Polityka

G7: Szczyt niezgody Zachodu

Główni antagoniści: kanclerz Angela Merkel i prezydent Donald Trump. Pomiędzy nimi szefowa MFW Christine Lagarde
AFP
Rozmowy przywódców grupy G7 w Kanadzie zakończyły się ogromną kłótnią.

– Krótki blask tego spotkania został teraz zniszczony, prawdopodobnie na zawsze – stwierdził w rozmowie z Bloombergiem kanadyjski politolog i ekonomista John Kirton.

W miejscowości La Malbaie w prowincji Quebec spotkali się przedstawiciele siedmiu najbardziej uprzemysłowionych krajów świata (Niemiec, Francji, Japonii, USA, Wielkiej Brytanii, Włoch i gospodarza Kanady).

Polityka tweetów

Nim szczyt się zaczął, został podminowany sporami europejsko-amerykańskimi: wcześniej o politykę w sprawie klimatu (i wypełnianie paryskiego porozumienia), później sankcje wobec Iranu, a w końcu o cła wprowadzone przez Trumpa na import z Unii Europejskiej, Meksyku i Kanady. Od 1 czerwca przywożona do USA stal obłożona jest 25-proc. opłatą, a aluminium – 10-proc. W odwecie UE nałożyła cła na wiele amerykańskich towarów: od motocykli Harley-Davidson po burbona (np. Jack Daniels).

Spierała się jednak tylko Europa z USA. Japonia trzymała się z dala, oczekując na wynik spotkania Trump–Kim.

Przez dwa dni w ślicznym La Malbaie w kuluarach próbowano doprowadzić do tego, by na zakończenie choć podpisać tradycyjny, wspólny komunikat. Nie udało się.

„Poinstruowałem przedstawicieli USA, by nie aprobowali końcowego komunikatu, bo zaczęliśmy zastanawiać się nad wprowadzeniem taryf na import samochodów, zalewających amerykański rynek!" – tradycyjnie za pomocą tweetu prezydent Trump zniszczył wszelkie nadzieje. Sam nie doczekał końca spotkania i poleciał do Singapuru, gdzie powinny się odbyć jego rozmowy z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem.

Za pretekst do gwałtownej reakcji posłużyła konferencja prasowa gospodarza, premiera Justina Trudeau. – Kanadyjczycy są grzeczni i rozsądni, ale nie pozwolą się zastraszać – powiedział na niej o amerykańskich cłach.

„Trudeau zachowywał się na szczycie tak grzecznie i potulnie. A gdy tylko wyjechałem, to na konferencji prasowej powiedział, że amerykańskie cła są »rodzajem obelgi«. Bardzo nieuczciwie i słabo. Nasze taryfy są odpowiedzią na wasze 270 proc. na nasze przetwory mleczne" – z samolotu Trump napisał kolejnego tweeta.

Pozostałych w La Malbaie sześciu przywódców zapowiedziało jednak, że uważają, iż USA podpisały komunikat końcowy, bo tak ustalono, gdy Trump był na miejscu. W dokumencie zaś znajduje się żądanie, by „irański program atomowy pozostał pokojowy". Ale też by Moskwa „skończyła ze swymi destabilizującymi działaniami" oraz przestała popierać syryjskiego przywódcę Baszara Asada.

Trump nie wycofał się z ceł, nie znaleziono też kompromisu w sprawie polityki klimatycznej.

Awantura o Rosję

Wcześniej Moskwa omal nie stała się przyczyną kolejnej kłótni. Część niemieckich polityków oraz nowy premier Włoch Giuseppe Conte proponowali powrót do formuły G8. Kreml został z niej usunięty po agresji na Ukrainę. Trump przechwycił europejski postulat, zmuszając swych partnerów do dementi i tym samym pozbawiając wiarygodności w oczach Moskwy. Zarówno prezydent Macron, jak i kanclerz Merkel odmówili zaproszenia Rosji.

– Myśmy G8 nie opuszczali. W swoim czasie koledzy odmówili przyjazdu do Moskwy ze znanych powodów. Będziemy radzi widzieć ich wszystkich u nas, w Moskwie – podsumował spór Władimir Putin. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL