Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Roy Orbison. Prawdziwa historia wielkiego przeboju

Redferns/Getty Images, David Redfern
30 lat temu nagrano w Los Angeles koncert „Roy Orbison and Friends", ostatni przed œmierciš piosenkarza w 1988 roku. To był hołd gwiazd oddany autorowi „Oh, Pretty Woman", bo też Bob Dylan, The Beatles, Tom Waits, Bruce Springsteen uwielbiali go za melodie i emocje.

Chciałbym nagrać album z tekstami, którš brzmiš, jakby wyszły spod ręki Boba Dylana, a wyprodukowane zostały przez Phila Spectora. Przede wszystkim jednak chciałbym œpiewać jak Roy Orbison, ponieważ nikt nie œpiewa tak jak on".

To słowa najbardziej rockandrollowego spoœród amerykańskich bardów, czyli Bruce'a Springsteena, wyniesionego na szczyt przez album „Born in the U.S.A.". Wypowiedział je, wprowadzajšc Orbisona do Rock and Roll Hall of Fame. Roy żartował, że „kopnšł go wielki zaszczyt" i nie dowierzajšc, że dzieje się to naprawdę, poprosił Springsteena o kopię jego wystšpienia na papierze. To właœnie wtedy zrodził się pomysł, by nagrać koncert, podczas którego Orbison wystšpił z towarzyszeniem Springsteena, Elvisa Costello, Jacksona Browne'a, T Bone Burnetta, Jennifer Warnes i k.d. lang.

Rejestracja występu w Cocoanut Grove w Los Angeles, która właœnie ukazała się na DVD, jest koronnym dowodem na wielkoœć muzyka lekceważonego przez niektórych za „niemęski" głos i piosenkowe wyznania o mężczyznach, którzy przeżywajš miłosny zawód, a nawet płaczš. Bo Roy Orbison œpiewał o marzeniach, porzuceniu i cierpieniach. Jego przeœmiewcy podkreœlali, że dopuœcił do głosu męskš histerię, ekshibicjonizm i masochizm.

– Kiedy ukazała się piosenka „Crying", sporo ryzykowałem i nie wiedziałem, że płaczšcy mężczyzna zostanie zaakceptowany – mówił Roy. Dla wielu młodych wokalistów był to przejaw odwagi i nowatorstwa.

– Połšczenie liryzmu i dramatyzmu z głosem Roya dawało niepowtarzalny efekt – zachwycał się Robert Plant z Led Zeppelin. – To dzięki Orbisonowi œpiewanie o wielkich emocjach stało się również męskim tematem – to słowa Robina Gibba z Bee Gees. – Brzmiał tak jakby œpiewał z samego Olimpu – mówił Bob Dylan. – Jego głos był w stanie obudzić trupa i pozostawić go w przekonaniu, że wszystko możliwe. Gdy Roy wykorzystywał swoje cztery oktawy, chciało się jechać samochodem z urwiska w przepaœć!

Żona na zakupach

Roy Orbison był jedynym artystš, który przed przedwczesnš œmierciš w 1988 roku, gdy miał 52 lata, pobił rekord Elvisa Presleya, umieszczajšc w pierwszej pištce amerykańskiej listy przebojów „Billboard" jednoczeœnie dwie płyty. Solowš „Mystery Girl" oraz nagranš wraz z supergrupš Traveling Wilburys w składzie, uwaga, Bob Dylan, George Harrison, Jeff Lynne z Electric Light Orchestra i Tom Petty. Już choćby te dokonania œwiadczš, że nie był gwiazdš jednego przeboju – „Oh, Pretty Woman" – który powrócił wraz z filmem „Pretty Woman" w 1990 roku. Inna sprawa, że rzadko który artysta może liczyć na to, że jego piosenka staje się kanwš kinowego hitu z udziałem takiego duetu jak Julia Roberts i Richard Gere.

Film przyniósł comeback wykonawcy piosenki, nagranej w sierpniu 1964 roku. Przez trzy tygodnie była ona wówczas na pierwszym miejscu „Billboardu" i sprzedała się w 7 milionach egzemplarzy. Była jednym z czterech największych hitów roku w okresie, gdy œwiatem rzšdzili niepodzielnie The Beatles i Elvis Presley. Orbison skomponował jš w domu, muzykujšc z kolegš Billem Dees. Zapowiedział, że zacznie rozwijać motyw, który wpadnie mu do głowy. Wtedy weszła do pokoju żona Orbisona, Claudette, anonsujšc, że wychodzi na miasto. Roy zapytał troskliwie, czy nie potrzebuje pieniędzy na zakupy, a Bill skomentował: „Piękna kobieta nigdy nie potrzebuje pieniędzy!". Wtedy Orbison zaœpiewał „Pretty woman walking down the street".

– Kiedy Roy œpiewał, ja uderzałem rytmicznie rękš w stół, wybijajšc rytm. A kiedy Claudette wróciła z zakupów, piosenka była gotowa – opowiadał Bill Dees w jednym z telewizyjnych programów. – Czuliœmy, że jest znakomita. W wyobraŸni widziałem pięknš kobietę w żółtej spódniczce i w czerwonych butach. Pamiętam, że skomponowaliœmy „Oh, Pretty Woman" w pištek. W następny jš nagraliœmy, a dwa tygodnie póŸniej ukazała się na płycie. To była wyjštkowo szybko wydana piosenka.

Była bardziej niewinna niż bohaterka filmu, gdzie zrobionš z niej luksusowš dziewczynę do towarzystwa. Orbison œpiewał o mężczyŸnie, który obserwujšc pięknš kobietę na ulicy, zastanawia się, czy pomimo wielkiej urody może być tak samotna jak on. Kiedy ona ma już zniknšć z pola widzenia bohatera, nagle zawraca i dołšcza do niego. Takie historie zdarzajš się tylko w marzeniach, ale piosenka była przecież jak marzenie. Miała znakomitš gitarowš przygrywkę, motyw, refren i dynamikę.

To była przepustka do sławy nie tylko dla Orbisona. Grajšcy jš na gitarze Jerry Kennedy został póŸniej zaproszony do nagrania albumu „Blonde on Blonde" Boba Dylana, towarzyszył w studiu Presleyowi i Ringo Starrowi. Piosenka doczekała się licznych reinterpretacji na całym œwiecie, w tym wersji zespołów Van Halen i Bon Jovi.

Rodzinny dramat

Ten przebój stał się jednoczeœnie zapisem próby poprawienia przez małżonków Ÿle układajšcych się relacji. Żona zdradziła Roya z inżynierem, który budował ich dom, gdy muzyk koncertował poza Amerykš. Kiedy Roy nagrywał piosenkę, znowu byli razem. Ale gdy wychwalajšcy jej urodę przebój królował na listach przebojów i parkietach całego œwiata, Claudette nie była pewna, czy zamierza spędzić całe życie z Royem. Wkrótce muzyk przekonał się, że jest oszukiwany, a żona złożyła pozew o rozwód. Wrócili do siebie ponownie w 1966 roku, a wtedy doszło do największego nieszczęœcia. W dwa miesišce po tym, jak wzięli ponownie œlub, jadšcš na motorze Claudette potršcił œmiertelnie samochód. W 1968 roku, gdy Roy był na tournée, w pożarze domu zginęło jego dwóch synów. Orbison z trudem dochodził do siebie.

Dopiero pod koniec życia odzyskał popularnoœć z poczštku kariery. A był jednš z największych gwiazd wczesnego okresu rock and rolla w drugiej połowie lat 50. Urodził się w 1936 roku Teksasie, mama była pielęgniarkš, ojciec pracował przy odwiercie ropy naftowej i był mechanikiem samochodowym. Pochodzenie idealne, by zafascynować Bruce'a Springsteena, który zawsze wielbił życie zwykłych Amerykanów, zmagajšcych się z codziennymi problemami i bezrobociem. Dotknęło ono również rodzinę Orbisona, kiedy w Ameryce zapanowała Wielka Depresja. – Piłka nożna, pole naftowe, oleje, smary i piasek – powiedział Roy, podsumowujšc dzieciństwo w najkrótszy sposób.

Zaczynał od rockabilly, ale jego specjalnoœciš stały się też melodramatyczne ballady kończone crescendo, co podkreœlało siłę głosu. Roy inspirował się œpiewakami country, a zwłaszcza zapomnianym dziœ Lefty Frizzelem. Kiedy przystšpił do Traveling Wilburys, przyjšł przydomek Left, właœnie na czeœć ulubionego countrowca. Jeszcze przed maturš założył z kolegami zespół Wink Westerners, który specjalizował się w wykonywaniu standardów Glenna Millera w stylu country. Występowali w miejscowym radiu, co zaowocowało lukratywnš propozycjš 400 dolarów za granie do tańca. To były wielkie pienišdze i ta okršgła sumka uzmysłowiła Royowi, że robišc to, co się lubi, może nieŸle żyć z dala od pól naftowych, smaru i piasku. W teksaskiej Odessie po raz pierwszy zobaczył występ Elvisa Presleya. Ale do mierzenia w wyższe cele Orbisona namówił Johnny Cash. Zasugerował, żeby zadzwonił do Sama Philipsa, szefa słynnej firmy Sun Records, w którego stajni byli już Presley, Jerry Lee Levis, Carl Perkins i Cash.

„Johnny Cash nie kieruje Sun Records, tylko ja!" – usłyszał w słuchawce od Philipsa. Jednak Roy nie rezygnował. W lokalnej firmie nagrał piosenkę „Ooby Dooby" i wysłał płytkę Philipsowi. Ten zafascynowany zespołem Orbisona Teen King zaproponował mu w 1956 roku kontrakt płytowy. W nowej wersji, zarejestrowanej w profesjonalnym studio, „Ooby Dooby" sprzedało się w 200 tysišcach egzemplarzy.

– Kiedy dostaliœmy propozycję koncertowania, graliœmy, co się dało, bo mieliœmy w repertuarze tylko jeden singlowy hit! – mówił Orbison. Kiedy nagrali drugi i trzeci, nastoletni królowie pokłócili się o tantiemy i pienišdze. Jednak Roy nie zrezygnował z kariery i œcišgnšł do Memphis swojš szesnastoletniš dziewczynę Claudette.

Mieszkali w domu Philipsa, który dopilnował, by niepełnoletni młodzi ludzie spali w osobnych pokojach. Wtedy Orbison nagrał pierwszy solowy hit „The Clown". Dzięki piosence dostał się do kręgu znajomych Elvisa Presleya, który w dowód koleżeńskiego zaufania, pożyczał mu na randki z Claudette swojego słynnego purpurowego cadillaca. Dzięki ukochanej uwiecznionej w piosence „Claudette", œpiewanej przez The Everly Brothers, Roy mógł szybko kupić własnego cadillaca.

Niestety, jeżdżšc nim, nie miał pieniędzy na utrzymanie, ponieważ nie dostarczał wytwórni nowych hitów. Samochód musiał zastawić i wykupił go dopiero dzięki pożyczce rodziny i przyjaciół. Skoncentrował się wtedy na pisaniu countrowych piosenek dla innych. Jako wokalista nie miał siły przebicia. Gdy Presley ryczał pełnym głosem na scenie, Orbison bywał nieœmiały, wstydliwy. Kiedy przyszło na œwiat jego pierwsze dziecko, mieszkał z Claudette w niewielkim pokoju. Chcšc komponować, szedł więc z gitarš do samochodu.

Właœnie tam zauważył go autor piosenek Joe Melson. Zastukał w szybę auta Roya i po krótkiej rozmowie postanowili działać razem. To był pierwszy krok, który sprawił, że Orbison stał się klasykiem „brzmienia Nashville". Producenci zadbali, by wokalista miał mikrofon blisko ust i towarzyszyły mu instrumenty smyczkowe.

Blondyn w okularach

Złoœliwi komentowali, że miał wielkie szczęœcie i stał się bezkonkurencyjny, bo Presley poszedł do wojska. Eddie Cochran i Buddy Holly zginęli w wypadkach komunikacyjnych, Little Richard zajšł się praktykami religijnymi, a Chuck Berry trafił do więzienia.

Na szczyt listy przebojów wyniosła Roya piosenka „Running Scared" nawišzujšca do „Bolera" Ravela. Sesja przebiegała z oporami. Producent kazał Orbisonowi œpiewać głoœniej, bo orkiestra grać ciszej nie mogła. Gdy Orbison zaœpiewał głoœniej, musiał się wycofać do kšta, gdzie był izolowany specjalnymi zasłonkami. Nikt nie znał wtedy jeszcze falsetu Roya, ale gdy zaœpiewał tak po raz pierwszy, wszyscy byli zachwyceni. Tak zrodził się jego niepowtarzalny styl. A piosenka trafiła na szczyty list przebojów zarówno w Anglii, jak i Ameryce. Potem powstało „Crying" i „Candy".

Wielu z nas ma w pamięci go w okularach, z presleyowskš fryzurš, ale na poczštku Orbison był nazywany „gwiazdš bez twarzy". Na okładkach singli nie reprodukowano jego portretów, które stały się odbiciem kompleksów. Okulary w czarnych oprawkach nie były ornamentem rockandrollowego wizerunku: to były okulary korekcyjne noszone od wczesnego dzieciństwa. Roy nie był pewny swojego wyglšdu. Będšc jasnym blondynem, farbował włosy na czarno.

Przypadek sprawił, że zgubił okulary podczas podróży w samolocie i musiał koncertować w okularach słonecznych, co wœród ówczesnych gwiazd nie było wczeœniej niespotykane. Pomogło nieœmiałemu artyœcie przełamywać tremę. Jednoczeœnie zrodziła się plotka, że wokalista, który nie tańczy tak jak Presley, tylko œpiewa nieruchomo, przykuty do mikrofonu, jest... niewidomy. To pasowało do głosu brzmišcego chwilami płaczliwie, a i do piosenek o facetach, którym nie zawsze się powodziło, a często mieli złamane serca. Czarny kostium tworzył aurę tajemniczoœci. Gdy Elvis wykrzykiwał to, co myœli, Roy był uosobieniem romantycznej zagadki, co pokochały kobiety.

– Nigdy nie chciałem się udziwniać – tłumaczył po latach. – Ale nie miałem menedżera, który by mi doradzał. Wizerunek nieœmiałego mężczyzny, będšcego samotnikiem, wykreował się sam, choć przecież nie zawsze taki nie byłem.

Gdy w Ameryce stał się gwiazdš, poproszono go o zastępstwo koncertowe w Anglii. Kiedy wylšdował na Wyspach, zobaczył, że na plakatach nie jest głównš gwiazdš, a towarzyszyć będzie nieznany mu zespół. „Kim sš The Beatles?" – zapytał. „To ja!" – odparł rezolutnie John Lennon. Chociaż Roy był wtedy bardziej doœwiadczonym artystš, zdecydował, że otworzy pierwszy wieczór, występujšc przed Beatlesami. Oni oglšdali Amerykanina z kulis i byli coraz bardziej zaskoczeni. Liverpoolczycy słynęli z wielkiej energii. Tymczasem Orbison przyjšł swojš pozycję „niewidomego", a mimo to bisował... aż 14 razy! Publicznoœć nie chciała go puœcić, skandowała „Chcemy Roya!". Gdy znów zamierzał powrócić na scenę, Lennon i McCartney zablokowali mu drogę. – Pamiętam koncert w Glasgow – wspominał Ringo Starr. – Czekaliœmy w kulisach na swojš kolej, ale aplauz, jaki otrzymywał Roy, nie malał.

Muzycy musieli się porozumieć, ponieważ ten, kto występował pierwszy, nie dawał szansy drugiemu. Potem Roy koncertował z The Beach Boys, The Rolling Stones. Przed nastolatkami musiała chronić go policja. Miał też na koncie głównš rolę w filmie „Fastest Guitar Alive". Zagrał szpiega, który ukradł złoto i ma za cel dostarczyć je do wojsk Konfederacji. W tym celu zmienił gitarę w karabin. „Mógłbym cię zabić i jednoczeœnie zagrać marsz żałobny na twoim pogrzebie" – mówił z ekranu.

Ostatni rozdział

Czuł pokrewieństwo z Lennonem, ale przyszłoœć miała go połšczyć z Harrisonem. Odzyskał popularnoœć, gdy o fascynacji jego twórczoœciš zaczęli mówić Dylan, Harrison i Springsteen, który utworami Roya kończył koncerty. Wczeœniej przebój „Love Hurts", który wylansował, powrócił w wersjach Emmylou Harris, Jima Capaldiego, ale przede wszystkim Nazareth. Do otwierania koncertów zaprosili go The Eagles. Chociaż muzyk odmówił zgody na wykorzystanie hitu „In Dreams" w filmie „Blue Velvet" Davida Lyncha, reżyser i tak użył piosenkę, kojarzšc jš z obsesyjnie powracajšcym motywem zniewieœciałego, ckliwego handlarza narkotyków.

– Oglšdajšc film w kinie, byłem przerażony, czułem się upokorzony, oœmieszony – wspominał Roy. – Ale potem zobaczyłem wideoklip i zrozumiałem, że Lynch dodał piosence wizualnych wartoœci, która wzbogaciła również film.

Do największych sukcesów muzyka przed œmierciš doszło, gdy Jeff Lynne produkował album Harrisona, a jednoczeœnie pracował nad płytš Orbisona. Zaczęło się od zaproszenia Roya do udziału w piosence George'a. Mieli nagrywać w domowym studio Dylana, któremu towarzyszył na tournée Tom Petty. I tak w zaskakujšcy sposób zamiast duetu w studiu pojawił się gwiazdorski kwintet Traveling Wilburys, który nagrał przebój „Handle With Care". – Roy od poczštku budził podziw – mówił Jeff Lynne. – Przy obiedzie żartowaliœmy i opowiadaliœmy sobie anegdoty. Jednak kiedy stawał przed mikrofonem, panowała odœwiętna atmosfera, a wszystkich słyszšcych jego œpiew przechodziły dreszcze.

Album kwintetu cieszył się ogromnš popularnoœciš, a Orbisona znowu zasypywano propozycjami koncertów i współpracy. Nie odmawiał, jakby czuł, że podobna sytuacja już się nie powtórzy. – Znowu stałem się mrocznym przedmiotem pożšdania. Nie mogłem w to uwierzyć – wyznał. Nagrał solowy album „Mystery Girl" i promował się w mediach, chociaż wywiady go tremowały. Największym przebojem z „Mystery Girl" okazał się „You Got It". Ale to stało się już po œmierci artysty. A przecież wiedział, że jest w złej kondycji.

Już pod koniec lat 70. zaczšł mieć problemy z sercem. Założono mu wtedy potrójne bajpasy. Niestety, pozostał aktywnym palaczem. Tuż przed œmierciš zwierzał się Johnny'emu Cashowi, że czuje palpitacje. Nic z tym nie robił, tylko ciężko pracował. Do Holandii poleciał nagrać wideoklip „You Got It", a do Londynu, żeby wzišć udział w teledyskach Traveling Wilburys. Ataku serca dostał nagle. Nie posłuchał rady, by żyć ostrożnie, którš dawał w „Handle With Care".

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL