicz jest osobą publiczną i powinna być bardziej odporna na krytykę, zwłaszcza że sama też wypowiada się dość zdecydowanie w rozmaitych kwestiach - podkreślił Rogowski. Zaznaczył, że w ustnym uzasadnieniu sąd nie zajął się kwestią rzekomego ukrywania miejsca pracy autora, bo to był - jak się wyraził - "od początku groteskowy zarzut". - Tu nie było żadnego wprowadzenia w błąd, bo autor był podczas rozmów dziennikarzem "Gościa Niedzielnego" - dodał prawnik.

Rogowski powiedział, że ewentualną apelację Pawłowicz "uznałby za absurdalny krok ze strony powódki".

Mimo wielokrotnych prób PAP nie uzyskała komentarza pełnomocnika powódki mec. Artura Wdowczyka.

POLECAMY

KOMENTARZE