PSP: pięć ofiar nawałnic, 500 tys. osób bez prądu

aktualizacja: 12.08.2017, 12:31

Do pięciu wzrosła liczba ofiar nawałnicy, jaka przeszła nad Pomorzem w nocy z piątku na sobotę – poinformowało Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku. Piąta ofiara to 48–latek, który został przygnieciony przez drzewo w miejscowości Zapora w powiecie chojnickim.

REDAKCJA POLECA
12.08.2017
Na obozie w Suszku wypoczywali harcerze z łódzkich okręgów ZHR
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

O piątej ofierze poinformował w sobotę PAP Waldemar Świąder z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku.

Pozostałe cztery ofiary, o których już wcześniej informowały służby, także zginęły w rejonie chojnickim. Były to dwie dziewczynki w wieku 13 i 14 lat – uczestniczki obozu harcerskiego w Suszku: przynajmniej jedna z nich przebywała w namiocie przygniecionym przez drzewo.

Jak poinformował Świąder 27 innych uczestników obozu w Suszku zostało przewiezionych do szpitali, gdzie jest im udzielana pomoc. Poza tym z terenu obozu ewakuowano 145 innych jego uczestników: przewieziono ich do szkoły w Nowej Cerkwi.

Na skutek nawałnicy śmierć poniósł też, w miejscowości Swornegacie, 29-letni mieszkaniec Warszawy, który nocował w namiocie przygniecionym przez wiatrołom. W okolicach miejscowości Konarzyny zginęła z kolei 56-letnia kobieta (przygniótł ją komin, który zawalił się wraz z częścią domu zburzoną przez padające drzewo), obrażeń doznały też dwie inne osoby przebywające w obiekcie, w tym mąż ofiary.

Na Pomorzu najbardziej ucierpiały trzy powiaty: chojnicki, człuchowski i bytowski, także samo miasto Gdańsk.

Na Kujawach i Pomorzu, w Murczynie poszkodowani zostali dwaj kierowcy, w Żninie kobietę uderzył dachówka i w Ugodzie - ranny został strażak. Najwięcej zniszczeń jest w powiatach żnińskim, nakielskim i sępoleńskim - tutaj także miejscowych strażaków wzmocnili strażacy z okolicznych województw. Tylko w dwóch powiatach - żnińskim i nakielskim - jest ok. 300 zerwanych dachów - poinformował Frątczak.

Policja i straż dotarły do obozu w Suszku, ewakuowano dzieci

Policji i straży pożarnej udało się dotrzeć do zniszczonego przez nawałnicę obozu harcerskiego w Suszku, gdzie zginęły dwie dziewczynki, a około 20 zostało rannych. Poszkodowani zostali odtransportowani do szpitali.

Oficer prasowa chojnickiej policji Magdalena Rolbiecka poinformowała PAP, że około 20 dzieci, które odniosły obrażenia zostało przewiezionych do szpitala w Chojnicach. Dodała, że nieznane są rozmiary obrażeń, jakich doznali poszkodowani – w większości nastolatkowie – harcerze biorący udział w obozie.

Rolbiecka poinformowała też, że w sumie na obozie przebywało około 140 dzieci. Harcerze, którym nic się nie stało, zastali przewiezieni do szkoły w Nowej Cerkwi.

Obóz harcerski w Suszku został zniszczony i odcięty od świata przez tarasujące drogi drzewa w nocy z piątku na sobotę w wyniku gwałtownych burz i wiatrów, jakie przeszły nad Pomorzem. 

Wielkie szkody w kujawsko - pomorskim

Wskutek nawałnic, które przeszły w nocy z piątku na sobotę, w województwie kujawsko-pomorskim osiem osób zostało rannych; uszkodzonych zostało 800 budynków. 110 tysięcy osób zostało pozbawionych prądu, powalonych zostało wiele drzew.

"Sytuacja w województwie jest trudna, ale staramy się ją kontrolować. Tak tragicznych zdarzeń w skutkach dla mieszkańców regionu dawno nie było. Statystki są mocne i porażające. Od godziny 21 w piątek mieliśmy 4700 kontaktów na numer alarmowy 112, głównie z prośbami o interwencje straży pożarnej i przywrócenie dostaw prądu" - powiedział w sobotę na konferencji wojewoda Mikołaj Bogdanowicz.

Najtrudniejsza jest sytuacja w powiatach żnińskim, nakielskim, sępoleńskim i bydgoskim, ale ucierpiały też powiaty tucholski, radziejowski i inowrocławski.

Wojewoda poinformował, że osiem osób zostało rannych, w tym stan jednej jest ciężki. Najbardziej poszkodowana osoba przeszła operację w szpitalu w Żninie, a następnie została przewieziona do Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy. Wśród poszkodowanych jest strażak, który doznał obrażeń wskutek upadku z wysokości.

Wichura uszkodziła 600 budynków mieszkalnych i 200 gospodarskich, głównie zrywając dachy. W zabezpieczaniu domów biorą udział strażacy państwowej i ochotniczej straży pożarnej, którzy przykrywają je plandekami. Z wojewódzkich magazynów wydano 650 plandek, a kolejne zostaną zakupione.

W szczytowym momencie pozbawionych prądu było 110 tysięcy mieszkańców regionu, ale po interwencji służb energetycznych liczba domostw pozbawionych zasilania spadła do kilkudziesięciu tysięcy. Pozbawione prądu szpitale Szubinie, Więcborku, Tucholi i Nakle musiały przejść na zasilanie z generatorów. Już udało się przywrócić prąd w nakielskim szpitalu. Nie wszędzie uda się szybko naprawić uszkodzone linie energetyczne, gdyż szkody są duże, m.in. w Tucholi, gdzie w jednym ciągu powalonych zostało ponad 100 słupów energetycznych. W niektórych miejscach jest problem z dojechaniem na miejsce awarii, drogi blokują przewrócone drzewa.

Większość dróg, zwłaszcza główne, są przejezdne. W nocy do części osób poszkodowanych było trudno dotrzeć, gdyż powalone drzewa, połamane konary i gałęzie trasowały drogi.

W części regionu nie działają też niektóre sieci telefonii komórkowej - w powiecie tucholskim i bydgoskim. Ze wstępnych szacunków leśników wynika, że powalonych zostało 10 tys. hektarów lasów.

Komendant wojewódzki PSP nadbryg. Janusz Halak powiedział, że nie przypomina sobie konieczności tylu interwencji w tak krótkim czasie. Strażacy dotychczas interweniowali 2,5 tysiąca razy. Przy usuwaniu skutków nawałnic bierze udział tysiąc zastępów, prawie 5 tys. strażaków. Miejscowych strażaków wspierają koledzy z w województw mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego oraz 20 elewów szkoły podoficerskiej szkoły w Bydgoszczy, podległej komendantowi głównemu PSP.

Komendant wojewódzki policji insp. Paweł Spychała poinformował, że wielu policjantów brało udział w ustalaniu nieprzejezdnych miejsc i ich udrażnianiu. Jednostki z Tucholi i Sępólna Krajeńskiego zostały postawione w stan alarmowy. 40 policjantów skierowano na pomoc do obozu harcerskiego w miejscowości Białe Błoto w województwie pomorskim. Policjanci mają też zadanie dotrzeć do wszystkich obozów dzieci i młodzieży w regionie kujawsko-pomorskim, chociaż nie ma niepokojących sygnałów.

POLECAMY

KOMENTARZE