Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Tomasz Terlikowski: Słuchajmy słów Franciszka o uchodźcach

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Uciekanie od tematów, zajmowanie się problemami, które w Polsce w istocie nie istniejš, skrajna polityzacja moralnych zachęt – wszystko to sš znakomite sposoby, by nie zajšć się na poważnie debatš nad tym, o czym mówi do nas (tak, do nas, Polaków, także) papież Franciszek w kwestii uchodŸców.

Nie można mnie posšdzić o to, że bezkrytycznie podejmuje wszystkie pomysły i sugestie papieża Franciszka. Wielokrotnie, także na łamach „Plusa Minusa", wyrażałem wštpliwoœci co do niektórych posunięć, decyzji personalnych czy nawet ubocznych skutków dokumentów Ojca Œwiętego. A jednak mam wrażenie, i to się także nie zmienia, że warto słuchać papieża z dalekiego kontynentu, gdy mówi o kwestiach społecznych i ekonomicznych, gdy przypomina, że sprawiedliwoœć jest istotnym elementem społeczeństwa, a goœcinnoœć i solidarnoœć postawš chrzeœcijan. „Migranci to nasi bracia i siostry szukajšcy lepszego życia z dala od biedy, głodu czy wojny" – pisał na Twitterze kilka dni temu Ojciec Œwięty. A nasze skojarzenia natychmiast pobiegły ku islamskim migrantom z Afryki Północnej czy Bliskiego Wschodu.

Tyle tylko, że to niekoniecznie musi być jedyne skojarzenie. Tak się bowiem składa, że Franciszek jest papieżem całego Koœcioła, a problem z migracjš akurat z tych terenów majš głównie kraje południowej i zachodniej Europy, a nie na przykład Amerykanie czy nawet my, Polacy (muzułmańskich migrantów ze wspomnianych krajów chcš u nas wprawdzie osadzić politycy unijni, ale nic nie wskazuje na to, by chcieli tego sami uciekinierzy). Nie oznacza to jednak, że wezwania te nie sš skierowane także do nas. Sš, ale powinniœmy je czytać nie tyle w duchu medialno-politycznej nawalanki, ile w duchu rozeznawania (swojš drogš to jedno z ulubionych słów Franciszka, zaczerpnięte z ascetyki i duchowoœci ignacjańskiej) nie tylko duchów, ale i sytuacji. A ta jest taka, że wyzwanie migracji dotyka także Polski i my także powinniœmy pamiętać, że migranci to nasze siostry i nasi bracia. Do nas nie przyjeżdżajš jednak masowo Afrykańczycy czy Arabowie, ale Ukraińcy, którzy także uciekajš, czasem przed biedš (z którš w Polsce w większoœci przypadków nie mamy już w takiej skali do czynienia), a czasem – choć niewštpliwie rzadziej – nawet przed pełzajšcš wojnš.

I to właœnie ich mamy przyjšć jak braci i siostry, oni majš być dla nas osobami, które otoczymy opiekš, zapewnimy im godne warunki pracy, będziemy pamiętać o ich potrzebach nie tylko finansowych, ale także duchowych. Zamiast debatować nad tym, jak œcišgnšć do siebie kolejne grupy migrantów islamskich albo jak do tego nie dopuœcić, lepiej zajšć się pracš nad tym, jak sensownie integrować o wiele bliższych nam kulturowo i przecież już obecnych w Polsce Ukraińców (ale także choćby Wietnamczyków). To jest obecnie główne wyzwanie. I nie chodzi mi tylko o struktury państwowe, oœwiatowe (bo z perspektywy dobra migrantów i ich rodzin lepiej byłoby ułatwiać ukraińskim pracownikom œcišganie całych rodzin do naszego kraju), ale także o parafie, wspólnoty religijne itd.

Te ostatnie mogłyby pomagać (mam œwiadomoœć częstej różnicy obrzšdków) grekokatolikom (prawosławni robiš to przez własnš sieć parafialnš) w organizowaniu wszędzie gdzie to konieczne wschodnich liturgii, tak by Ukraińcy grekokatolicy nie tracili zwišzków z wiarš i praktykš. Ważne jest także, jak się zdaje, wspieranie rozdartych przez migrację rodzin, pozostawionych na Ukrainie dzieci. To jest dla nas wyzwanie realne, z którym musimy sobie radzić. Dyskusję o migrantach z Afryki czy Bliskiego Wschodu warto zaœ zostawić na potem, gdy będzie ona dotyczyć konkretnych osób, a nie medialnych fake'ów. To zajmowanie się sprawami realnymi jest bowiem znamieniem chrzeœcijaństwa.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL