Podatek dochodowy

Nieściągalny dług nie trafi do kosztów podatkowych

Fotolia.com
Wierzyciel spółki osobowej nie wrzuci w koszty jej nieściągalnego długu bez próby zwindykowania również jej wspólników.

Zaległe długi trudno rozliczyć podatkowo. By wrzucić je w koszty, ich nieściągalność musi być odpowiednio udokumentowana. Czasami jednorazowe zaangażowanie komornika może nic nie dać. Potwierdza to jedno z ostatnich orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Sprawa dotyczyła banku. We wniosku o interpretację wyjaśnił, że udziela kredytów, pożyczek, a także gwarancji i poręczeń spłaty kredytów i pożyczek, m.in. spółkom osobowym w rozumieniu kodeksu spółek handlowych. W praktyce zdarza się, że długi nie są regulowane, co zmusza bank do inicjowana postępowania egzekucyjnego.

Bank przyznał, że prowadzona na jego wniosek egzekucja komornicza nie zawsze prowadzi do odzyskania długu. Umarza się wtedy z urzędu postępowanie egzekucyjne.

Wnioskodawca wyjaśnił, że planuje zaliczyć nieściągalne wierzytelności do kosztów podatkowych. Do udokumentowania ich nieściągalności – od czego zależy m.in. prawo do kosztów – wykorzystuje postanowienie o bezskuteczności egzekucji z majątku dłużnika. Uważał, że w przypadku zalegających mu ze spłatami spółek osobowych, do skorzystania z prawa do kosztów wystarczy wszczęcie jednej egzekucji w stosunku spółki. Zwłaszcza że ze względów ekonomicznych, nie zamierza korzystać z odpowiedzialności subsydiarnej wspólników takiej spółki przewidzianej w art. 31 k.s.h.

Bank zauważył, że spółka osobowa wymaga dla swojego istnienia minimum dwóch wspólników. Absurdalnym byłoby zatem uznanie, że wrzucenie w koszty jej nieściągalnych długów wymaga każdorazowo wszczęcia i przeprowadzenia co najmniej trzech pełnych i kosztownych postępowań sądowo-egzekucyjnych. W ocenie banku przyjęcie takiej wykładni prowadziłoby do zaburzenia równowagi ekonomicznej transakcji. I stawiałoby pod znakiem zapytania sens starań o zaliczenia nieściągalnej wierzytelności do kosztów uzyskania przychodów.

Nie przekonało to fiskusa. Uznał, że do wrzucenia w koszty nieściągalnego długu spółki osobowej konieczne jest formalne potwierdzenie niewypłacalności zarówno jej, jak i jej wspólników.

Spór trafił na wokandę, ale nie skończył się sukcesem dla podatnika. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, a ostatecznie też NSA potwierdziły wykładnię fiskusa.

Jak zauważył NSA co do zasady niespłacone długi nie są kosztem podatkowym. Firmy mogą je rozliczyć na zasadzie wyjątku. Jak tłumaczył sędzia sprawozdawca Marek Olejnik, dopóki jest realna możliwość zaspokojenia roszczenia, np. od osób, które są współdłużnikami, nie można mówić o nieściągalności.

Wymogi podatkowe są jasne. To od podatnika zależy, czy skorzysta z prawa do kosztów, licząc się z dodatkowymi wydatkami na egzekucję, czy też zrezygnuje. Wyrok jest prawomocny.

– W kontekście przepisów orzecznictwo sądowe, w tym także omawiany wyrok, pozostaje jak najbardziej słuszne, choć momentami można dostrzec zbytni formalizm w stosunku do podatników. Nie zmienia to jednak faktu, iż główny ciężar problemów związanych z zaliczaniem niespłaconych wierzytelności do kosztów tkwi w konstrukcji przepisów. O zmiany w tym zakresie wypadałoby upomnieć się u ustawodawcy – uważa Konrad Filip Turzyński, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP Kolibski Nikończyk Dec

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL