Ekspertów nie dziwi, że fiskus nie korzysta z "in dubio pro tributario"

aktualizacja: 07.05.2017, 14:33
Foto: 123RF

W 2016 r. fiskus skorzystał z zasady "in dubio pro tributario" nakazującej rozstrzyganie wątpliwości na korzyść podatnika tylko 41 razy. Eksperci podatkowi nie są jednak zaskoczeni, przypominają kontrowersje związane z wprowadzaniem tej klauzuli.

REDAKCJA POLECA

Zasadę "in dubio pro tributario", nakazującą rozstrzygać wątpliwości prawne na korzyść podatników wprowadziła nowelizacja Ordynacji podatkowej uchwalona w sierpniu 2015 r., która zaczęła obowiązywać 1 stycznia 2016 r. Zgodnie z nią "niedające się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatnika". Projekt zgłosił ówczesny prezydent Bronisław Komorowski.

O przedstawienie danych w sprawie zastosowania klauzuli na rzecz polskich przedsiębiorców przez urzędy skarbowe w 2016 r. pytał w interpelacji poselskiej Jan Szewczak (PiS). Chciał wiedzieć, czy nowa administracja celno-skarbowa w ramach Krajowej Administracji Skarbowej będzie skuteczniej stosować tę zasadę.

"Z informacji uzyskanych przez Ministerstwo Finansów z izb administracji skarbowej wynika, że od czasu wejścia w życie przepisu (...), według stanu na koniec 2016 r., w 41 przypadkach ww. zasada została zastosowana w wydanych rozstrzygnięciach (decyzjach, postanowieniach) naczelników urzędów skarbowych" - odpowiedział wiceminister finansów Marian Banaś.

Zaznaczył, że zasada ta jest logiczną konsekwencją zasad konstytucyjnych i zasad ogólnych postępowania podatkowego. "Klauzula ta jest zatem stosowana nie tylko od momentu zapisania jej we wskazanej na wstępie normie Ordynacji podatkowej, ale również była stosowana wcześniej" - dodał.

Wskazał, że zasada ta jest realnie stosowana w czynnościach sprawdzających, postępowaniach kontrolnych i podatkowych przez organy podatkowe, choć w praktyce organy rzadko się na nią powołują. Według wiceministra jej zastosowanie często sprowadza się do odstąpienia od wydania niekorzystnego dla przedsiębiorcy rozstrzygnięcia lub odstąpienia w ogóle od podjęcia działań wobec firmy. Takie przypadki nie podlegają jednak ujęciu w żadnych ewidencjach.

Partner w firmie MDDP Paweł Mazurkiewicz powiedział PAP, że biorąc pod uwagę tysiące decyzji administracyjnych wydawanych co roku, liczba zastosowania "in dubio pro tributario" jest niewielka, niemniej nie jest dla niego zaskoczeniem.

"Trzeba pamiętać, że wprowadzaniu tej zasady do Ordynacji podatkowej towarzyszyły kontrowersje; istnienie wątpliwości co do stosowania przepisów prawa podatkowego jako przesłanki zastosowania przepisu już samo w sobie jest niejasne. Programowo administracja podatkowa, jak każda inna, nie ma wątpliwości co do stosowania prawa" - powiedział Mazurkiewicz.

Dodał, że powszechne były komentarze, iż przepis jest bardziej kwestią deklaracji dobrej woli, niż konkretnym narzędziem w sporach z fiskusem. "Dlatego fakt, że klauzula ta jest rzadko wykorzystywana nie dziwi mnie. Nie po to ją wprowadzono, aby była często używanym instrumentem" - zaznaczył.

Także ekspert z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego Radosław Piekarz nie jest zaskoczony danymi MF. "Od początku byłem negatywnie nastawiony do wprowadzania klauzuli w treści zaproponowanej przez prezydenta. Lepsze pomysły miało ministerstwo finansów. Jestem raczej zaskoczony tym, że w ogóle zastosowano tę zasadę. Przypuszczam, że dotyczyło to naprawdę mało znaczących spraw" - powiedział PAP Piekarz.

Piekarz uważa, że nie można winić za to administracji. Według niego urzędnik rozstrzygający sprawę podatkową będzie częściej czytał przepisy na korzyść budżetu, bowiem inna interpretacja naraziłaby go na postępowanie prokuratorskie. "Znam przypadki, kiedy pozytywna decyzja dla podatnika kończyła się takim postępowaniem" - powiedział.

Jego zdaniem dane pokazują, że przepisy te są w praktyce martwe - nie warto było jej wprowadzać, bowiem niczego nie zmieniła. "Zasada taka i tak obowiązuje w Konstytucji, więc nie jest to kwestia wprowadzenia przepisu tylko zmiany kultury prowadzenia postępowań i zmiany procedur" - ocenił.

Nowelizację Ordynacji podatkowej z zasadą "in dubio pro tributario" prezydent Komorowski podpisał ostatniego dnia urzędowania, a zaproponowany przez niego zapis stał się elementem kampanii wyborczej. Gorąco popierany przez pracodawców budził jednak wątpliwości nie tylko niektórych ekspertów, ale także ministerstwa finansów. Ówczesny wiceminister finansów Janusz Cichoń komentował po uchwaleniu zmiany, że daje ona duży margines dowolności zastosowania. "W skrajnym przypadku można sobie wyobrazić - przy samoobliczeniu podatku - interpretację na własną korzyść, w przypadku wątpliwości, które nie miałyby pokrycia, jeśli chodzi o wykładnię" - mówił.

Część ekspertów ostrzegała, że klauzula może zostać przepisem martwym lub będzie miała praktyczne zastosowanie w niewielu przypadkach - dotyczy bowiem tylko wątpliwości co do treści przepisów, a nie stanu faktycznego. Niektórzy konstytucjonaliści zwracali uwagę, że obowiązek rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika obowiązuje organy władzy publicznej od dawna - zgodnie z konstytucyjną zasadą zaufania obywateli do państwa i standardami państwa prawnego.

Opinie zlecone przez Biuro Analiz Sejmowych mówiły natomiast, że regulacja "budzi zastrzeżenia z punktu widzenia reguł przyzwoitej legislacji i dostatecznej określoności tworzonych przepisów prawa", może spowodować "dalsze obniżenie standardów kultury politycznej i prawnej procesu prawodawczego". Zwrócono uwagę, że można odnieść wrażenie, iż rozwiązanie to "ma charakter instrumentalizacji politycznej prawa podatkowego (...) służyć ma realizowaniu doraźnych interesów politycznych".

Po podpisaniu noweli przez Komorowskiego Pracodawcy RP pisali, że o zmianę przepisów walczyła wielka koalicja „antyfiskusowa", do której przystąpiły największe organizacje pracodawców oraz skupiające m.in. przedsiębiorców poszkodowanych przez fiskusa. Wskazywano, że mimo oporu resortu finansów udało się wywalczyć sprawiedliwość dla podatników. Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski wyrażał nadzieję, że zasada ta "raz na zawsze wytrąci bat z ręki fiskusa, którym to batem okładano zwykłych przedsiębiorców".

POLECAMY

KOMENTARZE