Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Plus Minus

Urbankowski : kto ukształtował młodego Piłsudskiego

Przyszły Marszałek urodził się w sarmackim dworze w Zułowie. Miejsce to mogło przypominać sielską atmosferę ziemiańskich siedzib
NAC
Józef Piłsudski, urodzony 5 grudnia 1867 r., był wychowankiem polskich Kresów. By to pojąć – trzeba uświadomić sobie, że sama Polska była państwem kresowym, budowanym pomiędzy Karpatami i Bałtykiem, na pograniczu chrześcijaństwa i islamu

Od XVI wieku zaczął się napór prawosławnej, ale także związanej z tatarską kulturą Moskwy. Polska była po trosze obozem warownym, po trosze kolonią – na wzór greckich czy angielskich, i przez wieki polem bitewnym. Była także obszarem spotkania – religii, języków, obyczajów. Jednocześnie budowano tę Polskę i wciąż toczono walkę o jej istnienie. Jeśli Piłsudski będzie sobie wyobrażał idealną Polskę – to właśnie na wzór tamtej Pierwszej Rzeczypospolitej: darzącą „złotą wolnością", łączącą różne kultury, wreszcie – federacyjną. Wymarzona Rzeczpospolita miała być odtworzona na wzór Kresów, jej miasta miały przypominać Wilno. Gdy Polska nie miała własnej armii – Piłsudski obmyślał dla niej nową, robotniczą; cel i obowiązek pozostawał ten sam.

Rolą historyczną socjalizmu w Polsce – pisał w „Robotniku" w 1895 – jest rola obrońcy Zachodu od zaborczego i reakcyjnego caratu.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że Piłsudski urodził się w szlacheckim dworku – w Zułowie. Oprócz ludzi wychowują nas budowle, pamiątki, przedmioty codziennego użytku. W tym przypadku nie był to pałac w stylu włoskim, ale sarmacki dwór; na ścianach portrety i szable, w kredensie stara zastawa, po kątach książki, a w piwniczce antałek z winem domowej roboty, dzięki któremu łatwiej toczyły się wspomnienia o przeszłości. Ta dalsza była słoneczna – złoty wiek Pierwszej Rzeczypospolitej. Bliższa przeszłość była tragiczna. Gdy dzieci w krajach europejskiego zaplecza wychowywały się na bajkach – dzieci z kresowych dworków wychowywały się na historii walk, klęsk i ponownych powstań.

Piłsudski był przede wszystkim wychowankiem legendy powstania styczniowego. Prawdziwej legendy.

Ojciec przyszłego Naczelnika był komisarzem Rządu Narodowego*. W powiecie kowieńskim, w powstaniu brał udział stryjeczny brat Piłsudskiego – ojca, Aleksander Piłsudski, siostry ojca: Julia i Waleria przypłaciły więzieniem pomoc udzielaną powstańcom.

W powstaniu styczniowym wziął też udział ojciec chrzestny przyszłego Marszałka – Józef Marcinkowski. Ten miał mniej szczęścia: siedział dziewięć miesięcy w więzieniu wileńskim, potem – aż w Tobolsku i Tomsku. Zbiegiem okoliczności wrócił tuż przed chrzcinami przyszłego Marszałka, co uznano niemal za znak niebios i poproszono go na chrzestnego. Kolejnym zbiegiem okoliczności jego chrześniak – przyszły Marszałek – powtórzył najtrudniejszą część biografii Marcinkowskiego: w drodze na Sybir też przeszedł przez turmy Wilna, Tobolska i Tomska, wziął udział w buncie więziennym w Irkucku – sołdat wybił mu zęby kolbą.

Strażniczką rodzinnej pamięci była też babka przyszłego Marszałka, Teodora z Butlerów. Ona to opowiadała wnukom i o tym, jak Moskale z sadystyczną radością przynieśli jej wiadomość: syn zabity, a dwór spalony. Informacja okazała się fałszywa. Ofiarą był sąsiad Piłsudskiego – ojca, nazwiskiem Mikulski. Ścigany przez Rosjan przybiegł do „pana komisarza", by przekazać mu dokumenty Rządu Narodowego. Nie zastawszy Piłsudskiego zaczął wyłuszczać sprawę jego siostrze – wtedy wpadli Rosjanie. Mikulski przebiegł do sąsiedniego pokoju, papiery wrzucił za skrzynię, próbował się ostrzeliwać. Rosjanie ranili go śmiertelnie, na wszelki wypadek jeszcze podźgali bagnetami – papierów jednak nie znaleźli.

Według przekazów Mikulski miał skonać na rękach kuzynki – „cioci" Stefanii Lipmanówny, która pełniąc rolę dodatkowej guwernantki młodych Piłsudskich często opowiadała chłopcom o powstaniu. Podobno miał ją o to prosić przed śmiercią Adam Bitis, chłop, dowódca oddziału, który stał się legendą Żmudzi: My zginiem i długa noc na grobach naszych zalegnie – ale wy panno, dzieciom małym opowiadajcie o nas, aby tę broń podjęły, którą zakopią po borach niedobitki ostatnie **.

Nie jest pewne, czy pisząca o dzieciństwie Piłsudskiego autorka dosłownie przekazuje wypowiedź powstańca. Ale w tej właśnie formie opowieść o Bitysie stała się jedną z legend kształtujących jego wyobraźnię. Piłsudskim rządziły legendy.

Testament romantyków

Oprócz opowieści mówionych, przejmujących, ale bardziej ulotnych, młodego Piłsudskiego wychowywały książki. Były wśród nich utwory przygodowe – takie, jakie fascynują wyobraźnię chłopców na całym świecie, ale były i książki stanowiące specyfikę polskiej kultury. Wspominał je po latach w szkicu „Bibuła": matka moja wyciągała niekiedy z jakiejś kryjówki, jej tylko wiadomej, kilka książeczek, które odczytywała, ucząc nas, dzieci, pewnych ustępów na pamięć. Były to utwory naszych wieszczów. Tajemnica, którą te chwile były otaczane, wzruszenie matki, udzielające się małym słuchaczom, zmiana dekoracji, jaka następowała z chwilą, gdy niepożądany jaki świadek trafiał przypadkowo na nasze rodzinne konspiracje – wszystko to zostawiło niezatarte wrażenie w mym umyśle. Te właśnie książki wraz z kilku innymi – pieśniami historycznymi Niemcewicza, paru broszurkami z czasów przedpowstaniowych – były bodaj jedynymi przedstawicielkami nieocenzurowanej literatury w tym czasie.

Te książki właśnie tworzyły „klimat romantyczny" w domu Piłsudskich. Dopisać trzeba do nich książkę „Historię Napoleona" Emila Saint-Hilaire'a – cesarz był także bohaterem młodości Piłsudskiego. Nie tylko młodości – fascynacja jego postacią da znać o sobie i w wielu szkicach Piłsudskiego i w organizowanych już po wojnie uroczystościach. Po pożarze Zułowa wszystkie te „święte księgi" przeniesione zostały jak najcenniejsze skarby do nowego mieszkania w Wilnie. Pobyt Piłsudskiego na zesłaniu klimat ten zmieni dopiero po pewnym czasie. O tym pierwszym – jeszcze dziecięcym okresie romantycznych fascynacji pisał Piłsudski w szkicu „Jak stałem się socjalistą":

„Od najwcześniejszego dzieciństwa zaznajamiano nas z utworami naszych wieszczów, ze specjalnym uwzględnieniem utworów zakazanych, uczono historii Polski, kupowano książki wyłącznie polskie. Matka z naszych wieszczów najbardziej lubiła Krasińskiego, mnie zaś od dziecka zachwycał zawsze Słowacki, który też był dla mnie pierwszym nauczycielem zasad demokratycznych".

Prowadzone przez matkę lekcje patriotyzmu kończyły się wedle wspomnień Bronisława Piłsudskiego słowami Krasińskiego „Będzie Polska w imię Pana", a często wspólnym odmawianiem „Litanii pielgrzymskiej" Mickiewicza:

O wojnę powszechną za wolność ludów,

Prosimy Cię, Panie.

O broń i orły narodowe,

Prosimy Cię, Panie.

O śmierć szczęśliwą na polu bitwy,

Prosimy Cię, Panie.

O niepodległość, całość i wolność Ojczyzny naszej...

Do tych wspomnień należy dopisać całą nielegalna bibliotekę. Odruchowo, naśladując filomatów bracia Piłsudscy zorganizowali tajne sprzysiężenie uczniowskie „Spójnia", a w nim równie tajną bibliotekę. Jako ciekawostkę warto dodać, że Bronisław i Józef Piłsudscy zaczęli „wydawać" nielegalną, patriotyczną gazetkę „Gołąb Zułowski" . Przepisywana była ręcznie, a wydali jej w sumie, ponad 40 numerów. Wtedy to została wytyczona niewidzialna droga łącząca szkolną „Spójnię" z konspiracją PPS i „Gołębia" z „Robotnikiem" , droga prowadząca dalej ku Legionom i Niepodległej.

Świat legend i domowej poezji ustawiał drogowskazy.

We wspomnieniu dla „Promienia" (1903) „Jak stałem się socjalistą" Piłsudski pisał o swym dzieciństwie: „Wszystkie marzenia moje koncentrowały się wówczas koło powstania i walki orężnej z Moskalami, których z całej duszy nienawidziłem, uważając każdego z nich za łajdaka i złodzieja. To ostatnie zresztą było zupełnie usprawiedliwione. W owym czasie Rosja wylała na Litwę szumowiny swoje, najpodlejsze elementy jakie posiadała..."

A w rozmowie z Mieczysławem Lepeckim dopowiedział: „Mając lat siedem, czy dziewięć postanowiłem sobie, że gdy tylko skończę lat 15, a więc osiągnę według mego ówczesnego mniemania szczyt dojrzałości, to zrobię powstanie i wypędzę Moskali z Podbrzezia".

Młody Piłsudski zaczął iść drogą Napoleona, z tym że punkt wyjścia miał trudniejszy, drogę dłuższą, wymagającą większej wytrwałości. Jako motto mógłby napisać fragment z „Psalmu nadziei" Krasińskiego:

Dość już długo – dość już długo

Brzmiał na strunach wieszczów żal!

Czas uderzyć w strunę drugą,

W czynów stal!

Romantycy – towarzysze wygnania i sojusznicy podziemnej PPS

Nawet Syberia Piłsudskiego ma swój współczynnik romantyczny. Przyszły Naczelnik żyje tak, jak opisywali żywot zesłańców Słowacki i Mickiewicz, zarazem czyta Słowackiego i deklamuje Mickiewicza. W liście do poznanej na Syberii pierwszej miłości – Leosi Lewandowskiej pisze (z datą 8 maja 1890 r.), że przysłali mu „część Słowackiego". Rok później, po przesiedleniu do Tunki uwodzi pannę Lidię Łojko, deklamując jej „Pana Tadeusza". Dzisiaj nie ma już uwodzicieli tej klasy i zdolności.

Zesłanie na Syberię było – nieco paradoksalnie – zesłaniem w czasy powstania styczniowego. Na zesłaniu w Tunce poznał Bronisława Szwarcego – członka Komitetu Centralnego Narodowego, aresztowanego jeszcze w 1862 roku. Od niego uczył się o planach, ale i o błędach, jego uznał też w pewnym stopniu za swojego mistrza – co potwierdził udziałem w pogrzebie w 1904 roku.

Rzadko kiedy jedna przyczyna powoduje jeden skutek, tak jest tylko w podręcznikach logiki. W życiu duchowym raczej nakładają się na siebie, wzmacniają jak fale światła. Tak było i z legendami dzieciństwa.

Najpotężniejsza– idea niepodległościowa wyznaczyła kierunek całego życia, wszystkich prac. Szkolna konspiracja przetworzyła się w tworzenie państwa podziemnego PPS, potem w Legiony. Legenda 1863 roku przetworzyła się także w naukę. Piłsudski do dzisiaj nie bez powodu uchodzi za jednego z najlepszych historyków powstania styczniowego.

Już w roku 1912 powstał jego „Zarys historii militarnej powstania styczniowego", w której podkreślał jak ważna jest praca organizacyjna – teoretyczne zaplanowanie przyszłych działań. Nie cofał się przed krytyką niedoszłych przywódców powstania:

„Powstanie zastaje brak myśli kierowniczej nie tylko w Warszawie /.../, lecz i ośrodkach władzy prowincjonalnej, skutkiem tego myśl wojenna idzie na łaskę losu, rozpryskuje się na tyle kierunków, ilu jest dowódców, przez co do szeregów polskich wkrada się dezorganizacja, która najbardziej osłabia już i tak najsłabszą stronę każdej armii ochotniczej, mianowicie jej spoistość organizacyjną i pewność siebie, zaufanie do dowódców i odwrotnie".

Na początku 1914 roku Piłsudski publikuje znakomitą pracę monograficzną „22 stycznia 1863". Jest to do dzisiaj jedna z najlepszych analiz pierwszej fazy powstańczych walk – także i pierwszych błędów.

Sprawy powstania i powstańców interesowały Piłsudskiego również w okresie powojennym i to nie tylko w teorii. Swe zaangażowanie wyznawał też czynem.

W odczycie „Rok 1863", wygłoszonym 24 stycznia 1924 roku, mówił, przywołując cytaty z „Beniowskiego" Juliusza Słowackiego: „Rok 1863 dał wielkość nieznaną, wielkość, co do której i teraz świat wątpi, gdy mówi o nas, wielkość, zaprzeczająca wszystkiem temu, co my o sobie mówimy, wielkość cudu pracy, ogromu pracy zbiorowej, siły zbiorowej wysiłków woli, siły moralnej, – nie »treuga Dei« [tu: pokój Boży; rozejm] szui zbiorowej, nie »treuga Dei« tchórzów, lecz »treuga Dei« ludzi, którzy w wielkiej godzinie, gdy palec Boży ziemi dotknął, rosną w olbrzymy olbrzymiej pracy moralnej".

I na koniec o wyznawaniu idei czynem: rozkazem Piłsudskiego z 21 stycznia 1919 roku weterani 1863 roku stali się oficerami II Rzeczypospolitej, żołnierze późniejszych formacji zobowiązani byli oddawać im honory. Otrzymali też dodatkowe uprawnienia, z których skorzystało 3650 osób. Do uroczystych obchodów 70. rocznicy dożyło 258 powstańców. Byli oni autorytetami moralnymi II RP, odegrali niezwykle ważną rolę w wychowaniu następnego pokolenia – tego, które broniło Westerplatte, walczyło na barykadach powstania warszawskiego i zdobywało Monte Cassino. Bez ich wpływu historia Polski byłaby inna.

Po powrocie

Powrót z Syberii do Wilna był powrotem do świata powstańczych wzorów i romantycznych wartości.

W 1898 roku Piłsudski włącza się w obchody stulecia urodzin wieszcza – chce odebrać władzom i ugodowcom Mickiewicza. Inspiruje i wydaje broszurę o Mickiewiczu pióra Feliksa Perla, sam drukuje wiele artykułów: w „Robotniku" (jubileusz Mickiewicza, obchód Mickiewiczowski w Krakowie); pisze także „Odezwę do Robotników w sprawie pomnika Mickiewicza w Warszawie", w której tłumaczy, że manifestacja ku czci poety „musi być przeciwrządową jak przeciwrządowy był duch Mickiewicza". Wzywa zatem, by zebrać się bez zezwolenia i iść pod pomnik. Robotnicy rzeczywiście zebrali się w Alejach Jerozolimskich, lecz kozacy zagrodzili im drogę. Przedarło się ledwo kilka grupek, które pod pomnikiem odśpiewały „Czerwony sztandar".

Lewica polska z lubością przypomina, że Piłsudski był przez lat 20 przywódcą marksistowskiej PPS. Część tego twierdzenia jest prawdziwa: był przywódcą Polskiej Partii Socjalistycznej. I należałoby tu podkreślić słowa Polskiej i Socjalistycznej – z marksizmem już różnie bywało. Przede wszystkim niezbyt mu się podobał jako filozofia. W przywoływanym już wspomnieniu zwierzał się czytelnikom: „Postanowiłem bliżej się zapoznać z samym socjalizmem i przeczytałem po rosyjsku pierwszy tom »Kapitału« Marksa. Nie powiem, by ta lektura sprawiła na mnie wrażenie. Chociaż wpływ rosyjski był niewielki, zdołał jednak zrobić pewne anarchistyczne spustoszenia w mej głowie. Abstrakcyjna logika Marksa oraz panowanie towaru nad człowiekiem nie pasowało jednak do mego mózgu".

Również charakter partii nie całkiem mu odpowiadał. Owszem wstąpił do PPS. ale wstąpił aby ją zmienić. I użyć jako narzędzia do przetworzenia charakteru zaborowych Polaków – z ugodowego, niemal niewolniczego z powrotem na rycerski. Początkowo PPS miała charakter klubu dyskusyjnego – omawiano głównie wielkość Marksa a jeśli coś organizowała, to strajki ekonomiczne. Piłsudski zmienił jej charakter na niepodległościowy i przeprowadził wieloletnią pracę nad jej „uwojskowieniem". Kolejnymi etapami było stworzenie bojówek i Organizacji Bojowej Związki Strzeleckie, Legiony, a w końcu Wojsko Polskie wraz z Armią Ochotniczą.

Odwrócenie ról

Napisałem, że Piłsudskim rządziły legendy. Tak było jeszcze w 1914 roku. Datą niezwykle ważną jest dzień 6 sierpnia. Tego dnia ukazała się odezwa Rządu Narodowego:

„Rząd Narodowy

Wybiła godzina rozstrzygająca! Polska przestała być niewolnicą i sama chce stanowić o swoim losie, sama chce budować swoją przyszłość, rzucając na szalę wypadków własną siłę orężną. Kadry armii polskiej wkroczyły na ziemie Królestwa Polskiego, zajmując ją na rzecz jej właściwego, istotnego jedynego gospodarza – Ludu Polskiego, który ją swą krwawicą użyźnił i wzbogacił. Zajmują ją w imieniu władzy naczelnej Rządu Narodowego. Niesiemy całemu narodowi rozkucie kajdan, poszczególnym zaś jego warstwom warunki moralnego rozwoju.

Z dniem dzisiejszym cały Naród skupić się winien w jednym obozie pod kierownictwem Rządu Narodowego. Poza tym obozem zostaną tylko zdrajcy, dla których potrafimy być bezwzględni.

Komendant Główny Wojska Polskiego

Józef Piłsudski".

To była legenda wymyślona przez Piłsudskiego. Rząd Narodowy nie istniał, lecz dzięki tej legendzie można było rozpocząć wojskowe prace organizacyjne, wymusić niezbędny posłuch, obudzić emocje. Można powiedzieć, że role się odwróciły: 6 sierpnia 1914 roku Piłsudski zaczął posługiwać się legendami. Więc modyfikując poprzednią wypowiedź można i trzeba napisać, że życie Piłsudskiego było przeniknięte polskimi legendami, było z nimi metafizycznymi węzłami sprzężone. Z oddali lat były wzorem i źródłem siły, ale i celem wielkiej pracy życia – a właściwie to trzech wielkich prac: odbudowy państwowości wpierw podziemnej, potem już jawnej, militaryzacji polskiego ducha i budowy scalającego te prace i łączącego Polaków – sacrum. ©?

Bohdan Urbankowski, poeta, eseista, filozof.

Przypisy

* Sprostujmy przy okazji przekonanie, że działał w powiecie rosieńskim. Sprawę wyjaśnił przecież w swoich „Pamiętnikach" już Jakub Gieysztor: jako komisarz czynny był bardzo w powiecie kowieńskim Józef Piłsudzki (!). W innym miejscu pamiętnikarz dodał, iż pomimo czynnego udziału w organizacji powstańczej zdołał ujść cało". Z lakonicznych informacji możemy wyciągnąć jeszcze co najmniej dwa wnioski: ojciec przyszłego Marszałka był dobrym konspiratorem, wśród jego najbliższych nie było zdrajcy.

** Za książką Zofii Zawiszanki „Świt wielkiego dnia", 1933, s. 263

Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL