Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Irena Lasota: W Polsce panuje chaos

Fotorzepa, Darek Golik
Fauda po arabsku znaczy chaos. Jest to również tytuł izraelskiego serialu o antyterrorystycznym oddziale walczšcym z palestyńskimi terrorystami. Bardzo polecam ten serial, nie tylko dlatego, że sam w sobie jest doskonały, ale pokazuje również wielowymiarowoœć sytuacji, moralne i polityczne trudnoœci i zasadzki, nie wpadajšc przy tym w postmodernistycznš równorzędnoœć moralnš.

Terroryzm jest jednoznacznie zły, ale walka z nim nie zawsze wywołuje naszš aprobatę.

Od jakiegoœ czasu można odnosić wrażenie, że i w Polsce panuje chaos. Widać demonstracje, manifestacje, pikiety, kobiety leżšce na plecach (pierwszy raz widziałam kobiety demonstrujšce w tej właœnie, raczej nie feministycznej, pozycji); plakaty, transparenty, napisy, wszystkie w tonie „No pasaran". Patrzšc na okładki wielu tygodników ociekajšcych krwiš i upiększonych twarzami żywcem wziętymi z Hieronima Boscha, ma się wrażenie, że przeznaczone sš bardziej dla zboczeńców czy stowarzyszenia rzeŸników niż dla normalnego człowieka.

Media polskie i zagraniczne próbujš przekonać czytelników, że Polska jest w stanie chaosu, permanentnego zagrożenia, że wszystkie demokratyczne i wolnoœciowe zdobycze z takim trudem wypracowane, sš już w prawie całoœci odebrane i œwiat musi stanšć w ich obronie. Próbujšc wytłumaczyć znajomym cudzoziemcom, o co chodzi, mam problem, mianowicie nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, kto i co jest w Polsce opozycjš. Opozycyjne partie wydajš się być w rozsypce, KOD od poczštku wydawał mi się niezupełnie prawdziwym tworem, a Mateusz Kijowski niezbyt udanym aktorem, grajšcym niezbyt dobranš dla siebie rolę, z której zresztš dosyć wczeœnie (choć dla KOD za póŸno) wypadł.

Oglšdam Polskę z oddali, ale widzę jš z różnych perspektyw. Z jednej strony od połowy lat 80. ubiegłego wieku obserwowałam i widziałam z bliska ponad 20 krajów, które albo walczyły o demokrację, albo broniły się przed odbieraniem im podstawowych praw wolnoœciowych. Widziałam demonstrujšce „Kobiety w bieli" na Kubie, bite i poniżane latami, idšce z godnoœciš w obronie więŸniów politycznych. Widziałam armatki wodne i psy spuszczone ze smyczy w Azerbejdżanie i przetłumaczono mi okrzyk oficera „Nie bijcie dzieci, gdy sš tu cudzoziemki". Nie muszę jednak odjeżdżać tak daleko – wystarczy wspomnieć Polskę lat 1980–1989. Nawet ci, którzy udajš, że tego nie pamiętajš, mogš spojrzeć na stare zdjęcia, gdzie na twarzach demonstrujšcych było widać godnoœć.

Uderzyło mnie, że obecnie na zdjęciach protestujšcych przeciwko legislacyjnym poczynaniom PiS widać sporo rozeœmianych twarzy, natomiast wœciekłoœć widać na twarzach ludzi demonstrujšcych przeciwko miesięcznicom smoleńskim. Niełatwo to zrozumieć. Myœlę, że przez wiele lat psychologowie społeczni będš się zastanawiać, jak można było wywołać masowš histerię nienawiœci do wybranego w wolnych wyborach prezydenta Lecha Kaczyńskiego i przywódcy zwycięskiej w wyborach partii – jego brata Jarosława. Nikt nie musi ich lubić, nawet ci, którzy sš ich sojusznikami politycznymi, ale – z daleka w każdym razie – ta nienawiœć wyglšda patologicznie.

A wracajšc do opozycji w Polsce. W 1968 roku PZPR mówiła, bezsensownie wówczas, o „bankrutach politycznych". Dziœ ten zwrot powinien przeżywać renesans. Na czele demonstracji stojš i krzyczš polityczni doradcy prezydenta Komorowskiego, byli przywódcy Unii Wolnoœci i wszelkich jej transfiguracji, byli premierzy, ministrowie i posłowie – właœnie ci, którzy przegrali w wolnych wyborach. Oczywiœcie należy pamiętać też o aktorach i aktorkach, których polityczne zdania powtarzane sš jak mantra. Historycy do dziœ spierajš się o to, kiedy zaczęło się œredniowiecze lub zakończyło odrodzenie, ale moja koleżanka z tych łamów okazuje się być raz to heroldem, a raz Pytiš historycznych transformacji.

Jeœli w Polsce jest fauda, chaos – to głównie wywoływany przez przeciwników PiS, których program – nieskodyfikowany – sprowadza się do tego, by nie dopuœcić do wprowadzenia w życie obietnic wyborczych partii, która wygrała wybory.

A jeœli chodzi o meritum zmian, które PiS próbuje wprowadzić w życie – odsyłam czytelnika do filmów Jacka Bromskiego z 2011 roku „Uwikłanie" i „Układ zamknięty" Ryszarda Bugajskiego z 2013 roku.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL