Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Wszystkie twarze Magdaleny Ogórek

Miłe złego poczštki. Konwencja wyborcza kandydatki na prezydenta w 2015 roku, SLD demonstruje pełne poparcie, sondaże obiecujš niezły wynik. Potem było tylko gorzej. Ale polityka być może jeszcze upomni się o Magdalenę Ogórek
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Kandydatka na Miss Œlšska i Zagłębia, aktorka, doktor nauk humanistycznych, partyjna urzędniczka, ekspert ds. Koœcioła, dziennikarka, tropicielka wywiezionych w czasie II wojny œwiatowej z Polski dzieł sztuki, kandydatka na prezydenta RP. Jakie będzie następne wcielenie?

Czy oznakš kręgosłupa jest zmiana nazwiska z Berman na Borowski?" – spytała byłego marszałka Sejmu Marka Borowskiego Magdalena Ogórek na Twitterze. Pretekstem do tego była wypowiedŸ Borowskiego na temat Jarosława Gowina, któremu polityk lewicy zarzucił brak owego kręgosłupa okazany przy okazji reformy sšdownictwa. Gowin jš najpierw poparł, a potem przyklasnšł prezydentowi Andrzejowi Dudzie, który jš zawetował.

Tym jednym wpisem Ogórek wywołała pod koniec lipca prawdziwš burzę. Gromy spadły rzecz jasna z lewej strony, ale protestowali też ludzie prawicy. Zasiadajšca w Radzie Mediów Narodowych Joanna Lichocka przypomniała, że Borowski mówił publicznie o historii swojej rodziny (jego stryj Bronisław Berman był zwišzany z Komunistycznš Partiš Ukrainy Zachodniej, a ojciec Wiktor Borowski przed wojnš był działaczem Komunistycznej Partii Polski), a o samym wpisie Ogórek napisała, że nie jest „ani celny, ani elegancki". A Tomasz Terlikowski stwierdził, że „przypominanie nazwisk ojców to nie jest tradycja Lecha Kaczyńskiego".

Pikanterii całej sprawie – na co również zwracał uwagę Terlikowski – dodawał fakt, że dwa lata wczeœniej Ogórek startowała w wyborach jako kandydatka Sojuszu Lewicy Demokratycznej. „Czy wtedy jej nie przeszkadzały KPP-owskie korzenie działaczy SLD? A jeœli przeszkadzały, to czemu o tym wówczas nie mówiła?" – pytał retorycznie.

I choć Ogórek z SLD nic nie łšczyło już od dwóch lat, to wspomniany wyżej wpis na temat Borowskiego był spektakularnym epilogiem lewicowego etapu jej życia. Rzeczniczka Sojuszu Anna Maria Żukowska oœwiadczyła, że politycy tej partii przestanš pojawiać się we współprowadzonym przez Ogórek programie „Studio Polska", a lider SLD Włodzimierz Czarzasty nazwał popieranie w przeszłoœci Ogórek przez jego ugrupowanie „debilnš decyzjš". – Według mnie ona wcišż ma ambicje polityczne i uznała, że skoro wygrała prawica, to trzeba się zwišzać z PiS – mówi w rozmowie z „Plusem Minusem" Leszek Miller. Bo dziœ Ogórek, która jeszcze w 2015 r. pisała o Józefie Oleksym jako o „pięknej postaci", która „na lata została jej mentorem", dziœ na Twitterze dziękuje „Bogu i premier Beacie Szydło, że nikt nie rzuca kamieniami w jej samochód".

Skšd taka zmiana? Była kandydatka na prezydenta rozmowę z „Plusem Minusem" zaczyna od podkreœlenia, że nigdy nie była członkiem SLD. Dodaje, że nigdy nie zmieniła też poglšdów. – Tym, którzy mówiš, że dokonałam wolty odpowiadam: nie czytaliœcie mojego programu. Tymczasem PiS wiele z postulatów, o których mówiłam uznało za zasadne – podkreœla, wymieniajšc w tym kontekœcie m.in. uszczelnienie systemu œcišgania podatku VAT czy budowę obrony terytorialnej. – Jak mam krytykować rzšd, który mój program realizuje? – pyta.

Twarz pierwsza: piękna Magda z Rybnika

Kiedy na poczštku 2015 r. nieoczekiwanie weszła do wielkiej polityki, zostajšc kandydatkš SLD na prezydenta, wszyscy zwrócili uwagę na jej urodę. Elegancka, bardzo atrakcyjna 35-latka wyglšdała bowiem bardziej na modelkę niż zawodowego polityka. W mediach pojawiła się nawet pogłoska, że oto do polityki wchodzi była Miss (bšdŸ według innej wersji – wicemiss) Œlšska i Zagłębia – ale okazało się to pewnym nadużyciem. Rzeczywiœcie, Ogórek brała udział w wyborach najpiękniejszej dziewczyny Œlšska i Zagłębia w 1998 r., ale żadnego trofeum z nich nie przywiozła. Niemniej jednak tabloidy szybko dotarły do jej zdjęcia z tamtych czasów, na którym 19-letnia Magda pozuje w jednoczęœciowym kostiumie kšpielowym.

Ogórek miała też za sobš karierę aktorskš – czym wprawdzie SLD w tamtym czasie się nie chwalił – ale co trudno było ukryć. W 2000 r. została laureatkš konkursu „Piękne dziewczęta na ekran" organizowanego przez miesięcznik „Film" – co pomogło jej znaleŸć miejsce w show-biznesie. Zagrała epizody w serialach „Lokatorzy" oraz „Czego się bojš faceci, czyli seks w mniejszym mieœcie", dłużej widzowie mogli jš oglšdać w serialu „Na dobre i na złe", w którym grała jednš z pielęgniarek. Wystšpiła też w pełnometrażowych filmach „Los Chłopacos" oraz „Pokaż kotku, co masz w œrodku".

Dziœ Ogórek podkreœla, że nigdy nie wišzała przyszłoœci z aktorstwem – skorzystała jednak z możliwoœci zarabiania w ten sposób, by finansować naukę w Warszawie. Ogórek pochodzi bowiem z Rybnika (jej ojciec jest górnikiem, matka zmarła na raka piersi, gdy przyszła kandydatka na prezydenta miała 13 lat). – W domu się nie przelewało, a kilka dni na planie zdjęciowym pozwalało mi na opłacenie zakwaterowania, wyżywienia, zapłacenia rachunków – i pozostawiało czas na naukę. Dla mnie zawsze nauka była na pierwszym miejscu. W domu obowišzywała zasada, że ksišżka jak kromka chleba nie może leżeć na podłodze, należy się jej szacunek – wspomina. Dodaje, że w tamtych czasach (czyli na poczštku XXI w.) pracy dla młodych brakowało, a jej koledzy ze studiów musieli po zajęciach pracować m.in. w McDonald's. – To było doœwiadczenie cenne pod względem finansowym, ale jednoczeœnie wiedza zdobyta na planie była póŸniej bardzo przydatna w czasie pracy w mediach – dodaje.

Mogłoby się wydawać, że „sceniczna" uroda będzie dla Ogórek atutem w polityce. Tak jednak do końca się nie stało. – To otwiera wiele drzwi, ale bardzo dużo też zatrzaskuje. Jeœli kobieta jest uważana za atrakcyjnš to nawet w poważnej, politycznej rozmowie zderza się z pytaniami o swój wyglšd. Na takie pytanie nie da się udzielić mšdrej odpowiedzi – i już kobieta jest kilka kroków do tyłu w stosunku do mężczyzny. Nie pamiętam, aby kontrkandydaci w wyborach prezydenckich byli pytani o to, jakie garnitury noszš – zauważa.

W czasie kampanii Magdalenę Ogórek pytano m.in. o to, jak dużo czasu zajmuje jej przygotowanie makijażu, a jeden z ogólnopolskich portali potrafił pisać o niej „piękna kandydatka". Kiedy startowała w wyborach parlamentarnych w 2011 r., dziennikarz jednej z lokalnych gazet pytał, czy rozważa przed wyborami sesję w „Playboyu" i zapewniał, że wszyscy jego koledzy głosowaliby na niš, gdyby mieszkali w Rybniku. Z kolei po konwencji Ogórek kandydatki na prezydenta Jan Tomaszewski, wówczas poseł PO, pytał: Czy to jest lalka Barbie?

Specjalista ds. marketingu politycznego dr Bartłomiej Biskup przyznaje, że atrakcyjny wyglšd może być problemem, jeœli nie towarzyszy mu doœwiadczenie polityczne. W przypadku Ogórek, jego zdaniem, problemem było to, że była „zbyt słabo pozycjonowana". – Wykreowano jš w kampanii prezydenckiej jako młodš, ładnš, fajnš – i tyle – tłumaczy. Takie odium, jak dodaje, wcišż na niej cišży.

Twarz druga: doktor Magdalena

Do kampanii prezydenckiej jeszcze wrócimy, ale już w tym miejscu trzeba zaznaczyć, że postrzeganie Ogórek jako osoby, której najważniejszym atutem jest uroda, jest dla niej krzywdzšce. Z wykształcenia jest historykiem – studia magisterskie ukończyła na Uniwersytecie Opolskim. To był jednak tak naprawdę dopiero poczštek jej edukacji.

W czasach gdy, jak wspomniała, zarabiała aktorstwem na studia w Warszawie, była studentkš studiów podyplomowych z zakresu integracji europejskiej na UW. W swoim CV ma też ukończone studia tematyczne w European Institute of Public Administration w Maastricht. Tytuł doktora uzyskała w 2009 r. – Uniwersytet Opolski przyznał go jej po obronie pracy o œredniowiecznych ruchach heretyckich na Œlšsku i Morawach. Wkrótce zaczęła pojawiać się w mediach w roli ekspertki w dziedzinie Koœcioła.

W swoim dorobku Magdalena Ogórek ma też ksišżkę na temat templariuszy („Polscy templariusze. Mity i rzeczywistoœć" wydanš w 2005 r.), a obecnie pracuje nad pozycjš popularnonaukowš ujawniajšcš szczegóły podejmowanych przez niš starań o odzyskanie dzieł sztuki, które zostały wywiezione z Polski w czasie wojny. – Życie naukowe jest integralnš częœciš mojego życia zawodowego – podkreœla Ogórek. I przyznaje, że planowała pisanie habilitacji, ale ostatecznie zdecydowała się najpierw napisać „esej reportażowy, w którym opisze proces sprowadzania obrazów do Polski". Ksišżka ma ukazać się jesieniš i, jak zapewnia Ogórek, o jej napisanie prosili jš widzowie jej programów w wysyłanych do niej e-mailach.

To jedna strona medalu. Drugš jest ocena jej dotychczasowych publikacji. Ksišżce o templariuszach zarzucano, że autorka zbyt chętnie cytowała Ÿródła o wštpliwej wiarygodnoœci, ale też językowš niechlujnoœć i błędy edytorskie. Jeœli zaœ chodzi o jej doktorat, to w 2013 r. dr hab. Paweł Kras z Katolickego Uniwersytetu Lubelskiego w opublikowanej w „Rocznikach historycznych" recenzji stwierdził, że „autorka albo niezbyt dobrze orientuje się w stanie badań, albo œwiadomie go ignoruje". Ogólnie zdaniem dr. Krasa praca w praktyce nie wniosła niczego nowego do wiedzy na opisywany przez autorkę temat.

Twarz trzecia: urzędniczka

Do polityki zaczęła zbliżać się w 2003 r. Najpierw odbyła praktykę studenckš w Biurze Integracji Europejskiej Kancelarii Prezydenta (w tamtym czasie był nim Aleksander Kwaœniewski). Potem odbyła staż w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (premierem był wówczas Leszek Miller). A w grudniu 2003 r. poznała Józefa Oleksego.

Okolicznoœci tego spotkania były niecodzienne. Ogórek wzięła udział w programie TVP „Spełniamy marzenia", a jej marzeniem – jak się okazało – było właœnie spotkanie z Oleksym. Do takiego spotkania pod czujnym okiem telewizyjnych kamer doszło w grudniu 2003 r. Niedługo póŸniej Ogórek rozpoczęła pracę w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, na czele którego od stycznia do kwietnia 2004 r. stał właœnie Oleksy.

Pytana o tamten epizod mówi dziœ, że Polska przygotowywała się do akcesji do UE, a ona była wtedy tš tematykš bardzo zainteresowana. O byłym premierze mówi, że czuła dla niego „szacunek i podziw za prowadzenie unijnych negocjacji". – Nie ukrywam, że chciałam go o wiele sytuacji zapytać – dodaje. Podkreœla też, że nie rozumie czemu po latach, gdy już ubiegała się o prezydenturę, zarzucano jej m.in. w tym kontekœcie, że „zawsze wiedziała, gdzie ma się znaleŸć i co zrobić". – Gdyby pisano o mężczyŸnie, zachwycano by się tym, jaki był ambitny i zaradny – ocenia.

To w MSWiA poznała przyszłego męża – Piotr Mochnaczewski był dyrektorem Departamentu Integracji Europejskiej i Współpracy Międzynarodowej, w którym pracowała. Znajomoœć zakończyła się œlubem, na którym œwiadkiem był Ryszard Kalisz.

Z resortem rozstała się w 2006 r., niedługo po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych. Dwa lata póŸniej rozpoczęła pracę w Klubie Parlamentarnym SLD, gdzie została szefowš gabinetu politycznego ówczesnego lidera Sojuszu Grzegorza Napieralskiego. Ta praca – zwłaszcza po zrobieniu przez Ogórek doktoratu – nie odpowiadała jednak jej ambicjom. Partia wysłała jš więc w wyborczy bój.

Twarz czwarta: polityk

W 2011 r. otrzymała drugie miejsce na liœcie SLD w wyborach do Sejmu w okręgu wyborczym numer 30 obejmujšcym jej rodzinny Rybnik. W czasie kampanii mówiła o sobie jako o „kobiecie lewicy". Walczšcemu z Sojuszem o „rzšd dusz" na lewicy Januszowi Palikotowi zarzucała, że ten w przeszłoœci prowadził „ultraprawicowe pismo" (chodziło o tygodnik „Ozon"). Pytana o to, czy nie jest lewicowym odpowiednikiem „aniołków PiS" przekonywała, że w Prawie i Sprawiedliwoœci „aniołki majš złagodzić twarz partii", która jest „twarzš Kaczyńskiego, Macierewicza czy Fotygi". Mówiła też o inspiracji kampaniš Baracka Obamy. – Ja również chcę powiedzieć, w przeciwieństwie np. do kolegów z PiS, że musimy patrzeć w przyszłoœć, a nie poœwięcać energię na rozdrapywanie ran z przeszłoœci – przekonywała w jednym z wywiadów.

Efekt? Ogórek zdobyła 3751 głosów, 1,42 proc. wszystkich oddanych w okręgu. Mandatu nie dostała, podobnie jak żaden inny polityk SLD startujšcy z jej listy.

Po wyborczym niepowodzeniu na pewien czas zniknęła z politycznych radarów. Była nauczycielem akademickim, współpracowała z NBP (m.in. jako redaktor w wewnętrznym piœmie banku), trafiła do TVN, gdzie najpierw pojawiła się jako ekspert w „Dzień dobry TVN", a potem została prowadzšcš magazynu „Œwiat". Wiele wskazywało na to, że polityczna kariera Ogórek dobiegła końca.

Wszystko zmieniło się w grudniu 2014 r. SLD miał problem z wyłonieniem kandydata na prezydenta. Kolejni pretendenci wycofywali się, albo hamletyzowali. Wszyscy byli przekonani, że start w wyborach oznacza klęskę w starciu z walczšcym o reelekcję Bronisławem Komorowskim. Dołujšce w sondażach SLD nie mogło sobie jednak pozwolić na oddanie kampanii prezydenckiej walkowerem. I wtedy jeden z czołowych działaczy partii Leszek Aleksandrzak zaproponował: A może Ogórek?

Dziœ pomysłodawca tej kandydatury w rozmowie z „Plusem Minusem" tłumaczy, że SLD „szukało kogoœ nowego na lewicy, nowego otwarcia". – Młoda kobieta, wykształcona, trochę w polityce obyta, wydawało się, że to najlepsza kandydatura – mówi. Podkreœla, że nikt nie stawiał na to, że Ogórek wygra wybory. – Chodziło o niezły wynik, o to żeby SLD chciało się utożsamiać z nowš osobš, o nowe otwarcie – mówi.

Ogórek wspomina, że zgodziła się kandydować, ale postawiła warunki: jak wspomina, obiecano jej, że będzie mogła przedstawić swój program, a partia udzieli jej wszelkiej niezbędnej pomocy. – Dla nikogo nie było tajemnicš, że byłam człowiekiem z zewnštrz i że mam nieco inne poglšdy – podkreœla.

Jej kampania rozpoczęła się niezręcznie, bo ogłoszenie jej kandydatury odbyło się w dniu œmierci Józefa Oleksego. Co więcej, na tej pierwszej konferencji mówił tylko Leszek Miller (potem, gdy kandydatka milczała przez kolejne tygodnie, w sieci pojawiły się memy przedstawiajšce Leszka Millera z podpisem „Magdalena Ogórek przygotowujšca się do spotkania"). Mimo to poczštek nie był zły – w pierwszych sondażach Ogórek zdobywała 6–8 proc. głosów, co plasowało jš nawet na trzecim miejscu w stawce kandydatów do prezydentury. Nieco poprawiły się też notowania Sojuszu – przez co zaczęto mówić nawet o efekcie Ogórek. Niektórzy publicyœci pisali, że to może się udać – zastanawiali się nawet, czy kandydatka po wypromowaniu się w czasie kampanii nie porzuci SLD.

Jeszcze na konwencji, która odbyła się w niewielkiej miejscowoœci pod Warszawš – Ożarowie Mazowieckim – wszystko wydawało się w porzšdku. – Została bardzo dobrze przyjęta, wygłosiła tekst typowo socjaldemokratyczny – wspomina Miller. Potem jednak nagle Ogórek zniknęła.

Co się stało? Wersję sš dwie. Miller mówi, że prawdopodobnie posłuchała złych doradców. – Ktoœ przekonał jš, że ponieważ elektorat SLD i tak ma gwarantowany, to musi szukać innego i powinna się przesunšć daleko w prawo – mówi były premier. Z kolei Aleksandrzak dodaje, że kandydatce na pewno nie pomogło to, że nie wszyscy czołowi politycy SLD przyjęli jej kandydaturę życzliwie. – Częœć kierownictwa partii, która nie została zaproszona do pracy w sztabie, próbowała zrobić wszystko, żeby jej się udało – wspomina. I wtedy, jak mówi, kandydatka „zaczęła stroić fochy". – Charakterologicznie była trudna – podsumowuje.

Ogórek widzi to inaczej. – Po dwóch tygodniach od ogłoszenia kandydatki, sztab, który miał jej pomagać, natychmiast się rozpierzchł i zostałam sama na placu boju. Ja tę kampanię prowadziłam w pojedynkę – przekonuje.

To właœnie tym osamotnieniem tłumaczy unikanie występów w mediach w pierwszej częœci kampanii. – Natychmiast po zgłoszeniu mnie jako kandydatki w wyborach prezydenckich spadło na mnie 100 nagłówków w prasie, tabloidach, gdzie były same kłamstwa – wspomina. I dodaje, że ponieważ pozostała z tym wszystkim sama, postanowiła ten etap przeczekać. – Byłabym pytana tylko o to, co miało na celu dyskredytowanie mnie jako kandydatkę – podkreœla.

Faktycznie, media postanowiły doœć dokładnie przeœwietlić Ogórek. „Newsweek" pisał o jej mężu majšcym ukrywać przed uczelniš, której był rektorem, informację o tym, że był skazany prawomocnym wyrokiem sšdowym. „Polityka" wytykała SLD, że ten powołuje się na bezpłatne staże odbywane przez kandydatkę w KPRM i Kancelarii Prezydenta jako dowód jej politycznego doœwiadczenia. „Wprost" w dwuznaczny sposób pisał o jej znajomoœci z Bartoszem Węglarczykiem, z którym pracowała w TVN 24 – za co zresztš ówczesny redaktor naczelny Sylwester Latkowski szybko przeprosił. – Skala ataku na mnie była 100 razy większa niż na Włodzimierza Cimoszewicza w 2005 r. (wówczas kandydat SLD wycofał się z wyborów – red.) – ocenia Ogórek. – Byłoby mi łatwiej, gdybym miała sztab taki, jaki miał Andrzej Duda: dzielny, pracowity, który pod wodzš Beaty Szydło pracował na sukces swojego kandydata. Zazdroœciłam mu go.

Medialne milczenie przerwała po kilku tygodniach, by zaczšć prezentować swój program. I nie był to program lewicowy. Ogórek mówiła o koniecznoœci napisania prawa od nowa – zwłaszcza prawa podatkowego, które miałoby być prostsze, przez co stymulowałoby przedsiębiorczoœć. Obiecywała podniesienie kwoty wolnej od podatku do poziomu 20 tys. zł. Mówiła też o koniecznoœci stworzenia obrony terytorialnej i wydawania pieniędzy na armię tak, by stymulować rodzimy przemysł zbrojeniowy. Chciała też poprawić relacje Polski z Rosjš, czego wyrazem była jej głoœna wypowiedŸ o tym, że jako prezydent podniosłaby słuchawkę i zadzwoniła do Władimira Putina. Jeœli dodamy do tego eleganckie ubrania, w których prezentowała się w mediach, mamy obraz polityka, który œwietnie reprezentowałby „młodych, wykształconych, z dużych miast" – czyli klasę œredniš raczej wyższš niż niższš. To nie był Grzegorz Napieralski rozdajšcy przed fabrykš jabłka o pištej rano zaczynajšcym pracę robotnikom. Elektorat SLD tego nie kupił.

Od Ogórek całkowicie odwróciło się też SLD. Jak wspomina Miller, pojawił się nawet pomysł, by wycofać poparcie dla niej, ale ostatecznie kierownictwo partii uznało, że byłoby to rozwišzanie jeszcze gorsze. Ogórek zaœ wycofywać się nie zamierzała. – Bardzo jestem z tego dumna, w cišgu całej kampanii nie miałam ani razu myœli, żeby się wycofać. Mam taki charakter, że jeżeli się czegoœ podejmuję, to doprowadzam to do końca – mówi dziœ.

– Kandydatka nie zgrała się z ugrupowaniem, które jš wystawiło. To bezprecedensowy przypadek – przyznaje dr Biskup.

Skończyło się na 353 883 głosach, co stanowiło 2,38 proc. wszystkich oddanych w I turze głosów. Ogórek wyprzedził nawet wieczny pretendent do prezydentury Janusz Korwin-Mikke. Po latach sama zainteresowana nie patrzy na to jako na porażkę. – Ten wynik dla mnie był honorowy, dokładnie taki sam, jak wyniki innych kobiet, które kandydowały na prezydenta: Hanny Gronkiewicz-Waltz czy Henryki Bochniarz – mówi. Dodaje, że była to dla niej bezcenna lekcja polityczna i medialna. I zapewnia, że niczego nie żałuje. – Gdybym miała cofnšć czas, podjęłabym takš samš decyzję, bo miałam szansę przedstawić Polakom swój program i bardzo chciałam z tej szansy skorzystać – podsumowuje.

Twarz pišta: poszukiwacz zaginionych dzieł

Kampania była czasem, gdy wszystkie mosty pomiędzy Ogórek a SLD zostały spalone. Przez chwilę wydawało się jednak, że być może zostanie w polityce, choć pod innym sztandarem. – Rozważam swojš dalszš drogę, ale jeszcze nie wiem, czy będzie to aktywnoœć polityczna. Dostaję wiele propozycji, jednak wszystkie muszę rozważyć – mówiła w lipcu 2015 r. Spekulowało się, że na listy mogš zaprosić jš Paweł Kukiz albo Janusz Korwin-Mikke.

Ostatecznie jednak zamiast politykš zajęła się tropieniem wywiezionych z Polski w czasie wojny dzieł sztuki. – Zdobytš rozpoznawalnoœć wykorzystałam do popularyzacji historii sztuki. Gdy zaczęłam mówić o stratach wojennych, przez to, że byłam znana, byłam lepiej słyszana – mówi.

W paŸdzierniku 2015 r. na łamach „Rzeczpospolitej" Ogórek opisała wyniki dziennikarskiego œledztwa dotyczšcego losów m.in. obrazu „Wojna postu z karnawałem" Pietera Brueghla, w którego wywiezienie z Polski miał być zamieszany SS-Gruppenführer Otto von Wächter. Przez pewien czas prowadziła też program „Atlas sztuki" emitowany w serwisie rp.pl. We wrzeœniu 2016 r. teksty o zaginionych dziełach sztuki zaczęła publikować w „Do Rzeczy". Od stycznia 2017 r. prowadzi w Polskim Radiu 24 poœwięcony takiej samej tematyce program „Utracone, odzyskane".

Jej œledztwo w sprawie dzieła Brueghla zakończyło się zwrotem przez syna esesmana trzech zrabowanych przez Wächtera dzieł sztuki. To właœnie historię ich odzyskiwania opisuje teraz w ksišżce. – Potem wrócę do poszukiwania utraconych dzieł sztuki. W kwestii strat z czasów II wojny œwiatowej jest jeszcze dużo tajemnic, dużo spraw do odkrycia, mnóstwo dzieł sztuki, które leżš u dzieci esesmanów – mówi. Dodaje, że pracuje też nad powołaniem fundacji, która zajmie się odzyskiwaniem zrabowanych dzieł.

Twarz szósta: dziennikarka

Powyborcza aktywnoœć Ogórek nie ograniczyła się jednak do kwestii dzieł sztuki. Od 2016 r. była kandydatka na prezydenta coraz częœciej zaczęła komentować kwestie z zakresu polityki międzynarodowej i wewnętrznej. I dała się poznać jako osoba kibicujšca obecnej władzy. W jednym z wywiadów Jarosława Kaczyńskiego nazwała „wybitnym strategiem", o rzšdach PO–PSL mówiła, że Polska była wówczas „podnóżkiem innych państw", Andrzeja Dudę chwaliła za „aktywnš prezydenturę"; a KOD zarzucała dšżenie do obalenia legalnie wybranych władz.

Jeszcze przed kampaniš prezydenckš, w czasach gdy była zwišzana z TVN 24, prowadziła magazyn „Œwiat" poœwięcony polityce międzynarodowej. Po wyborach prezydenckich znacznie częœciej wypowiadała się jednak w kwestiach polityki wewnętrznej. Miejsce dla niej znalazło się w TVP, gdzie jest współprowadzšcš programów publicystycznych „W tyle wizji" i „Studio Polska".

Czy myœli o powrocie do polityki? – Jest mi dobrze tu, gdzie jestem – zapewnia. Dodaje, że ceni sobie kontakt z widzami. – W najbliższym czasie widzę się w mediach – podsumowuje. A potem? – Nie wykluczam, że moje drogi z politykš kiedyœ jeszcze się przetnš, ale w najbliższych latach absolutnie nie mam takich planów – mówi dziœ. W połowie 2016 r. w rozmowie z TVP Info spekulowała natomiast, że zdobyte w wyborach prezydenckich głosy mogš być asumptem do stworzenia partii politycznej, albo startu w wyborach prezydenckich 2020 r.

– Ciężko pracuje na to, by znaleŸć się w kręgu politycznego zainteresowania siły rzšdzšcej – ocenia Miller. Z kolei dr Biskup uważa, że dziœ dla Ogórek wcišż obcišżeniem mogš być dawne zwišzki z SLD. Ale nie będzie to problemem zawsze. – Im więcej czasu upłynie, tym ludzie będš bardziej o tym zapominać – dodaje. I sugeruje, że być może dlatego Ogórek trafiła do TVP, by się „zasłużyć" prawicowym wyborcom.

To właœnie chęciš przypodobania się prawicowemu elektoratowi wiele osób tłumaczy też wpisy Ogórek na Twitterze. Ale kiedy jš o to pytam – wybucha œmiechem. – Zawsze mówiłam i pisałam to, co myœlę. Tweety wynikajš z obecnej sytuacji, ja komentuję rzeczywistoœć zastanš. Nie będę się powstrzymywała od krytyki tylko dlatego, że ktoœ sobie coœ pomyœli – podkreœla. I tłumaczy, że np. wpis z podziękowaniami dla Szydło za bezpiecznš jazdę po Polsce wynikał z doœwiadczeń, jakie zdobyła, podróżujšc po Europie w zwišzku z pracš zawodowš. – Za zachodniš granicš niebawem możemy mieć do czynienia z „kalifatem", Niemcy sš pokojowo anektowane przez œwiat islamski. Ja jestem przeciw przyjmowaniu uchodŸców i cieszę się z polityki rzšdu, czemu wyraz dałam na Twitterze – tłumaczy.

– Jest inteligentna, aktywna, opowiada się zdecydowanie po prawicowej stronie. Może jej się udać – ocenia dr Biskup.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL