Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Janusz i Grażyna czyli kpiny z rodaków w internecie

wykop.pl
Ma twarz nosacza sundajskiego, zbiera œwieżaki z Biedronki, wolny czas spędza, oglšdajšc „Trudne sprawy", i co niedziela je schabowego z kapustš. Jest też symbolem pogardy klas wyższych wobec pozostałej częœci społeczeństwa.

Kim jest Janusz? W zdefiniowaniu owej figury z pomocš przychodzi nam PWN, który w ramach akcji „Młodzieżowe hasło roku", systematycznie poszerza bazę występujšcych w języku polskim słów, wyjaœniajšc, co kryje się pod słowami „sztos", „inba" czy „amba". To właœnie w ramach tej akcji swojej definicji doczekał się również Janusz.

Na internetowej stronie Słownika Języka Polskiego czytamy, że Janusz to „mężczyzna w œrednim wieku, otyły, z wšsami, którego ulubionš rozrywkš jest oglšdanie telewizji i picie piwa". Żonš Janusza jest Grażyna, czyli kobieta „niegrzeszšca inteligencjš, lubujšca się w zakupach i plotkach". Jeœli para doczeka się syna, jest to Sebastian, nazywany częœciej Sebš lub Sebixem – a więc młody mężczyzna „ogolony na łyso lub z bardzo krótkimi włosami", który „jest osiedlowym cwaniakiem". „Rodzina taka skupia na sobie główne negatywne cechy Polaków, które sami zauważamy i których najbardziej się wstydzimy" – podsumowujš autorzy z PWN.

Dlaczego właœnie Janusz? Językoznawca Marek Łaziński przyznaje, że „nie wiadomo, dlaczego akurat to imię zyskało takie znacznie wtórne. Wydaje się jednak, że powodem jest jego arcypolski charakter. Janusz to nasza lokalna wariacja na temat imienia ťJanŤ, która na terenach zamieszkiwanych przez Polaków pojawiła się już w XII wieku".

Podobnie jest zresztš z imieniem Grażyna, które jest autorskim dziełem Adama Mickiewicza – pierwszš osobš noszšcš takie imię była bohaterka poematu epickiego autorstwa naszego wieszcza. ródłosłów imienia sięga wprawdzie języka litewskiego (w którym słowo „graži" oznacza „piękna"), niewštpliwie jednak – ze względu na Mickiewicza – jest to imię silnie zwišzane z naszym kręgiem kulturowym.

Janusz i Grażyna sš więc rdzennie nasi, polscy – i jako tacy stajš się dzierżycielami „naszoœci", odróżniajšcej mieszkańców kraju nad Wisłš od reszty œwiata. „Naszoœć" Janusza i Grażyny nie jest jednak powodem do dumy, lecz do wstydu – przynajmniej dla tych, którzy tworzš obraz ich i ich potomków w sieci.

wykop.pl

Nosacz a sprawa polska

O tym, że twórcy popularnych w internecie memów nie sš dumni z Janusza, œwiadczy fakt, że otrzymał on twarz małpy – a œciœlej nosacza sundajskiego. Ten zamieszkujšcy Borneo i zagrożony wyginięciem przedstawiciel rzędu naczelnych z rodziny koczkodanowatych wyróżnia się przede wszystkim ogromnym nosem (znacznie większym u samców niż u samic – samice nosaczy uważajš partnerów z większym nosem za bardziej atrakcyjnych seksualnie). Na jego podobieństwo do „prawdziwego Polaka" miał jako pierwszy wskazać jeden z użytkowników YouTube'a, szybko zyskujšc masowš akceptację internautów.

Nosacz wyróżnia się też zaokršglonym brzuchem, a futro na jego głowie wyglšda tak, jakby układało się w modne w czasach PRL bokobrody (zwane niegdyœ „pekaesami"). Nosacz ma też nieco melancholijne spojrzenie, w którym wielu dopatruje się błysku zawiœci. To wystarczyło, by uczynić z indonezyjskiej małpy stereotyp Polaka nienależšcego do grupy „młodych, wykształconych z dużych miast".

Nonsensopedia, czyli parodia popularnej Wikipedii, definiuje nosacze jako „grupę zamieszkałych aktualnie na wyspie Borneo w Indonezji polskich imigrantów, którzy z niewiadomych przyczyn przybrali wyglšd i rozum małpy, zachowujšc jedynie swój charakterystyczny ťsyndrom PolakaŤ, objawiajšcy się między innymi nazwaniem swojego potomstwa ťSebaŤ czy ťKarynaŤ, częstymi wizytami w Biedronce czy oglšdaniem seriali paranoicznie paradokumentalnych, takich jak ťDlaczego ja?Ť, ťUkryta prawdaŤ czy ťTrudne sprawyŤ".

Sympatyczna autoironia? Dowcipna samokrytyka? Dystans do samego siebie? Tak można byłoby okreœlić inwazję memów o nosaczach-Januszach, gdyby nie fakt, że ich twórcy raczej nie uznajš się za częœć ich stada. Pod płaszczykiem œmiania się z samych siebie kryje się bowiem stygmatyzacja grupy społecznej uznawanej za obcš na poziomie kulturowo-cywilizacyjnym.

blasty.pl

Z fast foodów tylko kebab

Janusz z internetowych memów jest uosobieniem Polaka, który nie odnalazł się w rzeczywistoœci po ustrojowej transformacji. W odróżnieniu od popularnego swego czasu w internecie stereotypu leminga – przedstawiciela liberalnej elity, ciekawego œwiata, otwartego na inne kultury i próbujšcego dogonić Zachód pod względem zarówno poziomu, jak i sposobu życia, pracujšcego w wielkiej korporacji, oglšdajšcego TVN i głosujšcego na PO – Janusz i jego bliscy kultywujš polskoœć w doœć siermiężnym, tršcšcym PRL-em wydaniu.

Janusz wzdycha, że za komuny było lepiej. Wspomina, jak dawniej na œwięta dostawał mandarynkę i „cieszył się z niej jak głupi". Kiedy jego syn chce iœć do KFC czy McDonald's – odpowiada, że w domu matka może mu odgrzać rosół. Ów rosół zresztš – wraz z nieodłšcznym schabowym i kapustš – je na obiad co niedzielę, a w poniedziałek poprawia owš tradycyjnš dietę pomidorowš zrobionš na bazie rosołu, którego nie zjadł w niedzielę.

Szczytem motoryzacyjnych marzeń Janusza jest volkswagen passat. Dlaczego właœnie to auto? W tym stereotypie chodzi prawdopodobnie o stosunek ceny do jakoœci z domieszkš prestiżu, jakim jest posiadanie auta zza zachodniej granicy. Passat jest samochodem wyjštkowo nieefektownym, ale kojarzy się z niemieckš solidnoœciš i niekoniecznie jest drogi (zwłaszcza gdy chodzi o egzemplarz powypadkowy...). A dla Janusza kwestie materialne sš ważne – dokładnie przeœwietla każdy grosz i wie, że pierwsza zasada brzmi: nie przepłacać.

Do osób, które mogš sobie pozwolić na coœ więcej niż passat, Janusz, mówišc delikatnie, czuje daleko posuniętš rezerwę. A mówišc mniej delikatnie: uważa ich za złodziei, którzy status zawdzięczajš temu, że nakradli. Kiedy więc sšsiad kupuje sobie nowego volkswagena albo remontuje dom – Janusz prezentuje wyjštkowo smutne oblicze nosacza sundajskiego. Kiedy jednak do sšsiada wpadnie kontrola skarbowa albo spali mu się stodoła – Janusz woła Grażynę i razem podziwiajš upadek tego, kto chciał się wspišć wyżej. Nieszczęœcie bliŸniego uważa bowiem za akt dziejowej sprawiedliwoœci. Jednoczeœnie sam jest przekonany, że gdyby miał możliwoœci, które majš inni, radziłby sobie lepiej. Na jednym z memów Janusz-nosacz przekonuje syna, że Robert Lewandowski strzela gole w Bundeslidze tylko dlatego, że Niemcy wypłacajš mu gigantycznš pensję. „Gdyby tacie tyle płacili, strzelałby jeszcze więcej" – tak Janusz tłumaczy otaczajšcy go œwiat.

Janusz bardzo sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co zachodnie. Gry komputerowe uważa za Ÿródło wszelkiego zła na œwiecie. Stroni od fast foodów (z wyjštkiem kebabów), które uważa za niegodne polskich odpowiedników w postaci pierogów i kiełbasy z grilla. Pod żadnym pozorem nie pozwoli dziecku jeœć chipsów – no chyba, że sš to lokalne (i tanie) ich odpowiedniki. Zamiast plażowania na Majorce woli wakacje nad Bałtykiem za parawanem.

Janusz-nosacz ma też swój prywatny język. Nie potrafi wymówić poprawnie nazwy „Auchan", za to „š" na końcu wyrazów regularnie wymawia jako „on". Zamiast kobieta mówi „facetka", na dziecko mówi „gówniak", na informatyka „komputerowiec", a na czapkę z daszkiem „kaszkiet". Ma też własnš kulturę, której jest wierny, a na którš składa się zadziwiajšca mieszanka hitów Maryli Rodowicz, Budki Suflera i Zenka Martyniuka, programy z gatunku docudrama, takie jak „Trudne sprawy" czy „Pamiętniki z wakacji" oraz literatura w postaci tabloidów.

Madka, czyli kolejne pokolenie

O ile jednak Janusz jest jeszcze doœć głęboko zakorzeniony w czasach słusznie minionych, o tyle jego potomkowie – a więc wspomniani Sebix i Karyna – sš już wytworem nowej rzeczywistoœci, w której jednak – podobnie jak rodzice – się nie odnaleŸli. Z cywilizacjš rozpoczynajšcš się za Odrš łšczš ich imiona, jakie nadajš swoim dzieciom, których symbolem sš Brajan i Dżesika (w takiej transkrypcji pojawiajš się w internetowych memach), ale internauci wychwytujš znacznie ciekawsze przypadki – takie jak np. urodzony w Ciborzu Neymar czy urodzony w Zawierciu Jeronimo Martin (niemal identycznie nazywa się firma będšca właœcicielem sieci sklepów „Biedronka").

Kontakt z cywilizacjš Zachodu ogranicza się jednak do imion dzieci czy markowych ubrań, które chciałaby nosić Karyna, a i Sebix by nimi nie pogardził. Pod płaszczykiem zachodniej formy kryje się bowiem – jak dowiadujemy się z memów – słowiańska treœć, a konkretnie: roszczeniowoœć połšczona z ignorancjš i agresjš. Symbolem owej postawy w ostatnich miesišcach jest figura tzw. madki – czyli młodej kobiety, która wychowuje potomka, czerpišc wiedzę na temat macierzyństwa z forów internetowych (na których wraz z innymi „madkami" utwierdza się w przekonaniu, że szczepienie dzieci to czyste zło) i szuka sposobu na wykorzystanie swojego macierzyństwa w celu osišgnięcia korzyœci majštkowych. I nie, nie chodzi tu bynajmniej o program 500 plus – ale o prozaiczne wyłudzanie rozmaitych dóbr.

W sieci głoœno jest w ostatnim czasie o metodzie, którš można okreœlić mianem „na horš curkę" (pisownia oryginalna, majšca uwypuklić niskie kompetencje językowe wyłudzajšcej). Metoda ta polega na żšdaniu rabatu (lub – w krańcowym przypadku – sprezentowaniu okreœlonego przedmiotu) od osoby sprzedajšcej coœ w sieci w zwišzku z faktem, że kobieta zainteresowana kupnem ma chore dziecko. Trudno okreœlić rzeczywisty rozmiar tego zjawiska, ale œwiadomoœć jego występowania jest w internecie na tyle duża, że niektórzy użytkownicy portali takich jak Olx.pl, już formułujšc ofertę piszš, że dany przedmiot mogš podarować komuœ, kto ma „horš curkę".

Spoœród rzeczy, które „madki" najchętniej zdobyłyby dla „horej curki" wiodšcš rolę odgrywajš œwieżaki – czyli seria maskotek, które – po zdobyciu odpowiedniej liczby naklejek otrzymywanych przy większych zakupach w „Biedronce" – można otrzymać za darmo lub za kilkunastozłotowš dopłatš (w zależnoœci od liczby zdobytych naklejek). Maskotki przedstawiajš rodzime warzywa – być może stšd bierze się ich popularnoœć, ponieważ stwarzajš pozór łšczenia przyjemnego z pożytecznym – sš zabawkš dla dziecka, a jednoczeœnie zachęcajš je do jedzenia warzyw. Internauci wykpiwajš je jednak jako symbol obciachu – i przaœny odpowiednik bitcoina, czyli elektronicznej kryptowaluty. To ostatnie jest efektem głoœnych historii o kobietach kradnšcych z „Biedronki" tysišce naklejek w celu zdobycia upragnionych œwieżaków, a także zawrotnych cenach, jakie maskotki, niedostępne już w sklepach, osišgały na internetowych aukcjach.

Odmowa udzielenia takiej bezinteresownej pomocy „madce" lub skrytykowanie jej poglšdów ma się niemal zawsze wišzać z wybuchem agresji z jej strony. Agresja towarzyszy również jej partnerowi – Sebixowi – który w przeszłoœci był okreœlany mianem dresiarza, a dziœ potrafi występować w memach jako „Seba wyklęty" na zdjęciach, na których widać, jak samodzielnie stawia czoła policji.

Dwa narody

Administrator facebookowego profilu „Janusz Nosacz", na którym można znaleŸć wiele memów wymierzonych w Januszów, Grażyny i Sebixów, przekonuje, że memy powstajš w wyniku „potrzeby swoistego napiętnowania negatywnych cech polskiego społeczeństwa", takich jak „zazdroœć, zawiœć, lenistwo, chciwoœć, a także stosowanie niepoprawnej polszczyzny." Jest to rodzaj samokrytyki, spojrzenie z dystansem na społeczeństwo" – przekonuje.

Z kolei osoba administrujšca profilem „Spotted: Madka", którego ostrze kieruje się ku opiekunkom „horych curek", definiuje bohaterki memów jako „wulgarne, roszczeniowe i wyedukowane przez doktora Google" . „Bohaterki Spotted sš już Europejkami pełnš gębš i nawet te wykształcone kojarzš obrady Okršgłego Stołu ze stołem z katalogu firmy produkujšcej meble ogrodowe. Po prostu coœ się popsuło w naszym społeczeństwie" – ubolewa.

Sęk w tym, że – wbrew definicji samokrytyki – owa krytyka omija raczej krytykujšcych. Administrator kolejnego profilu z memami o Januszach-nosaczach, „Typowy Polak" w rozmowie z naTemat.pl przyznaje, że „osobiœcie dotyczy go może 5 proc. memów, albo i mniej". Administrator profilu „Janusz Nosacz" twierdzi, że memy „odzwierciedlajš zachowania pewnego, niewielkiego odsetka społeczeństwa". Z kolei administrator „Spotted: Madki" ma nadzieję, że uda mu się ostrzec prawdziwe matki przed „madkami". Innymi słowy – wszyscy jesteœmy Polakami, ale niektórzy z nas sš nimi inaczej, czyli sš gorsi.

Socjolog prof. Jan Sowa zwraca uwagę, że zarysowany powyżej podział leży u podstaw podziału między PiS a PO czy Nowoczesnš, czy też Polskš liberalnš a solidarnš. Ten drugi, jak mówi, jest objawem tego pierwszego, a nie jego przyczynš. Popularnoœć memów o Januszach jest, jego zdaniem, przejawem zjawiska okreœlanego w nauce jako „klasizm". – To żywienie negatywnych przekonań i hołdowanie negatywnym stereotypom o grupach, które sš niżej od nas na drabinie społecznej – tłumaczy.

Z kolei prof. Rafał Chwedoruk zwraca uwagę, że w internetowym obiegu Janusz-Nosacz zastšpił mohera – ta ostatnia postać była bowiem nieadekwatna do obecnej sytuacji, gdyż œciœle wišzała się z fenomenem Radia Maryja. Tymczasem problem jest szerszy. – Klasa œrednia ma naturalnš tendencję do separowania się. Wyraża się ona w bardzo różny sposób – najlepszym jej symbolem sš strzeżone osiedla. Klasa œrednia chce zamknšć resztę, uważajšc, że jej œwiat jest normalny – wyjaœnia prof. Chwedoruk. Janusz staje się więc obiektem drwin nie dlatego, że zachowuje się inaczej niż twórcy memów – ale dlatego, że zgodnie z ich œwiatopoglšdem zachowuje się niezgodnie z powszechnie obowišzujšcš normš. A dla kogoœ takiego w globalnym œwiecie uniwersalnych wartoœci nie ma miejsca. Stšd drwina jest jedynš formš dialogu z owym obcym kulturowo (choć mówišcym tym samym językiem) Januszem. – Dla demokracji jest to niebezpieczne znacznie bardziej, niż wszystkie debaty na temat Trybunału Konstytucyjnego – ostrzega prof. Chwedoruk.

Dlaczego memy z Januszem-nosaczem majš być niebezpieczne dla demokracji? Kluczem jest ich istota, którš jest stygmatyzacja znacznie większej, niż to się twórcom memów wydaje, grupy społecznej. – Nowa klasa œrednia spojrzała w lustro i uznała, że tak wyglšda obywatel w ogóle – opisuje sytuację prof. Chwedoruk. I dodaje, że takie przeœwiadczenie może być Ÿródłem silnych tendencji odœrodkowych w społeczeństwie. Przywołuje przy tym casus Katalonii czy włoskiej Lombardii. – Nie zauważamy w Polsce, że zamożne regiony i tamtejsza klasa œrednia majš tendencje do separatyzmu. Taka separujšca się klasa œrednia może odczuwać coraz większy dystans do państwa, w którym nie rzšdzš jej przedstawiciele i które prowadzi politykę nastawionš na większš redystrybucję i większš aktywnoœć na arenie międzynarodowej – tłumaczy.

Prof. Sowa zwraca natomiast uwagę na to, że w Polsce podział na klasę œredniš i klasy niższe niebezpiecznie pokrywa się z podziałem „swój–obcy". – Nikt nie powie Francuzowi, który pije dobre wina, chodzi do opery i stołuje się w drogich restauracjach, że jest to obcy styl życia. On jest postrzegany jako inny w sensie klasowym, ale nie obcy w sensie etnicznym. U nas jedno nakłada się na drugie. Klasy œrednie i wyższe sš bardziej kosmopolityczne, klasy niższe to zwykle ludzie autochtoniczni, swojscy. To nam niesłychanie utrudnia dialog, dostrzeżenie wspólnej sytuacji, wspólnego losu – mówi.

Z krańcowej odrębnoœci obu grup – jak przyznajš moi rozmówcy – bierze się niezrozumienie obecnej sytuacji na polskiej scenie politycznej, na której PiS, mimo wytykanych mu błędów i wpadek, cieszy się niezmiennie wysokim poparciem. Ideowi przeciwnicy partii rzšdzšcej widzš bowiem w Januszu Ÿródło wszelkiego zła – w tym również sukcesu PiS – ale choć sš przekonani, że Janusz głosuje na PiS, zamiast z nim rozmawiać oddzielajš się od niego symbolicznym murem memów. „Janusz ma stać się lemingiem – inaczej nie mamy o czym ze sobš rozmawiać" – zdajš się mówić.

Takie stanowisko sprawia, że spór ów jest nierozwišzywalny, choćby dlatego, że – jak zauważa prof. Sowa – owi Janusze-nosacze, nawet gdyby chcieli, nie dysponujš zasobami pozwalajšcymi przyjšć im styl życia postrzegany przez klasę œredniš jako godny pochwały. W efekcie znajdujš ucieczkę w swojej „naszoœci", którš kultywujš – co tak bardzo œmieszy twórców memów – jako swój azyl w globalnym œwiecie, do którego majš ograniczony dostęp. A im bardziej swojscy stajš się Janusze, tym bardziej przepaœć między nimi a tymi, którzy z nich drwiš, się pogłębia.

Czy z tego zaklętego kręgu wzajemnych wykluczeń można się wyrwać? – Polacy, którzy spoœród narodów bloku postkomunistycznego najbardziej domagali się demokracji, gdy ta demokracja nastała, majš ogromny problem z pluralizmem, z uznaniem, że obok nas istniejš zupełnie inni ludzie. Z jednej strony chcemy tolerancji dla imigrantów, z drugiej mamy problem z pogodzeniem się z tym, że obok nas żyjš Sebixy – zauważa prof. Chwedoruk. Jego zdaniem rozwišzaniem problemu byłoby stłuczenie owego lustra, w którym klasa œrednia przeglšda się, widzšc w samym sobie wzór z Sevres współczesnego człowieka.

Podobnego zdania jest prof. Sowa: – Osoby, które uważajš się za elitę, muszš zluzować ze swojš pogardš wobec klas niższych, inaczej nigdy nie nawišżš z nimi żadnego dialogu. Taki paternalizm ma może sens w systemie arystokratycznym – ale w demokracji gardzenie klasami niższymi niczemu nie służy. Człowiek gorzej sytuowany nie będzie może potrafił znaleŸć argumentów na swojš obronę i przegra w trakcie dyskusji. Ale potem pójdzie do urny wyborczej.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL