Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Jak przyłšczyć Sardynię do Szwajcarii

Sardyńskie klimaty. W sklepie wyroby regionalne, przed nim flaga regionu autonomicznego: czerwony krzyż i cztery głowy Maurów (portowa miejscowoœć Olbia).
shutterstock
David Herbert Lawrence w ksišżce „Morze i Sardynia" z 1921 r. napisał, że „Cagliari jest doœć ładne, ale trochę dziwne i w ogóle nie przypomina Włoch". Prawda. Dzisiaj Sardynia nadal Italii nie przypomina i na dodatek przebškuje o secesji.

Włochy robiš, co mogš, żeby wyspę z kontynentem połšczyć również kulturalnie, dlatego tak wiele na Sardynii imprez literackich, których nie powstydziłyby się Londyn, Frankfurt i Rzym.

O miasteczku Gavoi nikt zapewne i w samych Włoszech nie słyszał, ale o festiwalu „Isola delle Storie" już tak, bo to jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalno-literackich, które tam się odbywajš. Co roku œcišgajš tutaj tłumy dziennikarzy, pisarzy, poetów, wydawców i tłumaczy. W 2016 r. był Mariusz Szczygieł. A teraz, pod koniec czerwca goœcił na Sardynii Antoni Libera. Festiwal zamykało spotkanie poœwięcone pamięci Zygmunta Baumana.

Impreza była szeroko komentowana nie tylko przez lokalne media. Sardyńczycy, podobno, jak zawsze z tej okazji zapomnieli o swoich kłopotach. Bo jak się okazuje, majš ich całkiem sporo. Złoœliwi, zwłaszcza ci z Mediolanu, mówiš, że od czasów Grazii Deleddy (tłumaczonej na polski przez Leopolda Staffa), która mistrzowsko opisywała sardyńskš biedę, nic się tutaj nie zmieniło. A do tego doszedł jeszcze kolejny problem, prawie literacki albo komediowy.

Caruso i Napoleone pracujš u podstaw

Sardynia chce do Szwajcarii? – Alessandro, który z mozołem, ale po mistrzowsku, jak zegarmistrz, układa resztki moich włosów, nie może wyjœć ze zdumienia (rozmawiamy w Rzymie, przy via Pinturicchio). Pokazuję mu artykuł z „The Wall Street Journal". Jak byk napisane: „Secesjoniœci z Sardynii pragnš unii z alpejskim państwem, to naturalny wybór".

Podobne teksty w cišgu ostatnich dwóch–trzech lat publikowały poważne gazety z „Guardianem" i „Repubblicš" na czele. Nie zliczę gazet lokalnych i internetowych, w których historia ta była opisywana tysišce razy.

A dwójka secesjonistów z Sardynii – Andrea Caruso i Enrico Napoleone, pomysłodawcy stowarzyszenia Canton Marittimo, które działa na rzecz zjednoczenia Sardynii ze Szwajcariš – od roku 2014 pojawia się już nie tylko na łamach gazet, ale także w lokalnych stacjach telewizyjnych i w znanych audycjach radiowych. Naturalnie, ani razu, przynajmniej do tej pory, nie zagoœcili w Rai1 ani w Tg24 (to dlatego Alessandro nic o nich nie słyszał). Włosi skrupulatnie bowiem monitorujš nastroje separatystyczne i za często w mediach ogólnokrajowych o nich nie wspominajš. Zdaje się to być politykš bardzo przemyœlanš w kraju, który cišgle jest pozlepiany z dialektów i tradycji nie zawsze do siebie pasujšcych.

Potwierdza to przypadek Caruso (z wykształcenia stomatologa) i Napoleone (dilera samochodowego), którzy w każdym wywiadzie akcentujš, że sardyńska kultura z włoskš nie ma nic wspólnego. Język inny (Włosi powiedzš, że to jednak raczej dialekt), kuchnia inna, literatura odległa. A Włochy? „One nam nic nie proponujš".

Tak mówili dla portalu tvsvizzera: „Sardynia nie jest częœciš Italii, która zresztš nie rozpoznaje naszej odrębnoœci". Wiele w tym racji. W Alghero tradycję katalońskš czuć do dzisiaj na każdym kroku. Na miejscowych wyrobach nie znajdziemy formuły: made in Italy, ale made in Sardegna. Prawie wszędzie królujš dwujęzyczne tablice informacyjne. Mieszkańcy Cagliari na pytanie o narodowoœć często odpowiadajš: sardyńska.

Caruso i Napoleone dobrze wyczuli te nastroje. I w tym roku przystšpili do małej ofensywy. Brali udział w rozmowach ze szwajcarskimi inwestorami i politykami, którzy odwiedzili Cagliari. „La Nuova", jedna z większych sardyńskich gazet, informowała o tym na pierwszej stronie.

Pytam Caruso, o czym dyskutował ze Szwajcarami: „Z przedstawicielami kantonu Vaud, gdzie ma siedzibę bliŸniacze stowarzyszenie nazywajšce się Société Suisse Sardaigne Canton Maritime, rozmawialiœmy nie tylko o gospodarce, ale także o inicjatywach kulturalnych, które mogš umocnić zwišzki między Sardyniš i Szwajcariš. Od nawišzywania takich właœnie kontaktów chcemy zaczšć naszš drogę do niepodległoœci. To praca u podstaw".

Na portalu ticinolive.ch Caruso dodawał: „Szwajcaria to silna gospodarka, z pomocš której wyrównamy nasze zapóŸnienie".

Pomysłodawcy Cantonu Marittimo sš zapatrzeni w Szwajcarię jak w œwięty obrazek. W zeszłym roku wybrali się tam osobiœcie, żeby agitować mieszkańców, by zorganizowali referendum i przyłšczyli (rzecz jasna drogš pokojowš) Sardynię do Szwajcarii, bo podobno konstytucja Włoch, a w szczególnoœci jej paragraf numer pięć, to umożliwia, co oczywiœcie jest bzdurš od poczštku do końca – włoska ustawa zasadnicza nie zezwala parlamentom czy władzom lokalnym na takie manewry.

Na placu jednego z miast ustawili biały namiot, w którym zgromadzili ulotki, fotografie, materiały reklamowe. Cały czas towarzyszył im tłumek mieszkańców. Nad głowami secesjonistów powiewała „nowa" flaga Sardynii, w którš wpisany został szwajcarski krzyż. Nowy kanton nazywałby się Marittimo-Sardegna.

– Naprawdę wierzycie w to, że w najbliższym czasie może dojœć do zjednoczenia ze Szwajcariš? – pytam Caruso i Napoleone. – Mamy œwiadomoœć, że teraz to niemożliwe. Ale z roku na rok intensyfikujemy naszš współpracę ze Szwajcarami. Rezultaty już można ocenić jako satysfakcjonujšce – odpowiadajš.

A jak mieszkańcy wyspy oceniajš tę ideę? Caruso nie ma wštpliwoœci: – Wszyscy Sardyńczycy, którzy poznali i zrozumieli nasz projekt, popierajš go. Oczywiœcie nie brakuje opinii krytycznych, ale wypowiadajš je albo ci, którzy nie do końca nas zrozumieli, albo majš jakieœ uprzedzenia.

Natalia, psycholog z La Maddaleny, jednego z piękniejszych miast sardyńskich, nie œmieje się, kiedy pytam, co myœli o idei Caruso i Napoleone. – Nie myœl, że to kabaret. Wielu ludzi, których znam, a którzy mieszkajš w interiorze, traktuje te działania bardzo, ale to bardzo poważnie – mówi. – Na razie czy to inicjatywy zwišzane z dołšczeniem do Szwajcarii, czy „zwyczajny" separatyzm nie znajdujš tysięcy zwolenników, niemniej jednak zdziwiłbyœ się pewnie, gdybyœ się dowiedział, że sš partie (separatystyczne – red.), które miały swoich reprezentantów w radach władz regionalnych.

Najpopularniejsze z nich to IRS, czyli Indipendentzia Repubrica de Sardigna z charyzmatycznym przywódcš Gavino Sale, który w trakcie wyborów w 2009 r. w prowincji Oristano zdobył 4,2 proc. głosów, a także Sardigna Libera. Ten liczny ruch społeczny jest właœcicielem popularnego portalu internetowego.

Natalia dodaje: – Szwajcaria Szwajcariš, ale sš tutaj też tacy, którzy chcš połšczenia Sardynii z Korsykš. Ogólnie rzecz bioršc, ludzie czujš się odrzuceni przez Rzym. Czujš się wykorzystywani. Mówiš: „Włosi majš bazy wojskowe, Bóg wie co w nich jest, może nawet bomby atomowe, a my co z tego mamy? Piasek i nędzę, więc niech idš do diabła".

Brzmi jak œwietny interes

Panów Carusa i Napoleone Korsyka w ogóle nie interesuje, bo to stosunkowo biedny region Europy. A oni œniš o wielkich pienišdzach, które napłynęłyby do Sardynii po przyłšczeniu do Szwajcarii. Marzš im się banki, które szastajš pieniędzmi na lewo i na prawo. W zamian – jak zapewniajš zupełnie na serio – Helweci mogliby tutaj robić wielkie interesy: wybrzeże czeka, jest go pod dostatkiem, można budować nowe hotele, mariny, oœrodki spa...

Na swojej stronie internetowej prezentujš obecnie wizualizację miasteczka turystycznego zaprojektowanego przez biuro architektoniczne z Bazylei (Herzog & De Meuron), niedaleko Iglesias. Sam projekt powstał dziesięć lat temu, dzisiaj liderzy Cantonu przekonujš, że nareszcie zostały spełnione warunki, by do niego wrócić.

Biznes biznesem, ale Sardyńczycy dodajš, że Szwajcarzy oprócz zarabiania kolosalnych pieniędzy na turystyce mogliby mieć, po raz pierwszy bodaj w historii, swojš flotę handlowš i wojennš.

Brzmi to jak œwietny interes dla obu stron. I jakby przysłuchać się racjom Carusa i Napoleone, niezupełnie nierealny. Bo przecież, jak argumentujš, w XX wieku w Szwajcarii przybył przecież jeden kanton.

Przybył, owszem, niemniej jednak granice Szwajcarii nie zmieniły się od roku 1815, czyli od kongresu wiedeńskiego. A tym nowym regionem była Jura, którš stworzono w 1979 r. z istniejšcych już kantonów. I nie był to wcale proces, jak mogłoby się zdawać, administracyjny, tylko jak najbardziej posthistoryczny i postreligijny. Jura była bowiem dawnym księstwem biskupów Bazylei, które od VII aż do XVIII wieku pozostawało samodzielnym organizmem politycznym. Ale w 1792 r. ziemie te zajęli Francuzi i po kongresie wiedeńskim przyłšczyli do kantonu berneńskiego – protestanckiego i niemieckojęzycznego, podczas gdy Jurę zamieszkiwali głównie frankofońscy katolicy.

Po roku 1945 było tam nawet z tego powodu całkiem goršco, powstawały ruchy „wyzwoleńcze", niemniej jednak wszystko przebiegało, w przeciwieństwie do włoskiego południowego Tyrolu, na drodze jak najbardziej pokojowej. Koniec końców mieszkańcy Jury zwyciężyli i odzyskali swój kanton.

Secesjoniœci sardyńscy lubiš przerzucać się argumentami i przywołujš w tym momencie przykład polityka z Berna, który wyraŸnie kiedyœ zaproponował, że jeżeli sšsiedzki (czyli mówišc wprost: zagraniczny) region zechce się do Szwajcarii przyłšczyć, to nie ma z tym najmniejszego problemu, zapraszajš z otwartymi ramionami. Tym politykiem był niejaki Dominique Baettig, który w 2010 r. faktycznie takie słowa wypowiedział i... nieŸle dostał za nie po głowie od kolegów. W rozmowie z dziennikarzami „The Wall Street Journal" Baettig zarzekał się, że nie miał niczego złego na myœli, tylko przyjaznš pomoc. A Sardynia? – To absurd – podkreœlał. – Nie majš najmniejszych szans, sš za daleko.

Może i absurd, ale trzeba podkreœlić, że chwytliwy, zwłaszcza dla turystów z Zurychu czy Genewy, którzy tłumnie Sardynię co roku odwiedzajš i sprawš się interesujš. Wystarczy przejrzeć szwajcarskie strony internetowe, artykuły prasowe, by zobaczyć, że dyskusja na ten temat zatacza coraz szersze kręgi.

Caruso: – Kiedyœ politycy tylko się z nas œmiali, dzisiaj zaczęli nas słuchać. Nie tylko w Bernie, ale i w Rzymie.

Natalia z La Maddaleny: – Œwięta racja, o sprawie jest coraz głoœniej.

Caruso i Napoleone podkreœlajš, że Canton Marittimo nie jest partiš politycznš, dlatego oni sami nie prowadzš z władzami włoskimi żadnych negocjacji. – Popieramy za to działajšce na wyspie partie niepodległoœciowe. To one zajmujš się rozmowami z Rzymem. Naszym celem jest obecnie popularyzacja szwajcarskiego federalizmu, który według nas jest najlepszy, i który pozwoli w przyszłoœci efektywnie rzšdzić Sardyniš, w przeciwieństwie do modelu włoskiego, w ogóle tutaj niedziałajšcego. Proces przyłšczenia Sardynii do Szwajcarii będzie trwał długo. To nie ulega wštpliwoœci. Teraz ważna jest każda inicjatywa, dzięki której zbudujemy solidnš strukturę łšczšcš nas z Bernem. W ten sposób uratujemy Sardynię od stagnacji ekonomicznej i infrastrukturalnej – przekonujš.

Zły zapach zostanie

Kiedy pytam znajomych rzymian o sprawę, ci jak jeden mšż akcentujš szerokie prawa autonomiczne, jakie państwo przyznało Sardynii. Przypominajš, że przecież wielu wybitnych polityków – na czele z Enrico Berlinguerem, wieloletnim przywódcš Włoskiej Partii Komunistycznej – pochodziło z Sardynii. Ale było to w latach 60. i 70.

Współczesna młodzież uczšca się w słynnym liceum Azuni w Sassari nie ma zielonego pojęcia, kim był Berlinguer (który tę szkołę ukończył). Jak mówiła w filmie „Quando c'era Berlinguer" Waltera Veltroniego pewna dziewczyna: „Berlinguer? Berlinguer? Unia Europejska? Prawie poprawnie? Unia Europejska i Korea? Dobrze?". Ewentualnie: „Polityk? Uff... Prawica czy lewica? Prawica, rzecz jasna".

Cóż, przed 40 laty na Sardynii panowała jeszcze bieda, a Italia gwarantowała jako taki rozwój, bo koniunktura gospodarcza była znakomita. Wielu Sardyńczyków „emigrowało" wtedy na kontynent w poszukiwaniu lepszego życia. Prawie nikt nie akcentował swojego pochodzenia. Berlinguer też był zbyt mšdrym politykiem, żeby w ten sposób dzielić naród. W tamtej epoce przed 40 czy 30 laty na wyspie nie istniał żaden ruch separatystyczny.

Teraz mamy jednak czasy recesji, a Sardyńczycy na kontynencie uważani sš za przybyszy z innej, biedniejszej planety. Niemniej jednak, to trzeba stwierdzić dobitnie – Sardynia i tak zrobiła wielki krok cywilizacyjny w cišgu ostatnich lat. Może i jest najbiedniejszš włoskš prowincjš, ale i tak bogatszš niż najbogatsze rejony Europy Wschodniej.

Sardyńczycy czy mieszkańcy regionu Veneto, też domagajšcy się od czasu do czasu niezależnoœci, nie chcš pamiętać, że to dzięki Rzymowi żyjš w kraju spokojnym i dosyć zasobnym, nawet jeżeli z kłopotami. Narzekajšcy Sardyńczycy nie chcš również pamiętać, że to dzięki Italii z wyspy, na której jeszcze w latach 50. ubiegłego wieku panowała malaria, zmienili się w krainę coraz bardziej zasobnš finansowš, nawet jeżeli Sassari, jedno z głównych miast położonych na północy regionu, wyglšda momentami jak ruina. Nikt również Sardyńczykom nie zabrania niezależnoœci. Sš szkoły, sš organizacje, sš fundacje i gazety. Kto chce, mówi po sardyńsku, ewentualnie w jednym ze stu dialektów, i nikt na ów fakt specjalnie uwagi nie zwraca, bo to przecież włoska codziennoœć.

Te spory rzymsko-sardyńskie przypominajš współczesne utarczki litewsko-polskie.

Jakiœ czas temu Ramunas Bogdanas, znany publicysta i analityk polityczny z Wilna, napisał, że Polacy patrzš na Litwinów z wysoka i z wysoka proponujš im rozwišzania dobre dla polskiej mniejszoœci żyjšcej na WileńszczyŸnie, a niekoniecznie dobre dla samych Litwinów. Trochę to przypomina retorykę sardyńsko-włoskš. Bo w istocie, Włosi „kontynentalni" nazbyt paternalistycznie spoglšdajš na swoich kuzynów z wysp. Mówiš wprost, że Sardyńczycy mogš tylko pomarzyć sobie o dostępie do Alp i bankach szwajcarskich i nie powinni zapominać o tym, że Szwajcarzy nie sš nazbyt sentymentalni i pienišdze potrafiš liczyć jak mało kto i jeżeli wyliczš, że na „owym" zjednoczeniu tylko stracš, to szlag trafi marzenia, a zły zapach pozostanie na lata.

– Bez przesady – mówi Alessandro. – Sardyńczycy sš porywczy i skorzy do gwałtownych dyskusji, ale wiedzš przecież doskonale, że Włochy to cišgle jedna z dziesięciu największych gospodarek œwiata. A Szwajcaria? Ma tylko najwyższe góry w Europie. Co z tego, że krowy sš tam czyste i chodzš dostojniej niż włoskie?

Piotr Kępiński jest poetš i dziennikarzem. Opublikował siedem tomów poezji oraz jednš ksišżkę. Jest jurorem Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL