Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Plus Minus

Jan Maciejewski: Społeczeństwo w maskach

W „Obcym” Alberta Camusa główny bohater za wszelką cenę chce żyć poza społeczeństwem. Camus nazwał stworzoną przez siebie postać „jedynym Chrystusem, na jakiego nas stać”. Na zdjęciu Marcello Mastroianni w ekranizacji powieści w reżyserii Luchino Viscontiego z 1967 r.
BE&W
Stoimy przed alternatywą: albo nadal będziemy żyć w społeczeństwie opartym na sprawowanej z zewnątrz kontroli, wymuszanym przez sieć nadzoru posłuszeństwie, albo spróbujemy stworzyć wspólnotę odpowiedzialności.
I aby wszystko się dopełniło, abym poczuł się mniej samotny, pozostało mi jeszcze pragnąć, by w dniu mojej egzekucji było dużo widzów i by mnie powitali okrzykami nienawiści". Tymi słowami kończy się historia Meursaulta, tytułowego „Obcego" z powieści Alberta Camusa. Człowieka obojętnego, żyjącego obok innych ludzi; niepodejmującego z nimi „gry w społeczeństwo". Pewnego dnia zabija na plaży człowieka, nie wiadomo właściwie dlaczego. W więzieniu odmawia zarówno przyjęcia kapelana, jak i wysłania pisma z prośbą o ułaskawienie. Nie chce ani przebaczenia, ani łaski. Chce tylko konsekwentnie, do samego końca, wytrwać w obcości wobec ludzi. Nie walczy ze społeczeństwem, tym bardziej nie chce go zmienić. Chce tylko nie mieć z nim i z narzucanymi przez niego normami nic wspólnego. Camus nazwał stworzoną przez siebie postać „jedynym Chrystusem, na jakiego nas stać". Kimś, kto woli umrzeć sam z prawdą o samym sobie i swoim czynie, niż szukając zrozumienia u wspólnoty, wydać się na jej pas...
Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL