Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Roboty konkurujš z ludźmi. Czy wpędzš ludzkość w biedę?

Mówi, œpiewa, tańczy, nawišzuje kontakt z pensjonariuszami. Ten humanoid pracuje w domu opieki niedaleko Bordeaux we Francji.
BSIP/AFP, Amelie-Benoist
Roboty i sztuczna inteligencja wdarły się do naszego codziennego życia. Czy ich ekspansja pozbawi ludzi pracy? A może wręcz przeciwnie, wykreuje zupełnie nowe zawody, a roboty przejmš od nas to, co najbardziej ucišżliwe?

Fran Pepper waży 28 kg i mierzy 120 cm wzrostu. Ma białš lœnišcš powłokę i wielkie szklane oczy. Już dziœ wzbudza życzliwy uœmiech na twarzy każdego, kto zawita na kampus belgijskiej uczelni PXL w Hasselt. A okazji do urzekania goœci będzie miała wiele, bo od lutego rozpoczęła pracę w tamtejszej recepcji. Jest tylko jeden mały szczegół – Fran Pepper to humanoidalny robot, który dzięki sztucznej inteligencji z każdym miesišcem wie i rozumie więcej na temat otaczajšcego go œwiata. Jego twórcy zapewniajš, że gdy po raz drugi pojawimy się na uczelni, Fran Pepper będzie nas już pamiętała.

Pod koniec stycznia jako pierwszy robot w historii została zarejestrowana w Urzędzie Stanu Cywilnego. Na akcie urodzenia, podpisanym przez burmistrz miasta Hasselt, figuruje jako robot płci żeńskiej, a jej rodzicami zostali projektanci – Astrid Hannes oraz Francis Fox. Ni mniej ni więcej oznacza to, że Belgia po raz pierwszy w historii przyznała obywatelstwo robotowi.

Pierwsza Belgijka robot być może już niedługo zostanie „osobš elektronicznš". Pojęcie to ma funkcjonować równolegle z osobš fizycznš i osobš prawnš. Między innymi takš propozycję przyjęła w styczniu komisja ds. prawa Parlamentu Europejskiego (JURI), która przegłosowała sprawozdanie okreœlajšce standardy etyczne oraz kwestię odpowiedzialnoœci za wypadki z udziałem robotów.

Wœród proponowanych rozwišzań znajduje się pomysł stworzenia unijnego rejestru „inteligentnych robotów", czyli maszyn, które działajš autonomicznie i sš w stanie uczyć się poprzez interakcje z otoczeniem, zakaz modyfikowania robotów w taki sposób, by pełniły one funkcję broni oraz obowišzek projektowania robotów w taki sposób, aby można je było bez trudu zidentyfikować jako maszyny. Posłowie wezwali wreszcie do opracowania obowišzkowych ubezpieczeń, które miałyby stanowić rekompensatę dla ofiar wypadków z udziałem autonomicznych robotów oraz chcš zobowišzać ich producentów do wbudowania w swoje produkty mechanizmu pozwalajšcego w każdej chwili na wyłšczenie urzšdzenia (tzw. kill switch). Nad nowymi zmianami ma teraz głosować Parlament Europejski.

– Robotyzacja wpływa na coraz więcej dziedzin naszego codziennego życia. Aby zmierzyć się z tš rzeczywistoœciš i zapewnić, że roboty będš służyć ludziom, pilnie musimy stworzyć solidne europejskie ramy prawne – przekonuje Mady Delvaux, europosłanka z Luksemburga, która przygotowała zatwierdzony przez JURI raport.

Politycy nie majš wštpliwoœci, że Bruksela powinna uchwalić przepisy zwišzane ze sztucznš inteligencjš, nawet jeœli roboty stanš się częœciš naszej rzeczywistoœci dopiero za 10 czy 20 lat. Jednak czy aby na pewno trzeba będzie aż tyle czekać?

Mechaniczne wsparcie

Gdy w życiu codziennym pojawia się coraz więcej urzšdzeń działajšcych w dużym stopniu autonomicznie, konieczne staje się wprowadzenie przepisów prawnych regulujšcych zasady takiego korzystania z nich, aby nie stanowiły zagrożenia dla ludzi – mówi prof. Barbara Siemištkowska z Instytutu Automatyki i Robotyki Politechniki Warszawskiej. Przypomina jednoczeœnie, że podobne rozwišzania nie sš niczym nowym. Już w 1942 r. wybitny pisarz powieœci science fiction Isaac Asimov stworzył trzy prawa robotów, które do dziœ sš uznawane za podstawę przyszłego kodeksu zasad etycznych w relacjach między człowiekiem a robotem. Sformalizowanie tego typu zapisów było jedynie kwestiš czasu.

Pytanie o to, czy jesteœmy gotowi na widok towarzyszšcych nam wszędzie androidów, od lat budzi emocje. Większoœci z nas pewnie nie, ale ludzkoœć już niejednokrotnie przeżywała dysonans przy okazji innych skoków technologicznych. Tymczasem roboty, czy tego chcemy czy nie, od dawna towarzyszš nam na co dzień. Może nie przypominajš jeszcze ludzi, ale za to skutecznie wyręczajš nas w wielu czynnoœciach. Wystarczy uzmysłowić sobie, że na całym œwiecie w różnych gałęziach przemysłu pracuje dziœ kilka milionów z nich. W Polsce nadal stosunkowo niewiele, bo według danych Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR), na każde 10 tys. pracowników przypadajš u nas 22 roboty, podczas gdy œrednia europejska to 85. Daleko nam do takich krajów jak Niemcy (292 roboty), Japonia (320) czy Korea Południowa (347), ale pocieszajšce jest to, że mamy tendencję wzrostowš – œrednio o 15 proc. rocznie. To o tyle ważne, że wskaŸnik robotyzacji i automatyzacji przemysłu realnie wpływa na gospodarczš siłę państwa. Niezmienne pozostaje pytanie, na ile potraktujemy robota tylko jak maszynę, a na ile wpuœcimy go do swojego życia.

W Japonii androidy pracujš jako recepcjoniœci w hotelach, sprzštajš pokoje i biura, karmiš osoby starsze i niepełnosprawne, podajš herbatę i witajš goœci. Przygotowujš sushi i uprawiajš ryż. Wtopiły się w codzienne życie przemysłowe do tego stopnia, że czasami podczas pierwszych dni swojej pracy sš witane w fabryce w czasie ceremonii religijnych Shinto. To jednak nie koniec, bo z każdym rokiem ich możliwoœci techniczne zadziwiajš œwiat. Naukowcy z Bristol Robotics Lab zbudowali na przykład robota wyposażonego w sztuczne jelito. Sam potrafi trawić biomasę, czerpišc w ten sposób energię pozwalajšcš na funkcjonowanie siedem dni bez przerwy. Do „życia" potrzebuje wody, którš regularnie pobiera, a raz na dobę pozbywa się niewykorzystanych resztek. Współczesne androidy da się już wyposażyć w e-skórę, materiał o właœciwoœciach podobnych do skóry człowieka, a także w mechaniczny nos, język i oczy. Dzięki przesyłanym impulsom, przetwarzanym w postaci algorytmów, roboty uczš się rozpoznawać zapachy, smaki i obrazy, z jakimi majš do czynienia na co dzień.

Z badań prof. Kerstin Dautenhahn z University of Hertfordshire, która od kilku lat w specjalnie zaprojektowanym domu-laboratorium bada wzajemne relacje ludzi i robotów wynika, że 20 proc. Brytyjczyków widziałoby w robotach swojego przyjaciela i tyle samo partnera. Co więksi fantaœci, jak szkocki mistrz szachowy David Levy, który od lat zajmuje się sztucznš inteligencjš, przekonujš, że nawet seks z robotem to tylko kwestia czasu, zaœ pierwsze mieszane małżeństwo pojawi się na œwiecie już w 2050 r. (bioršc pod uwagę stan naszej cywilizacji i to, że pierwszy œlub mężczyzny z lalkš mamy już za sobš, to więcej niż prawdopodobne).

Jednak w przeciwieństwie do japońskiej popkultury, gdzie roboty sš synonimem przyjaznych pomocników, zachodnia cywilizacja od dziesięcioleci karmiona jest futurystycznymi wizjami, gdzie maszyny stawiano po drugiej stronie barykady – jako potencjalne zagrożenie. Czy rzeczywiœcie mamy się czego obawiać? Wiele osób twierdzi, że tak.

Roboty do roboty...

Najwięcej obaw budzi kwestia pracy. Pesymiœci wieszczš, że roboty wyręczš nas kiedyœ we wszystkim i nie będziemy już potrzebni, co będzie oznaczało nasze zawodowe samobójstwo. Tego typu strach podsyca kilka głoœnych opracowań z ostatnich lat. Raport McKinsey Global Institute dotyczšcy przyszłoœci produkcji przemysłowej oblicza skalę redukcji etatów zwišzanš z automatyzacjš zakładów pracy. Zdaniem autorów to, że technologia wpływa na ożywienie gospodarcze, nie oznacza wzrostu zatrudnienia. O ile pod koniec XX wieku w fabrykach krajów rozwiniętych pracowało 63 mln osób, dzisiaj jest to nieco ponad 45 mln. W Stanach Zjednoczonych pracuje o 26 proc. mniej osób niż w 1998 r., w Japonii o 21 proc., a w Korei Południowej o 11 proc. Carl Frey i Michael Osborne, ekonomiœci z Oxfordu, którzy przeanalizowali 702 zawody i doszli do wniosku, że blisko połowa miejsc pracy w USA (47 proc.) jest zagrożona. Pracujšcy Amerykanie zostanš zastšpieni przez algorytmy, roboty i inne nowe technologie, które dojrzewajš właœnie do masowego zastosowania.

Eksperci, którzy na co dzień majš do czynienia z robotykš, traktujš jednak tego typu doniesienia z przymrużeniem oka. – Ludzie buntowali się już w czasach maszyn parowych, widzšc w nich zagrożenie dla swojego miejsca pracy. Stwierdzenie, że roboty odbierajš nam pracę, to zbyt œmiały wniosek. Gdyby nie automatyzacja przemysłu, to zaledwie jedna osoba na 100 mogłaby się pochwalić własnym samochodem, bo jego produkcja byłaby niezwykle droga. Zresztš koszt zwykłego miksera byłby nieporównywalnie wyższy – mówi inż. Łukasz Wojtczak z Przemysłowego Instytutu Automatyki i Pomiarów PIAP.

Jeszcze dalej idzie Jędrzej Kowalczyk, prezes FANUC Polska, jednego z największych œwiatowych producentów robotów przemysłowych, który twierdzi, że roboty nie tylko nie odbierajš ludziom pracy, ale wręcz generujš zapotrzebowanie na nowych pracowników. – Automatyzacja firmy wišże się najczęœciej z pracš 24 godziny na dobę, co wymaga wprowadzenia systemu trzyzmianowego. To generuje znaczny wzrost zatrudnienia. Takš tendencję obserwujemy choćby u nas na Dolnym Œlšsku w branży motoryzacyjnej. Firmom wręcz brakuje ludzi do pracy – mówi.

Jego opinii idš w sukurs badania Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR). Rzeczywiœcie w jednym z ostatnich raportów czytamy, że roboty przemysłowe stworzyły do tej pory co najmniej 10 mln miejsc pracy i tylko w latach 2017–2020 przybędzie od 1 do 2 milionów kolejnych. Analizy Instytutu Badań nad Gospodarkš Rynkowš przeprowadzone w Polsce potwierdzajš, że w 63 proc. firm robotyzacja nie zmieniła poziomu zatrudnienia. Skšd więc te rozbieżnoœci? Raporty dotyczšce likwidacji stanowisk w fabrykach nie uwzględniajš tworzenia nowych miejsc pracy. O ile bowiem zapotrzebowanie na proste i monotonne czynnoœci typu kopanie, wycinanie czy praca przy taœmie rzeczywiœcie sš zastępowane robotami, o tyle jednak roœnie zapotrzebowanie na zupełnie inne zawody. Mniej ludzi potrzeba do wyprodukowania elektroniki, ale więcej pracuje w usługach i handlu. Bo choć coraz łatwiej jest dziœ coœ wyprodukować, to coraz trudniej to sprzedać. Mamy więc do czynienia raczej ze zmianš struktury zatrudnienia niż odbieraniem pracy przez roboty.

– Nie można walczyć z tym, że œwiat się zmienia. Mamy cišgły postęp, więc niektóre zawody zupełnie znikajš. Tak się stało ze stangretami, forysiami, bednarzami czy kowalami. Ludzi można i trzeba zagospodarować gdzie indziej. Tu widzę ogromnš rolę państwa, które powinno postawić na nowoczesnš edukację. Skoro zmienia się technologia, to musi się zmienić patrzenie na edukację. Zamiast przyuczać ludzi do znikajšcych zawodów, warto byłoby kreować nowe kierunki zgodne z zapotrzebowaniem rynku – mówił nie tak dawno Jacek Okrutny, prezes Andrychowskiej Fabryki Maszyn DEFUM. I trudno nie przyznać mu racji.

Po pierwsze, nie szkodzić!

Zupełnie inaczej sytuacja wyglšda, gdy roboty z poziomu czysto mechanicznego zaczynajš dzięki sztucznej inteligencji wkraczać na poziom decyzyjny. Bardzo łatwo przekroczyć tu pewnš granicę, choć tak naprawdę nie do końca wiadomo, gdzie powinna być ona wytyczona. – Robot to urzšdzenie, które powinno zastępować kinematyczne i intelektualne funkcje człowieka w procesach, które sš niebezpieczne, ucišżliwe czy monotonne. Wówczas jego wykorzystanie jest prawidłowe. Roboty nie mogš nas we wszystkim wyręczać – uważa prof. Edward Jezierski, kierownik Zakładu Sterowania Robotów Politechniki Łódzkiej.

A postęp w dziedzinie sztucznej inteligencji jest oszałamiajšcy. Przez lata podstawowym kryterium wyższoœci komputera nad człowiekiem były szachy. Gdy w 1997 r. program Deep Blue pokonał Garriego Kasparowa, pocieszano się, że ostatnim bastionem ludzkiej inteligencji jeszcze na długo pozostanie przynajmniej gra w go. Tam zamiast 64 pól jest 361 skrzyżowań, a liczba scenariuszy dla każdej partii wynosi aż 10 do potęgi 761. Przy tak abstrakcyjnej liczbie możliwoœci nie wystarczy czysta matematyka. Potrzeba czegoœ, czego roboty nigdy nie posišdš – intuicji. Tak przynajmniej myœlano do marca 2016 r., kiedy sztuczna inteligencja pokonała mistrza œwiata w go – Koreańczyka Lee Sedola.

Dziedzin, w których umiejętnoœci robotów przewyższajš człowieka, przybywa. Roboty już dziœ znacznie lepiej czytajš z ruchu warg, rozpoznajšc o 10 proc. więcej słów. Ich możliwoœci rosnš z każdym rokiem. W marcu 2016 r. sztuczna inteligencja stworzona przez japońskich naukowców z Future University w Hakodate napisała ksišżkę („Dzień, w którym komputer napisał powieœć"), którš wysłano na konkurs literacki im. Hoshi Shinichi. Co prawda głównej nagrody nie zdobyła, ale przeszła pomyœlnie czteroetapowš selekcję, pokonujšc połowę spoœród 1450 nadesłanych prac. Jury nie miało pojęcia, że ma do czynienia z ksišżkš napisanš przez robota.

To nie wszystko. Firma Deep Mind stworzyła syntezator mowy WaveNet, który brzmi jak prawdziwy człowiek i trudno wyłapać różnicę. Z kolei naukowcy z uniwersytetów w Londynie, Sheffield i Pensylwanii stworzyli program, który na podstawie analizy dostępnych dokumentów przewidział poprawnie 79 proc. werdyktów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Co dalej? W 2017 r. firma Sony planuje wydać pierwszy album muzyczny skomponowany w całoœci przez sztucznš inteligencję. Wszystkie osišgnięcia łšczy jedno – zostały stworzone i sš ulepszane przez samouczšce się roboty.

Dziœ z pomocy robotów korzystajš nawet media, które wykorzystujš je do pisania krótkich newsów (tak robi m.in. „Washington Post", „Forbes", Yahoo czy agencja Associated Press). Jeœli ktoœ sam chciałby przekonać się o ich umiejętnoœciach, może podjšć wyzwanie rzucone czytelnikom przez „New York Timesa". Na swojej stronie internetowej redakcja zamieœciła 12 tekstów napisanych przez człowieka i robota. Jeszcze nikomu nie udało się trafnie wytypować autorstwa wszystkich z nich.

Ten błyskawiczny rozwój sztucznej inteligencji rodzi obawy wielu wybitnych osobistoœci œwiata nauki i technologii. – Sztuczna inteligencja (AI) może być zarówno najlepszš, jak i najgorszš rzeczš, która kiedykolwiek przydarzyła się ludzkoœci. Gdy osišgnie IQ 100 czy 150, nie będzie problemu. Ale co wtedy, gdy będzie to tysišc albo dziesięć tysięcy? – pyta retorycznie wybitny astrofizyk Stephen Hawking. Jego obawy podzielajš m.in. Bill Gates, Elon Musk i kilkuset innych naukowców z całego œwiata, którzy w 2015 r. napisali list otwarty dotyczšcy AI. Poruszajš w nim takie kwestie, jak koniecznoœć stworzenia norm ograniczajšcych swobodę działania sztucznej inteligencji i takie programowanie maszyn, aby stosowały się do prawa humanitarnego. W tym kontekœcie stworzenie norm prawnych, nad którymi pracujš unijni włodarze, nie powinno budzić żadnych wštpliwoœci. Gorzej, jeœli chodzi o szczegóły.

Metoda małych kroków

Najwięcej kontrowersji budzi kwestia odpowiedzialnoœci za autonomiczne roboty obdarzone sztucznš inteligencjš. Zdaniem Mady Delvaux, eurodeputowanej z JURI, za ewentualnie wyrzšdzone szkody powinien odpowiadać producent, bo to on ma największy wpływ na robota. Na wszelki wypadek pozostawia się jednak furtkę prawnš, dzięki której producent mógłby obcišżyć odpowiedzialnoœciš swoich dostawców. W całym łańcuchu dostaw szalenie ważni sš przecież programiœci, którzy odpowiadajš za sposób funkcjonowania robota. Z takš propozycjš zupełnie nie zgadza się jednak prof. Edward Jezierski z Politechniki Łódzkiej. Jego zdaniem pomija się w tej kwestii najważniejszš osobę: użytkownika. – Za działalnoœć robota powinien odpowiadać użytkownik, bo to na nim spoczywa cała odpowiedzialnoœć dotyczšca sposobu wykorzystania robota. Czy jeœli właœciciel samochodu spowoduje wypadek albo jakiœ samochód zostanie ukradziony i posłuży do przestępstwa, to czy do odpowiedzialnoœci pocišga się producenta? To trochę absurdalne – mówi profesor.

Doprecyzowania wymaga także kwestia definicji inteligentnych robotów. W chwili obecnej za takie uznaje się maszyny wyposażone w sieci czujników do zbierania i analizy danych. Problem w tym, że robotem w takiej formie może być zarówno android, autonomiczny samochód, dron, jak i domowy odkurzacz czy smartfon. – Regulacje prawne powinny uwzględniać każdy etap dotyczšcy robotów, od momentu projektowania do momentu sprzedaży i użytkowania oraz być w sposób cišgły uaktualniane. W tym sensie regulacje będš dotyczyć raczej okreœlonych procesów niż tylko obiektów – mówi dr Karolina Zawieska z Przemysłowego Instytutu Automatyki i Pomiarów PIAP.

To o tyle ważne, że przecież w zależnoœci od obszaru zastosowania, istnieje wiele rodzajów robotów, które mogš znaczšco różnić się między sobš pod względem funkcjonalnoœci, ryzyka i sposobów użytkowania. Z tego względu różne roboty mogš wymagać osobnych regulacji prawnych i tylko częœć z nich będzie wspólna dla nich wszystkich.

Niemniej jednak eksperci zgodnie oceniajš, że dobrze, iż jakiekolwiek propozycje prawne powstajš, bo tylko w ten sposób uda się dostosować prawo do rynkowych wymagań. W tym przypadku politycy majš szansę zrobić to zanim dojdzie do pierwszego wypadku. Niestety, mamy aż nadto przykładów, gdy prawo uchwalono dopiero po szkodzie.

Kamil Nadolski, dziennikarz, publicysta

Magazyn Plus Minus

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL