Kult samego siebie na kozetce

Nic tak nie poprawia samopoczucia i wysokiej samooceny, jak orgietka na zamszowej kanapie. Przynajmniej zdaniem marketingowców zakładu krawieckiego Calvin Klein. Fot. Chris Hondros
Getty Images
Psychologia stała się rodzajem kultu samego siebie. Jej przekaz brzmi: wszystko opiera się na tobie, całe zło pochodzi z rodziny, a pozytywna przyszłość zależy od ustawienia twego „ja" w stosunku do innych, przy czym masz pełną wolność wyboru - mówi Paul C. Vitz, amerykański psycholog

Rz: Minęło trochę czasu, od kiedy napisał pan „Psychologię jako religię". Iście religijny kult psychologii skutkował – jak to pan nazwał – „selfizmem". Termin ten odnosi się do sytuacji, w której wysokie poczucie wartości i dążenie do samorealizacji są w życiu człowieka wszystkim. Jaka jest istota tego zjawiska?

W centrum tej religii, tego kultu, jako źródło wszystkich wartości znajduje się „ja", które definiuje otaczającą nas rzeczywistość. To zresztą odwieczna pokusa człowieka, od czasów Adama i Ewy. Ale tak szczególne nagromadzenie narcyzmu jest dominującą cechą, a właściwie dominującą słabością współczesnego zsekularyzowanego nowoczesnego Zachodu.

W swojej książce dość wyraźnie określa pan czas narodzin tego kultu. To okres po II wojnie światowej, kiedy doszło do przemiany tożsamości przeciętnego Amerykanina. Wcześniej obowiązywał model, według którego Amerykanie „musieli oszczędzać oraz powstrzymywać swe seksualne i agresywne i...

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL