Jak nie zgubić matematycznych talentów

aktualizacja: 30.08.2015, 18:58
Foto: 123RF

U progu nauki dzieci uzdolnionych matematycznie jest więcej niż połowa: w tej grupie co czwarte dziecko jest wybitnie uzdolnione. Po ośmiu miesiącach nauki wybitne zdolności przejawia już tylko co ósmy uczeń klasy pierwszej - mówi pedagog, Edyta Gruszczyk-Kolczyńska

"Plus Minus": Zwykle tylko kilkoro dzieci w klasie ma bardzo dobre oceny z matematyki, a uczniowie szczerze nią zainteresowani to już prawdziwa rzadkość. Czy w związku z tym uzdolnienia matematyczne są naprawdę takie niezwykłe i czy potwierdzają to badania?

Edyta Gruszczyk-Kolczyńska, pedagog:
Tak, ale tylko wtedy, gdy badamy zdolności matematyczne u starszych uczniów. Do niedawna nikt ich nie badał u starszych przedszkolaków i młodszych uczniów. Powszechnie przyjęto bowiem, że uzdolnieniami matematycznymi wykazują się dopiero starsi uczniowie wtedy, gdy posługują się już zaawansowaną wiedzą matematyczną. Gdy osiągają sukcesy w olimpiadach lub konkursach matematycznych. To rzeczywiście są jednostki i stanowią około 8-12 procent uczniów. Od kilku lat wiemy jednak, że uzdolnienia matematyczne przejawiają już dzieci w wieku przedszkolnym. Na dodatek nie jest to wcale takie rzadkie, bo dar ten ma więcej niż połowa dzieci.

Tylko pewnie rodzice muszą to wcześnie dostrzec.


Zdecydowanie tak. Przychodzili do mnie rodzice i mówili: „Pani profesor, nasz pięciolatek chyba jest zdolny w matematyce, bo lepiej rozwiązuje zadania niż jego brat w pierwszej klasie". Bywa też tak, że to nauczyciel w przedszkolu zauważy, iż dziecko jest bardziej zaangażowane na zajęciach matematycznych, wykonuje zadania chętniej i szybciej niż inne dzieci.

Jednak rodzicom, którzy sami nie byli asami z matematyki, może być trudno stwierdzić, że to „coś", co obserwują u swoich dzieci, to właśnie owe szczególne zdolności. Co to właściwie oznacza „dziecko uzdolnione matematycznie"?

Używam tego określenia ze względów medialnych, bo uzdolnienia matematyczne są częścią szerszych predyspozycji do odnoszenia ponadzwyczajnych sukcesów w naukach ścisłych: matematyczno-przyrodniczych. Chodzi o typ rozumowania, sposób funkcjonowania umysłu. Sprawdza się on we wszystkich przedmiotach ścisłych. Jednak w edukacji matematycznej pojawia się najwcześniej, bo już u trzylatków kształtujemy umiejętności matematyczne. A rodziców cieszy, gdy maluch garnie się do liczenia, chociaż liczy tak, jak potrafi.

Ale wrócę jeszcze raz do pytania: Jak rodzice dziecka mogą się zorientować, że jest on uzdolniony matematycznie?

Jeżeli będą obdarzać go uwagą i mądrze odpowiadać na pytania typu: „Tato, a ile to jest? Tato, a ile masz na liczniku? Ile przejechaliśmy? Mamo, a jak można to ułożyć". Zauważą wówczas, że dziecko patrzy na świat matematycznymi oczami. A gdy tata, który ma motocykl, zabierze syna na wspólne rozbieranie i składanie tej maszyny, a potem przewiezie go tym motocyklem, to prawdopodobnie chłopiec na całe życie zakocha się w technice. Dzięki zdolnościom przejawiającym się początkowo poprzez myślenie matematyczne będzie mógł rozwijać umysł właśnie w kierunku techniki. A jeśli mama zabierze uzdolnione dziecko do Centrum Nauki Kopernik i tam zobaczy ono Galaktykę, z zachwytem o niej porozmawia, wtedy dziecko zainteresuje się astronomią. To, w jakim kierunku rozwiną się u dzieci zdolności matematyczne, zależy w dużym stopniu od rozbudzania ich zainteresowań i ...zwyczajnego szczęścia.

Co jest najważniejsze w rozwoju tych uzdolnień?

Sprawą kluczową jest respektowanie okresów krytycznych, czyli szczególnie ważnych dla rozwijania uzdolnień matematycznych. Chodzi o okresy szczególnej podatności na proces uczenia się. Te okresy są wyznaczone optymalną gotowością centralnego układu nerwowego do kształtowania się pojęć i umiejętności matematycznych.

Czyli kiedy?

Pierwszy taki okres przypada na ostatni rok wychowania przedszkolnego i początek edukacji szkolnej. To wtedy cechy umysłu charakterystyczne dla uzdolnień matematycznych manifestują się bardzo wyraźnie. Można je wspierać i rozwijać, ale można też, niestety, skutecznie tłumić – na przykład przez lekceważące odnoszenie się do dziecięcej działalności matematycznej, rozleniwianie umysłu, ograniczanie zakresu liczenia i rachowania.

A da się to potem nadrobić?

Niestety, zwykle jest to niemożliwe. Wyraźnie widać to w badaniach, w których analizowane są losy dzieci uzdolnionych matematycznie. Okres krytyczny to taki czas, w którym coś się waży i wtedy albo dziecko podąży w dobrym kierunku, albo nie. Drugi taki czas przypada na początek klasy IV, a następne na początek każdego kolejnego etapu edukacyjnego.

Pani profesor, wyniki pani badań wskazują, że uzdolnieniami matematycznymi obdarzona jest połowa dzieci w klasie zerowej, a co czwarte z nich można uznać za wybitnie zdolne. Czy zatem dane mówiące, że uzdolnienia matematyczne wykazuje tylko 8–12 procent uczniów, można wiązać z zaniedbaniami w tych okresach krytycznych?

Między innymi. Na podstawie badań oszacowałam, że u progu nauki szkolnej dzieci uzdolnionych matematycznie jest więcej niż połowa, w tej grupie co czwarte dziecko jest wybitnie uzdolnione. Po ośmiu miesiącach nauki wybitne zdolności przejawia już tylko co ósmy uczeń klasy pierwszej.

Skąd taka zmiana? Przecież dzieci mają w szkole te same zajęcia matematyczne...

Przyczyn jest kilka. Jedną z ważniejszych jest silna socjalizacja wpisana w edukację szkolną. W samej socjalizacji nie ma oczywiście nic złego. Jest ona wręcz niezbędna, aby dziecko mogło wejść w rolę ucznia. Problem polega na tym, że niepotrzebnie rozciąga się ona na funkcjonowanie intelektualne uczniów. Nauka szkolna jest skrojona na miarę średniego ucznia. Dotyczy to programów edukacyjnych, zadań znajdujących się w zeszytach ćwiczeń, form organizacyjnych i stosowanych metod.

Sugeruje pani, że uzdolnione dzieci miewają trudności w dostosowaniu się do reguł?

Jest to dla nich trudne, bo nie są to dzieci, które siedzą cicho. Zwykle wiedzą o wiele więcej niż ich rówieśnicy i z radością się tym chwalą. Nie czekając na pozwolenie nauczyciela, podają głośno rozwiązanie zadania... psując tok zajęć. Zadają mnóstwo pytań, nie bacząc na inne dzieci i na to, czy jest to po myśli nauczyciela. Nudzą się i przeszkadzają. W dodatku potrafią bez pardonu krytykować banalne i wadliwie skonstruowane zadania matematyczne. A od takich w zeszytach ćwiczeń aż się roi.

No tak, to może być trudne do wytrzymania...

Dlatego też zdolne matematycznie dzieci często są pouczane, strofowane, przywoływane do porządku. Rówieśnicy także okazują niezadowolenie, do tego rodzice domagają się grzeczności w szkole. A ponieważ dzieci te są mądre, szybko się uczą. Także tego, że lepiej się nie wychylać, przesadnie nie angażować. „Po co robić szybko zadanie, skoro potem trzeba czekać na resztę, nudzić się, a w dodatku nie móc się odezwać?".

Czy można dostosować jakoś program nauczania matematyki, żeby był efektywny dla dzieci mniej zdolnych, przeciętnych, ale i wybitnych?

Jest taki autorski program oraz sprawdzone metody jego realizacji. Gdy poinformowałam, że jest dostępny, zaczęły się do mnie zgłaszać przedszkola i szkoły, które chcą go wdrożyć. I tak zaczęłam się opiekować zespołami szkolno-przedszkolnymi, które realizują moją koncepcję kształcenia matematycznego. Ważne, żeby zapewnić spójność cyklu edukacyjnego – od przedszkola do gimnazjum.

Ale nie każde dziecko ma tyle szczęścia. Co wtedy?

Sytuacja dziecka uzdolnionego jest podwójnie trudna w rodzinach, w których nie ma odpowiedniej troski o rozwój umysłowy potomstwa. Gdy rodzice nie dbają o trening intelektualny, o rozwijanie dziecięcych pasji. Gdy dyskryminują potrzeby edukacyjne dziecka i starszy uczeń słyszy: „Na co ci ta nauka?! Zobacz, ilu już jest bezrobotnych magistrów". Dlatego do przodu idą tylko ci uzdolnieni uczniowie, którzy mają wsparcie rodzinne. Zdarza się także, że uzdolniony uczeń trafi na znakomitego nauczyciela. Nauczyciela, który dostrzeże ów szczególny błysk w oku ucznia – porozmawia z nim, doceni pomysł i wysiłek, podsunie odpowiednią książkę, odpowiednio zmotywuje, wyśle na olimpiadę wiedzy itd. To się zdarza, ale – niestety – zbyt rzadko.

Edyta Gruszczyk-Kolczyńska jest pedagogiem, publicystką, profesorem zwyczajnym. Autorka pionierskiej książki – „Dzieci ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się matematyki: przyczyny, diagnoza, zajęcia korekcyjno-wyrównawcze".

Komentarz dnia
Żródło: Plus Minus

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE