Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

„Christanitas” o polityce prawdy

„Christianitas", nr 66
Rzeczpospolita
Najnowszy numer pisma „Christianitas", którego redakcja stara się patrzeć na rzeczywistoœć społeczno-politycznš z perspektywy tradycyjnej nauki katolickiej, przywołuje w swoim tytule jeden z najbardziej niepokojšcych i jednoczeœnie trudnych do zinterpretowania fragmentów nauczania Jezusa Chrystusa: „Nie przyszedłem przynieœć pokoju, ale miecz".

Rozważania autorów zakorzenione sš w aktualnym kontekœcie: intronizacji Chrystusa, której w obecnoœci władz państwowych dokonali kilka miesięcy temu w Łagiewnikach polscy biskupi. Główny tekst numeru, którego autorem jest Tomasz Rowiński, pokazuje, z jakiej wizji œwiata, religii i polityki wynikał ten akt.

Jednym z częœciej przywoływanych przez przeciwników oficjalnego uznania Chrystusa za króla argumentów jest cytat z Ewangelii według œw. Jana: „Królestwo moje nie jest z tego œwiata". Nie należy jednak rozumieć tych słów jako zobowišzania Koœcioła do wycofania się, braku zaangażowania w sprawy „tego œwiata". Poprzez wcielenie – fakt, że Bóg stał się człowiekiem – historia doczesna i dzieje zbawienia zostały ze sobš nierozerwalnie zwišzane. Koœciół, ciało (właœnie ciało, nie duch) Chrystusa, rzeczywiœcie nie pochodzi stšd. Został w końcu założony przez Boga, nie przez człowieka. Ale dwa „momenty założycielskie" wspólnoty Koœcioła, narodziny i œmierć Chrystusa na krzyżu, wydarzyły się w przestrzeni i czasie naszego œwiata. Fakt, że królestwo Jego „nie jest z tego œwiata", nie oznacza więc, że w nim ono nie trwa.

Dlatego, jak pisze Rowiński, królestwo, o którym mówił Chrystus, ma być „po prostu chrzeœcijańskim w chrzeœcijańskiej cywilizacji, może bez jednego rzšdu czy wojska, ale składajšcym się z ludzi w codziennym i publicznym życiu budujšcych cywilizację chrzeœcijańskš, bronišcych publicznych praw Boga, wzywajšcych do poszanowania godnoœci człowieka".

Artykuł Rowińskiego jest przede wszystkim próbš przedefiniowania pojęcia politycznoœci. Próbuje wyrwać je z nowoczesnej kliszy, według której polityka polega wyłšcznie na technicznym zarzšdzaniu państwem. Wspólnota nie jest mechanizmem, tylko żywym organizmem. Z tego powodu nie ma ona jedynie sprawnie działać, ale rozwijać się, żyć, a ostatecznie dostšpić zbawienia. Dlatego też najobszerniejszy blok numeru poœwięcony jest historii cywilizacji benedyktyńskiej w Polsce, tematowi tylko pozornie niezwišzanemu z tytułowym tematem. Historia to przede wszystkim dzieje duchowego, a dopiero w dalszej kolejnoœci gospodarczego czy politycznego rozwoju.

Kluczowe w tym kontekœcie jest pytanie o status prawdy we współczesnej polityce. Jej wykluczenie ze sfery publicznej wyznaczyło narodziny nowoczesnoœci jako projektu cywilizacyjnego. To, w co wierzymy, co uważamy za fundament naszego życia, czego jesteœmy w stanie bronić i za co jesteœmy gotowi walczyć, może bowiem zakłócić działanie mechanizmu, jakim stało się państwo. Tomasz Hobbes, ojciec założyciel nowoczesnoœci, pisał swojego „Lewiatana", majšc w pamięci wojny religijne, jakie nękały współczesnš Europę. Dlatego wprowadził w swojej pracy, jakby w obawie przed słowami Chrystusa zacytowanymi na okładce „Christianitas", œcisły podział między sferę prywatnš i publicznš. Miały się one rzšdzić osobnymi logikami. Tymczasem, jak pisze anglikański teolog i filozof John Milbank, „religia albo jest wszystkim, albo niczym". Jeżeli nie wierzymy, że chrzeœcijaństwo zawiera w sobie prawdę, która dotyczy całej rzeczywistoœci, każdego jej aspektu, to odbieramy mu tak naprawdę jakškolwiek moc. Staje się ono wówczas tylko jednš z metod doskonalenia charakteru.

„Christianitas" to już od niemal 20 lat cenna przeciwwaga dla pism spod znaku liberalnego katolicyzmu, takich jak „WięŸ" czy „Znak". Nawet jeżeli stawiane w tym kwartalniku tezy brzmiš kontrowersyjnie, to warto się z nimi nie zgadzać.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL