Liroy. Jak scyzoryk z Kielc i jego Skuteczni chcą zmienić Polskę

aktualizacja: 17.06.2017, 10:26
Zanim roczpoczął karierę polityczną, Liroy był najbardziej znany z suk...
Zanim roczpoczął karierę polityczną, Liroy był najbardziej znany z sukcesów muzycznych. Na zdjęciu z tego okresu (2007 r.) z żoną Joanną Krochmalską.
Foto: Forum, Maciej Biedrzycki

Prekursor polskiego rapu, producent i aktor porno, spin doktor, społecznik, wreszcie polityk i poseł. Po krótkim flircie z ruchem obywatelskim Kukiz'15 Piotr Liroy-Marzec postanowił pójść na swoje. Teraz chce zmieniać Polskę ze stowarzyszeniem, którego jest liderem.

REDAKCJA POLECA
11.06.2017
Liroy-Marzec ma już nowy plan po rozstaniu z Kukiz'15
08.06.2017
Początek i koniec „Kija”. Jak KOD stracił twarz
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Piotr Marzec doświadczył tego, o czym marzy każdy biedny chłopak, który wychowywał się na ulicy i brakowało mu miłości w rodzinnym domu – odniósł sukces i stał się sławny. Ale zanim stał się Liroyem, gwiazdą muzyki rap, a później politykiem, musiał przejść długą drogę.

Liroy urodził się w Busku-Zdroju, ale wychował na osiedlu Sady w północnej części Kielc. W młodości nie stronił od alkoholu i narkotyków. Dekadę temu w szczerej rozmowie z „Super Expressem" wyznał, że nie ma bliskich relacji z rodziną. Jego ojciec popełnił samobójstwo, a z matką przestał utrzymywać kontakty. Wyjaśniał, że miał do niej żal o to, że go nie broniła, gdy się stawiał i był bity przez ojca. – Dla mnie jako dzieciaka był to sygnał, że o mnie nie dba, a może mnie nie kocha. Potem było jeszcze gorzej, aż do momentu, gdy poznałem Asię, moją obecną kobietę – opowiadał tabloidowi Liroy.

Raper mówił wówczas o Joannie Krochmalskiej, z którą ma troje dzieci (oprócz nich ma jeszcze jedno z poprzedniego związku). Gdy się poznali, oboje nie stronili od intensywnych imprez i budzili sporo kontrowersji. Obecna żona Liroya dała się poznać z pozowania nago, prowadziła też program erotyczny w wieczornym paśmie jednej ze stacji telewizyjnych, gdzie można ją było oglądać w wannie pokrytą jedynie pianą. Dziś wydaje się, że para dojrzała, a Liroy nawet zapewnia, iż nie pali już marihuany.

Od rapu do porno

Amerykański sen zaczął się spełniać, gdy skończył 20 lat. Rok przed ukończeniem technikum budowlanego wyjechał do Francji, gdzie założył zespół Leeroy & The Western Posse, z którym koncertował też w Niemczech. Po roku emigracji nagrał pierwszą płytę, ale dopiero wydany w 1995 r. „Alboom" stał się z czasem kultowy i przyniósł mu spektakularny sukces, sprzedając się w pół milionie egzemplarzy. Płyta otrzymała dwa Fryderyki, nagrody polskiego przemysłu fonograficznego, w kategoriach: muzyka taneczna i alternatywna. Trzeba zaznaczyć, że obecnie bardzo popularny rap w latach 90., gdy Marzec zaczynał karierę, miał problem z przebiciem się do radia i telewizji, tym większy więc był to sukces.

Przeboje Liroya z lat 90.: „Skaczcie do góry", „Scyzoryk" czy „Scoobiedoo Ya", kojarzą ludzie, którzy nigdy nie interesowali się rapem. A sam Liroy współpracował ze światowymi gwiazdami – Lionelem Ritchie czy Ice-T.

Gdy jego kariera zaczęła nabierać tempa i zachłysnął się sławą, dał sobie spokój z nauką, nie zdał matury i postawił wszystko na jedną kartę. – Teraz w Polsce studia ma co drugi, ale pomysłów i siły przebicia zero. Mój uniwersytet to była ulica. Tam inne matury musiałem zdawać – mówił przed laty Liroy. Jego zdaniem to, co robił, zostało docenione dopiero w Stanach Zjednoczonych. Pomogło mu to, że bardzo dobrze znał już angielski, co – jak twierdzi – miało zaowocować stypendium na dobrej uczelni, z którego nie skorzystał.

Liroy nie zdradzał zamiłowania do nauki, za to od dawna lubił erotyczne klimaty. Jego klip „Kiedyś przyjdzie taki dzień" został zgodnie odrzucony przez wszystkie stacje telewizyjne, a w Polsce uznany za pornografię. Daje w nim upust swoim fantazjom erotycznym, a wokół niego nie brakuje roznegliżowanych dziewczyn. Na tyle go to interesowało, że postanowił spróbować swoich sił w porno biznesie. Przez lata plotkowano, że powstał film pornograficzny, w którym wraz z żoną grał główną rolę. Po czasie przyznał, że taka produkcja powstała, nie trafiła do oficjalnego obiegu, ale spodobała się ich znajomym i być może wypłynie w internecie.

Droga do polityki

Piotr Marzec do dzisiaj ma fundację Liroy Bank, którą założył w 2004 r. z myślą o młodzieży pochodzącej z trudnych środowisk. Jej powstanie zbiegło się w czasie z decyzją o zaangażowaniu się Liroya w branżę porno. Niestety, zamiłowanie do takiej kinematografii sprawiło, że fundacja nie dostała wsparcia finansowego z budżetu państwa, a raper został odsądzony od czci i wiary. Z najnowszego oświadczenia majątkowego, które znajduje się na stronie Sejmu, wynika, że Liroy nie dorobił się wielkiego majątku – nie ma własnego domu ani mieszkania. Jego oszczędności wynoszą zaledwie 45 tys. zł, a jedynym źródłem dochodu są tantiemy z praw autorskich.

Od zawsze chciał pomagać innym, angażował się w lokalne inicjatywy, aż nawiązał współpracę z inną kontrowersyjną postacią – Januszem Palikotem. Przed wyborami parlamentarnymi w 2011 r. nagrał z nim klip „Kampania", nawołujący do legalizacji marihuany w Polsce. Dwa lata po tym zorganizował kampanię „Posadź krzak", mającą zachęcić Polaków do uprawy konopi na szeroką skalę i pokazać możliwości wykorzystania tej rośliny.

Kolejny flirt z polityką miał miejsce w 2014 r. Pojawiła się wtedy oferta wzięcia udziału w kampanii „1% dla fundacji Instytut Spraw Obywatelskich Inspro". Działalność Instytutu, pozarządowej organizacji non-profit, koncentruje się na tematyce społeczeństwa obywatelskiego i niezależnych mediów.

Kampania wzbudziła duże zainteresowanie. Liroy wcielił się w rolę tajemniczego spin doktora z USA, który oferował usługi polskim politykom, powołując się na sukcesy za oceanem. Dick Dobrowolski, bo taki przyjął pseudonim, oświadczał w spotach, że polityka to nic innego jak perfidne oszukiwanie, manipulowanie i wypaczanie faktów. Mówiąc z amerykańskim akcentem, zdradzał tajniki spinu i zapewniał, że dzięki niemu sukces odniesie najmniej zdolny polityk. Liroy był ucharakteryzowany, ale – co ciekawe – łudząco przypominał siebie z obecnych czasów, gdy skupił się wyłącznie na karierze politycznej. W czwartym spocie w końcu się ujawnił, kwitując: „Nie daj się dłużej robić w ch...!".

– Liroy bardzo nam pomógł przy tej kampanii obywatelskiej z Dickiem – mówi „Plusowi Minusowi" prezes instytutu Rafał Górski. – Kampania została doceniona prestiżowymi nagrodami branżowymi – dodaje.

Potem nastąpiło wejście do prawdziwej polityki. W 2015 r. tworzący swój ruch obywatelski Paweł Kukiz zaufał Liroyowi i umieścił go na pierwszym miejscu listy do Sejmu w woj. świętokrzyskim. Liderowi Kukiz'15 zaproponował to rozwiązanie ówczesny rzecznik prasowy i zarazem współautor kampanii muzyka Miłosz Lodowski. Pomysł zrodził się tuż przed referendum (odbyło się 6 września) dotyczącym jednomandatowych okręgów wyborczych. Zarządził je prezydent Bronisław Komorowski, próbujący w ten sposób przejąć część elektoratu Kukiza, który w kampanii postulował właśnie taką zmianę ordynacji wyborczej.

W ten sposób drogi obu muzyków ponownie się przecięły. W 2000 r. nagrali wspólny kawałek pod tytułem „Policja", w którym – jak można się domyślić – nie zostawili suchej nitki na stróżach prawa.

Liroy miał wnieść ożywienie i zrobić szum wokół powstającego w bólach ruchu obywatelskiego po tym, gdy Kukiz w atmosferze kłótni i wzajemnych oskarżeń rozstał się z dotychczasowym zapleczem – Bezpartyjnymi, skupionymi wokół prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego. Po świetnym wyniku Kukiza w wyborach prezydenckich – 20,8 proc. – notowania w sondażach przed wyborami parlamentarnymi leciały na łeb, na szyję i były obawy, że Kukiz'15 nie wejdzie do Sejmu.

Referendum zakończyło się klapą, pospolite ruszenie Kukiza ostatecznie znalazło się w parlamencie, do którego weszło jako trzecia siła, a Liroy otrzymał ponad 22 tys. głosów, co było jednym z czterech najlepszych wyników w klubie. Ale już wcześniej współpraca Kukiza z Liroyem nie układała się tak, jak oczekiwały tego obie strony. Problemem była kolejność kandydatów podczas układania list w Kielcach. Raper forsował kandydaturę Anny Krystowskiej, do grudnia pracującej w jednej z korporacji taksówkowych, dziś wiceprezes jego stowarzyszenia, która znalazła się na drugim miejscu listy, podczas gdy współpracownicy lidera widzieli tam zupełnie innego kandydata.

Po wejściu do Sejmu Liroy został członkiem Komisji Kultury i Środków Przekazu oraz Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, a także przewodniczącym parlamentarnego zespołu ds. marihuany medycznej. Walką o jej zalegalizowanie zdobył największy rozgłos, ale i uznanie różnych środowisk. Zaczął być nazywany przez opinię publiczną, ale też komentatorów politycznych, odkryciem Sejmu VIII kadencji. Chwalą go media: i prawicowe, i lewicowe, do których, jeśli chodzi o poglądy, jest Marcowi znacznie bliżej.

Rozstanie z Kukizem

Raper znajduje sobie mało popularne tematy, zdjął czapkę z daszkiem i zapuścił bujniejszą fryzurę niż ta, do której przyzwyczaił swoich fanów. Choć zawsze był trochę obok klubu i chodził własnymi ścieżkami, powoli zaczął zagrażać pozycji Kukiza. W maju 2016 r. zrezygnował z członkostwa w Stowarzyszeniu na rzecz Nowej Konstytucji Kukiz'15, którego zadaniem jest budowa struktur ruchu, ale też zrzeszanie obywateli popierających zmianę ustawy zasadniczej, co od początku postulują posłowie klubu Kukiza. Podobny postulat zgłasza ostatnio coraz częściej prezydent Andrzej Duda. W lutym bieżącego roku Liroy powołał własne stowarzyszenie – Skuteczni – którego jest prezesem.

Od kilku miesięcy zaczęły się pojawiać pogłoski, że choć klub Kukiz'15 planuje wystawić w wyścigu do prezydentury w Warszawie wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszkę, to nieśmiało swój akces do tej roli zgłasza też Liroy. Irytowało to Kukiza, który podkreślał, że to nie wchodzi w rachubę. Narastającym problemem stali się też doradcy rapera, szczególnie Paweł Dulski, były szef PO na Mokotowie, niegdyś zamieszany w sprawy reprywatyzacji w stolicy, choć oczyszczony z zarzutów przed sądem. Co ciekawe, wujkiem Dulskiego był nieżyjący już prof. Jerzy Przystawa, inicjator i organizator Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

To też był oficjalny powód usunięcia Liroya z Kukiz'15. W oświadczeniu prezydium klubu nazwisko Dulskiego wprawdzie nie padło, ale znalazł się fragment o tym, że powrót jest możliwy, gdy Marzec zerwie kontakty ze swoimi doradcami. On sam mówi, że nikt nie będzie mu wybierał kolegów.

Być może to niejedyny powód wykluczenia Marca. Pod koniec maja w „Rzeczpospolitej" ujawniliśmy bowiem, że Skuteczni rozmawiają o współpracy podczas wyborów samorządowych z Bezpartyjnymi, wspomnianym już byłym zapleczem Kukiza z wyborów prezydenckich, które muzyk podejrzewał o nieczyste intencje.

Na 23 czerwca zaplanowana jest konferencja prasowa w Sejmie, podczas której Skuteczni i Bezpartyjni wspólnie przedstawią projekt dotyczący deglomeracji. Chcą również przeniesienia jednej trzeciej resortów i urzędów poza stolicę. Raper zamierza też dalej forsować swoje pomysły, np. e-voting (możliwość głosowania przez internet), będzie też postulował wprowadzenie JOW.

Liroy ma zamiar nadal robić to, co robił pod szyldem Kukiz'15, głosić te same hasła, pobudzać społeczeństwo do jednoczenia się i działania, aby obywatele mieli większy wpływ na zapadające w Polsce decyzje. Poważnie zaczął też rozważać start w wyborach na prezydenta Kielc, bo – jak nam mówi – apeluje o to jego rodzina. – Liroyowi nie zależy na pieniądzach, miał ich kiedyś dużo, a teraz chciałby po prostu zrobić coś dla innych – przekonuje Dulski.

Z informacji „Plusa Minusa" wynika, że starć między Liroyem a Kukizem może być więcej. Zaplecze niezrzeszonego już posła rozważa pozew, on sam też mówi, że będzie bronił swojego dobrego imienia przed sądem, a lider Kukiz'15 nie będzie mu rozkazywał. Przypominają się słowa jednego z jego utworów „Kołysanka dla przyjaciół": „Nie mów mi, jak mam żyć, co mam mówić, jak mam chodzić i kogo mam lubić bądź nie! Nie mów mi tego, bo stary – ja żyję tak, jak ja chcę!".

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Komentarz dnia
Żródło: Plus Minus

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE