Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Stefan Szczepłek: Powtórki wideo w piłce nożnej mogš zmienić ten sport

Niedawny poważny błšd: bramkarz Legii Warszawa Arkadiusz Malarz wygarnia piłkę zza linii podczas meczu z Ajaksem Amsterdam, a sędziowie tego nie widzš.
Olimpik/NurPhoto/AFP
Historia futbolu to nie tylko piękne gole i zachwycajšce akcje, to także cynizm piłkarzy i błędy sędziów, którzy bywali czasem bezradni, a czasem nieuczciwi. Teraz majš położyć temu kres powtórki analizowane natychmiast, w trakcie meczu.

Być może już podczas przyszłorocznych piłkarskich mistrzostw œwiata w Rosji sędziowie przed podjęciem decyzji będš mogli obejrzeć kontrowersyjnš sytuację na wideo.

Gdyby mogli to robić wczeœniej, wyniki wielu turniejów i meczów byłyby inne i nie każdy mistrz by nim został. System noszšcy nazwę Video Assistant Referee (VAR) to w istocie dodanie jeszcze jednych oczu, tym razem elektronicznych i – jak się wydaje – pierwszych, które się nie mylš.

Pomyłki sędziów bywajš tak rażšco niesprawiedliwe, że potrzeba udzielenia im pomocy w podejmowaniu trudnych decyzji, na co majš sekundy, stała się koniecznoœciš. Chodzi nie tylko o sprawiedliwoœć sportowš, ale i miliony euro, bo takš cenę miewajš błędy. Wcišż jest jednak duża grupa dawnych i czynnych piłkarzy uważajšcych, że sędzia jest takim samym uczestnikiem meczu jak piłkarze i jego błšd stanowi element gry, z którym trzeba się pogodzić. Sš wœród nich: Michel Platini i Zbigniew Boniek, ale także Zinedine Zidane i Luka Modrić.

Może Boniek mówił tak, szydzšc z wielu piłkarzy, którzy zamiast widzieć swoje słaboœci tłumaczyli porażki błędami sędziów. Kiedy jednak Międzynarodowa Federacja Piłkarska (FIFA) skorzystała z nowego systemu podczas ubiegłorocznego finału Klubowych Mistrzostw Œwiata w Japonii, trener Realu Madrid Zinedine Zidane powiedział, że system będzie Ÿródłem zamieszania, a Modrić dodał po prostu, że mu się to nie podoba. I znalazł stronników.

FIFA testuje

Przeważa jednak opinia, że wprowadzenie systemu VAR jest nieuniknione i widać nawet poœpieszne działania, aby zaczšł on działać szybko. Jeszcze kilka miesięcy temu FIFA mówiła, że alternatywš jest skorzystanie podczas mundialu z pomocy sędziów bramkowych, jak to robi Europejska Federacja Piłkarska (UEFA) w meczach pucharowych. Dziœ wszystko jednak wskazuje, że ludziom pomoże technologia.

We włoskim Coverciano na trzydniowej konferencji spotkali się sędziowie grupy Elite, czyli najlepsi w Europie, spoœród których wybrani zostanš arbitrzy na mundial. Jednym z punktów obrad i ćwiczeń był właœnie system VAR i testowanie firm, które go proponujš. Szymon Marciniak, który należy do europejskiej czołówki i ma duże szanse wyjazdu do Rosji, na razie został wybrany przez FIFA na sędziego analizujšcego na podstawie VAR mecze podczas mistrzostw œwiata reprezentacji do lat 20, które na przełomie maja i czerwca odbędš się w Korei.

– Ta praca ma polegać na analizie meczu na monitorach w pomieszczeniu znajdujšcym się blisko boiska. Będzie to robiło prawdopodobnie dwóch lub trzech doœwiadczonych sędziów. Chodzi o to, aby nie umknęły kontrowersyjne sytuacje, które mogš się zdarzyć w odstępie kilkunastu sekund. Będziemy mieli taki sam kontakt z sędziš głównym, jaki stosuje się dziœ między nim a asystentami. I to my będziemy wspólnie podejmować decyzje. Nie ma mowy o czymœ takim jak challenge, o jaki poprosić może zawodnik podczas meczu tenisowego – mówi „Rzeczpospolitej" Szymon Marciniak.

Słychać głosy, że sprawdzanie nagrania na monitorach może wydłużyć mecz i powodować zdenerwowanie widzów na trybunach. Jednak w meczach hokejowych, kiedy sędziowie sprawdzajš na ekranie czy padła bramka, żadnych nerwowych reakcji nie odnotowano. Swój interes dostrzegli od razu maketingowcy, którzy uważajš, że ten martwy czas w meczu może stać się idealnym momentem na pokazywanie w telewizji reklam.

Jakkolwiek by było, coœ trzeba zrobić, aby piłkarze i kibice nie mieli poczucia, że niekorzystny dla nich wynik jest efektem błędów sędziów. Telewizja je obnażyła, ale nie mogła zmienić ich decyzji. Co zostało postanowione na boisku, nie podlega rewizji.

Legendy kršżš o błędach, popełnianych przez sędziów już podczas pierwszych mistrzostw œwiata w Urugwaju (1930) i drugich – we Włoszech (1934). Wynikały one zarówno ze słaboœci arbitrów, jak i – co wynika z relacji œwiadków – ich stronniczoœci lub złej woli.

Aż trzykrotnie w historii meczów finałowych mistrzostw œwiata zdarzyło się, że decyzje arbitra stały się przyczynš dyskusji. Pierwszy raz w roku 1934, kiedy Szwed Ivan Eklind miał rzekomo faworyzować Włochów w meczu z Czechosłowacjš. Nie ma zapisu filmowego kontrowersyjnych sytuacji, pozostaje więc dać wiarę nie tylko czeskim komentatorom, że po przywitaniu się z Benito Mussolinim w jego loży, Eklind przymykał oczy na faule Włochów i uznał też bramkę Raimundo Orsiego, którš Włoch miał zdobyć z naruszeniem przepisów. Jak było naprawdę, tego się już nie dowiemy.

Zagadka z Berna

Może rozwišzanie znajdzie natomiast inna zagadka. W finale mistrzostw œwiata w roku 1954 w Bernie Węgrzy już po oœmiu minutach prowadzili z Niemcami 2:0, ale potem stracili trzy bramki. Na szeœć minut przed końcem Ferenc Puskas wyrównał, jednak sędzia liniowy Walijczyk Mervyn Griffith podniósł choršgiewkę, sygnalizujšc spalonego, a główny, Anglik Wiliam Ling dał mu wiarę. Na nic zdały się protesty Węgrów. Bramkarz Gyula Groscics był tak agresywny, że w dzisiejszych czasach zobaczyłby czerwonš kartkę.

Na podstawie zapisu z kamer na stadionie nie można stwierdzić, kto miał rację. Ale w roku 1954 wielu niemieckich i szwajcarskich kibiców na trybunach miało swoje kamery. Prawy obrońca Węgier Jeno Buzanszky twierdził, że zachował się w Niemczech film z prywatnej kamery, na którym ponad wszelkš wštpliwoœć widać, że gol Puskasa został zdobyty prawidłowo. Ale Niemcy do dziœ nie chcš go pokazać. Remis oznaczałby powtórzenie finału dwa dni póŸniej.

Druga wštpliwoœć z finału w roku 1966 uchodzi za najbardziej kontrowersyjnš sytuację na boisku piłkarskim w XX wieku. Podczas dogrywki meczu Anglia – RFN na Wembley szwajcarski sędzia Gottfried Dienst uznał dla Anglii bramkę, która prawdopodobnie nie padła. Nie można stwierdzić, czy piłka całym obwodem odbiła się za liniš i wróciła na boisko. Sędzia główny też tego nie wiedział, więc zwrócił się o pomoc do liniowego. Był nim Tofik Bachramow. Reprezentujšcy na mundialu Zwišzek Radziecki sędzia z Azerbejdżanu nie miał wštpliwoœci, dzięki czemu Anglia została mistrzem œwiata, a on najsłynniejszym sędziš bocznym XX wieku. Niemcy mówili o spisku Anglii i komunistów w takim samym duchu, w jakim 12 lat wczeœniej Węgrzy oburzali się na spisek Niemców i Anglii przeciw państwu socjalistycznemu. Gdyby istniała wtedy technologia goal-line i system VAR, wštpliwoœci zostałyby rozwiane.

I co jest ważniejsze? Wynik, na który pracuje się całe życie, czy legendy, stanowišce immanentnš cechę sportu, bez których nie byłoby wspomnień i opowieœci pokrzywdzonych sportowców, zawiedzionych kibiców i tekstów natchnionych dziennikarzy.

Ręka Boga

Na liœcie wštpliwoœci jest i wydarzenie, które można zaliczyć do kategorii skandali. To oczywiœcie bramka, jakš na oczach 100 tysięcy ludzi zgromadzonych na stadionie Azteca w Meksyku Diego Maradona strzelił rękš Anglii. Jak to możliwe, że sędziowie tego nie widzieli? Główny, Tunezyjczyk Ali Bennaceur, stał za półkolem pola karnego, około 20 metrów od miejsca zdarzenia. Powinien mieć wštpliwoœci, że mierzšcy 168 cm Argentyńczyk wygrywa pojedynek w powietrzu ze znacznie wyższym Peterem Shiltonem. Sędzia tłumaczył się, że oœlepiło go słońce, ale mecz rozpoczynał się o godz. 12 i słońce stało wtedy w zenicie, a nie nad angielskš bramkš.

W oficjalnym raporcie FIFA z tamtego mundialu znalazło się zdjęcie, na którym widać rękę Maradony, która za chwilę dotknie piłki powyżej głowy Shiltona. W rozdziale raportu poœwięconym sędziom można przeczytać: „W decydujšcych meczach obyło się bez problemów. Kontrowersyjny gol w meczu Argentyna – Anglia stanowił wyjštek. Takie przypadki zawsze się zdarzajš".

Pod tym zdaniem podpisał się ówczesny sekretarz generalny FIFA Sepp Blatter. Jest ono prawdziwe, jednak Blatter, zarówno w roli, jakš wtedy pełnił, jak i wówczas, kiedy był przewodniczšcym FIFA, niewiele zrobił, aby takie przypadki ograniczyć.

Swoje na sumieniu majš też sami sędziowie. Ali Bennaceur, œcigany po boisku przez Glenna Hoddle'a i Terry'ego Fenwicka nawet nie pomyœlał o tym, by decyzję o uznaniu bramki skonsultować z liniowym. Sam liniowy, nawet jeœli miał jakieœ wštpliwoœci, bo jego słońce nie mogło oœlepić, nie podniósł choršgiewki, bo wtedy nie miał do tego prawa.

Co by się działo, gdyby arbiter nie uznał bramki? Musiałby też ukarać kartkš Diego Maradonę za niesportowe zachowanie. W takim przypadku nawet kartka czerwona byłaby uzasadniona. Ale pewnie w głowie 42-letniego sędziego z Afryki, debiutujšcego na mundialu, zaœwitała taka myœl: co będzie, jeœli wyrzucę z boiska najlepszego piłkarza œwiata? To był przecież turniej Maradony, i to nie była jego ręka, tylko Boga, jak lubił póŸniej mówić Argentyńczyk. Nikt wtedy Bennaceurowi nie pomógł. Sędziowie długo w takich sytuacjach byli samotni i bezradni.

W niepisanym kodeksie piłkarzy znajduje się punkt: jak oszukać sędziego. VAR powinien poradzić sobie z tzw. nurkami, napastnikami przewracajšcymi się w polu karnym o własne nogi i może ograniczy liczbę bramek zdobywanych rękš. Maradona nie był ani pierwszy, ani ostatni. Paul Scholes wręcz się w tym specjalizował (Polacy na Wembley też się o tym przekonali), zdarzyło się Leo Messiemu, a Raul sprawił, że polski sędzia Ryszard Wójcik znalazł się w sytuacji Bennaceura. Prowadzšc mecz Ligi Mistrzów Real – Chelsea na stadionie Santiago Bernabeu uznał bramkę Raula strzelonš rękš. Miał wštpliwoœci, ale dobrze tej sytuacji nie widział. W przerwie, kiedy zawodnicy schodzili do szatni, Raul triumfujšco pokazał Wójcikowi podniesionš rękę i żeby nie było wštpliwoœci powiedział: mano. Polak nic nie mógł zrobić. W takich sytuacjach wygrywajš nieuczciwi piłkarze.

Rysa na wizerunku Henry'ego

Dotyczy to także tych z raczej dobrš opiniš. Kimœ takim był Thierry Henry, mistrz œwiata i Europy. W dogrywce meczu barażowego do mistrzostw œwiata 2010 z Irlandiš Francuz, nie doœć, że był na spalonym, to zatrzymał piłkę rękš, aby nie wyszła w aut i podał do Williama Galasa, który strzelił bramkę. Szwed Martin Hansson, nie baczšc na protesty Irlandczyków, jš uznał, a dzięki remisowi na mundial pojechali Francuzi.

Henry nosił wtedy opaskę kapitana w trójkolorowych. Według dawno nieobowišzujšcych reguł etycznych, kapitan tak się nie zachowuje. Po meczu Henry, wiedzšc, że nic mu nie grozi, przyznał się, winš obarczajšc sędziego, który jest od tego, by takie rzeczy zauważać. Koledzy go poparli, trener Raymond Domenech też nie widział problemu. Zobaczył dopiero kilka miesięcy póŸniej, już na mundialu, kiedy zdemoralizowana reprezentacja wypowiedziała mu posłuszeństwo.

Dzięki telewizji œwiadkami skandalu na Stade de France był cały œwiat i pierwszy raz FIFA wzięła winę na siebie, przyznajšc federacji irlandzkiej wielomilionowe odszkodowanie. Ale dwa lata póŸniej, kiedy przed stadionem Arsenalu Londyn odsłaniano pomnik Henry'ego nikt nie protestował, że oszustowi się nie należy.

Polska też ma swój udział w tych niechlubnych historiach. W roku 1993, na stadionie Widzewa reprezentacja w regulaminowy sposób nie potrafiła pokonać bramkarza San Marino. Zrobił to dopiero Jan Furtok, wrzucajšc do jego bramki piłkę rękš. Byłem na tym meczu i z wysokoœci trybun nie widziałem. Byłem przekonany, że Furtok strzelił gola głowš.

Znam jeden przypadek wielkiego piłkarza, który przyznał się sędziemu, że zdobył bramkę rękš. Zdarzyło się to podczas meczu ligowego Lazio – Napoli, w roku 2012, a na nagrodę fair play zasłużył Miroslaw Klose. Po rzucie rożnym piłka odbiła się od jego ręki, trzymanej blisko głowy i wpadła do siatki. Protestowali neapolitańczycy i Klose też. Na szczęœcie sędzia nie zdšżył wskazać na œrodek boiska, bo wtedy decyzji nie mógłby już cofnšć.

Sędzia z białš chusteczkš

System VAR powinien rozwiać wiele wštpliwoœci, dotyczšcych prawidłowo lub nieprawidłowo zdobywanych bramek, spalonych, fauli, rzutów karnych, niesportowego zachowania, identyfikacji zawodników przed ukaraniem ich żółtš lub czerwonš kartkš.

To jest kolejny, wyjštkowo ważny krok na drodze ku ograniczeniu błędów sędziowskich. W pierwszych przepisach gry, wydanych przez The Football Association w roku 1863 znajduje się 13 rozdziałów i w żadnym nie ma słowa o sędzi. Spory rozstrzygali sami piłkarze, bo w założeniu była to przecież gra dżentelmenów. Kiedy już się pojawił, to nie na boisku między graczami. Chodził dostojnie wzdłuż linii, ubrany w garnitur. Gra w tamtych czasach nie była ani szybka, ani specjalnie skomplikowana taktycznie, więc sędzia mógł sobie na to pozwolić. Swoje decyzje oznajmiał okrzykami i machaniem białš chusteczkš. Pierwszy raz gwizdka w meczu użyto w Anglii, w roku 1874 lub 1878, a był to gwizdek policyjny. Aż do roku 1936 o gwizdku nie było mowy w przepisach, mimo że używano go już wtedy powszechnie.

Sędzia wszedł na boisko dopiero w roku 1891, wtedy też pojawili się liniowi. Mimo że gra była wolniejsza i łatwiej im było podejmować decyzje, miewali problemy, kiedy padała bramka. Padała lub nie. Dopiero w roku 1875 parcianš taœmę rozcišgniętš między słupkami zastšpiono drewnianš poprzeczkš. Ustalenie, czy piłka przeleciała pod czy nad taœmš, bywało trudne. Tym bardziej, że siatek w bramkach też nie było. Pojawiły się w roku 1890. Aż do roku 1912 bramkarz mógł łapać piłkę poza polem karnym. W następnym wprowadzono innš obowišzujšcš do dziœ zasadę, zgodnie z którš przy wykonywaniu rzutów wolnych i różnych zawodnik drużyny bronišcej musi stać co najmniej dziesięć jardów (czyli 9,15 metra) od piłki.

Prawdziwe problemy dla sędziów, trwajšce do dziœ, zaczęły się w roku 1925, kiedy wprowadzono nowy przepis o spalonym. Polega z grubsza na tym, że między zawodnikiem atakujšcym a bramkš może być dwóch, a nie jak dotychczas trzech graczy drużyny bronišcej.

Czerwona kartka dla masażysty

Do końca lat 30. dla większoœci kibiców na stadionach, ale i dla sędziów zawodnicy (z wyjštkami oczywiœcie) byli anonimowi, ponieważ nie nosili numerów na koszulkach. Przełomu w tej dziedzinie dokonał legendarny menedżer Arsenalu Herbert Chapman i to jego drużyna oraz Chelsea już w roku 1928 pierwszy raz wystšpiły z numerami na plecach. Finalistom rozgrywek o Puchar Anglii na Wembley w roku 1933 The Football Association pierwszy raz oficjalnie przydzieliła numery. Zawodnicy Evertonu mieli numery od 1 do 11, a Manchesteru City od 12 do 22. W lidze angielskiej numery stały się obowišzkowe od roku 1939. Na mistrzostwach œwiata – od 1950. W 1994 doszły numery na piersiach i nazwiska na plecach nad numerem. W lidze polskiej obowišzek grania z numerami istnieje od roku 1949 lub 1950. Pierwszym klubem, którego piłkarze mieli numery na koszulkach była krakowska Wisła.

Te i inne zmiany wymuszała telewizja. Kibice siedzšcy w domu chcieli wiedzieć, kto jest kim, ale najpierw tę wiedzę musieli posišœć komentatorzy. Sędziom zmiany pomagały, ale bywało, że stawali się ich inspiratorami. Anglik Ken Aston prowadzšcy na mundialu w Chile (1962) mecz gospodarzy z Włochami nie był w stanie opanować bijatyki między zawodnikami obydwu drużyn. Liniowi mu nie pomagali, ponieważ nie mieli prawa wejœć na boisko. Kilka lat póŸniej Aston wymyœlił więc żółte i czerwone kartki. Użyto ich pierwszy raz podczas mundialu w Meksyku (1970). Poczštki były trudne, a bywało, że i œmieszne, ponieważ pierwszš czerwonš kartkę w historii obejrzał masażysta reprezentacji Niemiec Erich Deuser, który w meczu swojej drużyny z Peru wbiegł na boisko udzielić pomocy niemieckiemu piłkarzowi, bez zezwolenia arbitra z Meksyku.

Ćwierć wieku póŸniej na mistrzostwach odbywajšcych się w Stanach Zjednoczonych FIFA pierwszy raz ukarała zawodnika już po zawodach, na podstawie zapisu filmowego. W meczu ćwierćfinałowym Włochy – Hiszpania Sandor Puhl z Węgier nie zauważył, że Mauro Tassotti uderzył łokciem w twarz Luisa Enrique i złamał mu nos. Do incydentu doszło w polu karnym, trudno mówić o przypadku, Hiszpanom należała się jedenastka. Puhl nawet nie ukarał Tassottiego kartkš, a póŸniej prowadził finał mundialu. FIFA zawiesiła Tassottiego na osiem meczów, więc w półfinale i finale już nie wystšpił i pożegnał się z kadrš. Ale swoje zrobił.

W takich samych kategoriach można oceniać półfinał mistrzostw œwiata Francja – Niemcy w Sewilli, w roku 1982. Bandycki, bo już nawet nie brutalny atak bramkarza Haralda Schumachera na Patricka Battistona, który omal nie zakończył się œmierciš Francuza, nie spotkał się z żadnš reakcjš holenderskiego sędziego Charlesa Corvera. To była jawna niesprawiedliwoœć.

Dziœ, w takiej sytuacji Puhlowi i Corverowi pomógłby system VAR. Byłoby sprawiedliwiej. Sędziowie bramkowi, a przede wszystkim technologia goal-line pozwalajš rozwiać wštpliwoœci, ale też nie do końca.

A Zinedine Zidane niech nie narzeka. Gdyby w finale mistrzostw œwiata w roku 2006 sędziowie korzystali z VAR, być może wychwyciliby prowokacje, jakich wobec Francuza dopuszczał się Marco Materazzi. Może nie byłoby czerwonej kartki dla Francuza i zwycięstwa Włochów.

Trzeba mieć nadzieję, że dzięki wideo trudniej będzie oszustom, a sędziowie uniknš błędów i wyrzutów sumienia.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL