Urlop to wyzwanie. Dlaczego Polacy nie potrafią wypoczywać

aktualizacja: 06.08.2017, 12:24
Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Zaledwie co drugi Polak wyjeżdża na wakacje. Reszty na nie zwykle nie stać. Wypoczętych wraca tylko 13 proc. Odpoczywać trzeba umieć – uważają psychologowie.

REDAKCJA POLECA

Jeździmy na wakacje, żeby wypocząć i uciec od pracy – powie z pewnością większość Polaków. Niestety, ani wypoczynek, ani ucieczka od pracy nie wychodzą nam zbyt dobrze. Bez względu na to, ile pieniędzy wydamy na urlop.

Bo urlop w Polsce to wciąż domena wybrańców o zasobnym portfelu. – Wypoczynek typowo urlopowy, wyjazdowy, który jest korzystny dla naszej psychiki, to rzecz stosunkowo droga dla Polaków. W ubiegłym roku ok. 51 proc. przebadanych przez CBOS obywateli wyjechało przynajmniej na dwa dni wypoczynku – mówi dr Paulina Bednarz-Łuczewska, socjolog, ekspertka w dziedzinie work-life balance z Akademii Leona Koźmińskiego. – Osoby, które nie udały się na żaden urlop, najczęściej deklarują, że przyczyną był brak pieniędzy – dodaje.

Ten rok zapowiada się podobnie. W badaniu Barometr Providenta 43 proc. Polaków przyznało, że planuje wyjazd na wakacyjny wypoczynek. Będzie trwał przeciętnie 11 dni i kosztował 2,9 tys. zł. Osoby samotne przeznaczą na ten cel średnio 1,7 tys. zł, podczas gdy rodziny z minimum trójką dzieci wyłożą ponad 5 tys. zł.

Ale nie tylko pieniądze są problemem. Polakom ciążą też przyzwyczajenia. Niektórzy nie potrafią wypoczywać i po kilku nieudanych doświadczeniach rezygnują z jakichkolwiek wyjazdów. Inni wypoczynku nie zostali po prostu nauczeni – w czasach PRL wyjazd na wakacje był luksusem, z wczasów pracowniczych mogli skorzystać wybrańcy, zagranica była opcją niemal nierealną. Zostawał pobyt pod namiotem lub wyjazd do rodziny, atrakcyjne może dla najmłodszych dzieci, ale dla większości dorosłych już niekoniecznie.

– Mam tragiczne wspomnienia z wakacyjnych wyjazdów z rodzicami, jedzenie w ośrodkach było straszne, ciągle to samo, rozgotowane i bez smaku. Do tego wszystko rozplanowane co do godziny – mówi Katarzyna, która podczas urlopu od pracy w korporacji z branży finansowej zawsze sama organizuje sobie wypoczynek. – Nigdy nie wyjechałabym z biurem podróży, dla mnie to kara, a nie wypoczynek. Wolę aktywnie spędzać czas, i to wtedy kiedy chcę, niż leżeć na plaży lub być przeganiana w tłumie z miejsca na miejsce podczas objazdówki – dodaje.

Bo odpoczywać trzeba umieć

Według psychologów odpoczywamy wtedy, kiedy robimy po prostu coś innego niż zwykle. – Czyli koszenie trawy może być odpoczynkiem dla osoby pracującej intelektualnie, a czytanie książki dla osoby pracującej na budowie. Zatem liczy się nie tylko sama czynność, ale jej zmiana i robienie czegoś, co się lubi – mówi Julia Izmałkowa, prezes agencji badawczej Izmałkowa specjalizującej się w etnograficznych badaniach dla biznesu i marketingu.

Niestety, wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że wypoczywać też trzeba umieć, i często z urlopu rezygnują. W wielu grupach, zwłaszcza wśród osób mocno zaangażowanych w pracę zawodową, modne jest podkreślanie, że na wakacje się nie jeździ, bo szkoda na nie czasu.

Zmarły niedawno Zbigniew Wodecki często podkreślał w wywiadach, że wakacji nie lubi i nie potrafi spędzać w ten sposób czasu. Podejmował nawet próby i wyjeżdżał, aby góra po dwóch, trzech dniach wracać do pracy. Nie jest to wcale przypadek odosobniony. Z badań przeprowadzonych kilka lat temu przez program lojalnościowy Payback wynika, że tylko 13 proc. Polaków wraca z urlopu wypoczętych i zrelaksowanych. Może to niepokoić, biorąc pod uwagę, że urlop jest zwykle oczekiwany z utęsknieniem. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że aż 85 proc. osób badanych przez Payback uważa, że wakacyjny wypoczynek będzie dla nich wystarczający i pozwoli im nabrać siły na kolejny, pracowity rok?

– Większość ludzi uważa, że ma do wyboru tylko wypoczynek aktywny lub stacjonarny, z leżeniem na plaży. To błąd, zanim wybierzemy się na utęskniony wypoczynek, warto porozmawiać choćby z psychologiem o tym, czego tak naprawdę potrzebujemy – mówi psycholog biznesu Leszek Mellibruda. – Ludzie nie zdają sobie sprawy z własnych potrzeb. Wakacje to dla nich ucieczka. Uważają, że samo odcięcie się od nielubianego szefa czy znajomych z pracy da im wytchnienie. Tymczasem trafiają tam na nowe problemy i wracają jeszcze bardziej zmęczeni – dodaje.

Takim osobom na plaży nad Bałtykiem przeszkadza tłok i pogoda, za granicą narzekają z kolei na nadmierny upał, brak polskiego jedzenia i bariery językowe. – Brakuje nam uważności na każdym polu, trzeba się tego uczyć najpierw na sobie, później na innych. Obserwować, co daje nam radość i odpoczynek – mówi Leszek Mellibruda.

Eksperci zwracają też uwagę na szkodliwe wakacyjne mody – w jednym roku jedzie się obowiązkowo do Turcji, w innym na nurkowanie do Egiptu, a w kolejnym wybiera się klimatyczny pensjonat w Polsce. Zazwyczaj wiąże się to z dużym rozczarowaniem – bo to, co modne, niekoniecznie musi być dopasowane do każdego. Biura podróży też próbują kreować takie trendy. I trudno im się dziwić, w końcu nakręca to sprzedaż.

Modny stał się też aktywny wypoczynek. Z jednej strony to pozytywny trend, nie należymy bowiem do najbardziej ruchliwych nacji w Europie, z drugiej jednak ludzie bez przygotowania podejmują wyzwania, na które nie są fizycznie gotowi. Co roku kończy się to przynajmniej kilkoma przypadkami śmiertelnymi.

Zregenerować umysł

Dlatego wielu Polaków w okresie wakacyjnym faktycznie czuje się jak między młotem a kowadłem. Niby czas odpoczynku, a jakby niekoniecznie wtedy wypoczywają. Dzieci mają ciągle jakieś żądania, partnerzy również. Trudno się też oderwać od codzienności, zwłaszcza problemów w pracy. Dopiero niedawno bezrobocie spadło do takiego poziomu, że poczucie zagrożenia utratą pracy nie stało się już tak dojmujące. W końcu niemal trzy ostatnie dekady to dla wielu Polaków nieprzerwana walka o zdobycie, a następnie utrzymanie miejsca zatrudnienia.

– Takich nawyków nie zmienia się w pół roku, to siedzi w ludziach głęboko. Dalej boją się konkurencji, nieuczciwych zagrywek kolegów. Dlatego nawet biorąc urlop, ciągle żyją pracą, kontaktują się, czytają e-maile itd. – mówi pracownik działu kadr dużej firmy doradczej. W takich warunkach trudno mówić o wypoczynku, a nie dotyczy to wyłącznie sowicie opłacanych menedżerów.

– Wiedza na temat psychologii wypoczynku nie jest rozpowszechniona i stosowana. Wskaźniki użytkowania telewizora, smartfona, komputera czy tabletu w tak zwanym czasie wolnym są bardzo wysokie. Migający ekran daje złudne poczucie wypoczynku, bo odciąga umysł od bieżących spraw – mówi Paulina Bednarz-Łuczewska. – Odpoczynek przed monitorem nie regeneruje jednak naszego umysłu. Może nawet prowadzić do gorszego snu, a co za tym idzie – pogorszyć nasze funkcjonowanie. Jeśli świadomie nie porzucimy tego typu przyzwyczajeń podczas urlopu, to odpoczynek również będzie niedoskonały – dodaje.

Sztuka niepamięci

Tylko 64 proc. Polaków zapomina o pracy podczas wakacyjnego wyjazdu – wynika z raportu Monitor Rynku Pracy Instytutu Badawczego Randstad. Zdaniem ekspertów to głównie efekt nadmiernych oczekiwań przełożonych. Aż 60 proc. polskich pracowników otrzymało polecenie, by byli dostępni telefonicznie podczas urlopu, a 36 proc. zostało zobligowanych przez szefów do natychmiastowego odpowiadania na służbowe telefony i e-maile. Z badania IQS wynika, że służbowe telefony odbiera 44 proc. pracowników.

Ale Polacy w ogóle mają problemy z zapomnieniem o obowiązkach zawodowych podczas urlopu.

– Trudny jest dla nas moment, w którym rozpoczynając urlop, musimy porzucić pracę i świadomie się od niej odciąć. Zawsze jest tak, że pozostawiamy pewne sprawy niedokończone. Trudno jest bowiem dopiąć wszystko – projekty, sprawy i zadania – oraz wyjść z „czystą głową" z pracy – mówi dr Paulina Bednarz-Łuczewska. – Zazwyczaj na początku urlopu odczuwamy pewien dyskomfort psychiczny związany z tym, że nie zdążyliśmy czegoś zrobić. Nie wszyscy są na to gotowi. To trochę jak z rzucaniem palenia – na początku nie możemy oswoić się z uczuciem braku, nieprzyjemnym dyskomfortem – dodaje.

Jej zdaniem wielu osobom wydaje się, że najlepiej odpocznie w domu, w swoim codziennym otoczeniu, a przy okazji zaoszczędzi na drogich wyjazdach. – Tymczasem oderwanie się od codzienności może mieć zbawienny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie – mówi socjolog.

– Jedną z ważniejszych rzeczy, która pozwala prawdziwie wypocząć, jest wyłączenie na jakiś czas „gadającego mózgu". Temu między innymi służy nasz sen, żebyśmy mogli odciąć się od wszystkiego i pozwolić mózgowi się zregenerować. A biorąc pod uwagę obecny tryb życia – sen Polaków jest coraz krótszy i coraz płytszy. Można to porównać do wyjazdu do spa – niby mamy warunki do wypoczynku, ale kiedy ćwiczy tam orkiestra symfoniczna, coś jednak nam przeszkadza – mówi Julia Izmałkowa.

Dyktat pracy

W zaplanowaniu wypoczynku i jego odpowiednim przeprowadzeniu niewątpliwie przeszkadzają nadmierna ilość obowiązków, zwłaszcza zawodowych. Z danych OECD wynika, że w 2015 r. statystyczny pracujący Polak przepracował 1963 godziny. To najwyższy wynik od sześciu lat. Danych za 2016 r. jeszcze nie ma. W ogóle Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych społeczeństw. W zestawieniu OECD zajmują pod tym względem siódme miejsce na 38 państw. Mniej od nas pracują choćby Czesi (1779 godzin), Słowacy (1754), Holendrzy (1419) czy Francuzi (1482 godziny pracy). Najwięcej pracują mieszkańcy Meksyku – w ciągu roku aż 2246 godzin. W czołówce są też Koreańczycy, Chilijczycy, Rosjanie, Grecy i mieszkańcy Kostaryki.

Nie ma co jednak przesadzać z oceną tych statystyk. – Mamy pracoholików, ale nie jesteśmy nacją pracoholików. Uważamy, że tak dużo pracujemy, bo często traktujemy pracę jako zło konieczne, każdy dodatkowy obowiązek czy godzinę – za wyzysk. Polacy tak dużo energii wkładają w to, żeby ich pracodawcy czy państwo nie oszukali, tak dużo mają pretensji i żalów (czasami niestety uzasadnionych), że nie starcza czasu ani na pracę z radością, ani na szczęśliwy odpoczynek – mówi Julia Izmałkowa. – Podczas odpoczynku narzekamy, martwimy się i snujemy opowieści, co byśmy zrobili, gdybyśmy tylko byli nie na swoim miejscu – dodaje.

Problemy z odpowiednim wypoczywaniem tworzy też rynek pracy. Rzesza ponad miliona osób pracuje jako samozatrudnieni, bez określonego prawem limitu dni wolnych. Ich liczba zależy tylko od dobrej woli zleceniodawcy. Podobnie jest w przypadku ludzi wykonujących pracę na podstawie umowy o dzieło.

– W tym roku na urlopie spędzimy średnio jeden dzień mniej niż w ubiegłym. Tylko 3 proc. z nas planuje w te wakacje wyjazd dłuższy niż dwa tygodnie – mówi Anna Karasińska, ekspert ds. badań rynkowych w Provident Polska. – Najrzadziej i najkrócej z wakacyjnego wypoczynku będą korzystać seniorzy – ich odpoczynek potrwa średnio dziewięć dni. Wakacje zaplanowało w tym roku tylko 16 proc. osób po 59. roku życia – dodaje.

W takich realiach można zapomnieć o dłuższym wypoczynku, czasami szczytem możliwości jest wyrwanie dwóch–trzech dni, co w połączeniu z weekendem daje choć namiastkę prawdziwego urlopu. Modę na takie krótkie wyjazdy, najpierw w kraju, później także za granicę, zapoczątkowały serwisy zakupów grupowych, jak Gruper czy Groupon. Choć sam model sprzedawania usług w pakietach, dzięki czemu było sporo taniej, już się wyczerpał, to ziarno zostało zasiane. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez serwis Prezent Marzeń, aż 37 proc. Polaków chce wyjechać na taki krótszy urlop nawet trzy razy w roku.

– Już od kilku lat Polacy interesują się aktywnym odwiedzaniem największych polskich miast. Największym zainteresowaniem cieszą się propozycje z Krakowa, Warszawy, Gdańska, Gdyni, Wrocławia, Poznania – mówi Grzegorz Rożalski z serwisu Prezent Marzeń.

Jednak zdaniem psychologów urlop, po którym wróci się w pełni sił i z odświeżoną głową, powinien trwać trzy tygodnie. Jak podkreślają – przynajmniej niektórzy – w pierwszych dniach wyjazdu głównie się odstresowujemy i zapomnimy o obowiązkach, zarówno zawodowych, jak i rodzinnych. Kolejny tydzień pozwala na relaks i regenerację, a ostatni tydzień to już stopniowe przygotowywanie się na powrót do pracy.

Trzytygodniowe wakacje jednak należą do rzadkości, czasami nawet dwa tygodnie wydają się już trudne do zdobycia. Zatem czy można jakoś pogodzić krótki czas z efektywnym wypoczynkiem?

Ci, którym nie uda się wyrwać z miasta na upragnione wakacje, mają coraz więcej możliwości ciekawego spędzania czasu. Rok temu brytyjski dziennik „Guardian" zachwycał się plażą przy warszawskim Moście Poniatowskiego. Trafiła do zestawienia dziesięciu najlepszych miejskich plaż w Europie, obok Paryża, Berlina, Göteborga, Brukseli, Wiednia, Kopenhagi, Amsterdamu, Londynu i Hamburga.

– To okolica z najlepszą atmosferą w mieście – pisał „Guardian". – Można tu przyjść nocą na imprezę, a w dzień na szereg różnych wydarzeń. Co tydzień odbywają się też pokazy filmowe – zachwalał.

Warszawa nie jest tu wyjątkiem. Zarówno możliwości spędzania wakacji z kulturą, jak i plaż przybywa. Poznaniacy mają swoje plaże miejskie nad Wartą, krakowiacy mogą wypoczywać nad wodą w Zakrzówku, sztuczną plażę przy moście Milenijnym usypano w tym roku we Wrocławiu.

Może to opcja choćby dla tych obawiających się znanych turystycznych miejscowości zatłoczonych przez beneficjentów programu 500+. Nie wszystkim to wystarczy, a generalnie problem nieefektywnego wypoczynku będzie narastał.

– Polacy natomiast bardzo często odpoczynek kojarzą z nicnierobieniem, czyli mylą lenistwo z odpoczynkiem. Jeżeli cały dzień siedzimy za biurkiem, to dużo więcej satysfakcji przyniesie nam robienie czegoś aktywnie – kwituje Julia Izmałkowa. – Hormony, które dają nam siłę, czyli endorfiny, wydzielają się w trakcie aktywności, więc często trzeba zacząć, żeby poczuć się lepiej. A jako że nie dochodzi nawet do rozpoczęcia, to nie następuje też poprawienie sytuacji – kwituje.

Paulina Bednarz-Łuczewska uważa, że sztuki wypoczynku powinniśmy się uczyć od najmłodszych lat. Ekspertka jest przekonana, że rozbudowane programy psychoedukacyjne zawierające wiedzę między innymi o higienie psychicznej człowieka powinny zostać wprowadzone do szkół.

– Wypoczywać trzeba się czasami po prostu nauczyć, ale większość Polaków pójście do psychologa rozpatruje w kategoriach wołania o pomoc, a oni chcą sobie ze wszystkim radzić sami – mówi Leszek Mellibruda.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Komentarz dnia
Żródło: Plus Minus

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE