Polityka

Zachód nie cieszy się z wygranej Putina

AFP
Znajdujemy się w stanie zimnej wojny – mówi „Rzeczpospolitej" Fiodor Łukjanow, szef wpływowej rosyjskiej Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej

Rzeczpospolita: Władimir Putin po raz czwarty został prezydentem. Czy to oznacza, że polityka zagraniczna Kremla odpowiada Rosjanom i pozostanie bez zmian?

Fiodor Łukjanow: Nic się nie zmieni. Nie ma ku temu żadnych przesłanek. Człowiek pozostał ten sam i poglądów nie zmienił. Rosja nie zmienia swojego stanowiska w relacjach z Zachodem, Zachód też nie zamierza tego robić.

Chiński przywódca Xi Jinping był wśród pierwszych, którzy złożyli gratulacje rosyjskiemu prezydentowi, ale zdecydowana większość zachodnich przywódców milczała.

Oczywiście, że na Zachodzie nikt się z tego powodu nie cieszy. Nikt tam nie ukrywa tego, że na miejscu prezydenta Rosji chcieliby widzieć innego człowieka. Nie chcą mieć do czynienia z Putinem i mają nadzieję, że sytuacja polityczna w Rosji się zmieni. To, że zachodni przywódcy nie składają gratulacji, nie jest problemem Putina. On się tym nie przyjmuje. To dylemat dla państw zachodnich. Nie wszyscy przywódcy tych krajów zajmują nieprzejednane stanowisko. Są tacy, którzy z przyjemnością utrzymywaliby dobre relacje z Rosją.

To dlaczego nie śpieszą się z wysyłaniem telegramu gratulacyjnego do Moskwy?

Dlatego, że oglądają się na swoich starszych sojuszników. Chodzi przede wszystkim o USA, a po ostatnich wydarzeniach też o Wielką Brytanię. Stworzono taki obraz Putina i wszystkiego, co z nim się wiąże, że nawet formalne i nic nieznaczące gratulacje w postaci dosłownie kilku zdań zostaną odebrane jako znak poparcia. Z drugiej zaś strony brak gratulacji może oznaczać podważenie legalności wyborów. A jeżeli ktoś podważa legalność, to jak ma utrzymywać jakiekolwiek relacje z takim państwem. Wiele rządów na świecie ma dzisiaj z tym dylemat. Formalnie mogą z tym poczekać do oficjalnych wyników wyborów, które zostaną ogłoszone w ciągu dziesięciu dni. Później jednak będą musieli w odpowiedni sposób zareagować na to lub tego nie zrobią i podkreślą tym samym, że stosunki nie będą się rozwijać.

Sytuacja ta jednak pokazuje, że Rosja ma obecnie najgorsze relacje z Zachodem w swojej najnowszej historii.

To prawda. Tak kiepskich relacji jeszcze nie było. Nic jednak dziwnego w tym nie ma. Znajdujemy się w stanie zimnej wojny. Ale to nie jest już ta wojna, która była 40 lat temu. Świat się zmienił, pojawiły się zupełnie inne narzędzia, relacje wyglądają zupełnie inaczej. W sensie metaforycznym dziennikarze używali tego pojęcia już od jakiegoś czasu. Teraz to już fakt, zimna wojna trwa i rozpoczęła się stosunkowo niedawno. W oficjalnych amerykańskich dokumentach i doktrynach Rosja jest określona jako przeciwnik.

W czasie kryzysu kubańskiego od zimnej wojny do wojny nuklearnej był jeden krok. Czy dzisiaj zagrożenie otwartej konfrontacji zbrojnej jest aż tak wysokie?

Kryzys kubański był jedynym epizodem tamtych lat, gdy zagrożenie rzeczywiście było bardzo wysokie. Po tym jednak został wypracowany pewien kodeks zachowania, który przez dłuższy czas był przestrzegany. Polegał na tym, że na lokalne kryzysy było przyzwolenie, ale na dużą wojnę już nie. Problem polega na tym, że dzisiaj ten kodeks się rozpłynął. Trzeba zrobić wszystko, by go odtworzyć.

—rozmawiał Rusłan Szoszyn

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL