Polityka

USA przepraszają ministra z Kanady. Chciano mu zdjąć turban

AFP
Kanadyjski minister innowacji, nauki i rozwoju ekonomicznego Navdeep Bains wracając do Toronto po spotkaniu z przedstawicielami władz stanu Michigan w kwietniu 2017 roku był kilkukrotnie proszony o zdjęcie turbanu na lotnisku w Detroit przez przedstawiciela służb bezpieczeństwa. Bains jest sikhem i jego religia zabrania mu zdejmowania nakrycia głowy. Teraz przedstawiciele władz USA przepraszają członka rządu Kanady.

Oficjalne przeprosiny pod adresem Bainsa, po tym jak poprosił on o pomoc kanadyjski MSZ, a resort spraw zagranicznych poinformował o tej sprawie ambasadę USA w Kanadzie, ostatecznie wystosowali wiceszefowie Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Departamentu Transportu USA. Wcześniej USA przekazano oficjalną skargę w tej sprawie.

Bains w kwietniu 2017 roku przechodził kontrolę bezpieczeństwa na lotnisku w Detroit. Jak powiedział w rozmowie z kanadyjską gazetą "La Presse" nie ujawnił, że jest ministrem, ponieważ nie ma tego w zwyczaju. Minister tłumaczył, że w ten sposób chce "lepiej zrozumieć jak w sytuacji kontaktu z osobami posiadającymi władzę czują się zwykli ludzie".

Pracownik lotniska odpowiedzialny za bezpieczeństwo poprosił go o zdjęcie turbanu, ponieważ zepsuła się bramka wykrywająca metale, przez którą przechodził. Kiedy po kolejnym przejściu ministra przez bramkę zaczęła ona piszczeć, wówczas funkcjonariusz poprosił Bainsa o zdjęcie turbanu.

- Zapytałem go dlaczego mam zdejmować turban. Nigdy nie poproszono by mnie w takiej sytuacji o rozebranie się. To taka sama sytuacja - wspominał.

Zgodnie z przepisami wprowadzonymi w USA w 2007 roku Sikhowie nie są zobowiązani do zdejmowania turbanów w czasie kontroli bezpieczeństwa na lotniskach.

Ostatecznie Baines przeszedł przez kontrolę, ale po raz kolejny poproszono go o zdjęcie turbanu, gdy miał wchodzić na pokład samolotu. Na 20 minut przed startem nakazano mu wrócić do punktu kontroli, gdzie ponownie poproszono go o zdjęcie turbanu.

- Grzecznie odpowiedziałem, że nie stanowię zagrożenia dla bezpieczeństwa i że przeszedłem wcześniej kontrolę. Wtedy poprosił mnie o nazwisko i dokument tożsamości. Wręczyłem mu wtedy paszport dyplomatyczny. Wtedy pozwolono mu wejść do samolotu.

Źródło: The Independent

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL