Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Jan Maciejewski: Zachód nie jest w stanie zrozumieć polskiego doświadczenia

Fotorzepa, Robert Gardziński
Istotš teorii postkolonialnej jest prosta transakcja: słowa w zamian za cierpienie, język jako zadoœćuczynienie za krzywdę. Jej powstanie było efektem poczucia winy Zachodu, który w akcie skruchy za całe wieki imperialnej agresji postanowił dopuœcić skolonizowanych do głosu; przyjrzeć się ich kondycji i stanowi ducha, sprawdzić, jakie sš społeczne i kulturowe rezultaty utrzymywania się obcej dominacji.

Przenieœć jš na polski grunt próbowali autorzy zarówno bliżsi prawicy, m.in. Ewa Thompson, jak i lewicy – Maria Janion. Do samej tej teorii, tak jak do wszystkich innych intelektualnych mód, można mieć z pewnoœciš wiele zastrzeżeń. Pozwala ona jednak zrozumieć polskš wrażliwoœć na słowa dobiegajšce z mitycznego Zachodu, aktualnych imperiów. Naszš ogromnš potrzebę bycia zrozumianym, docenionym, pochwalonym przez Wielkich Innych. Potrzebę, która daje o sobie znać w dziwacznym zwyczaju nasłuchiwania i przywišzywania ogromnej wagi do tego, co „mówi się o nas na Zachodzie".

W tym też sensie teoria postkolonialna tłumaczy zachwyt, jaki zapanował nad Wisłš po przemówieniu Donalda Trumpa. Oto on, prezydent imperium, głowa najpotężniejszego państwa œwiata nie tylko odwiedził nasz kraj, ale i przy okazji wygłosił przemówienie o polskiej odwadze i sile ducha. A do tego miał też tak wiele do powiedzenia na temat Powstania Warszawskiego. „On nas rozumie" – to westchnienie zarazem ulgi i ekscytacji przetoczyło się przez polskš prasę, telewizję i internet. Za poœrednictwem najważniejszych mediów wolnego œwiata Donald Trump dopuœcił do głosu polskie doœwiadczenie, uleczył naszš traumę bycia nierozumianymi. Teraz już wszystko będzie inaczej, nikt już nie napisze o „polskich obozach œmierci", pierwszego sierpnia o pištej po południu każdego roku już nie tylko Warszawa się zatrzyma, by uczcić pamięć powstańców warszawskich, zrobiš to też na pewno stolice innych państw. „Nigdy nie było piękniej i nigdy piękniej nie będzie" – zdawała się w te lipcowe dni nucić refren piosenki Œwietlików cała Polska.

Trudno mieć pretensje do Donalda Trumpa. Po prostu dobrze wykonał swojš pracę. Jak na rasowego telewizyjnego showmana przystało, wiedział co i przede wszystkim w jaki sposób powiedzieć. Dużo gorzej z wykonaniem swojego zadania poszło nam samym. Potrzeba zrozumienia i docenienia wzięła górę nad racjonalnš ocenš sytuacji. Dla Trumpa to przemówienie to były tylko słowa, dla nas – aż słowa.

Andrzej Bobkowski spędził cały okres wojny w Paryżu. Paryżu, który wyzwolił się spod niemieckiej okupacji bez jednego wybuchu, bez jednego zburzonego budynku. Jak pisze Bobkowski, „wszystko odbyło się jak w bajce dla grzecznych dzieci'. W zakończeniu „Szkiców piórkiem", zapisanym 25 sierpnia 1944 r., opisuje on moment wkroczenia do Paryża amerykańskich wojsk. „Koło mnie zatrzymuje się kolumna ambulansów. Zaczynam nagle płakać, prawie łkać półgłosem. Dziewczyna siedzšca za kierownicš ambulansu patrzy na mnie i pyta nagle po angielsku, dlaczego płaczę. – Jestem Polakiem i myœlę o Warszawie – odpowiadam cicho. – Oni tu mogš? być? szczęœliwi, nam jeszcze nie wolno. Chwila kłopotliwego milczenia. Dziewczyna częstuje mnie Chesterfieldem i bška coœ? zdawkowego. Wzišłem papierosa i uciekłem. Paliłem go, myœlšc, że jest w nim œwiat, który pewnych rzeczy nie jest w stanie pojšć. Może dlatego, że on sam nigdy nie był zmuszony do palenia niczego gorszego od Chesterfielda".

Œwiat, od którego tak nachalnie oczekujemy zrozumienia, nie jest w stanie pojšć naszego doœwiadczenia. Powinniœmy to w końcu zaakceptować. Przede wszystkim dlatego, że oczekujšc pochwał i docenienia, patrzšc wcišż na nas samych oczyma tamtego œwiata, utrudniamy zrozumienie tego, co wydarzyło się w polskiej historii nam samym. Przepracowanie swojego doœwiadczenia to zadanie, któremu sami musimy sprostać. Nie zrzucajmy tej odpowiedzialnoœci na prostolinijnego przedsiębiorcę zza oceanu.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL