Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Pjongczang 2018

Justyna Kowalczyk: Trzeba spojrzeć trenerowi w oczy

AFP
Justyny Kowalczyk po 22. miejscu w sprincie stylem klasycznym wysłuchał Krzysztof Rawa.

Korespondencja z Pjongczangu

 


Trzeba spojrzeć trenerowi w oczy

PJONGCZANG 2018
Justyna Kowalczyk po 22. miejscu w sprincie stylem klasycznym

• Rz: Jak wyglšdał ćwierćfinał z pani perspektywy?
Justyna Kowalczyk: Ziœciło się to, czego się najbardziej obawiałam. To co widać było na zjeŸdzie, to był finał kłopotów, poczštek był jeszcze na samej górze. Oestberg uparła się, by być pierwsza w zjeŸdzie, ja pobiegłam zaraz za niš. Jš wyrzuciło na zakręcie, zaczęła jechać pługiem, ja też musiałam. Ona otworzyła pozycję, ja, będšc tuż za niš, także musiałam się otworzyć. Wtedy dziewczyny z tyłu na nas najechały. Zjazd pokonałam już całkiem dobrze, po swoim łuku, resztę było widać.

Starły się panie z Norweżkš narta w nartę?
Lepiej wyszłam z zakrętu pierwszej częœci zjazdu, stšd ten problem, ale potem obie traciłyœmy prędkoœć, przez jej błędy. Byłam tak blisko, że nie mogłam nijak zareagować. Mogłabym chyba tylko, gdybym się skuliła, œmignšć jej między nogami – żartuję, ale sytuacja nie była do żartów.

Narty dobrze pani jechały, prawda?
Były bardzo dobrze przygotowane na podbiegi. Wydolnoœciowo też byłam dobra. Czegoœ jednak zabrakło.

Szkoda, bo na podjazdach wyglšdała pani dobrze…
Ale sprint to nie tylko podbiegi. Zresztš z trybun widać było wszystko lepiej, ja muszę jeszcze sobie to zobaczyć.

Naprawdę będzie chciała pani oglšdać ten bieg?
Tak, przyjdę do pokoju hotelowego i obejrzę. Po prostu.

Rozczarowanie jest duże?
Teraz przede wszystkim czuję zimno. Czuję, że zaraz będę musiała iœć do trenera i popatrzeć mu w oczy. Tyle czuję na razie, póŸniej będę czuła więcej.

Ma jednak pani przekonanie, że nie mogła dać z siebie 100 procent mocy przez wydarzenia na trasie?
Gdybym biegła, jak wczeœniej Julia Biełorukowa, od poczštku do końca z przodu, to takie rzeczy by się nie zdarzyły. Jeœli miałabym dzień na wygrywanie, to po prostu nie byłoby podobnych problemów.

Może więc zwyczajnie zabrakło lepszego wyjœcia ze startu?
Ja tego nie widziałam. Mogę mieć swoje odczucia, ale wolałabym przedyskutować je najpierw z trenerem. Lepsze wyjœcie ze startu jest w moim przypadku praktycznie niemożliwe. Wałkujemy to samo, a co tu wałkować…

Czyli półfinał był w pani zasięgu?
No był, ale co ja mogę teraz zrobić…

Co dalej, trening tu, czy gdzieœ dalej?
Pojechałabym na tydzień do domu, ale mnie nie puszczš.

Nie męczy paniš monotonia igrzysk?
Monotonia? Tutaj? Monotonia to jest proszę pana w Kazachstanie, jak się wychodzi trzy razy dziennie na trening. Jak nie ma tam nic innego do roboty, tylko trening, stołówka i łóżko. To jest moje normalne życie od 20 lat. Starty to nie jest monotonia.

Nie przeszkadzał pani brak dużej liczby kibiców, głoœnych okrzyków, żywiołu dopingu, jak gdzieœ daleko, choćby w Rybińsku?
Nie. W Rybińsku zawsze było mnóstwo kibiców i mnie dopingowali. Tam sš jedne z najlepszych zawodów w Pucharze Œwiata. Zresztš kto jest w stanie liczyć kibiców na starcie biegu olimpijskiego…

Czy sšdzi pani, że igrzyska sš zbytnio upolitycznione?
Uważam, że tam, gdzie sš duże pienišdze, a na igrzyskach sš, tam zawsze zjawia się polityka. Jak jest polityka, to i sportowej sprawiedliwoœci jest jakby mniej.

—w Pjongczangu wysłuchał Krzysztof Rawa

Rzeczpospolita: Jak wyglšdał ćwierćfinał z pani perspektywy?

Justyna Kowalczyk: Ziœciło się to, czego się najbardziej obawiałam. To co widać było na zjeŸdzie, to był finał kłopotów, poczštek był jeszcze na samej górze. Oestberg uparła się, by być pierwsza w zjeŸdzie, ja pobiegłam zaraz za niš. Jš wyrzuciło na zakręcie, zaczęła jechać pługiem, ja też musiałam. Ona otworzyła pozycję, ja, będšc tuż za niš, także musiałam się otworzyć. Wtedy dziewczyny z tyłu na nas najechały. Zjazd pokonałam już całkiem dobrze, po swoim łuku, resztę było widać.

Starły się panie z Norweżkš narta w nartę?

Lepiej wyszłam z zakrętu pierwszej częœci zjazdu, stšd ten problem, ale potem obie traciłyœmy prędkoœć, przez jej błędy. Byłam tak blisko, że nie mogłam nijak zareagować. Mogłabym chyba tylko, gdybym się skuliła, œmignšć jej między nogami – żartuję, ale sytuacja nie była do żartów.

Narty dobrze pani jechały, prawda?

Były bardzo dobrze przygotowane na podbiegi. Wydolnoœciowo też byłam dobra. Czegoœ jednak zabrakło.

Szkoda, bo na podjazdach wyglšdała pani dobrze…

Ale sprint to nie tylko podbiegi. Zresztš z trybun widać było wszystko lepiej, ja muszę jeszcze sobie to zobaczyć.

Naprawdę będzie chciała pani oglšdać ten bieg?

Tak, przyjdę do pokoju hotelowego i obejrzę. Po prostu.

Rozczarowanie jest duże?

Teraz przede wszystkim czuję zimno. Czuję, że zaraz będę musiała iœć do trenera i popatrzeć mu w oczy. Tyle czuję na razie, póŸniej będę czuła więcej.

Ma jednak pani przekonanie, że nie mogła dać z siebie 100 procent mocy przez wydarzenia na trasie?

Gdybym biegła, jak wczeœniej Julia Biełorukowa, od poczštku do końca z przodu, to takie rzeczy by się nie zdarzyły. Jeœli miałabym dzień na wygrywanie, to po prostu nie byłoby podobnych problemów.

Może więc zwyczajnie zabrakło lepszego wyjœcia ze startu?

Ja tego nie widziałam. Mogę mieć swoje odczucia, ale wolałabym przedyskutować je najpierw z trenerem. Lepsze wyjœcie ze startu jest w moim przypadku praktycznie niemożliwe. Wałkujemy to samo, a co tu wałkować...

Czyli półfinał był w pani zasięgu?

No był, ale co ja mogę teraz zrobić…

Co dalej, trening tu, czy gdzieœ dalej?

Pojechałabym na tydzień do domu, ale mnie nie puszczš.

Nie męczy paniš monotonia igrzysk?

Monotonia? Tutaj? Monotonia to jest proszę pana w Kazachstanie, jak się wychodzi trzy razy dziennie na trening. Jak nie ma tam nic innego do roboty, tylko trening, stołówka i łóżko. To jest moje normalne życie od 20 lat. Starty to nie jest monotonia.

Nie przeszkadzał pani brak dużej liczby kibiców, głoœnych okrzyków, żywiołu dopingu, jak gdzieœ daleko, choćby w Rybińsku?

Nie. W Rybińsku zawsze było mnóstwo kibiców i mnie dopingowali. Tam sš jedne z najlepszych zawodów w Pucharze Œwiata. Zresztš kto jest w stanie liczyć kibiców na starcie biegu olimpijskiego…

Czy sšdzi pani, że igrzyska sš zbytnio upolitycznione?

Uważam, że tam, gdzie sš duże pienišdze, a na igrzyskach sš, tam zawsze zjawia się polityka. Jak jest polityka, to i sportowej sprawiedliwoœci jest jakby mniej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL