Drastyczne cięcie wydatków firm na usługi doradcze - nowe zasady odliczania kosztów podatkowych

aktualizacja: 18.07.2017, 07:05
Foto: 123RF

Ostre cięcie wydatków firm na konsulting – taki może być efekt walki z nadużyciami fiskalnymi.

REDAKCJA POLECA

Rząd chce wprowadzić drastyczne ograniczenia w korzystaniu z usług doradczych. Już od 2018 roku jako koszty podatkowe będzie można potraktować najwyżej 1,2 mln zł rocznych wydatków na doradztwo prawne, podatkowe, obsługę księgową, rekrutację pracowników, reklamy, o ile nie są powiązane z konkretnym produktem, badania rynku oraz opłaty za licencje czy know-how. Kto za te usługi zapłaci więcej, nie będzie mógł wrzucić w koszty żadnej kwoty ponad 5 proc. swojego zysku.

Ministerstwo Finansów tłumaczy, że będzie to metoda walki ze sztucznym kreowaniem takich usług. Zdarza się bowiem, że wielkie korporacje wystawiają między swoimi firmami faktury, np. za doradztwo w zarządzaniu. W ten sposób firma np. z Polski płaci za takie doradztwo – czasem zupełnie fikcyjne – spółce z grupy ulokowanej w kraju o niskich podatkach. Dzięki temu polska firma podwyższa swoje koszty i płaci mniej podatku, a zagraniczny podmiot wprawdzie „zarabia" na tych usługach, ale podatek od zysków również płaci niski.

Problem w tym, że przepis w przygotowanym przez resort finansów projekcie sformułowano w ten sposób, że bariera podatkowa dotknie również realnych i uzasadnionych badań rynku, przetwarzania danych albo opłat za korzystanie z patentów.

– To wygląda na wprowadzenie swoistego podatku od doradztwa – ocenia Łukasz Karpiesiuk, doradca podatkowy w kancelarii Spaczyński Szczepaniak i Wspólnicy. Zwraca uwagę, że takie ograniczenia dotkną nie tylko kancelarii doradczych, ale też tzw. centrów obsługi biznesu. Zakładają je na coraz większą skalę firmy sieciowe, które w jednym miejscu dokonują np. wszystkich swoich rozliczeń księgowych. Dzięki temu znacznie redukują koszty.

– Wprawdzie projektowane przepisy nie zagrożą rozwojowi centrów usług wspólnych pracujących dla zagranicy, ale mogą poważnie wpłynąć na rozliczenia z firmami w Polsce – przewiduje Paweł Panczyj, dyrektor Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych. I dodaje, że centra obsługi biznesu to domena już nie tylko światowych gigantów.

– Z takiego modelu korzysta coraz więcej firm, nie tylko koncernów, ale też przedsiębiorstw rodzinnych – mówi Panczyj.

W ulokowanych m.in. w Krakowie, Łodzi czy we Wrocławiu centrach obsługi biznesu pracuje dziś około 244 tys. osób, z czego ok. 46 tys. dla podmiotów polskich.

POLECAMY

KOMENTARZE