Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

David Grann. Plemię, które zagubiło się w obcym świecie

Rodzina Indian z plemienia Osagów. Od lewej Anna, która została zamordowana w tajemniczych okolicznoœciach, jej matka Lizzie i siostra Mollie
EAST NEWS
Niewiele było miejsc w USA tak bardzo pogršżonych w chaosie i anarchii jak hrabstwo Osage. Sumy pieniędzy pochodzšce z wydobycia ropy przewyższały kwoty będšce wynikiem goršczek złota. Taka fortuna przycišgała typów spod ciemnej gwiazdy z całego kraju.

Zabójstwa Anny Brown i Charlesa Whitehorna wywołały burzę. Nagłówek „Pawhuska Daily Capital" głosił: „Dwie ofiary morderstw odnalezione niemal w tym samym czasie". Mnożyły się teorie na temat tego, kto jest sprawcš. Dwie kule wydobyte z czaszki Whitehorna zostały wystrzelone z pistoletu kaliber .32 – takiej samej broni, z jakiej prawdopodobnie zabito Annę. Czy to przypadek, że obie ofiary były Osagami po trzydziestce? A może to dzieło wielokrotnego mordercy – kogoœ takiego jak doktor H.H. Holmes, który zamordował co najmniej dwadzieœcia siedem osób, większoœć podczas wystawy œwiatowej odbywajšcej się w 1893 roku w Chicago?

Lizzie liczyła na to, że Mollie dogada się z władzami. Za życia starszej kobiety Indianie znaczšco oddalili się od swoich tradycji. Louis F. Burns, historyk zajmujšcy się Osagami, napisał, że po odkryciu złóż ropy naftowej plemię „zagubiło się w obcym œwiecie". Po czym dodał: „Nie znaleŸli niczego znajomego, czego mogliby się uchwycić, i unosili się na powierzchni œwiata należšcego do zamożnych białych". W dawnych czasach za każdym razem, gdy plemię przeżywało gwałtowne zmiany albo zapuszczało się na nieznane tereny, przewodził mu klan, w którego skład wchodziła grupa zwana podróżnikami we mgle. Mollie, choć często czuła się oszołomiona przemianami zachodzšcymi wokół niej, stanęła na czele rodziny, przyjmujšc rolę współczesnej podróżniczki we mgle. Mówiła po angielsku, wyszła za białego i nie ulegała pokusom, które zgubiły tak wielu członków jej plemienia, włšczajšc w to Annę. Dla niektórych Osagów, zwłaszcza starszych, takich jak Lizzie, ropa była zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. „Kiedyœ w końcu złoża się wyczerpiš i przestanš przychodzić czeki od Wielkiego Białego Ojca – powiedział jeden z wodzów Osagów w 1928 roku. – Nie będzie więcej automobili i szykownych strojów. Wiem, że wtedy moi ludzie stanš się szczęœliwsi".

Mollie naciskała władze, żeby przeprowadziły szczegółowe dochodzenie w sprawie œmierci Anny, lecz większoœć urzędników zdawała się prawie nie przejmować sprawš „martwej Indianki". Dlatego zwróciła się do Williama Hale'a, wujka Ernesta. Prowadził on z powodzeniem interesy w całym hrabstwie i stał się ważnym orędownikiem prawa i porzšdku, a zarazem chronił tych, których nazywał „bogobojnymi obywatelami".

Hale, który miał sowiš twarz, sztywne czarne włosy i głęboko osadzone, badawcze oczy, zamieszkał na terenie rezerwatu blisko dwadzieœcia lat wczeœniej. Niczym Faulknerowski Thomas Sutpen przybył znikšd, był człowiekiem bez przeszłoœci. Zjawił się na tych terenach, majšc ze sobš niewiele więcej niż koszulę na grzbiecie i podniszczony Stary Testament, po czym rozpoczšł, jak to ujšł pewien jego znajomy, „walkę o życie i powodzenie" w „surowym otoczeniu".

Został kowbojem na ranczu. Zanim siatka kolei żelaznych pokryła Zachód, kowboje przeganiali bydło z Teksasu na terytorium Osagów, gdzie stada pasły się palczatkš miotlastš, a potem do Kansas, skšd wysyłano je do rzeŸni w Chicago i innych miastach. Te wędrówki rozpaliły amerykańskš fascynację kowbojami, jednak sama robota daleka była od romantycznych wyobrażeń. Hale harował dniami i nocami za psie pienišdze; pracował podczas burz – w gradzie, blasku błyskawic i tumanach piasku – i opanowywał spłoszone bydło, zanim go stratowało. Jego ubranie przesiškło smrodem potu i nawozu, a koœci miał często poobijane, o ile nie połamane. W końcu uciułał tyle pieniędzy, że mógł sobie pozwolić na kupno własnego stada na terytorium Osagów. „Był najbardziej energicznym człowiekiem, jakiego znałem – wspominał jeden z jego kontrahentów. – Nawet przez jezdnię przechodził tak, jakby gonił za czymœ wielkim".

Hale wkrótce potem zbankrutował – jednak ta porażka tylko jeszcze bardziej rozbudziła jego ambicje. Rozpoczšł od nowa przygodę z hodowlš bydła i sypiał w szałasach na zimnych, wietrznych równinach, osamotniony w swojej wœciekłoœci. Lata póŸniej pewien reporter napisał, że chodził przed ogniskiem „jak zwierzę na uwięzi. Nerwowo rozcierał dłonie nad ogniem. Jego raczej rumiana twarz pałała z zimna i podniecenia". Pracował tak goršczkowo, jakby bał się nie tyle głodu, ile starotestamentowego Boga, który w każdej chwili mógł go ukarać niczym Hioba.

Stał się specjalistš od znakowania, usuwania rogów, kastrowania i sprzedaży bydła. W miarę jak jego zyski wzrastały, kupował coraz więcej ziemi od Osagów i okolicznych osadników ostatecznie wszedł w posiadanie osiemnastu tysięcy hektarów najlepszych pastwisk w hrabstwie i zgromadził znaczny majštek. I wtedy, w ten niezwykły sposób charakterystyczny dla Amerykanów, całkowicie się zmienił. Znoszone spodnie i kowbojski kapelusz zastšpił dandysowatym garniturem, muszkš i kapeluszem filcowym, a oczy ukrył za okularami w okršgłych oprawkach. Ożenił się z nauczycielkš i spłodził córkę, która go uwielbiała. Recytował poezje. Pawnee Bill, legendarny showman z Dzikiego Zachodu i były partner Buffalo Billa, opisał Hale'a jako „eleganckiego dżentelmena".

Mianowano go zastępcš szeryfa w Fairfax. Tytuł był głównie honorowy, ale uprawniał do noszenia odznaki i dowodzenia oddziałami poœcigowymi. Hale chodził czasami z pistoletem w bocznej kieszeni i drugim przy biodrze. Zwykł powtarzać, że sš symbolem jego władzy jako stróża prawa.

Im był zamożniejszy i bardziej wpływowy, tym więcej polityków mu sprzyjało, wiedzšc, że nie wygrajš bez jego poparcia. Bezlitoœnie wykańczał swoich rywali, którzy momentalnie stawali się jego œmiertelnymi wrogami. „Niektórzy go nienawidzili" – przyznawał jego przyjaciel. Mimo to Mollie i inni mieszkańcy uważali go za największego dobroczyńcę hrabstwa Osage. Pomagał Indianom, zanim ze złóż ropy popłynšł strumień pieniędzy, wspierał towarzystwa dobroczynne, szkoły i szpitale. Przejšwszy obowišzki pastora, zaczšł podpisywać listy „wielebny W.K. Hale". Miejscowy lekarz stwierdził: „Trudno spamiętać, ilu chorych otrzymało pomoc medycznš i zostało nakarmionych dzięki jego szczodroœci". W póŸniejszym okresie Hale napisał do zastępcy wodza plemienia list, w którym deklarował: „Nigdy nie miałem lepszych przyjaciół nad Osagów [...]. Na zawsze pozostanę Waszym prawdziwym przyjacielem". Na dawnych terenach przygranicznych Hale'owi oddawano hołd jako „królowi Osage Hills".

* * *

Hale często zajeżdżał do domu Burkhartów po Ernesta. Niedługo po pogrzebie Anny zjawił się, by złożyć kondolencje Mollie i jej matce. Przy okazji obiecał pomoc w odnalezieniu zabójcy.

Jego wpływy i dostęp do tajnego œwiata białych (często nosił brylantowš szpilkę loży masońskiej) sprawiały, że nie miało znaczenia, iż nie odgrywał żadnej oficjalnej roli w œledztwie. Zawsze wyrażał się z sympatiš o Annie („Byliœmy bliskimi przyjaciółmi" – twierdził) i podczas kolejnej wizyty Mollie zobaczyła, jak bierze na stronę Ernesta. Prawdopodobnie rozmawiali o poszukiwaniach mordercy jej siostry.

Sędziowie przysięgli wraz z prokuratorem hrabstwa w dalszym cišgu prowadzili œledztwo w sprawie œmierci Anny i niedługo po pogrzebie Mollie została poproszona o przybycie na przesłuchanie do Fairfax. Urzšd do spraw Indian Departamentu Spraw Wewnętrznych, zajmujšcy się relacjami rzšdu z poszczególnymi plemionami i przemianowany póŸniej na Biuro do spraw Indian, miał agenta na terytorium Osagów, który znał Mollie. Jak wspominał, była „gotowa zrobić wszystko, by [...] postawić winnych przed sšdem". Władze zapewniły Mollie tłumacza, jednak odesłała go i zeznawała prostš angielszczyznš, której nauczyła się w dzieciństwie.

Opisała ostatniš wizytę Anny w swoim domu. Stwierdziła, że siostra wyszła mniej więcej o zmierzchu.

– Dokšd poszła? – zapytał przedstawiciel władz.

– Do samochodu.

– Kto z niš był?

– Bryan Burkhart.

– Czy widziała pani, dokšd pojechali?

– W kierunku Fairfax.

– Czy jechał z nimi ktoœ jeszcze?

– Nie, byli tylko Bryan i Anna...

– Czy potem jeszcze widziała jš pani żywš?

Mollie pozostała niewzruszona.

– Nie – odparła.

– Widziała pani jej ciało po odnalezieniu?

– Tak.

– Ile mniej więcej czasu upłynęło od chwili, gdy widziała pani siostrę opuszczajšcš dom z Bryanem Burkhartem, do momentu zobaczenia jej ciała?

– Pięć albo szeœć dni.

– Gdzie widziała pani ciało?

– Na pastwisku... właœnie tam.

Chociaż wydawało się, że Mollie jest skłonna odpowiedzieć na każde pytanie, sędzia pokoju i sędziowie przysięgli nie zapytali jej w zasadzie o nic ważnego. Być może zlekceważyli jš z powodu uprzedzeń – w końcu była Indiankš i kobietš. Z większš dociekliwoœciš przesłuchali Bryana Burkharta, o którym wielu miejscowych szeptało, że jest sprawcš; ostatecznie był ostatniš osobš, która widziała Annę przed zaginięciem.

Bryan nie był tak przystojny jak Ernest, mšż Mollie, i w jego powierzchownoœci dawało się wyczuć pewien chłód; miał niepokojšco nieruchome spojrzenie. Hale przyłapał go kiedyœ na kradzieży bydła i chcšc dać krewniakowi nauczkę, wniósł przeciwko niemu oskarżenie.

Prokurator hrabstwa zapytał Bryana o dzień, w którym, jak twierdził, podwiózł Annę do jej domu.

– Dokšd skierował się pan potem?

– Do miasta.

– O której to było?

– O pištej lub wpół do pištej.

– Odtšd już pan jej nie widział?

– Nie, proszę pana.

W tej chwili prokurator się zawahał:

– Na pewno?

– Tak, proszę pana.

Na póŸniejsze przesłuchanie wezwano Ernesta. Jeden ze stróżów prawa wypytywał go o brata:

– Rozumie pan, że jest on ostatniš osobš, którš widziano z tš kobietš, Annš Brown?

– Rozumiem – odrzekł Ernest, po czym dodał, że Bryan powiedział mu, że „zawiózł jš do domu".

– Wierzy mu pan?

– Tak, proszę pana.

Po tym pierwszym przesłuchaniu Bryan został zatrzymany. Ku zgryzocie Mollie władze aresztowały również Ernesta, na wypadek gdyby krył swojego młodszego brata. Jednak obaj mężczyŸni wkrótce potem wyszli na wolnoœć. Nie znaleziono żadnych dowodów potwierdzajšcych winę Bryana poza tym, że przebywał z Annš przed jej zniknięciem. Kiedy zapytano Ernesta, czy ma jakieœ informacje dotyczšce œmierci szwagierki, zaprzeczył, po czym zaznaczył: „Nie sšdzę, żeby miała jakichœ wrogów albo żeby ktoœ jej nie lubił".

* * *

Przeważała teoria, że zabójca pochodził spoza rezerwatu. Kiedyœ wrogowie plemienia walczyli z nim na równinach; teraz zjawiali się pod postaciš kolejowych rabusiów, bandytów i innych straceńców. Prohibicja zwiększyła poczucie, że na tych terenach panuje bezprawie, sprzyjajšc rozkwitowi przestępczoœci zorganizowanej i utworzeniu, jak to okreœlił jeden z historyków, „największego raju przestępczego w historii Ameryki". Niewiele było miejsc w kraju tak bardzo pogršżonych w chaosie i anarchii jak hrabstwo Osage, gdzie przestał obowišzywać niepisany kodeks Zachodu obejmujšcy tradycje, które wišzały lokalne społecznoœci. Wystarczy powiedzieć, że sumy pieniędzy pochodzšce z wydobycia ropy przewyższały kwoty będšce wynikiem goršczek złota. Taka fortuna przycišgała typów spod ciemnej gwiazdy z całego kraju. Departament Sprawiedliwoœci Stanów Zjednoczonych oficjalnie ostrzegał, że w Osage Hills kryje się więcej uciekinierów niż „prawdopodobnie w jakimkolwiek innym hrabstwie lub stanie". Jednym z nich był zatwardziały bandzior Irvin Thompson, znany również jako Blackie (Czarnuch), może z powodu ciemnej karnacji (był w jednej czwartej Czirokezem), a może z powodu mrocznego serca – jeden ze stróżów prawa stwierdził: „to najpodlejszy człowiek, z jakim miałem do czynienia". Jeszcze gorszy wydawał się Al Spencer, zwany Phantom Terror (Przerażajšce Widmo), który przesiadł się z konia do samochodu, by szybciej uciekać z łupami, i odziedziczył po Jessem Jamesie tytuł najgorszego bandyty w regionie. Dziennikarz „Arizona Republican" zauważył, że Spencer ze swoim „chorym umysłem i Ÿle ukierunkowanš żšdzš przygód" trafiał do gustu „tej częœci społeczeństwa, która dorastała, wielbišc fałszywych idoli". Członkowie jego gangu, tacy jak Dick Gregg i Frank Nash, zwany Jellym (Galaretš), sami należeli do najbardziej przerażajšcych przestępców tamtych czasów.

Bardziej wytršcała z równowagi teoria głoszšca, że zabójca jest wilkiem w owczej skórze i żyje poœród mieszkańców hrabstwa. Mollie i inni zaczęli podejrzewać byłego męża Anny, Odę Browna, który miał się za człowieka interesu, lecz większoœć czasu spędzał na libacjach, a jego rozpacz po œmierci byłej żony wydawała się sztuczna. Jeden ze œledczych zanotował: „To mógł być prawdziwy żal, ale... mógł również udawać dla efektu". Po rozwodzie Anna pozbawiła go spadku, zostawiajšc w zasadzie cały majštek Lizzie. Brown wynajšł prawnika i usiłował bez skutku podważyć testament. Œledczy doszedł do wniosku, że był „zdecydowanie złym człowiekiem, zdolnym zrobić niemal wszystko dla pieniędzy".

Kilka tygodni po pogrzebie pewien człowiek, aresztowany w Kansas za sfałszowanie czeku, wysłał do szeryfa Freasa list, w którym twierdził, że dysponuje informacjami dotyczšcymi morderstwa Anny. „Czcigodny Panie – pisał. – Mam nadzieję, że będę mógł okazać się pomocny". Ponieważ nie ujawnił tego, co wiedział, po otrzymaniu wiadomoœci szeryf pojechał do niego, jak to opisywała prasa, „szybkim automobilem". Również Hale, który dostał cynk o potencjalnym przełomie w œledztwie, wyruszył do więzienia. Podczas przesłuchania fałszerz, nerwowy dwudziestooœmiolatek, zeznał, że Brown zapłacił mu osiem tysięcy dolarów za zamordowanie Anny. Wyznał, że strzelił jej w głowę, a potem zaniósł ciało nad strumień. Wkrótce po jego przyznaniu się do winy oddział poœcigowy namierzył i zatrzymał Browna, który pojechał w interesach do Pawhuska. Dziennik „Pawhuska Daily Capital" donosił: „ZABÓJCA ANNY BROWN PRZYZNAJE SIĘ DO WINY. Aresztowano również Odę Browna, męża kobiety".

Mollie była wstrzšœnięta informacjš, że to Oda odpowiada za œmierć Anny, choć jednoczeœnie mogła się pocieszać myœlš, że zostanie wymierzona sprawiedliwoœć i jej szwagier prawdopodobnie zawiœnie na stryczku lub zginie na krzeœle elektrycznym. Kilka dni póŸniej władze przyznały jednak, że nie majš żadnych dowodów na poparcie twierdzeń fałszerza – nic nie wskazywało na to, że w czasie morderstwa przebywał w hrabstwie Osage, ani na to, że Brown w ogóle się z nim kontaktował. Stróże prawa nie mieli wyjœcia i musieli Odę wypuœcić. „Było mnóstwo mielenia jęzorem – cytowano słowa szeryfa. – Tyle że my potrzebujemy dowodów, a nie mielenia jęzorem".

* * *

Podobnie jak wielu innych urzędników, prokurator hrabstwa zawdzięczał wybór na stanowisko Hale'owi. Kiedy po raz pierwszy ubiegał się o urzšd, doradcy powiedzieli mu, że musi uzyskać jego poparcie, dlatego kilka razy pojechał do niego na ranczo. Ani razu go jednak nie zastał. W końcu pewien kontroler bydła poradził mu: „Jeœli chce pan zobaczyć się z Billem Hale'em, powinien pan zjawić się na jego ranczu wczeœnie rano – i to cholernie wczeœnie rano". I tak oto trzy godziny po północy prawnik zaparkował swojego forda T na ranczu i zasnšł w œrodku. Niedługo póŸniej został obudzony przez rozgniewanego mężczyznę, który stukał w szybę samochodu, domagajšc się wyjaœnień, dlaczego wtargnšł on na jego teren. Był to William Hale. Przyszły prokurator wyjaœnił cel swojej wizyty, a Hale uœwiadomił sobie, że zna jego rodziców, którzy kiedyœ udzielili mu schronienia podczas zamieci. W każdym razie obiecał, że poprze go w wyborach. Jeden z doradców prawnika twierdził, że Hale „nigdy nikogo nie okłamał i jeœli powiedział, że coœ zrobi, to na pewno słowa dotrzyma". Podczas wyborów poparty przez niego kandydat wygrał we wszystkich okręgach w tej częœci hrabstwa.

Hale wcišż pozostawał w bliskich stosunkach z prokuratorem i rozmawiał z nim i innymi urzędnikami o zabójstwie Anny. W końcu prokurator hrabstwa postanowił ponownie poszukać kuli, której nie znaleziono podczas autopsji kobiety. Zarzšdził ekshumację. O nadzór nad tš smutnš operacjš poproszono Scotta Mathisa, właœciciela Big Hill Trading Company, który przyjaŸnił się z Hale'em i Mollie. Mathis udał się na cmentarz z przedsiębiorcš pogrzebowym i grabarzem. Trawa na grobie Anny ledwo zdšżyła urosnšć. MężczyŸni wbili szpadle w bezlitosnš ziemię, wycišgnęli niegdyœ białš trumnę, która już poczerniała, a potem jš otworzyli. Powietrze wypełnił ohydny odór œmierci.

Na cmentarzu pojawili się bracia Shounowie, którzy dokonali pierwszej autopsji, i raz jeszcze przystšpili do poszukiwań. Tym razem włożyli rękawiczki i za pomocš tasaka rzeŸniczego poszatkowali zwłoki na „mielone", jak to póŸniej okreœlił przedsiębiorca pogrzebowy. Jednak również i tym razem nic nie znaleŸli. Kula wyparowała.

* * *

W lipcu 1921 roku sędzia pokoju zakończył dochodzenie „z powodu niewykrycia sprawców" (tym samym rezultatem zakończyło się œledztwo w sprawie œmierci Whitehorna). A potem w swoim gabinecie zamknšł na klucz te nieliczne dowody, które udało się zgromadzić, w nadziei, że za jakiœ czas pojawiš się nowe informacje.

Tymczasem stan zdrowia Lizzie, którš niegdyœ podobnie jak teraz Mollie charakteryzowały energia, upór i determinacja, wcišż się pogarszał. Każdego dnia zdawała się coraz bardziej nieobecna, aż w końcu stała się tak słaba, jakby dotknęła jš ta sama nieznana choroba, której ofiarš padła Minnie.

Zrozpaczona Mollie zwróciła się o pomoc do szamana z plemienia Osagów, który odœpiewał kilka monotonnych pieœni, gdy niebo na wschodzie było czerwone jak krew, a także do współczesnych szamanów w osobach braci Shounów, którzy przynieœli w czarnych torbach swoje mikstury. Bez skutku. Mollie nadal czuwała przy matce, jednej z ostatnich osób przywišzanych do dawnego plemiennego sposobu życia. Nie była w stanie jej uzdrowić, ale mogła jš karmić i odgarniać długie, piękne, srebrzyste włosy z jej twarzy – twarzy, która choć pomarszczona, pozostała pełna wyrazu i pogody ducha.

Pewnego lipcowego dnia, niecałe dwa miesišce po œmierci Anny, Lizzie przestała oddychać. Mollie nie udało się jej docucić. Dusza Lizzie została zabrana przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Zbawcę, oraz Wah'Kon-Taha, Wielkš Tajemnicę. Mollie pogršżyła się w smutku. Jak głosi modlitwa żałobna Osagów:

Miej litoœć nade mnš, Wielki Duchu!

Widzisz, że wiecznie płaczę,

Otrzyj me oczy i przynieœ mi pociechę.

* * *

To Bill Smith, szwagier Mollie, jako jeden z pierwszych zaczšł się zastanawiać, czy w œmierci Lizzie, która nastšpiła tak szybko po zabójstwach Anny i Whitehorna, nie ma czegoœ podejrzanego. Był sfrustrowany œledztwem prowadzonym przez władze i rozpoczšł własne dochodzenie. Podobnie jak Mollie, intrygowała go tajemnicza choroba Lizzie; żaden lekarz nie potrafił okreœlić, co jš wywołało. Co więcej, żaden z nich nie odkrył przyczyny zgonu. Im dłużej Bill szukał, rozmawiajšc z lekarzami i miejscowymi œledczymi, tym większej nabierał pewnoœci, że Lizzie nie zmarła œmierciš naturalnš, lecz została otruta. Był też pewien, że te trzy œmierci sš w jakiœ sposób zwišzane z podziemnymi zasobami czarnego złota należšcego do Osagów.

Fragment ksišżki Davida Granna, „Czas krwawego księżyca. Zabójstwa Indian Osagów i narodziny FBI" w przekładzie Piotra Grzegorzewskiego, która ukaże się nakładem wydawnictwa W.A.B.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL