Polityka

Sejm: 308 okrzyków z sali na każdy dzień obrad. To rekord

Fotorzepa/Jerzy Dudek
W żadnej kadencji nie było tyle okrzyków, a także wybuchów śmiechu.

W obecnej VIII kadencji Sejmu posłowie aż 54 tys. razy komentowali coś lub wykrzykiwali z ław poselskich. Daje to średnią 308,57 w przeliczeniu na dzień obrad. To swoisty rekord, bo w VII kadencji takich komentarzy było średnio na dzień obrad 99,96, w VI kadencji – 87,80, a w V kadencji – 80,20. Wiemy to dzięki Maciejowi Ozdowskiemu.

Czytaj także: Hańba, panie pośle!

Jest czytelnikiem „Rzeczpospolitej", a z zawodu informatykiem. – Stenogramy z kilku kadencji postanowiłem przeanalizować po części hobbystycznie, a po części dlatego, by przetestować narzędzia potrzebne mi w pracy zawodowej – opowiada. – Użyłem makr jednego z pakietów biurowych. Wychwyciłem ze stenogramów komentarze i inne zdarzenia, które niemal zawsze są odnotowane w nawiasach – wyjaśnia.

„Cicho, gimbazo"

Statystyki oddają stan na połowę czerwca, a ich autor nie ukrywa, że mogą być obarczone niewielkim błędem. – Przykładowo, nie zawsze wiadomo, komu marszałek wyłącza mikrofon. Zdarza się, że na mównicy stoi poseł, a marszałek mówi: „odbieram pani głos" – zauważa Maciej Ozdowski.

Jednak obliczenia i tak pozwalają wychwycić główne prawdy o dzisiejszym parlamentaryzmie. Najważniejsza brzmi: obecna kadencja jest wyjątkowo niespokojna.

Z analizy wynika, że posłowie najczęściej wykrzykują z ław słowa „brawo" (2660 razy), „kłamstwo" lub „kłamiesz" (973 razy), „ooo!" (515 razy) i „skandal" (442 razy). Tworząc te statystyki, autor niektóre kategorie potraktował szeroko, przykładowo, okrzyki „cicho" zliczył łącznie z „cicho, gimbazo", „cicho, nie drzyj się" i „sama bądź cicho, babo". Ogólnie było ich 139.

Autor zestawienia mówi, że pod względem liczby komentarzy z ław poselskich obecne posiedzenia są zdecydowanie bardziej niespokojne od epokowych dni w dziejach parlamentaryzmu, przykładowo, upadku rządu Jana Olszewskiego 4 czerwca 1992 roku.

Jednak danych świadczących o burzliwości dzisiejszego Sejmu jest o wiele więcej. W tej kadencji zauważalnie wzrosła bowiem też liczba oklasków, oznak poruszenia na sali, używania dzwonka przez marszałka, uderzania w pulpity i oznak wesołości.

Tych ostatnich było 10,78 na dzień obrad, a w poprzedniej kadencji – 5,47. Ze stenogramów wynika, że posłów może rozbawić niemal wszystko, o czym świadczą następujące cytaty: „na sali obrad na chwilę gaśnie światło, wesołość na sali" lub „poseł Tadeusz Cymański zakłada marynarkę, wesołość na sali, oklaski".

Największe przyrosty widać w statystykach wyłączania mikrofonu, których było aż 875, czyli pięć na dzień obrad. W poprzednich kadencjach średnia oscylowała wokół 0,25.

Najczęściej mikrofon wyłączają Ryszard Terlecki (426 razy) i Marek Kuchciński (203). Zdarzają się przypadki odebrania głosu po wypowiedzi trwającej kilka sekund. Przykładem może być poseł Łukasz Rzepecki, który zdążył powiedzieć tylko: „Dziękuję. Panie Marszałku! Szanowni Państwo!". Na mównicę wszedł z kanistrem z napisem „podatki 53 proc., reszta 47 proc.".

Posłowie jak dzieci

Dlaczego obecna kadencja jest tak burzliwa? Czy powodem są tylko poważne reformy autorstwa PiS? – W poprzednich kadencjach zdarzało się, że zmiany też były poważne, a emocje mniejsze. Te statystyki to obraz przemian cywilizacyjnych. Posłowie nie wzięli się znikąd. Dzisiejsza kultura jest zinfantylizowana. Popatrzmy, jak zachowują się kierowcy na ulicach i rodzice na zebraniach szkolnych – mówi politolog dr hab. Rafał Chwedoruk.

Z zestawienia Macieja Ozdowskiego płynie jednak jeszcze jeden wniosek: zachowanie marszałka Marka Kuchcińskiego, który karze finansowo za zachowanie na sali obrad wyłącznie posłów opozycji, ma wątpliwe podstawy merytoryczne. Z zestawienia nie wynika bowiem, że to opozycja najczęściej komentuje z ław poselskich. Na czołowych miejscach są Krystyna Pawłowicz z PiS (2252 komentarze), Sławomir Nitras z PO (2237), Piotr Kaleta z PiS (1904) i Krystyna Skowrońska z PO (1698).

Oba kluby idą też łeb w łeb w zestawieniu tzw. skandowania grupowego. PiS robiło to 106 razy, a PO – 105. Posłowie PiS najchętniej skandowali „osiem lat!" (23 razy), a PO – „precz z komuną!" (9 razy).

Maciej Ozdowski mówi, że podczas analizy stenogramów naszła go refleksja, iż Sejm staje się coraz bardziej wiecowy. – Można by zaakceptować taką atmosferę, gdyby sprzyjało to jakości stanowionego prawa. Niestety, obawiam się, że jest odwrotnie – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL