Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Iran: Trump stawia na swoim

Nasza dzisiejsza rozmowa otwiera drogę do nowego porozumienia z Iranem – powiedział Emmanuel Macron po spotkaniu z Donaldem Trumpem
AFP
Macron chce sprawić wrażenie, że przekonał miliardera do porozumienia z Teheranem. Ale to Francja ustšpiła.

Po przeszło godzinnej rozmowie w cztery oczy obu przywódców w Gabinecie Owalnym Białego Domu Donald Trump nie chciał jasno powiedzieć, czy przedłuży na kolejne pół roku porozumienie z Teheranem.

– Nie wiem, co zrobię 12 maja, choć pan, panie prezydencie, ma już doœć dobre rozeznanie co do moich intencji – zwrócił się do Emmanuela Macrona. – Ale jeœli zrobię to, czego wiele osób się spodziewa, to zobaczymy, czy uda nam się jednoczeœnie wynegocjować nowe porozumienia na solidnych podstawach. Bo obecne porozumienia ma podstawy zgniłe i nigdy nie powinno zostać podpisane. To umowa po prostu chora – oœwiadczył prezydent Trump.

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że decyzja miliardera jest przesšdzona. Tak jak zapowiadał w kampanii wyborczej, „podrze" umowę wynegocjowanš w 2015 r. przez Baracka Obamę, nie liczšc się ze stanowiskiem innych sygnatariuszy porozumienia, i przywróci sankcje przeciw Iranowi. To mogłoby prowadzić do zupełnie nieprzewidywalnych skutków, bo szef irańskiej dyplomacji Mohammad Dżawad Zarif, który w niedzielę był w siedzibie ONZ w Nowym Jorku, zagroził, że w takim przypadku kraj wznowi program jšdrowy.

– Nie będziemy jednostronnie trzymali się porozumienia, które zostało zerwane przez drugš stronę – ostrzegł Zarif.

Po rozmowie z Macronem sytuacja wydaje się zupełnie inna. Amerykański prezydent zasygnalizował bowiem, że jest gotów „na gruzach" starej umowy zaczšć negocjować umowę nowš. Jak tłumaczył Macron, miałaby ona zostać uzupełniona o kilka kluczowych punktów.

Najważniejszym jest wykreœlenie klauzuli „wygaszenia", zgodnie z którš porozumienie obowišzuje tylko przez dziesięć lat, do 2025 r. Układ miałby poza tym obejmować zakaz kontynuowania przez Iran prac nad rozwinięciem technologii rakietowej. Wreszcie do umowy dopisano by warunek wycofania się Iranu z wielu newralgicznych miejsc na Bliskim Wschodzie, przede wszystkim Libanu, Jemenu i Syrii. Gdy idzie o ten ostatni kraj, obaj prezydenci mieli uzgodnić pomysł międzynarodowej konferencji pokojowej z udziałem Rosji i Chin.

Jednak tuż przed odlotem do Waszyngtonu sam Macron przyznał, że „nie ma planu B" w stosunku do obecnego porozumienia. Zgoda na jego renegocjacje jest więc ze strony francuskiego przywódcy przynajmniej równie dużym ustępstwem co złagodzenie stanowiska Trumpa.

Amerykańskie media podajš zresztš, że poza Francuzami poufne rozmowy w sprawie nowego dealu z Teheranem od wielu miesięcy prowadzš także Brytyjczycy i Niemcy. Po stronie amerykańskiej koordynuje je dyrektor departamentu planowania Departamentu Stanu Brian Hook.

Cel jest taki, aby 12 maja przedstawić Irańczykom, ale także Rosjanom i Chińczykom jednolite stanowisko całego Zachodu. Ale to nie będzie łatwe. Wczeœniej musiałyby się na to zgodzić wszystkie kraje Unii, bo bez jednomyœlnej decyzji Rady UE nie można wprowadzić ewentualnych sankcji przeciw Iranowi. Tymczasem niektóre państwa Wspólnoty, jak Włochy, majš wštpliwoœci. W pištek pałeczkę od Macrona przejmie Angela Merkel, która przylatuje do Waszyngtonu w znacznym stopniu po to, aby kontynuować negocjacje w sprawie Iranu z amerykańskim przywódcš.

Wydaje się natomiast, że Macronowi udało się skutecznie przekonać przywódcę USA do utrzymania przez jakiœ czas amerykańskich żołnierzy w Syrii. Trump obiecał, że pozostanš, dopóki w tym kraju „trwale" nie zostanie ustabilizowana sytuacja.

– Zmiana podejœcia Zachodu do negocjacji z Iranem to przede wszystkim sukces Trumpa, bo Europejczycy w ogóle nie chcieli renegocjować tego porozumienia – mówi „Rz" Nadim Shehadi, wykładowca najstarszej amerykańskiej szkoły stosunków międzynarodowych Fletcher School of Diplomacy w Bostonie. – Obama był przerażony, że Irańczycy, jak handlarze dywanów na bazarze, wycofajš się z negocjacji, jeœli włšczy do porozumienia obecnoœć Iranu w regionie czy ich program balistyczny. Teraz role się odwróciły, bo to Trump jest nieprzewidywalny, to on może się wycofać z negocjacji. Irańczycy się tego obawiajš, ich twarde stanowisko to blef, pójdš na ustępstwa, bo wiedzš, że obecna amerykańska administracja może zagrać bardzo twardo – dodaje Shehadi.

Niedawno do ekipy prezydenta dołšczyli nowy sekretarz stanu Mike Pompeo i doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton, dwóch jastrzębi od dawna przeciwnych porozumieniu z Iranem. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL