Sławomir Nowak: Nikt na Ukrainie nie oskarża mnie o korupcję

aktualizacja: 31.08.2017, 19:34
Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Szef ukraińskiej agencji drogowej Ukrawtodor, były minister transportu Sławomir Nowak, oświadczył, że Narodowa Agencja ds. Zapobiegania Korupcji (NAZK) nie zarzuca mu korupcji, a jej pretensje do firmy, którą zarządza, dotyczą jedynie kwestii formalnych.

REDAKCJA POLECA

- Nie ma żadnej afery korupcyjnej związanej z Ukrawtodorem ani z moją osobą. NAZK zauważył jedynie pewne braki w naszej dokumentacji formalnej, które w tej chwili są usuwane. Ta sprawa w żaden sposób mnie nie dotyczy - powiedział PAP w Kijowie.

Dwa dni wcześniej NAZK zarzuciła Nowakowi łamanie przepisów antykorupcyjnych w jego instytucji. Agencja przekazała mu oficjalne ostrzeżenie o naruszeniu ustaw dotyczących „etycznego zachowania, zapobiegania i regulowania konfliktu interesów oraz innych norm prawnych” związanych z walką z korupcją. Agencja nie uściśliła, czego konkretnie dotyczą jej zarzuty. Wiadomo tylko, że pretensje pod adresem Nowaka to wynik kontroli przeprowadzonej w Ukrawtodorze w lipcu.

- Na Ukrainie każda instytucja państwowa zobowiązana jest do opracowania instrukcji antykorupcyjnej. W naszej instrukcji NAZK zauważyła pewne braki i niedociągnięcia, za które odpowiada konkretny pracownik. Osoba ta poniosła już odpowiedzialność służbową i została dyscyplinarnie zwolniona z pracy - poinformował Nowak.

Były minister, który pracuje na Ukrainie od października zeszłego roku, nie jest tu raczej bohaterem skandali medialnych, choć kilka miesięcy temu jeden z portali zarzucił mu, że więcej czasu spędza w Polsce niż w swoim kijowskim biurze. Portal ten zaapelował o zwolnienie Nowaka z pracy.

- To była tzw. wrzutka medialna, raczej śmieszna niż poważna, a ja się nimi nie zajmuję. Wyrobiłem sobie dużą odporność na manipulacje medialne, które - jak się okazuje - są nie tylko przypadłością polskich mediów. Nie przejmuję się za bardzo takimi informacjami i na Ukrainie słusznie także nikt się nimi za bardzo nie przejął - powiedział.

Zainteresowanie wywołują jednak zarobki, które Nowak otrzymuje na stanowisku szefa Ukrawtodoru. W rozmowie z PAP oświadczył, że nie robi z tego żadnej tajemnicy. - Moja podstawowa zapłata to 13 tys. hrywien. Decyzją Rady Ministrów dolicza się do tego 900 proc. różnego rodzaju dodatków i premię. Mówimy więc o ok. 100 tys. hrywien, czyli o równowartości ok. 15 tys. zł. Nie jest to wysoka zapłata - powiedział.

Pytany, czy nie obawia się, że jako cudzoziemiec może podzielić los Wojciecha Balczuna, który podał się niedawno do dymisji ze stanowiska prezesa ukraińskich kolei państwowych Ukrzaliznycia, Nowak odpowiedział, że firma, którą zarządza, nie jest tak łakomym kąskiem jak narodowy przewoźnik kolejowy.

- Ukrzaliznycia jest spółką, w której jest wiele dziwnych powiązań biznesowo-kadrowo-towarzysko-politycznych. W Ukrawtodorze jest tego dużo mniej, gdyż jesteśmy o wiele mniejszą strukturą, z mniejszymi pieniędzmi. Staram się uniknąć pewnego ryzyka, którego nie udało się uniknąć Balczunowi i stąd nastąpił jego rozwód z Ukrzaliznycią i rządem Ukrainy - dodał.

Nowak wyjaśnił, że on sam gotów jest na różne scenariusze rozwoju kariery na Ukrainie i że gdy zobaczy, że jego praca nie ma sensu, ustąpi ze stanowiska. - Dzisiaj ten sens widzę i odczuwam poparcie ze strony najwyższych władz państwowych, w związku z czym mam obszar do treściwej pracy i do reformowania sektora drogowego - zaznaczył.

Jako szef Ukrawtodoru były minister zarządza dziś 170 tys. km dróg na Ukrainie. Za sukces poczytuje sobie decentralizację systemu drogowego, która wejdzie w życie 1 stycznia 2018 r. - Dojdzie wówczas do rozdziału dróg na te o znaczeniu krajowym i znaczeniu lokalnym. 50 tys. km pozostanie w portfelu Ukrawtodoru, zaś 120 tys. przejdzie pod kontrolę władz obwodowych. Będzie to wręcz kopernikański przewrót w systemie drogowym Ukrainy - powiedział.

Kolejnym sukcesem jest - jego zdaniem - stworzenie na Ukrainie funduszu drogowego, wzorowanego na rozwiązaniach stosowanych w Polsce. On także zacznie działać z początkiem przyszłego roku.

Za swoje najważniejsze zadanie Nowak uważa jednak modernizację i remont istniejącej sieci drogowej, które wymagają ogromnych nakładów. - Robimy w tym kierunku pierwsze kroki. Liczę, że finansowanie remontów dróg będzie się zwiększało, choć skala tego finansowania jest nieporównywalna z Polską, korzystającą w tym celu z funduszy unijnych. Ukraina jest tu skazana wyłącznie na siebie i na swoje skromne możliwości. Gdybym miał choć część tych możliwości, jakie ma dzisiaj Polska, zrobilibyśmy tutaj "drugą Polskę w budowie" - powiedział.

Nowak chce także rozwijać połączenia drogowe między Ukrainą i UE. Jego flagowym projektem jest tzw. GO-Highway, autostrada, która miałaby prowadzić z Odessy do Gdańska. - Będzie to korytarz, który poprzez przejście graniczne w Krakowcu zwiąże ukraińskie porty nad Morzem Czarnym z polskimi portami nad Bałtykiem - zaznaczył.

Jak wyjaśnił, pierwszym etapem powstawania tej trasy będą remonty istniejących dróg od granicy z Polską przez Lwów, Tarnopol, Winnicę i Humań do Odessy. Kolejnym etapem będzie budowa równoległej pełnowartościowej autostrady, na którą - jak ma nadzieję - uda się uzyskać środki z UE.

Nowak oświadczył w rozmowie z PAP, że podjął pracę na Ukrainie wyłącznie z przyczyn zawodowych oraz kierując się chęcią porzucenia polityki. Powtórzył, że przeprowadzając się na Ukrainę i przyjmując jej obywatelstwo, nie zerwał kontaktów z Polską, której paszport zachował.

- Nadanie mi obywatelstwa Ukrainy przez prezydenta tego kraju jest dla mnie honorem i dowodem zaufania, którym mnie tu obdarzono. Był to zresztą wymóg formalny związany z podjęciem tej pracy. Oczywiście polskie obywatelstwo jest podstawowe i dyskusja nad tym nie wchodzi w grę. Wielu polityków w Polsce ma podwójne obywatelstwo i nie jest to żaden kłopot - powiedział.

W ocenie Nowaka dyskusja nad jego ukraińskim obywatelstwem w Polsce pokazała - jak się wyraził - „paskudną stronę polskiej mentalności”, przejawiającą się pogardą wobec sąsiadów ze wschodu.

- Mam nadzieję, że moja robota tutaj w pewien sposób przysłuży się temu, że będziemy zwalczali na Ukrainie stereotyp polskiego pana i wyniosłego aroganta w stosunku do Ukraińców, a w Polsce z czasem uda się zwalczać negatywne stereotypy związane z Ukraińcami. Oba narody są siostrzane, bardzo podobne. Dzisiaj tysiące Ukraińców pracując w Polsce pokazują, jak bardzo są przyjaznym i propolskim narodem, co należy docenić. Niestety, mam wrażenie, że Warszawa chyba dziś tego nie dostrzega - stwierdził.

Nowak powtórzył, że nie zamierza powrócić do życia politycznego, gdyż uważa, że ten rozdział jest dla niego definitywnie zamknięty.

- Mnie aktywna polityka już w ogóle nie interesuje. Ja swój etap politycznej kariery zakończyłem. Byłem w niej aktywny przez ponad 20 lat, zbyt wiele jej poświęciłem i teraz jest czas na inne cele, inne wyzwania. Chcę się realizować na polach bardziej menedżerskich i biznesowych i to robię - powiedział Nowak.

POLECAMY

KOMENTARZE