Polityka

"To błąd. Korea Północna może zacząć dominować w regionie"

AFP
Nie wyobrażam sobie wstrzymania użytecznych, rozsądnych i potrzebnych ćwiczeń wojskowych (przeprowadzanych wspólnie przez USA i Koreę Południową - red.), bez namacalnych postępów nie tylko w denuklearyzacji Korei Północnej, ale także demilitaryzacji tego kraju, który ma czwartą największą, pod względem liczebności, armię świata - pisze na łamach "Time" emerytowany admirał James Stavridis, w latach 2009-2013 stojący na czele Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił Europy (SHAPE).

Zdaniem admirała Stavridisa natychmiastowe wypełnienie zobowiązania do zakończenia wspólnych ćwiczeń między USA a Koreą Południową byłoby "śmiertelnym błędem".

X

Admirał podkreśla, że - wbrew temu jak ćwiczenia te określa Korea Północna - nie są to gry wojenne, lecz ćwiczenia podnoszące zdolność operacyjną wojsk. "Brak takich ćwiczeń może prowadzić do dużych strat w prawdziwej walce" - ostrzega.

Stavridis podkreśla następnie, że bez regularnie prowadzonych ćwiczeń ogólna gotowość wojsk amerykańskich do działania w rejonie Półwyspu Koreańskiego "poważnie ucierpi", ponieważ USA zrezygnują z narzędzi pozwalających na realizację motta sił USA w Korei - "gotowi, by walczyć dziś wieczorem".

Admirał ostrzega też, że rezygnacja ze wspólnych z Koreą Południową ćwiczeń wojskowych podważy zaufanie sojuszników do armii amerykańskiej. "Jednym z powodów, dla których nasi sojusznicy, partnerzy i przyjaciele chcą współpracować z USA jest profesjonalizm i wysoka gotowość bojowa naszej armii" - przekonuje. I dodaje, że informacja o tym, iż USA wstrzymają ćwiczenia z Koreą Południową "zaszokowała" amerykańskich sojuszników w Azji.

Na koniec admirał wyraża obawę o poziom morale żołnierzy, którym "nie pozwala się ćwiczyć". I przypomina, że w armii mówi się, iż "im więcej potu wylanego na ćwiczeniach, tym mniej ofiar na polu walki".

Admirał Stavridis zwraca uwagę, że szczególnie niepokojący jest fakt, iż USA oferują rezygnację z ćwiczeń w praktyce nie otrzymując niczego w zamian - poza deklaracjami o denuklearyzacji. "Nawet jeśli to się zdarzy - a było to już obiecywane wcześniej bez żadnych efektów - potężne konwencjonalne siły Korei Północnej będą nadal zagrażać południu" - podkreśla admirał. "Bez zaangażowania USA we wspólne ćwiczenia może się okazać, że Korea Północna stanie się dominującym aktorem na Półwyspie Koreańskim, szczególnie ze wsparciem Chin" - ostrzega admirał dodając, że rezygnacja ze wspólnych ćwiczeń z Koreą Południową jest korzystna również dla Pekinu.

Źródło: Time.com

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL