Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Polityka

Sondaż IBRiS dla "Rzeczpospolitej": 51 proc. wyborców niezadowolonych z oferty partii

W wyborach 2010 roku świetny wynik zanotował komitet Rafała Dutkiewicza na Dolnym Śląsku, który zdobył wówczas 22 proc. głosów.
Fotorzepa, Piotr Guzik
Zwolennicy opozycji nie są zadowoleni z oferty przedstawianej przez partie polityczne.

Wyniki sondażu przeprowadzonego przez IBRiS nie są krzepiące dla partii politycznych: walka o wyborców na poziomie samorządowym będzie dla nich trudnym egzaminem. I to nie tylko dlatego, że aż 10 proc. wyborców chce głosować w wyborach do sejmików na lokalne komitety samorządowe, ale także dlatego, że do głosowania wybiera się zaledwie mniej niż połowa badanych. To o ok. 10 proc mniej niż zazwyczaj wynosi prognozowana przez sondaże frekwencja w wyborach parlamentarnych.

Kiepska oferta

A to jeszcze nie koniec złych wiadomości dla partii. Pytani przez IBRiS negatywnie oceniają ofertę, z jaką partie polityczne zwracają się do obywateli. Na pytanie o to, czy obecna oferta polityczna jest wystarczająca, tylko nieco ponad 40 proc. pytanych odpowiada twierdząco. A ponad 51 proc. uważa, że wystarczająca nie jest. Tego zdania są głównie wyborcy partii opozycyjnych. Wyborcy PiS wydają się zadowoleni z układu sceny politycznej.

Podobnie wygląda sprawa stopnia identyfikacji z partią, której popieranie wyborcy deklarują. Najmocniej związani ze swoją partią są wyborcy PiS (80 proc.), PSL (70 proc.) i PO (59 proc.), natomiast najsłabiej wyborcy Kukiz '15 (13 proc.). Niskie wyniki tego wskaźnika notują także SLD (38 proc.) oraz Nowoczesna (46 proc.).

– Może się okazać, że ogólnopolskie wyniki wyborów do sejmików (które są porównywane do wyników wyborów do Sejmu) będą odmienne od tego, co pokazują sondaże – mówi szef IBRiS Marcin Duma. – W pewnym stopniu podobną sytuację obserwowaliśmy w 2014 roku i warto przypomnieć gwałtowne reakcje, jakie wywołał wynik tych wyborów.

Zdaniem Dumy dużą rolę w kształtowaniu wyniku wyborczego mogą odegrać nowe inicjatywy, szczególnie te o charakterze samorządowym. W wyborach 2010 roku świetny wynik zanotował komitet Rafała Dutkiewicza na Dolnym Śląsku, który zdobył wówczas 22 proc. głosów. Dobre wyniki uzyskały także Ruch Autonomii Śląska czy Bezpartyjni Samorządowcy na Dolnym Śląsku.

Gotowość poparcia lokalnego komitetu samorządowego nie jest zbyt mocno uzależniona od szczebla władzy samorządowej. Na pytanie o gotowość zagłosowania na lokalny komitet „tak" odpowiada prawie 70 proc. badanych na poziomie gminy, 67,5 proc. na poziomie powiatu i 64 proc. na poziomie województwa. To znaczy, że zagrożenie dla partii politycznych jest większe, niż chciałyby to przyznać. Jeśli takie komitety wystartowałyby we wszystkich okręgach, na wszystkich szczeblach wyborów, byłyby potężnym zagrożeniem dla partii.

Rozpoznawalni liderzy

– Komitety lokalne na szczeblu województw odniosły dotąd sukces w sześciu przypadkach – analizuje dr Jacek Kucharczyk, szef Instytutu Spraw Publicznych. – Widać, że wyborcy, którzy są przeciwnikami PiS, szukają kogoś, kto wobec mizerii opozycji będzie mógł spełnić ich oczekiwania.

Zdaniem Kucharczyka to właśnie duża część przeciwników PiS wybierze komitety samorządowe, „o ile takie powstaną i znajdą rozpoznawalnych liderów."

Co więcej, wejście do gry nowego, samorządowego partnera może utrudnić partiom zawiązywanie koalicji na poziomie województw. Wydaje się więc, że jedyną bronią partii może być ordynacja wyborcza, która zakłada konieczność przekroczenia progu 5 procent głosów liczonych metodą d'Hondta na poziomie okręgów, a nie całego województwa. To rozwiązanie powodowało, że pojedynek PO i PiS do tej pory skutecznie eliminował komitety lokalne z gry o regiony.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL