Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Cambridge Analytica i algorytm, który wstrzšsnšł demokracjš

AFP
Nie wiemy, czy afera Cambridge Analytica więcej mówi o internautach – beztroskich i naiwnych – czy o politykach – jak zawsze pełnych tupetu i przebiegłych, ale od niedawna dysponujšcych niezwykłymi narzędziami, które pozwalajš im manipulować masami. Na pewno jednak jest sygnałem alarmowym dla wyborców.

Donald Trump wygrał wybory prezydenckie Stanach Zjednoczonych, używajšc skuteczniej niż konkurenci mediów społecznoœciowych. Problem w tym, że jego sztab najprawdopodobniej wykorzystał w tym celu nielegalnie zebrane informacje o 50 milionach użytkowników Facebooka – twierdzš opiniotwórcze œwiatowe media: „The New York Times" oraz „Guardian" i „The Observer".

Przykrywki i narzędzia

Dane te miały być wykorzystane przez firmę SCL. Opracowała ona algorytm, który tworzył portrety psychologiczne użytkowników na podstawie ich postów, wpisów ich znajomych oraz tego, co dany użytkownik lajkował. Dzięki temu możliwe było okreœlenie poglšdów i preferencji wyborczych Amerykanów. A to z kolei pozwalało dotrzeć do nich z konkretnym przekazem – np. niezdecydowanych zniechęcić do udziału w głosowaniu lub rzucić cień podejrzeń na kontrkandydatów Trumpa. Algorytm został stworzony na wzór metody tworzenia profili psychologicznych, który wymyœlił polski naukowiec dr Michał Kosiński. SCL nawet się z nim w tej sprawie kontaktowała, ale Kosiński odmówił współpracy.

– Po pierwsze, ta propozycja nie wydała mi się ciekawa. (..) A po drugie, wydała mi się wštpliwa etycznie. (...) Użyto tej metody w sposób nieetyczny, bo dane o ludziach zostały zebrane bez ich zgody i wiedzy. Również bez ich zgody stworzono ich profile psychologiczne. Mam wštpliwoœci, czy to było legalne – mówił dr Kosiński w wywiadzie udzielonym rok temu stacji TVN 24.

Na zlecenie brytyjskiej spółki metodę odtworzył więc inny naukowiec – Aleksander Kogan. Zaprojektował on też aplikację na Facebooka – thisyourdigitallife. Oferowała ona użytkownikom serwisu możliwoœć zrobienia testu psychologicznego i stworzenia portretu osobowoœciowego. Rzesze facebookowiczów beztrosko wypełniajš tego rodzaju ankiety, nie zważajšc, że tym samym dzielš się wiedzš na swój temat. Za ich zgodš aplikacja Kogana zbierała więc informacje z ich profili – od ujawnionych danych osobowych przez posty po to, co lajkujš. Do 2015 r. aplikacje działajšce na Facebooku miały takš możliwoœć – dane o użytkownikach zbierała nawet popularna wówczas gra Farmville. Program Kogana robił jednak więcej, bo zbierał także podobne informacje o znajomych osób, które chciały zrobić sobie test i zgodziły się na warunki. W efekcie w szczytowym momencie dysponował informacjami o prawie 50 mln użytkowników FB. To te dane zostały wykorzystane przez SCL do stworzenia szczegółowych profili psychologicznych potencjalnych wyborców.

Brytyjska firma i powišzane z niš spółki aktywnie szukały sposobu sprzedaży swojego algorytmu. Od poczštku działalnoœci SCL skupiła się na stworzeniu rozwišzania, które pozwoliłoby na połšczenie cech psychologicznych z preferencjami wyborczymi. Najpierw algorytm był testowany na Karaibach i w Afryce, gdzie regulacje prawne dotyczšce ochrony danych były mało restrykcyjne lub w ogóle nie istniały. Dodatkowo politycy zainteresowani wpływem na wyborców mieli zwykle dostęp do rzšdowych baz danych o obywatelach i chętnie się nimi dzielili.

Przełomem miało być spotkanie przedstawiciela SCL Alexandra Nixa z szefem amerykańskiego portalu Breitbart News Stephenem Bannonem i wspierajšcym republikanów miliarderem Robertem Mercerem. Mercer postanowił sfinansować projekty prowadzone przez spółkę oraz założyć w Stanach firmę, która miała się zajmować profilowaniem i docieraniem do wyborców. W ten sposób narodziła się firma Cambridge Analytica (CA), podejrzana obecnie o manipulowanie wynikami wyborów w USA. Nix został jej prezesem, Bannon członkiem rady nadzorczej, dopiero w 2016 r. porzucajšc firmę, by objšć stanowisko szefa sztabu wyborczego Donalda Trumpa. Gdy ten wygrał wybory, Bannon został głównym strategiem Białego Domu.

CA była przykrywkš. Większoœć prac zlecano spółce SCL, a nadzorował je Aleksander Nix. To o tyle istotne, że amerykańskie prawo zabrania udziału osób innej narodowoœci w procesie wyborczym.

System tworzenia profili CA wykorzystała w USA po raz pierwszy w wyborach na gubernatora Wirginii w listopadzie 2013 r. Tyle że wówczas do zebrania danych wystarczyły jej ankiety. Gdy przyszło do wyborów prezydenckich, potrzeba było nieporównanie więcej informacji o preferencjach potencjalnych wyborców niż te, które można było zgromadzić z pomocš ankiet. I tu swojš rolę odegrała CA i aplikacja Kogana na Facebooka. Z danych 50 mln osób udało się zbudować ok. 30 mln profili wyborców. Ale zaledwie 270 tys. osób wyraziło zgodę na zebranie informacji na swój temat.

To właœnie Cambridge Analytica œwiadczyła usługi sztabowi wyborczemu Trumpa. Przede wszystkim okreœlała, do których potencjalnych wyborców dotrzeć z jakimi reklamami, wspierała proces zbierania œrodków na kampanię, tworzyła modele przewidujšce wyniki, a nawet kupowała czas antenowy w telewizjach. Wszystko na podstawie własnego modelu psychometrycznego.

Nie tylko Ameryka?

Facebook w tym procesie okazał się tylko narzędziem. Gdy dowiedział się o tym, że dane jego użytkowników trafiły w niepowołane ręce, wezwał nawet Cambridge Analytica i spółkę Kogana do ich usunięcia. – Wykorzystaliœmy FB do zebrania danych z milionów profili. Stworzyliœmy modele, by wykorzystać to, co wiemy o ich właœcicielach, i dotrzeć do ich ukrytych demonów. Na tym zbudowana została cała firma – powiedział magazynowi „Observer" Christopher Wylie, był pracownik Cambridge Analytica, który ujawnił aferę.

Demokratyczny senator Mark Warner zaproponował neidawno nawet stworzenie ustawy o uczciwych reklamach (Honest Ads Act), która miałaby regulować reklamę politycznš w sieci, tak jak ma to ma miejsce obecnie w telewizji czy w druku.

Pojawiły się nawet podejrzenia, że CA maczała palce w sukcesie wyborczym Andrzeja Dudy i w referendum dotyczšcym brexitu. Polski prezydent już oficjalnie zaprzeczył. W przypadku brexitu nie wiadomo, kogo o to pytać. Może Rosjan – idšc za raportem amerykańskiego prokuratora Roberta Muellera, który udowodnił udział rosyjskich fabryk tzw. trolli w procesie wyborczym w USA? Wiadomo jednak, że CA pracowała dla organizacji Leave.eu, która lobbowała za wyjœciem Wielkiej Brytanii z Unii.

Choć o sprawie i możliwoœciach Cambridge Analytica mówiło się od prawie dwóch lat, afera wybuchła dopiero w marcu, po publikacjach „Observera", „Guardiana" i „The New York Times". Czemu tak póŸno? W dzisiejszych czasach stworzenie algorytmu opartego na profilujšcym ludzi modelu psychologicznym, a następnie wykorzystanie go na potrzeby marketingu i rozsyłanie reklam do potencjalnych wyborców, nie jest niczym zaskakujšcym. Firmy oferujšce podobne usługi działajš nawet w Polsce. Co innego zbudowanie go na danych osób, które na to nie wyraziły zgody oraz złamanie zasad prywatnoœci największego portalu społecznoœciowego na œwiecie. Facebook twierdzi, że gdy tylko dowiedział się o sprawie, dwa lata temu, zaczšł działać, zarówno wzywajšc do usunięcia danych, jak i stopniowo zmieniajšc politykę prywatnoœci w ten sposób, by podobna sytuacja się nie powtórzyła. Szkopuł w tym, że nie ujawnił, dopóki nie napisały o tym media, że doszło do tak masowego wycieku danych osobowych, którymi firma zarzšdza. Ujawnienia takiej informacji wymaga prawo stanu Kalifornia, gdzie firma Marka Zuckerberga ma siedzibę. Jak twierdzi Christopher Wylie, Facebook nigdy też nie sprawdził, czy CA i spółki z niš powišzane skasowały dane.

Zaskakujšcy jest za to poziom komplikacji algorytmu (jeœli opisywane w mediach możliwoœci profilowania sš prawdziwe), jego skutecznoœć oraz wykorzystanie metod stosowanych przez korporacje na potrzeby polityki. Spersonalizowany marketing jest w internecie rzeczš powszechnš. Docieranie do konkretnych odbiorców z konkretnych przekazem, różnišcym się treœciš w zależnoœci od ich preferencji i zachowań, to podstawa biznesu Google'a, Facebooka oraz setek agencji parajšcych się marketingiem cyfrowym. Zwykle korzystajšcych z obu wspomnianych platform.

– Spersonalizowany marketing daje politykom szansę na rozmowę z każdym wyborcš z osobna, do tego w taki sposób, aby przekaz trafiał do konkretnej osoby, odnosił się do jej życia, był dla niej wartoœciowy i interesujšcy. Problem z metodami, które opracowałem, jest taki, że intymne cechy psychologiczne danego człowieka i jego dane demograficzne mogš być odkrywane bez jego œwiadomoœci – powiedział już rok temu TVN 24 dr Michał Kosiński.

Chyba trudno o lepszy przykład tego, jak udało się skomercjalizować rzeczywistoœć. Jak szybko sami staliœmy się towarem i jak łatwo nami manipulować.

W tekœcie wykorzystano informacje dziennikarzy "The New York Times" oraz "Guardiana"

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL