Francja: Parlament uchwalił przywrócenie zasad moralnych w polityce

aktualizacja: 09.08.2017, 21:03
Foto: AFP

Francuskie Zgromadzenie Narodowe, czyli izba niższa parlamentu, uchwaliło w środę w ostatecznym głosowaniu ustawę o przywróceniu zasad moralnych w polityce, co było jedną z głównych obietnic, jakie w kampanii wyborczej złożył prezydent Francji Emmanuel Macron.

412 głosami za, przy 74 przeciwko i 62 wstrzymujących się, deputowani przyjęli ustawę przewidującą przede wszystkim zniesienie kontrowersyjnej "rezerwy parlamentarnej", czyli puli pieniędzy, jakie pozostawały do dyspozycji każdego deputowanego i senatora i które mogli oni przekazywać wybranym przez siebie gminom albo stowarzyszeniom.

Zdaniem wielu stwarzało to pole do różnych nadużyć i niejasnych powiązań na szczeblu lokalnym z udziałem polityków.

Ustawa o przywróceniu zasad moralnych w polityce przewiduje ponadto m.in. jasne zasady refundacji kosztów wykonywania mandatu parlamentarzysty czy odebranie biernego prawa wyborczego osobom karanym.

Sprawa "rezerwy parlamentarnej" wywołała w ub. miesiącu kontrowersje w zdominowanym przez opozycyjnych prawicowych Republikanów Senacie, który odmówił poparcia likwidacji tych środków dla parlamentarzystów. Dlatego konieczne było jeszcze jedno głosowanie w Zgromadzeniu Narodowym.

W środowym głosowaniu Republikanie byli przeciwko; socjaliści, posłowie skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej i komuniści wstrzymali sie od głosu. Rządząca prezydencka partia La Republique en Marche dysponuje wystarczającą większością, by przeforsować samodzielnie ustawy.

Już w minionym tygodniu dużą większością głosów Zgromadzenie Narodowe ostatecznie uchwaliło zakaz zatrudniania rodzin przez polityków różnego szczebla, co również było jedną z obietnic z kampanii wyborczej Macrona w ramach moralnego uzdrowienia życia politycznego.

Zakazane zostało zatrudnianie przez ministrów, posłów, senatorów i członków władz lokalnych - małżonków, konkubin i konkubentów, rodziców i dzieci, pod rygorem kary do trzech lat więzienia i 45 tys. euro grzywny.

To pokłosie skandalu z zatrudnieniem żony i dzieci przez centroprawicowego kandydata na prezydenta Francois Fillona, co położyło się cieniem na jego kampanii i zdaniem wielu ekspertów pogrzebało szanse na prezydenturę.

Penelope Fillon jest podejrzana o korzystanie z fikcyjnego etatu jako dobrze opłacana asystentka parlamentarna swojego męża. Podobne podejrzenie dotyczy dzieci Fillonów. 14 marca byłemu premierowi Francji postawiono w związku z tym zarzuty sprzeniewierzenia środków publicznych; śledztwo trwa.

Afera, zapoczątkowana w styczniu przez publikację w satyrycznym tygodniku "Canard Enchaine", zakłóciła kampanię uważanego wówczas za faworyta wyborów Fillona do tego stopnia, że został on wyeliminowany w pierwszej turze głosowania ze słabym wynikiem 20,1 proc. Potem wybuchły podobne skandale z udziałem innych polityków z różnych partii.

Dotychczas zatrudnianie przez parlamentarzystów członków rodzin jako asystentów było legalne, o ile rzeczywiście świadczyli oni pracę, a nie były to fikcyjne etaty. Było to zjawisko dość powszechne na francuskiej scenie politycznej.

POLECAMY

KOMENTARZE