Plus Minus

Agent jej sowieckiej mości

Towarzysz Bond, czyli Stanisław Mikulski w życiowej roli
POLFILM/EAST NEWS
„Stawka większa niż życie" na tle peerelowskich produkcji wyróżniała się amerykańskim rozmachem, dynamiczną akcją i znakomitą grą aktorów.

10 października 1968 roku miała miejsce premiera serialu "Stawka większa niż życie". Przypominamy tekst archiwalny

Czy superagent brytyjskiego wywiadu, walczący z KGB i terrorystyczną organizacją Widmo, James Bond, był wzorem dla twórców serialu „Stawka większa niż życie"? Tylko z pozoru pytanie wydaje się absurdalne. Aż do 1988 roku filmy z obcym ideologicznie Bondem były objęte zakazem wyświetlania w peerelowskich kinach. W przeciwieństwie do większości obywateli, scenarzyści mieli jednak możliwość wyjazdu za żelazną kurtynę – do Paryża, Londynu czy Wiednia, gdzie mogli obejrzeć „Bonda". Inspirację filmami zrealizowanymi na podstawie powieści Iana Fleminga potwierdził mi reżyser Janusz Morgenstern w lutym 2009 roku. Choć sam ich wówczas jeszcze nie oglądał, wspomniał, że któryś ze scenarzystów podczas pobytu za granicą widział co najmniej jeden odcinek.

W grę wchodziły cztery filmy. Przed pierwszym klapsem „Stawki większej niż życie", w marcu 1967 roku, w kinach wyświetlano: „Doktora No" (1962), „Pozdrowienia z Rosji" (1963), „Goldfingera" (1964) oraz „Operację Piorun" (1965). Poza trzecim z wymienionych filmów, zrealizowanym przez Guya Hamiltona, pozostałe wyreżyserował Terence Young.

Dziewczyny Klossa

Działaniom Agenta 007 towarzyszyło co najmniej kilka pięknych kobiet. W „Doktorze No" była to Ursula Andress w roli Honey Ryder i obdarzona egzotyczną urodą Zena Marshall, grająca Miss Taro. W „Pozdrowieniach z Rosji" rolę Tatiany Romanowej powierzono Danieli Bianchi. W „Goldfingerze" pojawiła się Honor Blackman (Pussy Galore). W „Thunderball" uwagę zwracała miss Francji Claudine Auger jako Domino Derval oraz Lucianna Paluzzi w roli Fiony Volpe. Z punktu widzenia widza nie było istotne, czy pomagały superagentowi, czy też grały przeciw niemu, bo i tak zwykle nie były w stanie oprzeć się urokowi Agenta 007.

Podobny schemat znajdziemy również w „Stawce większej niż życie". Klossowi towarzyszyły wyróżniające się urodą aktorki, jak Beata Tyszkiewicz w roli Christin Kield, Aleksandra Zawieruszanka („Edyta") czy Teresa Kamińska, grająca kelnerkę Simone w odcinku Akcja «Liść dębu»". W serialu Konica i Morgensterna trudno co prawda mówić o „dziewczynach Klossa", niemniej jednak analogia widoczna jest prawie w każdym odcinku.

Inną wspólną cechą Bonda i Klossa jest nadludzka skuteczność. Obaj superagenci przewyższają skutecznością batalion komandosów elitarnej jednostki. W „Doktorze No" Bond nie tylko zabija głównego oponenta, ale także wysadza w powietrze jego laboratorium na Wyspie Krabów. Podobną „demolkę" J-23 wykonał samodzielnie w „Bez rozkazu".

Obu superherosów łączy także skala osiągnięć. Bond ratuje świat, a przynajmniej amerykańsko-brytyjską strefę wpływów przed mrocznymi siłami organizacji Widmo i KGB. Kloss zdobywa plany wału atlantyckiego, dokumentację nowego czołgu bądź lokalizuje bezcenne dla Moskwy archiwum Abwehry. Wprawdzie czasem rozmienia się na drobne, demaskując „wtyczkę" gestapo w oddziale „Bartka", lub likwiduje Lemnera, lecz jego działania ratują lokalne struktury NKWD przed zniszczeniem.

Zarówno Bond, jak i jego komunistyczny odpowiednik skutecznie posługują się bronią. Szkot upodobał sobie szczególnie niemieckiego walthera PPK kal. 7,65 mm. Broni tej początkowo używała niemiecka policja kryminalna (Kripo), w trakcie wojny nosili ją także oficerowie Luftwaffe i SS. Orężem Klossa był zwykle P08 Parabellum kal. 9 mm, choć w „Wiem, kim jesteś'" podczas oblężenia radiostacji, ostrzeliwał się z pistoletu maszynowego MPi 40, zwanego schmeisserem.

Z powieści „Stawka większa niż życie" dowiadujemy się, że w obozie pod Erewaniem J-23 przeszedł szkolenie w zakresie walki wręcz u japońskiego instruktora judo. Sprawnie posługuje się też pięścią.

W odcinku „Wielka wsypa" słyszymy wypowiedź konfidenta Zająca: „Muszę do Geibla, niech mnie pan wyprowadzi. Ten Kloss... – urwał nagle, bo Kloss stanął naprzeciw niego z butelką.

– Co? Ten Kloss? – zapytał. Przytknął szyjkę butelki do ust Zająca. Zając zakrztusił się, odtrącił butelkę rozpaczliwym gestem.

– On jest... – krzyknął, ale nie zdołał skończyć. Pięść Klossa wylądowała na jego podbródku. Jeszcze dwa szybkie ciosy i Zając upadł.

– Ta świnia – powiedział tonem wyjaśnienia – pochlapała mi mundur. Nie szanuje niemieckiego munduru.

Nokaut na konfidencie wzbudził entuzjazm Brunnera:

– Piąstkę to ty masz nie najgorszą, Hans! Nigdy cię o to nie posądzałem".

Również Bond wykazuje się znajomością sztuk walki. Pokonuje znacznie większych od siebie przeciwników, jak choćby Odd Joba, monstrualnego ochroniarza Aurica Goldfingera.

Akcja „Pozdrowień z Rosji" rozgrywa się w Stambule. Brzmi znajomo? Tak, bo kojarzy się z turecką misją Klossa w tym samym mieście w odcinku „Café Rosé". W obu przypadkach zobaczymy turecki göbek dansi (taniec brzucha). „Café Rosé" rozpoczyna się w pociągu, gdzie agentka SD Marta Kovacs sprawdza lojalność Klossa. Także w „Pozdrowieniach z Rosji" kulminacyjna scena ma miejsce w słynnym Orient Expressie na trasie Paryż–Stambuł. W obydwu produkcjach część fabuły rozgrywa się na terenie konsulatów ZSRS lub III Rzeszy.

W „Bondach" widzimy sceny licznych pościgów samochodowych, połączone z efektownymi eksplozjami i demolką. W „Stawce większej niż życie" namiastkę pościgów widzimy w „Ostatniej szansie", „Café Rosé" i „Podwójnym nelsonie".

Podczas posiedzenia komisji kolaudacyjnej odcinka „Café Rosé" reżyser Konic powiedział: – Z filmów szpiegowskich wiemy, że Stambuł jest traktowany jako miejsce spotkań przedstawicieli wszystkich wywiadów.

Nie ulega wątpliwości, że miał na myśli właśnie „Doktora No".

Mimo cenzorskich zapisów na filmy z Bondem legenda superszpiega szybko dotarła również do PRL. Obecny na jednej z kolaudacji Tadeusz Konwicki zauważył: „Kino sensacyjne na świecie ogromnie poszło do przodu. (...) Ukoronowaniem tego typu filmów są wszystkie Bondy, które coraz bardziej olśniewają widzów na Zachodzie".

Podczas kolaudacji Jerzy Pomianowski, kierownik literacki ZRF Syrena, relacjonował groteskową scenę ostrzelania komandora Bonda przez chińskich agentów w najnowszym wówczas „You Only Live Twice" (1967).

W „Doktorze No" Agent 007 za pośrednictwem agenta Felixa Leitera korzystał z pomocy amerykańskiej agencji wywiadowczej CIA. J-23 wspierał brytyjski wywiad w odcinkach „Café Rosé" i „Podwójny nelson". O ile współpraca wywiadów obydwu anglosaskich krajów jest niezaprzeczalnym faktem, to działanie Klossa na rzecz Brytyjczyków zakończyłoby się dlań spożyciem herbaty z polonem (Litwinienko), czołowym zderzeniem z ciężarówką, utonięciem lub zwyczajnie – porcją ołowiu w potylicy.

Z fabuły „Goldfingera" dowiadujemy się? o złocie Banku Rzeszy zatopionym w alpejskim jeziorze Toplitzsee. Dla przełożonych J-23 od sztabek złota znacznie cenniejsze były kartoteki agentów Abwehry, które w odcinku „Spotkanie" pułkownik Ring ukrył na dnie tego niemieckiego jeziora.

Analogii między „Stawką większą niż życie" a cyklem o szpiegu MI6 jest wiele. Kloss styka się z wieloma przeciwnikami, jak Staedtke czy Lohse. Wrogiem numer 1 aż do ostatniego odcinka pozostaje jednak gestapowiec Brunner. W „Doktorze No" głównym oponentem Bonda jest doktor Julius No. W „Pozdrowieniach z Moskwy" rolę dyżurnego szwarccharakteru pełnił Ernst Stavro Blofeld, grany przez Donalda Pleseance'a i Telly'ego Savalasa. Z powieści Fleminga dowiadujemy się, że demoniczny Blofeld urodził się w Danzig (Gdańsk), gdzie studiował Stanisław Kolicki, późniejszy J-23.

W pierwotnej wersji scenariusza odcinka „Żelazny krzyż" Safjan i Szypulski przewidzieli zaskakujący finał w iście bondowskim stylu. Jak pamiętamy z filmu, hrabia Wąsowski zginął podczas ataku „partyzantów" Reinera na więzienny konwój. Z pierwotnej wersji wynika, że hrabia przeżył i miał zostać przewieziony samolotem do Berlina pod eskortą SS:

„Wnętrze samolotu:

– Defekt silnika – słychać w słuchawkach, które ma na głowie SS-man. – Muszę lądować w tym lesie.

Samolot schodzi do lądowania, kołuje nad jakąś polaną. Wreszcie dotyka kołami ziemi. Pilot wychodzi z kabiny, zatrzymuje się przed SS-manem i bez uprzedzenia strzela mu prosto w twarz. Potem ściąga okulary. Poznajemy Franciszka.

– Nie zobaczy pan Berlina, panie poruczniku.

– Był pan niezawodny, kapitanie, jak zwykle niezawodny – mówi hrabia do Franciszka.

– To nie ja – mówi Franciszek. – Gdyby nie on...

– Chodźmy już. Pewnie nas ścigają. Musieli zauważyć lądowanie. Ale przedtem wzniecimy mały pożar.

Są już daleko w lesie, patrzą na płonący wrak samolotu".

Sposób przewożenia ważnego więźnia do stolicy III Rzeszy nasuwa skojarzenia z autentycznym wydarzeniem z okupowanej Warszawy. W nocy z 30 czerwca na 1 lipca 1943 roku kilkanaście godzin po aresztowaniu przez gestapo, na pokład Ju-52 uzbrojeni esesmani wprowadzili skutego kajdankami gen. Stefana Roweckiego „Grota", komendanta głównego Armii Krajowej. Aresztujący go SS-Untersturmführer Erich Merten otrzymał polecenie, by niezwłocznie dostarczyć go samolotem do Berlina. Hitlerowcy się obawiali, że AK podejmie próbę odbicia dowódcy. Gdy powstawał scenariusz odcinka, fakt lotu „Grota" do Niemiec był ogólnie znany. Już pod koniec lat 50. pisała o tym peerelowska prasa.

Pojedynek na gadżety

O gadżetach przygotowanych przez Q i jego techników dla Jamesa Bonda napisano już dziesiątki artykułów. W „Doktorze No" superagent używał przenośnego licznika promieniowania Geigera. Na jego lewej ręce widzimy legendarnego Rolexa Submarinera. Był to wczesny model 6538, tzw. Big Crown (rocznik 1958), wodoszczelny do głębokości 200 metrów (dziś 300 metrów), z indeksami pokrytymi fosforyzującym, lecz promieniotwórczym, radem oraz szkiełkiem z pleksiglasu.

Oryginalną bransoletę ze stali nierdzewnej zastąpiono nylonowym paskiem używanym przez pilotów wojskowych. Swoją sławę Submariner, notabene dziś najczęściej podrabiany zegarek świata, w dużej mierze zawdzięcza właśnie ekranizacji powieści Fleminga. Chętnie nosili go zarówno nurkowie Royal Navy, astronauta Scott Carpenter, aktorzy Robert Redford i Steve McQueen, jak i „umiłowany przywódca kubańskiego ludu", Fidel Castro. W nowszych „Bondach" widzimy zegarki innych producentów, lecz to właśnie Submariner jest kojarzony z Agentem 007.

Jeśli chodzi o zegarki, Kloss nie wypada gorzej od brytyjskiego agenta. W odcinku „Hotel Excelsior" na przegubie jego ręki widzimy zegarek Jaeger-LeCoultre Calibre 469/A z czarnym cyferblatem i małym sekundnikiem. Ten wysokiej klasy czasomierz był zamawiany zarówno dla Wehrmachtu, jak i dla armii alianckich. Firma z Le Sentier jeszcze przed wybuchem wojny dostarczała zegary pokładowe Chronoflite dla sowieckich samolotów wojskowych. Na ich cyferblatach widniała nazwa producenta, pozostałe napisy zaś wykonane były cyrylicą. Ponadto 10 tys. egzemplarzy modelu Jaeger-LeCoultre Calibre 479 zamówił British War Department. W „Ostatniej szansie", w scenie rozmowy z gestapowcem Lotharem, J-23 spogląda na cyferblat Tissot Antimagnetique. Mechanizm ze specjalnego stopu niklowego o nazwie Elinvar był odporny na działanie pola magnetycznego. W latach 40. rozwiązanie takie stosowano tylko w nielicznych modelach. Z kilku zegarków Klossa na wyróżnienie zasługuje także Omega Sub Second produkowana w latach 1939–1963 w wielu wersjach cywilnych i wojskowych.

W pierwszym z filmów Q wyposażył Bonda w walizkę z mechanizmem autodestrukcji. W „Pozdrowieniach z Rosji" agent posługiwał się już elektronicznym wykrywaczem podsłuchów telefonicznych oraz magnetofonem z wbudowaną kamerą.

W „Goldfingerze" wiele gadżetów zamontowanych zostało w służbowym Aston Martinie DB5 agenta. Były to obrotowe tablice rejestracyjne, miotacz wystrzeliwujący olej na drogę, katapultowany fotel pasażera i karabiny maszynowe zamontowane z przodu nadwozia. W „Operacji Piorun" widzowie mieli okazję podziwiać podwodną kamerę na podczerwień, kieszonkowe flary sygnalizacyjne, zegarek z wbudowanym licznikiem Geigera oraz miniaturowy magnetofon wmontowany w grzbiet książki.

W książce „Stawka większa niż życie", w opowiadaniu „Wielka wsypa", czytamy: „Na skraju poligonu, obok zarośli, kazał Kurtowi zatrzymać wóz pod pozorem pilnej potrzeby. Potrzebował dwóch minut, by wyjąć z klamry pasa aparat fotograficzny i trzykrotnie raz za razem nacisnąć spust".

W innym fragmencie jest mowa o małej, niezwykle precyzyjnej kamerze, ukrytej w klamrze pasa z napisem „Gott mit uns". Abwehra i NKWD często stosowały miniaturowe aparaty szpiegowskie Minox produkowane w firmie założonej przez Waltera Zappa. Z innych fragmentów dowiadujemy się o używaniu przez J-23 wytrychów otwierających każdy zamek, przygotowanych przez specjalistę z Wiesbaden.

Przy porównaniu wczesnego Bonda z Klossem warto wspomnieć o używanych przez nich samochodach. Naszpikowany gadżetami przez Q Aston Martin DB5 (1963) był uznawany za jeden z najbardziej ekskluzywnych i najszybszych samochodów świata. Sześciocylindrowy silnik o pojemności 4 litrów rozwijał moc 282 koni, co pozwalało na osiągnięcie prędkości 238 km/h. W „You Only Live Twice" (1967) komandor Bond nie prowadził samochodu, lecz był wożony Toyotą 2000GT przez Aki, agentkę japońskiego wywiadu.

J-23 wypadał skromniej, co wymuszała wojenna tematyka serialu. Jak wielu niemieckich oficerów jeździł Volkswagenem typ 82 Kübelwagen, czyli wojskową wersją popularnego garbusa. Umieszczony z tyłu czterocylindrowy silnik w układzie bokser o pojemności 1,1 litra rozwijał moc 25 KM. Innym pojazdem Klossa był używany powszechnie przez Wehrmacht motocykl BMW R71 z bocznym wózkiem. W odcinku „Ostatnia szansa" agent śledzi Annę i Ruperta, prowadząc mocno sfatygowanego Mercedesa 170V z końca lat 30.

Spojrzenie przez lufę

Również w sferze artystycznej obu produkcji można znaleźć liczne analogie. Czołówka filmów z Jamesem Bondem z widzianym przez lufę pistoletu (tzw. gun barrel sequence intro), realizowana za pomocą kamery otworkowej, jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych elementów w historii światowego kina. Pojawiła się w „Doktorze No" i przetrwała niemal dekadę, a motyw pistoletu Bonda w różnych konfiguracjach pozostał również w nowszych filmach. Wkomponowano go w napis „007", tworząc logo, powielane na milionach gadżetów reklamowych. Twórcy „Stawki większej niż życie" zrealizowali dynamiczną czołówkę, złożoną z fragmentów kilku odcinków: od samochodu Gebhardta spadającego z mostu w „Podwójnym nelsonie" przez Kolickiego zabijającego niemieckiego wartownika („Wiem, kim jesteś"), walkę Klossa („Wielka wsypa") aż do mierzącej z pistoletu Benity von Henning (Iga Cembrzyńska). W końcowej sekwencji kamera przybliża nam lufę jej pistoletu, co nasuwa skojarzenia z opisaną powyżej czołówką Bonda.

W ekranizacjach powieści Iana Fleminga niezwykle istotną rolę odegrała także ścieżka dźwiękowa Johna Barry'ego z charakterystycznym „James Bond Theme" skomponowanym przez Monty'ego Normana, a nagranym 21 czerwca 1962 roku. Budująca nastrój napięcia muzyka do „Stawki większej niż życie" to z kolei jedno z największych osiągnięć Jerzego Matuszkiewicza. Od pierwszej emisji serialu muzyka ta stała się jego najbardziej rozpoznawalnym elementem. Matuszkiewicz, który w latach 50. studiował na Wydziale Operatorskim PWSF w Łodzi, świetnie wyczuł klimat pełnego zwrotów akcji i zmian tempa filmu. Ścieżka dźwiękowa „Stawki..." powstawała równolegle z serialem. Janusz Morgenstern, notabene kolega „Dudusia" ze studiów, prezentował mu nieobrobione, „surowe" jeszcze odcinki. Niepokojący dźwięk kontrabasu i saksofonu, zdradzający fascynację jazzem, którego Matuszkiewicz był zresztą jednym z prekursorów w PRL, jest obecny w najbardziej dramatycznych sekwencjach „Stawki...". To jeden z najmocniejszych punktów serialu. Nie ustępuje pod żadnym względem ścieżce dźwiękowej Bonda ani soundtrackom znanych na całym świecie klasyków, jak Henry Mancini („The Pink Panther") czy Lalo Schifrin („Bullitt"). W dedykacji do płyty z soundtrackami do znanych seriali Matuszkiewicz pisał: „Muzyka filmowa nie jest dziełem autonomicznym, spełnia jakby rolę służebną i jest podporządkowana wymogom języka filmowego. Toteż dość rzadko się zdarza, że utwory muzyczne pisane dla filmu są wykonywane i słuchane bez obecności obrazu, do którego były napisane. Jednak wiele znanych filmów zawiera ilustracje muzyczne, które wychodzą poza obraz i pozostają w pamięci słuchaczy na długie lata".

Wczesne filmy z Jamesem Bondem mogły stanowić jedną z istotnych inspiracji przy tworzeniu superbohatera. Możliwości Alberta R. „Cubby" Broccoli i Herschela „Harry" Saltzmanna z EON Productions były wprawdzie nieporównywalnie większe niż Zespołu Realizatorów Filmowych Syrena, lecz i tak „Stawka większa niż życie" na tle peerelowskich produkcji wyróżniała się amerykańskim rozmachem, dynamiczną akcją i znakomitą grą aktorów.

Książka Macieja Replewicza „Stawka większa niż kłamstwo" została wydana przez Wydawnictwo Fronda.

Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL