Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Pjongczang 2018

Pjongczang: Uroczystość pod niebieskim półwyspem

AFP
XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie zostały otwarte. W goršcym duchu porozumienia dwóch Korei oraz w chłodzie zimy w Pjongczangu

— korespondencja z Pjongczangu

Zestaw obowišzkowy wręczany posiadaczom biletów na ceremonię otwarcia składał się z poduszki pod siedzenie, białego płaszcza z kapturem chronišcego od zimnych podmuchów, niebieskiego grubego koca, małej elektronicznej kopii znicza do ogrzania kibicowskiego serca, tradycyjnego koreańskiego bębenka z pałeczkš do wzniecania hałasu oraz czerwonej torebki pod nazwš „Hot Pack Set", w której umieszczono pięć paczek z chemicznym œrodkiem rozgrzewajšcym stopy, dłonie i inne częœci ciała, wedle potrzeby.

Zestaw okazał się bardzo przydatny, choć mróz nie był wielki. Wiatr zdecydowanie wzmacniał poczucie zimna. Na otwarcie, wbrew obawom, jednak przyszło ponad 30 tysięcy osób. Widzowie na pewno czekali na przemarsz sportowców, każdy chciał zobaczyć, jak wypadnie pierwszy od dziesięcioleci wspólny olimpijski marsz sportowców Korei pod jednš flagš.

To był, z wielu punktow widzenia, najbardziej znaczšcy moment uroczystoœci. Biała flaga z niebieskim wizerunkiem całego Półwyspu Koreańskiego, bez kreski poœrodku. Koreańczycy wyszli tradycyjnie na końcu, dostali największe brawa, nikt w takiej chwili nie mówił o cenie ustępstw politycznych i innych kosztach tej jednoœci. Obecna w Pjongczangu z tej okazji pani Kim Jo Dzong, siostra przywódcy północnokoreańskiego z miejsca stała się bohaterkš wszystkich dzienników telewizyjnych, taka okazja może prędko się nie powtórzyć.

Polacy na defiladzie wypadli ładnie, chociaż frekwencja nie była, z przyczyn wiadomych, duża. Trzydziestka sportowców, trzydziestka działaczy i trenerów, Zbigniew Bródka machał dzielnie flagš, jakby klštwa choršżego wcale go nie straszyła.

Zauważono także nagi tors, czerwono-czarnš spódniczkę i klapki dyżurnego choršżego reprezentacji Tonga o coraz bardziej znanym nazwisku Pita Taufatofua. Był w Rio na igrzyskach, był w Lahti na MŒ w narciarstwie klasycznym, pojawił się w Pjongczangu i miał już trzeci moment chwały, bo umięœniony tors Pity posmarowany maœciami prezentował się dobrze. Z tej samej bajki byli też trzej reprezentanci Bermudów. Poszli na defiladę w bermudach i też zebrali oklaski za odpornoœć gołych kolan na koreańskie chłody.

Z wielu przyczyn czekano także na reprezentację olimpijskš z Rosji. Kto myœlał, że będzie z jej strony jakaœ choćby skromna demonstracja przywišzania do barw narodowych, pomylił się. Rosjanie pod flagš olimpijskš ubrali się na biało, nikt nie uchylał płaszcza lub szalika, by pokazać napis cyrylicš albo trzy kolory flagi rosyjskiej. Większoœć trzymała w ręku smartfony i z radoœciš robiła zdjęcia.

Widowisko w częœci artystycznej chyba nie zawiodło, zapewne wzruszyło tych, których miało wzruszyć, przede wszystkim dlatego, że Koreańczycy zgrabnie wykorzystali nowe możliwoœci opowiadania historii œwiatłem – podziw dla współczesnej techniki znów wzrósł o parę punktów.

Widzowie telewizyjni skorzystali bardziej, bo dostali na ekranach wiele wplecionych w akcję komputerowych obrazów, które widownia na stadionie mogła tylko oglšdać z dala i niezbyt wyraŸnie – telebimy były wysoko. Nikt jednak nie miał prawa narzekać, organizatorzy skrócili uroczystoœć do niezbędnego minium, nie tracšc nic z nastroju chwili.

Kto widział zapewne doceni, kto nie widział, niech wie, że stracił ruchome obrazy z dŸwiękiem pod nazwami: „Ziemia pokoju", „Taegeuk: harmonia kosmosu", „Rzeka czasu", Wszystko dla przyszłoœci", „Pokój w ruchu" oraz finałowe fajerwerki.

Nie było wpadek, w stylu tych z Soczi, nie było niezwykłoœci i zauważalnych pomyłek, może poza zbyt wczesnym wejœciem pierwszego wykonawcy piosenki Johna Lennona „Imagine".

Przemowy szefa komitetu organizacyjnego i przewodniczšcego MKOl też były zwarte i pozbawione kontrowersji (Thomas Bach najwięcej czasu poœwięcił, rzecz jasna, jednoczšcej sile sportu, na przykładzie dwóch Korei, zaakcentował też wyraŸnie, że dobre igrzyska, to takie bez dopingu). Przysięgę sportowców, trenerów i sędziów sprowadzono sprawnie do jednej, tylko z różnymi wstępami, hymny wybrzmiały dostojnie, flagi na masztach rozwinęły się pięknie.

Znicz zapaliła sławna w Korei łyżwiarka figurowa Yuna Kim (Kim Yu-na), mistrzyni olimpijska z 2010 roku, srebrna medalistka z 2014, zwana w ojczyŸnie „Królowa Yuna", teraz już celebrytka. Ostatnie metry z ogniem olimpijskim przeniosły m. in. Inbee Park – mistrzyni olimpijska z Rio w golfie oraz dwie koreańskie hokeistki: Chung Su-hyon z północy oraz Park Jong-ah z południa.

Rozkładany stadion olimpijski (jego tymczasowoœci wcale nie było widać) zaœnie teraz na ponad dwa tygodnie, pora zaczynać igrzyska na poważnie. W sobotę już sporo polskich startów, najważniejsze oczywiœcie na skoczni, ale biegi pań bez karabinu (Justyna Kowalczyk) i z karabinem (Weronika Nowakowska) powinny też przynieœć emocje. Igrzyska majš przebiegać pod znakiem harmonii, więc może odkrywajmy coœ dla siebie także na lodowiskach, torach saneczkowych i stokach alpejskich.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL