Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Jak Rosja zamordowała polskie Kresy

Zadaniem żołnierzy KOP była nie tylko ochrona granic, ale i przeciwdziałanie sowieckiej propagandzie
NAC
O œwicie 17 wrzeœnia 1939 roku zakończyła się wojna trzystuletnia. Rzeczpospolita ostatecznie przegrała z Moskwš i utraciła ziemie kresowe, czyli częœć własnej tożsamoœci.

W zwišzku z przypadajšcš 17 wrzeœnia rocznicš agresji ZSRR na Polskę przypominamy tekst, który ukazał się w "Plusie Minusie" we wrzeœniu 2017 roku.

Stšd byli wszyscy. W wileńskiej celi bazylianów natus est Conradus. Soplicowo na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju. Beniowski i Wernyhora, Ukrainy błękitne pola. Z wałów Baru ksišdz Marek, karmelita, ludziom błogosławił. Po Dzikich Polach hulali Wołodyjowski, Zagłoba i Kmicic. Tragicznie aktualna stała się 17 wrzeœnia jego nauka: „Co też sšdzisz, co ja powinienem był uczynić wobec dwóch nieprzyjaciół, stokroć potężniejszych, przeciwko którym obronić tego kraju nie mogłem? Zginšć! – odpowiedział szorstko Kmicic".

A chłopcy, którzy szli zginšć do AK, najczęœciej obierali pseudonim Kmicic. Czytały o tym kolejne pokolenia krakusów i poznaniaków, a potem (kiedy już zniszczono Breslau) wrocławian rodem ze Lwowa. Pod koniec XX wieku dotarły długo zakazane wiersze ostatniego wielkiego kresowego wieszcza – małego Tomaszka z doliny Issy.

Dwór kontra wieœ

W 1795 roku, po trzecim rozbiorze, Gabriel Dzierżawin, subtelny rosyjski poeta i pragmatyczny minister sprawiedliwoœci, przygotowuje dla cara propozycję. Chce wysiedlenia z pozyskanych przez Rosję ziem polskiej szlachty i Żydów i osadzenia w ich miejsce Rosjan. Tekst trafia do szuflady, lecz myœl nie ginie.

Petersburg przez 123 lata starannie zaciera œlady Rzeczypospolitej na jej dawnych ziemiach. Najpierw masowo pozbawia szlachectwa. Potem przychodzš wywózki, konfiskaty majštków, zakaz nabywania ziemi, blokada rozwoju gospodarczego, przerabianie koœciołów i klasztorów na więzienia i cerkwie, aż po zakaz używania języka polskiego i grania Chopina – wszak w Paryżu cisnšł rosyjskim paszportem. Miłosz, patrzšc na Zatokę San Francisco, opisze po latach ucieczkę Tomaszka przed imperium...

Które idzie i idzie na zachód, zbrojne w łuki, arkany, pepesze,

Podjeżdżajšc powozkš, grzmocšc kuczera po plecach,

Albo jeepem, w papachach, z kartotekš zdobytych krain.

A ja nic tylko uciekam od stu, trzystu lat

Po lodzie i wpław, w dzień, w nocy, byle dalej,

Zostawiajšc nad rodzinnš rzekš pancerz dziurawy i kufer

z nadaniami króla,

Za Dniepr, potem za Niemen, za Bug, za Wisłę.

(Cz.M., Trwoga-sen)

O ile we dworach œwiadomoœć narodowa jest silna, o tyle w chłopskich chatach żadna. Jeszcze przed Żeromskiego „Rozdzióbiš nas kruki, wrony" carat wycišgnie z tego wnioski. Spolonizowanš przez wieki wspólnej historii szlachtę potraktuje zgodnie z oczekiwaniami Dzierżawina. Za to chłopów uzna za łatwe narzędzie rusyfikacji. Dlatego każe im mówić po rosyjsku, zakazuje druków w języku innym niż rosyjski. Ale też da marchewkę: reformę uwłaszczeniowš.

By skonfliktować litewskiego i białoruskiego chłopa z polskim dworem, szczególne ulgi w wykupie ziemi wprowadza w guberniach tzw. Kraju Północno-Zachodniego, czyli na terenach odebranych drugim i trzecim zaborem. W cišgu jednego pokolenia położenie ekonomiczne włoœciańskich rodzin poprawia się na tyle, że chcš kształcić dzieci. Carat te aspiracje wspiera – na uniwersytetach ustanawia stypendia dla najzdolniejszych studentów – Litwinów. Lata 70. i 80. XIX w. to czas ich edukacji – najpierw w stanie duchownym, potem już na potrzeby karier œwieckich.

Większoœć polityków litewskich dwudziestolecia międzywojennego to właœnie dzieci tej cichej rewolucji, która dokonała się w oœwiacie pod koniec XIX w. Tyle że nie tak, jak by sobie Moskwa życzyła. Zakazanš prasę i literaturę po litewsku drukuje się w Prusach i szmugluje na Litwę. Wielkie Księstwo Litewskie odnajduje spadkobierców w nowej inteligencji. Z jednš istotnš zmianš – nie chce ona unii z Polskš.

Historyk literatury Mykolas Biržiška tak to tłumaczył: „niedawno dopiero uwłaszczeni rodzice opowiadali o czasach pańszczyŸnianych i obchodzeniu się z nimi panów, o powstaniu polskim, o przeœladowaniach przez rzšd katolików po powstaniu, za co również i Polaków przeklinano jako ťsprawcówŤ. Wszystko to, w połšczeniu z naturalnš u ťsynów chłopskichŤ nieufnoœciš i niechęciš względem pogardzajšcych nimi ťsynów szlacheckichŤ odgradzało studenterię litewskš od polskiej".

Z kolei na Podolu, KijowszczyŸnie i Wołyniu w kontrze do polskoœci i ruskoœci (promowanej przez Moskwę, bo wszak Ukraina to Małorosja) wykluwa się ukraińskoœć – zakazana, ale majšca swój Piemont w austriackiej Galicji, skšd się szmugluje literaturę i prasę. Pełnš garœciš korzysta z polskich wzorów. Podobieństwo hymnów ukraińskiego i polskiego zajmowało posłów w Kijowie jeszcze w 2003 r. i doprowadziło do uznania, że hymnem jest tylko pierwsza zwrotka pieœni z 1863 r. „Jeszcze nie umarła Ukraina".

Silne zwišzki z polszczyznš widać zresztš u wszystkich zamieszkujšcych dawnš Rzeczpospolitš nacji. Mikalojus Ciurlionis, najwybitniejszy litewski malarz i kompozytor, kluczowa postać dla litewskiej kultury, do 32. roku życia posługiwał się językiem polskim, bo nie znał litewskiego. Iwana Frankę, największego ukraińskiego pisarza od czasów Tarasa Szewczenki, polskiego uczył wuj, Paweł Kulczycki, który zginšł w powstaniu styczniowym. Poeta Janka Kupała, dramaturg i ojciec języka białoruskiego, urodził się jako Iwan Łucewicz w rodzinie drobnej szlachty na MińszczyŸnie, a pierwsze wiersze publikował po polsku.

O wolnoœć ludów

Wiele dworów poczštkowo z sympatiš spoglšda na kształcenie się włoœcian (oprócz carskich stypendiów funduje je wielu zamożnych ziemian) i odrodzenie języka postrzeganego do tej pory jako ludowy, który większoœć szlachty zna. Widzi w tym wzmocnienie oporu wobec idšcej z Moskwy rusyfikacji. Wszak to potomkowie tych, co się mieli za gente Lituanus, natione Polonus. Roœli w tej podwójnoœci od pokoleń.

Aleksander Jelski, ziemianin z Mińszczyzny i kolekcjoner sztuki, tłumaczy na białoruski „Pana Tadeusza". Roman Skirmunt z Porzecza na Polesiu zakłada białoruskš gazetę „Nasza Niwa" – najważniejszy tam tytuł prasowy (reaktywowany w latach 90. jako największa gazeta opozycji demokratycznej). Stanisław Narutowicz, brat przyszłego prezydenta Polski, buduje litewskie szkoły.

Zwrot następuje, gdy w nowych procesach narodowoœciowych zaczynajš dominować elementy antypolskie. A litewskoœć, białoruskoœć, ukraińskoœć kształtuje się w opozycji do polskoœci. Zastšpienie przez Jonasa Basanavičiusa w numerach „Aušry" polskich dwuznaków „cz" i „sz" czeskimi motylkami „š" i „č" – by nie kojarzyły się z językiem polskim – jest tego najlepszym symbolem.

Wybuch I wojny œwiatowej przynosi nowe nadzieje. „My Polacy, wyczuliœmy od razu, że wojna, która przyszła, to była ta wojna, o którš się modlił i którš przewidział Mickiewicz" – pisze Konstanty Skirmunt, obracajšcy się wówczas w kręgach carskich dostojników. Rosja wchodzi w ten konflikt osłabiona – wojna krymska postawiła kres jej ekspansji, wojna z Japoniš spowodowała wybuch konfliktu wewnętrznego – rewolucji 1905–1907 – a poczynione w jej wyniku przez władzę ustępstwa wcale nie wzmocniły państwa.

W roku 1915 pod naporem wojsk niemieckich Petersburg przyjmuje taktykę spalonej ziemi – nakazuje przymusowš ewakuację ludnoœci (szacunki mówiš o 1,5 mln) i niszczenie dobytku. Płonš wsie podpalane przez kozaków, niszczejš dwory, przepadajš kolekcje sztuki i bezcenne archiwa. Kresy sš w ruinie, a dzieła dokona rewolucja. Lenin po przejęciu władzy zaczyna odbudowywać imperium. Stalin nazywa powstajšcš Polskę słowem „przegroda". Stoi ona na drodze do „œwiatowej rewolucji Rad" i przeszkadza w połšczeniu się ze zrewoltowanymi Niemcami.

Smoleńsk przez chwilę odgrywa rolę nieformalnej stolicy Polski, Litwy i Białorusi – tu Czeka szkoli działaczy wysyłanych, żeby przygotować komunistyczne powstania. Tu szykowane sš czerwone rzšdy i dowództwa czerwonych armii dla trzech krajów.

W ten sposób kończš się dla Białorusinów i Ukraińców marzenia o samodzielnym państwie. Sowieci tworzš marionetkowe republiki i prš na Zachód. Polska ledwo unika takiego samego losu. Latem 1920 roku na probostwie w Wyszkowie trzej czerwoni namiestnicy: Dzierżyński, Marchlewski i Kon, popijajš herbatę. Do odwrotu zmusi ich dopiero cud nad Wisłš. W sierpniu pozostanie po nich tylko cukier w kostkach wybornej jakoœci, który wrzuci sobie do szklanki Stefan Żeromski.

Pierwsza Jałta

Moskwa przegrywa wojnę, wygrywa jednak traktat pokojowy. Do rozgrywki w Rydze wystawia wytrawnego gracza. Adolf Joffe, szef dyplomacji, syn żydowskiego kupca z Krymu, to jeden z najinteligentniejszych bolszewików. Polacy sš podzieleni. Ci z Kresów myœlš o granicach z roku 1772 – skoro się wskrzesza Rzeczpospolitš, to w kształcie, jaki miała w czasach niezależnoœci. Piłsudski, sam Kresowiak, marzy o federacji z mniejszymi narodami – dziećmi I RP.

Z Polski jedzie delegacja pod kierownictwem wiceministra Dšbskiego, ludowca. Warszawa de facto pozostawia wolnš rękę negocjatorom, wœród których głównš rolę odgrywa endek, prof. Stanisław Grabski, bo Dšbski negocjować nie umie. A endecy liczš na inkorporację i na to, że wkrótce na tych terenach Polska podzieli się wpływami z „prawowitš", czyli białš Rosjš, która nadal walczy. Gdy strona radziecka chce oddać całš Białoruœ wraz z Mińskiem, delegacja polska odrzuca ten pomysł, bo endecy się bojš, że Piłsudski uczyni z tego terenu sfederalizowanš z Polskš białoruskš republikę.

Wewnętrzna polsko-polska wojna doprowadzi do oddania częœci ziem Rzeczypospolitej i sprzedania interesów Ukraińców, jedynych poważnych sojuszników w polsko-bolszewickiej wojnie. W rezultacie traktat ryski zostawił za burtš istotnš częœć obywateli Rzeczypospolitej i ich majštki. Pozostawieni sami sobie – jak Edward Woyniłłowicz, ziemianin z okolic Mińska i działacz społeczny, orędownik powstania Białorusi – uznawali to za zbrodnię.

Traktat ryski to prefiguracja Jałty: przesuwanie się Wschodu na Zachód. Polska jednoczeœnie odzyskuje częœć dawnych ziem zachodnich Rzeczypospolitej, gdzie w międzyczasie osiedliło się wielu Niemców. Teraz połowa z nich opuœci obce im państwo. Miejsca po nich zasiedlajš wyrzuceni zza kordonu. W 1910 r. Bamberg liczył 19 proc. Polaków, w roku 1929 Bydgoszcz ma ich już 92 proc. Historię tego miasta tworzyć teraz będš kuzyni Mickiewicza czy Moniuszki. W ramach repatriacji do Polski wraca z Rosji około 1,1 mln osób, z czego tylko 20 proc. to Polacy. Pozostali to Ukraińcy i Białorusini.

Prawdziwy dramat spotka jednak tych, którzy zostali. Stalin zdecyduje o wydzieleniu specjalnych rejonów narodowych – Dzierżyńszczyzny w okolicach Mińska i Marchlewszczyzny na wschodnim Wołyniu. Najpierw kokietuje polskimi szkołami – pokłada bowiem dużš nadzieję w tym, że homo sovieticus o polskich korzeniach zaniesie rewolucję do Polski. Gdy jednak podczas kolektywizacji okazuje się, że polski żywioł jest wyjštkowo oporny, następuje zmiana taktyki. Deportacje, głównie do Kazachstanu. A potem „Operacja polska" NKWD. W tym czasie cała Rosja spływa krwiš, ale Polacy sš jedynš grupš zabijanš za pochodzenie narodowe. Ile było ofiar? To zawsze trudne pytanie, szczególnie w ZSRR. Ocenia się, że około 111 tys. Przez wiele lat nikt już sobie nie wpisze do rubryki narodowoœć: Polak.

Scheda po Rzeczypospolitej

Narodowoœć staje się po I wojnie œwiatowej kluczem do ułożenia nowego porzšdku na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. Rozpada się wspólnota istniejšca 505 lat, zostajš wzajemne pretensje.

Ukraińcy to grupa œwiadoma swojej tożsamoœci, z jasnym postulatem własnego państwa. Już je przez chwilę mieli przy stole rokowań, do którego delegacja z Królestwa Polskiego nie została dopuszczona. Polacy zawiedli; złamali porozumienie między Piłsudskim i Petlurš, dogadujšc się z Moskwš w Rydze i pozbawiajšc Ukraińców nadziei na własne państwo. Kijów zabrała im czerwona Moskwa, z Polakami przegrywajš walkę o Lwów, ale nie tracš nadziei. Ich duchowy przywódca, arcybiskup Szeptycki, odbywa wielkš podróż po Ameryce i Europie, zabiegajšc o poparcie idei oderwania od Polski Galicji Wschodniej i utworzenia ukraińskiego państwa.

Czujš się dziećmi zbuntowanej Kozaczyzny. Tarasa Bulbę, walczšcego z Lachami, odczytujš dosłownie, porzucajšc subtelnoœci literackich metafor. Sami chcš Lachów rezać. Ten nurt będzie reprezentował OUN, który Galicję i Wołyń zamieni w polskš Irlandię, Lwów w Dublin, a akty terroru skieruje nie tylko przeciwko Polakom, ale i ugodowcom z ukraińskiego UNDO. Sojusznika będš szukać w Berlinie.

UNDO zacznie się dogadywać z Warszawš w roku 1931, wobec dramatycznej sytuacji Ukraińców po sowieckiej stronie, a Wasyl Mudry z UNDO będzie w latach 1935–1939 wicemarszałkiem Sejmu.

Wilno Michał Romer nazwie jabłkiem niezgody. Dla Litwinów jest historycznš stolicš z czasów Giedymina. Tu odbywali Wielki Sejm Założycielski, który zapoczštkował niepodległš Litwę. Ale kresowi Polacy też się czujš spadkobiercami Wielkiego Księstwa Litewskiego, a Wilno to miasto „Panny co w Ostrej œwieci Bramie" i Naczelnika, miasto, w którym stanowiš oni ponad połowę mieszkańców (drudzy sš Żydzi – ponad 40 proc., a Litwini stanowiš zaledwie ok. 2 proc.). Nie można go oddać.

Ale zajęcie miasta ostatecznie przekreœla marzenia Piłsudskiego o federacji – choć Piłsudski, zlecajšc akcję zbrojnš, na niš właœnie liczył – lub choćby poprawnych relacji z sšsiadem. Młoda Litwa, gdzie każdy zna polski, a nie każdy zna litewski, rusza do wojny kulturowej i gospodarczej. Władze w Kownie ziemian postrzegajš jako wiernych Warszawie, więc zabierajš im ziemię i oddajš osadnikom litewskim.

W 1922 r. uchwalajš ograniczenie majštków ziemskich do 80 ha i lasów do 25 ha przy symbolicznym odszkodowaniu. PóŸniej polska gazeta donosi, że w jednym ze szlacheckich dworów zastrzelił się 51-letni obywatel A.N., osierociwszy żonę i troje dzieci. Bo nie miał na „rekwizycje i podatki".

Majštki tych, którzy służš w wojsku polskim, sš konfiskowane. Zamyka się polskie szkoły, a ukończenie jednego z czterech polskich gimnazjów uniemożliwia uzyskanie państwowej posady. Litwini zmieniajš tę politykę dopiero w 1938 r., gdy Hitler sięga po Kłajpedę.

Pułkownik Leon Mitkiewicz-Żółłtek, polski attaché wojskowy w Kownie, pisał: „(...) gdybyœmy mogli zapewnić Litwie rzeczywistš pomoc przeciwko Niemcom w sprawie Kłajpedy, to Litwa, a œlad za niš i reszta państw bałtyckich, znalazłaby się natychmiast w sojuszu politycznym i wojskowym z Polskš". To jednak – o czym wiedział nie tylko płk Mitkiewicz, ale i naczelny wódz Rydz-Œmigły – przekraczało polskie siły.

Widziane z Warszawy

Dwudziestolecie to czas na Kresach trudny nie tylko politycznie, ale i gospodarczo. Polska władza zastaje Kresy zrujnowane. Hrabia Jan Tyszkiewicz, dziedzic Waki, doprowadza gosposię do rozpaczy swoim strojem: „doprawdy dziury, dziury i dziury takie, że bawełna na 5 metrów zaledwie na dwie pary skarpetek wystarczy".

Majštki ziemskie nie były w lepszym stanie. W dodatku poza polskš Wileńszczyznš i paroma jeszcze zaledwie miejscami, jak poleski Łohiczyn, białoruscy i ukraińscy chłopi sš nastawieni obojętnie lub wrogo do polskiej władzy. Białorusini ze słabym poczuciem tożsamoœci narodowej i Ÿle wykształceni stanowiš œwietnš pożywkę dla agitacji komunistycznej.

Charakterystyczna jest droga polityczna jednego z ich kluczowych przywódców, Bronisława Taraszkiewicza, który najpierw zabiegał o autonomię i język białoruski jako urzędowy na zamieszkanych przez nich terenach, potem wstšpił do KPZB, pojechał na konferencję do Moskwy, a po powrocie założył nowš organizację Hromada, będšcš już agenturš wpływu. Został rozstrzelany w Moskwie w 1938 roku.

Poleszucy, prawie niepiœmienni, tworzš zamkniętš, nieufnš grupę fascynujšcš dla naukowców, ale trudnš dla administracji. Duchowo należš do poprzednich epok, nawet chrzeœcijaństwo jest u nich jedynie œwieżym nalotem.

W kresowych miastach licznš grupę stanowiš Żydzi. Często nie znajš polskiego, sš rozgoryczeni ekscesami polskich wojsk w czasie wojny polsko-bolszewickiej – w oczach żołnierzy uchodzš za popleczników Moskwy. Żydowskie życie duchowe i polityczne tętni, ale poza wšskš grupš zasymilowanej inteligencji Polska Żydów specjalnie nie interesuje.

II Rzeczpospolita prowadzi wobec Kresów i zamieszkujšcych je mniejszoœci politykę niespójnš. Miota się między chęciš pozyskiwania przychylnoœci a twardo wytyczonym przez endeków planem narzucenia polskoœci siłš. Dmowski uważa metody „miękkie" za słaboœć.

„Zaspokoiwszy ich nadmierne dziœ apetyty, pozostawimy tę pięknš ziemię gnuœnym sytym próżniakom, których samoistnoœć dopóty będzie trwała, dopóki ktoœ energiczniejszy od nas swej ręki na nich nie położy" – ostrzega w „Myœlach nowoczesnego Polaka". Ostatecznie polityka endecka wygra pod koniec lat 30., kiedy nieudolni spadkobiercy Piłsudskiego oprš się na obozie narodowym i zacznš burzyć cerkwie.

Polska władza wprowadza własnš administrację. Wysyła urzędników, najchętniej z dawnego zaboru austriackiego, nazywanych galileuszami. Ci doprowadzajš miejscowych do szału. W Wilnie nakazujš zmianę uprzęży na małopolskš, bo tutejsza duha przy wozie kojarzy im się z Rosjš. By pozyskać kadrę na Kresy, rusza projekt budowy domów dla urzędników państwowych. Jeœli zsumować – 876 mieszkań. A i tak wojewoda poleski Kostek-Biernacki narzeka na jakoœć administracji: „Dusze niezłodziejskie sš rzadsze niż cielęta o dwóch głowach" – mawia.

Mimo to ruszajš projekty cywilizacyjne: melioracja Polesia, elektryfikacja, budowa dróg, budynków użytecznoœci publicznej, infrastruktury turystycznej, bo to ma być domenš słabo rozwiniętych gospodarczo terenów. Dwa inne pomysły – osadnictwo i reforma rolna – nie podobajš się ziemianom. Osadnictwo wojskowe ma zmienić proporcje narodowoœciowe. Polacy o silnej œwiadomoœci narodowej dostajš tu od państwa swojš ziemię. Sš młodzi, zakładajš rodziny. Jednak napotykajš na wrogoœć społecznoœci lokalnej, często także ziemian.

Na podstawie ustawy parcelacyjnej z 1925 roku do 1939 roku udało się rozparcelować około 60 proc. z przewidzianych do tego gruntów. „Wmówiono zbolszewiczałym chłopom, powracajšcym z głębi Rosji, że rzšd polski i własnoœć polska pomagać im sš obowišzani" – denerwuje się Henryk Skirmunt, pan na Mołodowie. Wyraża emocje większoœci ziemiaństwa.

Bieda jest wszędzie, ale nigdzie taka jak na Polesiu. To podatny grunt dla propagandy, a w wojnie o ludzkie dusze, jakš Moskwa prowadzi z II Rzeczpospolitš, kłamstwo jest potężnym orężem. „Mówię, że będzie wolno, że będzie lepiej, to moja zwykła metoda, że w Rosji wspaniałe zmiany – ekspresy, bezpłatne żywienie dzieci, teatry, międzynarodówka. Słuchajš z zachwytem i niedowierzaniem. A ja sobie myœlę – będziecie mieli swoje niebo całe w diamentach, wszystko będzie wywrócone na nice, wszystkich wyobraca i któryż to już raz mi żal" – pisał w „Dzienniku 1920" Izaak Babel.

Bandy sowieckie mordujš ziemian, policjantów i żołnierzy. II Rzeczpospolita reaguje adekwatnie dopiero po tym, gdy 1924 r. w nocnym ataku na Stołpce ginie urzędnik i siedmiu policjantów. Powstaje Korpus Ochrony Pogranicza – jednostka majšca nie tylko posługiwać się broniš, ale także przeciwdziałać propagandzie komunistycznej.

KOP spełnia swojš funkcję. I zapłaci za to cenę w dołach Katynia. Bolszewicka Rosja musi jednak zmienić strategię – teraz będzie rozwijać w Polsce agenturę wpływu. Czołówkę wyszkoli w Moskwie Komintern razem z kolejnymi wcieleniami Czeka. Agitatorzy sšczš do ucha chłopom bajki o sowieckim dobrobycie. W tym czasie w Sowietach miliony chłopów umierajš podczaskolektywizacji.

Żywcem zakopani

Utalentowany sowiecki szpieg i błyskotliwy warszawski adwokat Teodor Duracz będzie skutecznie bronił przed sšdem kolegów po fachu. Częœć uniknie kary, inni pójdš do polskich więzień, co uchroni ich przed stalinowskimi czystkami. Wyjdš we wrzeœniu 1939 r.

Wtedy, kiedy ich działalnoœć na Kresach przyniesie owoce: do głosu dojdš ich uczniowie. Białoruskie bandy miejscowych komunistów i kryminalistów wyposażone w chałupnicze obrzyny i sprzęt domowego użytku rozprawiać się będš z ziemiaństwem. Rodzinę Wołkowickich w Brzostowicy Małej pod Grodnem zwišżš drutem kolczastym, do ust wlejš rozrobione wapno, a następnie żywcem zakopiš. Długš listę powieszonych, zastrzelonych, zarżniętych i zakopanych zbierze prof. Krzysztof Jasiewicz w „Zagładzie polskich Kresów". Największym szczęœciem dla polskich ziemian będzie, jeœli uda im się stamtšd uciec.

Potem przyjdzie rzeŸ na Wołyniu i w Galicji. W litewskich Ponarach, z udziałem szaulisów, wileńska inteligencja i żołnierze AK wypełniš doły po zbiornikach paliwa. To koniec projektu, po którym sowiecka Rosja wyrysuje w Jałcie nowš mapę. Największym jednak jej zwycięstwem jest to, że po bratobójczych zbrodniach narody, które kiedyœ były jednym państwem, nie odzyskajš już do siebie zaufania.


PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej":


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95


ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL