Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Kontrowersyjne degradacje w IPN. "Kompetencje prezesa"

Andrzej Arseniuk
Fotorzepa/ Rafał Guz
Żona byłego dyrektora Biura Prezesa IPN Andrzeja Arseniuka podzieliła się na swoim blogu i na koncie na Facebooku kulisami degradacji jej męża. "Kształtowanie składu kadry kierowniczej należy do wyłšcznych kompetencji Prezesa IPN" - odpowiada Instytut.

Oœwiadczenie IPN, które ukazało się we wtorek na stronach Instytutu, wišże się z wpisem w mediach społecznoœciowych pracownika IPN Moniki Orlik-Arseniuk, w którym poinformowała ona m.in. o szczegółach i kontekœcie degradacji służbowej jej męża Andrzeja Arseniuka (b. dyrektora Biura Prezesa i b. rzecznika IPN).

"Instytut Pamięci Narodowej informuje, że Pani Monika Orlik-Arseniuk jest zatrudniona w Biurze Prawnym IPN, natomiast Pan Andrzej Arseniuk został w połowie tego roku odwołany ze stanowiska dyrektora Biura Prezesa i rzecznika prasowego, jednak w dalszym cišgu pozostaje pracownikiem Instytutu, na zasadach ustalonych w wyniku porozumienia stron" - poinformował Instytut.

"Kształtowanie składu kadry kierowniczej należy do wyłšcznych kompetencji Prezesa IPN, który podejmuje decyzje w tym zakresie. W sposób szczególny dotyczy to najbliższych współpracowników, a więc przede wszystkim stanowisk dyrektora Biura Prezesa i rzecznika prasowego" - podał Instytut.

Monika Orlik-Arseniuk, która pracuje w Instytucie od 2008 r., poinformowała w niedzielę wieczorem, że znajduje się w bardzo trudnej sytuacji rodzinnej, zwišzanej z jej chorobš, a także z faktem, że jest matkš trójki małych dzieci.

Poinformowała, że jej mšż Andrzej Arseniuk - były bliski współpracownik œp. Janusza Kurtyki (prezesa IPN w latach 2005-2010), a także wieloletni rzecznik prasowy IPN - został przez prezesa Szarka m.in. dwukrotnie zdegradowany. Dodała też, że Arseniuk był "straszony wyrzuceniem z pracy", a także, że jego wynagrodzenie od marca przyszłego roku będzie o ok. 60 proc. niższe.

Ponadto - jak napisała - w paŸdzierniku odebrała dwa pisma od prezesa IPN zatytułowane "wezwanie do zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji". "Jedno adresowane do mnie, drugie do męża. W pismach tych straszy się nas odpowiedzialnoœciš na gruncie prawa pracy, cywilnego oraz karnego!" - podała.

"Moje dotychczasowe doœwiadczenia z drem J. Szarkiem wskazujš, że nie spełnił on wymogów ustawowych opisanych w art. 11 ust 1 pkt 3 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Œcigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, których ustawodawca żšda od kandydata na prezesa IPN tj. wymogu wyróżniania się wysokimi walorami moralnymi, a które to wymagania dodatkowo w art. 10a ust 2 pkt 2 ww. ustawy okreœla jako wymagania niezbędne do sprawowania stanowiska. Ww. brak zwyczajnej ludzkiej wrażliwoœci, o wysokich walorach moralnych mowy być nie może" - napisała Orlik-Arseniuk.

Obecnie Andrzej Arseniuk jest głównym specjalistš w pionie œledczym w oddziale warszawskim IPN.

We wtorek wieczorem Monika Orlik-Arseniuk poinformowała PAP, że nie neguje prawa prezesa do doboru współpracowników. "Dla nas istotne sš okolicznoœci w jakich to się stało, ich intensywnoœć, czyli ile i jakich działań zostało podjętych w bardzo krótkim czasie, w naszej bardzo trudnej sytuacji, po tym gdy mšż był bardzo bliskim współpracownikiem Jarosława Szarka w czasie pierwszego roku jego prezesury" - wyjaœniła.

Wiceszef Kolegium IPN Sławomir Cenckiewicz podał w poniedziałek, że za politykę personalnš i kierowanie IPN odpowiada prezes IPN Jarosław Szarek oraz jego zastępcy wraz z dyrektorami biur i naczelnikami wydziałów Instytutu. "Entuzjastš obecnego stanu rzeczy nie jestem (o czym pisałem wielokrotnie), a ludzie którym ufam odeszli lub odejdš w najbliższym czasie z IPN. Tym bardziej z tym chaosem nie mam nic wspólnego!" - podkreœlił Cenckiewicz.

Potwierdził też, że Kolegium IPN było na bieżšco informowane o sporze Arseniuków z prezesem. Wiceszef Kolegium IPN zaznaczył też, że "jeszcze rok temu" przyglšdał się œcisłej współpracy prezesa z Arseniukiem i próbował bezskutecznie protestować przeciwko niektórym podejmowanym działaniom.

Sławomir Cenckiewicz ocenił też, że wykorzystywanie prywatnych spraw w celu połšczenia ich z negatywnym opisem sytuacji w firmie i obronš własnej pozycji zawodowej, wraz z prawem do zajmowanej funkcji i wysokich zarobków, jest - w jego ocenie - "emocjonalnym szantażem" i "rzeczš niedopuszczalnš i obrzydliwš". Przypomniał też, że w 2008 r., po publikacji ksišżki "SB a Lech Wałęsa", również i on stracił pracę w Instytucie (był wówczas dyrektorem gdańskiego pionu badawczego IPN), jednak - jak napisał - "nigdy nie przyszło mu do głowy, by wysyłać na lewo i prawo korespondencję wewnštrz IPN-owskš".

ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL