Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Francuskie media: Liban znów może się zmienić w beczkę prochu

AFP
Prawie wszystkie francuskie media i eksperci w doœć podobnych słowach formułujš obawy, że Liban może stać się polem bitwy w wojnie, jakš per procura prowadzš między sobš Iran i Arabia Saudyjska.

Jednoczeœnie wyraŸnie widać w mediach satysfakcję z mediacji prezydenta Emanuela Macrona, który, jak ogłoszono, w sobotę przyjšć ma w Paryżu libańskiego premiera Saada Haririego, „uwolnionego” dzięki francuskiej interwencji z ršk saudyjskiego następcy tronu, przetrzymujšcego go jakoby w Rijadzie.

Zdaniem komentatorów prezydent, dzięki temu, że potrafi rozmawiać ze wszystkimi ugrupowaniami polityki libańskiej oraz ma dobre kontakty zarówno z Arabiš Saudyjskš, jak i z Iranem, „ma w ręku wszelkie atuty, by przywrócić Francji liczšcš się rolę na Bliskim Wschodzie”. ”Powrót Francji na Wschód” – brzmi tytuł komentarza w „le Figaro”.

"Specjalne” stosunki Francji z Libanem rozpoczęły się już w XVI w., gdy dzięki porozumieniu króla Franciszka I z sułtanem osmańskim francuscy monarchowie stali się oficjalnymi opiekunami chrzeœcijan Wschodu.

W roku 1920, decyzjš Ligi Narodów, Syria i Liban stały się francuskimi terytoriami mandatowymi, w rzeczywistoœci protektoratami. W roku 1941, pod naciskiem Londynu, Siły Wolnej Francji gen. De Gaulle’a proklamowały całkowitš niezależnoœć Syrii i Libanu.

To Francja wprowadziła w Libanie obowišzujšcy do dziœ układ polityczny, polegajšcy na tym, że prezydentem jest maronita, premierem sunnita, a przewodniczšcym parlamentu szyita.

Gdy układ wchodził w życie, chrzeœcijanie stanowili w Libanie większoœć, po nich najwięcej było sunnitów, a szyici stanowili trzeciš pod względem liczebnoœci wspólnotę wyznaniowš.

Obecnie jednak, choć nie przeprowadza się spisu ludnoœci, pewne jest, że na skutek emigracji i słabej dzietnoœci chrzeœcijanie przestali być największš grupš, a zastšpili ich zapewne szyici.

Choć układ polityczny nie odpowiada już demograficznej rzeczywistoœci „zachwianie kruchej równowagi znów zmienić może kraj w beczkę prochu” – powiedział komentator BFMtv.

Podobnš opinię znaleŸć można prawie we wszystkich mediach francuskich, z których wiele wyraża obawę, że „afera Haririego” spowoduje bardzo poważny kryzys regionalny, a – jak pisze komentator dziennika „le Figaro” – „niebezpoœrednia wojna, jakš prowadzš Arabia i Iran, może rzucić Liban w wir nowej katastrofy”.

„To smutne dla Libanu, ale bardzo zgrabny sukces dla nowej dyplomacji Emmanuela Macrona” – pisze dziennikarz tej gazety. Również „Le Monde” podkreœla, że „coraz większa jest rola Macrona jako mediatora w kryzysie, który rozpoczšł się 4 listopada od niespodziewanej dymisji premiera Haririego".

„Międzylšdowanie (Haririego) w Paryżu urzšdza MBS (saudyjskiego następcę tronu Muhammada ibn Salmana), gdyż na przetrzymywanie premiera niepodległego, przynajmniej w teorii, państwa, krzywo zaczynajš patrzeć ONZ oraz rzšdy innych krajów” – analizuje komentator „Le Figaro”, który twierdzi, że „Rijad zarzuca Haririemu przede wszystkim miękkoœć wobec (szyickiego) Hezbollahu”.

- Hezbollah to główna karta Teheranu w rozgrywce regionalnej. Zarówno w Libanie, jak i w Syrii. Zmuszajšc premiera Libanu do dymisji, Rijad pragnšł wszem wobec pokazać, że ma dosyć irańskiej ekspansji – mówił w audycji radiowej politolog Karim Bitar.

"Bezpoœredni powrót do Bejrutu, nawet po to, by w sposób formalny złożyć dymisję na ręce (prezydenta Libanu) Michela Naima Aouna, byłoby upokorzeniem dla Rijadu, stšd kompromis paryskiej wizyty” – tłumaczy „Le Monde”.

„Paryż ma nadzieję na złagodzenie napięć, ale kryzys bynajmniej nie jest zakończony” – ostrzega korespondent tego dziennika i zapowiada, że kolejnym etapem będzie nadzwyczajne spotkanie ministrów spraw zagranicznych Ligi Państw Arabskich, zwołane na niedzielę do Kairu. „Ze sformułowań komunikatu końcowego wyczytać będzie można, jakie pomysły ma MBS i ile państw regionu popiera tego szczególnie awanturniczego księcia” - dodaje.

ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL