Polityka

Julian Assange, czyli Wunderwaffe Kremla

Julian Assange od pięciu lat mieszka w ambasadzie Ekwadoru w Londynie
Fotorzepa, David G. Silvers
Twórca WikiLeaks przekształcił ambasadę Ekwadoru w Londynie w centrum operacyjne rosyjskiej propagandy na świecie. Za cel obrał niepodległość Katalonii i skompromitowanie Clinton.

9 listopada do placówki dyplomatycznej, która od przeszło pięciu lat stała się schronieniem dla słynnego Australijczyka, przyszedł znany barceloński przedsiębiorca Oriol Soler. Chodzi o jednego z czołowych przywódców katalońskiego ruchu niepodległościowego i eksperta od mediów społecznościowych.

Hiszpański wywiad obawia się, że czterogodzinna rozmowa dotyczyła sposobów, jakich należy użyć, aby przechylić szalę wyborów regionalnych 21 grudnia na rzecz zwolenników rozwodu z Hiszpanią. Assange zaangażował się na rzecz niepodległości Katalonii dopiero w sierpniu, zaraz po tym, jak barceloński dziennik „El Periodico" opublikował sygnał, że CIA ostrzegała katalońską policję przed przygotowaniami do ataku terrorystycznego na barcelońskiej Rambli. Wiadomość nie była korzystna dla secesjonistów, pokazywała niekompetencję regionalnych służb bezpieczeństwa. Zaś „El Periodico" jest zdecydowanie lojalny wobec Madrytu. Do dziś nie jest jasne, czy jego redaktor naczelny Enric Hernandez zrobił coś wbrew ewentualnym uzgodnieniom z WikiLeaks. Faktem pozostaje jednak, że Assange bardzo mocno się z nim starł i stał się kluczowym sojusznikiem proniepodległościowego rządu Carlesa Puigdemonta.

Na trzy dni przed referendum w sprawie secesji 1 października twórca WikiLeaks wystąpił (poprzez telekonferencję) w Barcelonie i wyłożył swoje podstawowe tezy w sprawie kryzysu katalońskiego. Uznał w nich, że Madryt szykuje „niezwykle brutalne represje jak na standardy europejskie", „UE zaangażuje się w mediacje między Katalonią i Hiszpanią", „takie same represje będą stosowane wobec innych regionów Hiszpanii", „Hiszpania zbliża się do modelu cenzury Chin", „Katalonia może wystąpić do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka" i tym podobne fałszywe informacje.

Przeprowadzona przez amerykański uniwersytet George'a Washingtona analiza pięciu milionów kont internetowych pokazała, jak podobne hasła były potem propagowane przez WikiLeaks, ale także powiązane z Kremlem Sputnik i RT. Pojawiały się w mediach społecznościowych i w niezwykłym tempie podbijały internet. Zdaniem hiszpańskiego wywiadu nikt nie miał większych możliwości rozpropagowania ich niż Assange. Odegrał on fundamentalną rolę w przekonaniu świata, że hiszpańska policja przeprowadziła „brutalną represję referendum z 1 października".

Ale w tym samym czasie wyszło na jaw, że także ręka w rękę z Rosjanami, Assange angażował się na innym froncie: walki z Hillary Clinton. Tu miał już zupełnie bezpośredni interes: liczył, że w razie wygranej Donalda Trumpa, który w trakcie kampanii wyborczej kilkakrotnie publicznie wyrażał zachwyt dla WikiLeaks, zostanie ułaskawiony. Od publikacji w 2010 r. przez jego portal niezliczonej ilości tajnych amerykańskich not dyplomatycznych przekazanych przez Chelsea Manning, nad Assange'em ciąży groźba spędzenia reszty życia w amerykańskich więzieniach.

Wywiad USA jest dziś przekonany, że podobnie jak w sprawie Katalonii, także w walce z Clinton Assange stał się głównym pośrednikiem między Kremlem a zachodnią opinią publiczną. To on opublikował maile szefa kampanii wyborczej Clinton Johna Podesty, które przedstawiały kandydatkę demokratów w niekorzystnym świetle.

Tygodnik „The Atlantic" ujawnił teraz bezpośrednią korespondencję elektroniczną między synem Donalda Trumpa a Assange'em. Pokazuje ona, jak twórca WikiLeaks ostrzegał kandydata republikanów przed publikacją materiałów obciążających Clinton i apelował o ich rozpropagowanie (co Donald Trump natychmiast zrobił, publikując na Twitterze odpowiedni link). Assange prosił nawet o przekazanie oświadczeń majątkowych miliardera (po tym jak niektóre z nich już opublikował „New York Times"). Przekonywał kandydata na prezydenta, że w ten sposób WikiLeaks zyska na wiarygodności, przestanie uchodzić za wyłącznie prorosyjskie i antyclintonowe medium.

Trump jednak na tę prośbę już nie odpowiedział. Podobnie jak nie odpowiedział na prośbę o wstawienie się u władz Australii, aby mianowały Assange'a ambasadorem w USA. Wygląda na to, że Trump zostawił byłego sojusznika na lodzie. A i Rosjanie nie mają jak wydostać go z ambasady Ekwadoru w Londynie.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL