Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Bóstwo przed lustrem

Image Source/Getty Images
Zabiegi kosmetyczne przypominajš rytuały religijne. Seanse ze œwiecami w łazience, spa, seanse wellness. W zeœwiecczonym społeczeństwie kobiety stały się kapłankami własnego ciała.

Do metra wsiadła dziewczyna w wieku około 25, może 26 lat. Duża, grubawa, doœć ładna, z włosami farbowanymi na blond, zwracajšca uwagę ogromnymi, smolistymi sztucznymi rzęsami jak łapy tarantuli. Siadła, z torby wyjęła małe lusterko oraz tubkę z podkładem i rozpoczęła makijaż. Starannie, metodycznie rozprowadziła po twarzy podkład, puder i zabrała się do oczu. Wydawałoby się, że rzęsy nie wymagajš już uzupełnienia, ale okazało się, że i one potrzebujš poprawki. Nie zważajšc na wstrzšsy wagonu, precyzyjnym ruchem wykonała na górnej powiece grubš czarnš kreskę.

W przerwach parę razy rzuciła okiem na telefon, po czym kontynuowała pracę na dolnej powiece. W międzyczasie pustawy wagon się zapełnił, ale ona, skupiona na swojej pracy, nie zauważała nikogo. Uzupełniła korektor pod oczami, dołożyła brokaciku pod łukiem brwiowym. Skończyła i zabrała się do pisania esemesa. Ale po chwili, zaniepokojona, nerwowo spojrzała w lusterko i dostrzegła jeszcze braki w tym prawie doskonałym wizerunku. Znów wyjęła beauty case i raz jeszcze przecišgnęła tuszem po powiekach oraz błyszczykiem po wargach. Dojeżdżaliœmy do stacji Centrum. Tam zapewne czekał ten, dla którego cała ta operacja się odbyła.

Seans przed lustrem

Ten rytuał urody odbywany publicznie niektórzy uważajš za ekshibicjonizm, inni wzruszajš ramionami. Podobne sceny w paryskim czy londyńskim metrze sš codziennoœciš, mówiš. Ludzie się spieszš, chcš wykorzystać czas spędzany w komunikacji, nie przejmujšc się, co o tym pomyœlš inni.

– Dobre zarzšdzanie czasem – komentuje socjolog dr Piotr Łukasiewicz, senior consultant w Millward Brown. – Czas w metrze jest pusty, dziewczyna wykazała się umiejętnoœciš wykorzystania go. Nie oceniałbym tego jako ekshibicjonizmu. Mamy do czynienia ze zmianš kulturowš, która poszerzyła granice prywatnoœci. Wolę patrzeć na coœ takiego, niż słuchać rozmowy przez telefon o tym, że ktoœ jest chory na nerki.

Dziewczyna przed lustrem była sam na sam ze swojš twarzš. Skupiona na sobie. Pocišgnięcia eyelinera, maŸnięcia podkładu wykonywała po to, by stać się piękniejszš, podobać się. Odbyła stary jak œwiat seans poprawiania urody przed lustrem, tyle razy przedstawiany w sztuce. Renoir, Ingres, Boznańska, Paxton, Rossetti.

U zwierzšt uwodzi samiec, w porzšdku ludzkim obowišzek bycia pięknš spada na kobietę.

Feminizm niewiele tu zmienił. Jak podkreœla antropolog Bruno Remaury w ksišżce „Piękna słaba płeć", rozpowszechnienie i demokratyzacja technik transformacji ciała zmieniły tylko tyle, że zamiast imperatywu „musisz być piękna", mamy teraz „możesz być piękna, jeœli zechcesz". Która nie zechce? Ciężar odpowiedzialnoœci za własny wizerunek wydaje się do udŸwignięcia. A ile obiecuje piękna twarz! Miłoœć, sukces, pienišdze... Nauka potwierdza zwišzek między urodš a liczbš partnerów. Kobiety dobrze to wiedzš.

W licznych badaniach próbowano znaleŸć ideał naturalnej urody. Sprawdzano, czy daje się on sprowadzić do prostej formuły matematycznej. Twarz symetryczna, w których nos znajduje się tyle a tyle milimetrów od oczu, a usta idealnie między nosem a brodš. Rysy kobiet sš drobniejsze niż mężczyzn: mamy mniejszy nos, większe usta, a oczy wydajš się większe za sprawš mniej wydatnych brwi. Zadaniem make-upu jest podkreœlić tę kobiecoœć: podkład ma wygładzić cerę, róż wydobyć koœci policzkowe, szminka – usta.

Virginia Woolf napisała, że przez czas, jaki kobieta spędza przed lustrem, można by nauczyć się greckiego. Ale to, czym był makijaż za czasów Woolf: trochę pudru, różu, szminka, nie może się równać z dzisiejszym stanem tego tematu. Dzisiaj „zrobienie się na bóstwo" jest działalnoœciš prawie profesjonalnš. Wymaga wiedzy, czasu i pieniędzy – samych specyfików niezbędnych do prostego makijażu jest około 20 rodzajów, każdy z nich w licznych wariacjach. Podkłady, pudry, korektory, róże, eyelinery, cienie do powiek, tusze do rzęs... Damska półka z kosmetykami zapełnia się coraz bardziej. Atakuje marketing firm kosmetycznych, które zachęcajš do kupna wcišż nowych, doskonalszych, nowoczeœniejszych produktów. Czy nasze ciało może je przyjmować bezkarnie? Angielski dziennik „The Telegraph" opublikował badanie, z którego wynika, że kobiety używajšce kosmetyków pochłaniajš 2,5 kg chemii rocznie. Ołów w szminkach, ftalany w lakierach i perfumach, parabeny w kremach. – Kobiety, które używajš ponad 20 produktów dziennie, bombardujš się w ten sposób chemiš – powiedział biochemik Richard Bence. Angielskie Królewskie Towarzystwo Optometryczne ostrzega przed tuszem do rzęs. Zarzuty odpiera Stowarzyszenie Kosmetyki i Perfumerii: – Nie ma powodu do paniki. Wszystkie produkty dostępne na rynku w Unii Europejskiej sš bezpieczne.

Pisma kobiece stawiajš kobietom nadzwyczaj wysokie wymagania wobec własnej urody. Ktoœ obliczył, że istnieje 78 miejsc na ciele, o które należy dbać różnymi kosmetykami. Zabiegi kosmetyczne przypominajš rytuały religijne. Seanse ze œwiecami w łazience, spa, seanse wellbeing.

W zeœwiecczonym społeczeństwie kobiety stały się kapłankami własnego ciała.

Rzut oka na gwiazdy nieumalowane, które można obejrzeć w portalach plotkarskich, utwierdza w przekonaniu, że bez makijażu kobieta nie jest kobietš. Zobacz, jak one okropnie wyglšdajš, i przekonaj się, jakie cuda może zdziałać makijaż – mówiš te zdjęcia.

Presja na wyglšd jest dzisiaj ogromna – komentuje dr Łukasiewicz. – Jesteœmy jej poddani i można by to dobrze oceniać, bo przecież w dbaniu o siebie nie ma nic złego, gdyby nie było to wymuszone. Autoprezentacja to nowa moda. W mediach społecznoœciowych wcišż budujemy swój wizerunek, opowiadamy o sobie, przedstawiamy się sami i szczegóły naszego życia. Dbanie o wyglšd to częœć stylu życia, to również dbanie o zdrowie, co jest pozytywne. Nie demonizowałbym negatywnego wpływu tych rytuałów na relacje społeczne.

Jesteœ tym, jak wyglšdasz

Wstać, umyć zęby, zjeœć œniadanie, umalować się. Makijaż jest częœciš codziennej rutyny. Odpowiednikiem golenia u mężczyzn: pozwala codziennie w paru chwilach intymnoœci zajšć się twarzš. Gest uspokajajšcy, dajšcy poczucie aktywnoœci i sprawowania kontroli nad życiem lub chociaż pewnš jego częœciš. To również sposób oddziaływania na obraz nas samych. Poprawiamy, zmieniamy go na taki, który się nam spodoba, którego oczekuje od na œwiat. Sprawujemy władzę nad tym narzędziem. Nie chcemy, aby nas widziano w stanie naturalnym, ale w pewnym wybranym przez nas same trybie. Dla uwodzenia, samoakceptacji, wchodzenia w relacje społeczne. Także dlatego, że wizerunek we współczesnych realiach wiele znaczy. Jesteœ tym, jak wyglšdasz. Co nosisz, jakich kosmetyków, jakich perfum używasz. Nastolatki marzš, żeby wyglšdać jak gwiazda z telewizji.

Ze zdjęć celebrytek na œciankach patrzš dziesištki oczu pandy. Wszystkie podobne: mocno obwiedzione czarnš krechš, powieki obcišżone firankš plastikowych rzęs, które z trudem utrzymujš oczy w stanie otwarcia. Twarze wymodelowane podkładami, pobłyskujšce brokatami. Lœnišce usta. Gdy się jest sławnym i bogatym, wyjœcie z domu bez uprzedniego skorzystania z usługi profesjonalnego makijażysty jest mocno ryzykowne. – Wyglšdajš, jakby wszystkie wyszły spod ręki tego samego wizażysty, tego samego fryzjera – komentuje Ewa Sarnowicz, redaktorka działu urody miesięcznika „Twój Styl". Ale pokazanie się z „nagš twarzš" mogłoby zostać uznane za sprzeniewierzenie się zasadom obowišzujšcym w mediach.

Rzymski filozof Titus Maccius Plautus pisał: „Kobieta bez farby jest jak jedzenie bez soli". Sztuka makijażu nie jest niczym nowym. W grobowcach egipskich znaleziono słoiczki z kremami, wiadomo, że Egipcjanki malowały powieki i czerniły rzęsy. Kleopatra używała również szminki. Od œredniowiecza po koniec XIX wieku modna była blada karnacja. Ale dla poprawy wyglšdu stosowano różne sztuczki, niektóre z nich uznalibyœmy dziœ za zabójcze. Używano belladonny, żeby oczy błyszczały, soku z buraków, żeby policzki wydawały się zdrowsze, wody utlenionej do wybielania skóry. Kosmetyki zawierały rtęć, tlenek siarki. Powszechnie do czernienia oczu używany był kohl – mikstura miedzi, ołowiu, popiołu i zmielonych migdałów. Nasza rodaczka Helena Rubinstein z Krakowa, która budowała swoje imperium kosmetyczne w Nowym Jorku, zazdroœnie œledziła poczynania Charlesa Revsona, który pod nazwš Revlon opatentował doskonałe lakiery do paznokci.

Demokratyczna sztuka makijażu staje się powszechna w Europie latach 60. Max Factor wystšpił z perłoworóżowš szminkš, Mary Quant zawojowała rynek tanimi kolorowymi cieniami. Wtedy należało mieć rzęsy grube jak łapy tarantuli, niebieskie powieki, perłowe usta i karnację takš, jakby przed chwilš zakończyło się seans w solarium. Mody się zmieniały – raz usta były czerwone, raz beżowe, błyszczšce albo matowe, oko pocišgnięte ostrš kreskš eyelinera (zwłaszcza po filmie Kleopatra z Elizabeth Taylor), to znów „zadymione", mętne smoky eyes z lat 80. Co parę lat w makijażu pojawiała się nowa „rewolucja". W 1990 r. był to Touche Eclat – lekki podkład Yves'a Saint Laurenta, w 2000 r. szminka Lipfinity Maxa Factora, która pozwalała jeœć, pić, całować się, była w stanie przetrwać nawet wizytę u dentysty.

Jak rozległš i wyspecjalizowanš dziedzinš stał się ostatnio makijaż, uœwiadomiła mi ksišżka „Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu" Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu. Jest to zbiór porad z vloga instruktażowego o makijażu Red Lipstick Monster, który autorka prowadzi na You Tube. Vlog obserwuje 380 tysięcy fanek, ksišżka zaœ zajęła czwarte miejsce na niedawnej liœcie bestsellerów „Rz". „Wizażu nauczyłam się sama – pisze Grzelakowska-Kostoglu. – Postanowiłam na metodę prób i błędów, a eksperymenty makijażowe przeprowadzałam na własnej twarzy i na twarzach wszystkich moich koleżanek".

Czerwony potwór atakuje

Każdy, kto zacznie czytać czy przeglšdać to dzieło, musi dojœć do wniosku, że wszystko, co do tej pory robił w tej materii, było amatorskie i niepoważne. Tu mamy profesjonalne podejœcie do tematu: wybór pędzli mógłby natchnšć Tycjana, dobór cienia do koloru oczu zasługuje na wykład na ASP, malowanie kreski na powiekach to sztuka z zakresu graphic design. Jak rozwišzać problemy z brwiami i czy usta pomalować delikatnie czy z pazurem? Dotychczasowe kłopoty wydadzš się nam pozbawione sensu, gdy zaczniemy zastanawiać się nad wyborem podkładu: sztyft, kompakt czy mus.

Żarty na bok: bez makijażu się nie da. Œwiadczy o tym popularnoœć vlogów instruktażowych. Sš ich dziesištki: Weronika Jagodzińska-Szusz, Katosu, Brunette Heart's Make Up znana jako Alina Rose. Majš tysišce fanek gotowych tkwić przed lustrem godzinami, tworzšc nowe kompozycje, mieszajšc kolory, a potem dzielšc się swoimi doœwiadczeniami na forach. Pokazujš, jak zrobić makijaż, testujš produkty, recenzujš. Ale oferujš też coœ więcej niż zwykłe praktyczne poradnictwo. To już malarska zabawa na własnej twarzy, iluzjonistyka. „Słodko-gorzka czekolada, niebieska zimowa nimfa, zielona cytryna...".

Granica wieku, kiedy można się malować, obniża się drastycznie. Pierwsze makijaże widać już w podstawówce. Jeszcze do niedawna widok pomalowanej 15-latki szokował, teraz jest normš.

– Niektóre próbujš już w szóstej klasie, inne w gimnazjum, ale traktujš to raczej jako zabawę, w domach lub na wyjazdach – mówi Beata Szlachcic, nauczycielka matematyki w Szkole Przymierza Rodzin w Warszawie. – Jedna z szóstoklasistek miała na zielonej szkole osobnš kosmetyczkę do makijażu – walizeczkę 25x20x15 cm. Do szkoły niektóre już w pierwszej klasie gimnazjum przychodzš umalowane, ale nie umiejš i to bardzo widać. U nas nie wolno. Więc uczš się robić to dyskretniej. Walczš też o pozwolenie na farbowanie włosów, jedna z nich miała różowe. Pod koniec gimnazjum już umiejš ładnie podkreœlać urodę, choć nie wszystkie, bo nie wszystkie sš tym zainteresowane... W innych gimnazjach nie jest to zabronione; moja siostrzenica miała ostro rude włosy, ale się nie malowała... W gabinecie lekarskim jest mleczko do demakijażu i wysyłam do wyczyszczenia buzi, ale nawet ja się nie czepiam, jeżeli to jest ledwo widoczne. I nadal nie wolno malować paznokci, jest zmywacz. Więc kto zauważy, wysyła do gabinetu... Ale to walka niektórych nauczycieli, chyba już trochę z wiatrakami...

To wszystko było o kobietach. A mężczyŸni? Majš do dyspozycji także gamę œrodków do poprawiania urody, mniejszš niż kobiety, ale zawsze – farba do włosów, manikiur, kremy. Jednak poza Davidem Bowie, Michaelem Jacksonem, Mickiem Jaggerem zainteresowanych upiększeniem twarzy nie było wielu. Psychologia mówi, że mężczyŸni majš inny cel: chcš pokazać, że sš silni i męscy. Stšd zapewne bardziej niż zdjęcia twarzy fotografie męskich klat piersiowych, od niedawna także wygolonych...

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL